Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni szpieg Hitlera
Ostatni szpieg Hitlera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni szpieg Hitlera

Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:

Rok 1944. Trwają przygotowania aliantów do utworzenia drugiego frontu we Francji. Angielski wywiad wpada na trop głęboko zakonspirowanej siatki niemieckich szpiegów, działającej na terenie Wielkiej Brytanii. Jej zadanie: zdobyć informacje o miejscu i terminie inwazji Wojsk Sprzymierzonych na Europę. Na czele siatki stoi Catherine Blake – młoda kobieta, bez skrupułów mordująca każdego, kto mógłby odkryć jej tożsamość. Przeciwnikiem jej jest Alfred Vicary.
1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 130
Перейти на страницу:

Ponownie sięgnął do walizki i wyjął inną mapę tego samego fragmentu wybrzeża Francji, tyle że tym razem znajdowały się na niej oznaczenia przedstawiające konstrukcję przy brzegu.

– Nazywa się to operacją Mulberry. Na miejscu, w Wielkiej Brytanii, budujemy dwa sztuczne porty i w dniu rozpoczęcia inwazji przetransportujemy je przez kanał.

– Dobry Boże – mruknął Vicary.

– Zaraz stanie się pan członkiem bardzo ekskluzywnego bractwa, Alfredzie, niech pan słucha uważnie. – Boothby znowu wskazywał ołówkiem. – Oto gigantyczne stalowe tratwy, które będą zakotwiczone parę mil od wybrzeża. Mają za zadanie spłaszczyć fale płynące do brzegu. Tutaj, jeden obok drugiego, zatopi się mnóstwo starych statków handlowych, by stworzyły falochron. Ta część operacji nosi kryptonim Gooseberry. To zaś są pływające drogi z pirsami z przodu. Łodzie będą cumować właśnie przy tych pirsach. Sprzęt będzie ładowany bezpośrednio na ciężarówki i transportowany na brzeg.

– Godne podziwu – wtrącił Vicary.

– Powodzenie całej akcji zależy jednak od tych tu, tu i tu – ciągnął Boothby, dźgając ołówkiem w trzech punktach mapy. – Noszą nazwę Phoenixów. One jednak nie unoszą się na wodzie.

Toną. To olbrzymie bloki z betonu i stali, które zostaną przeciągnięte przez La Manche i zatopione w szeregu w celu stworzenia wewnętrznego falochronu. Właśnie one stanowią najważniejszą składową operacji Mulberry. - Boothby na moment się zawahał. – Komandorowi Peterowi Jordanowi zlecono pracę nad tym elementem operacji.

– O Boże – jęknął Vicary.

– Niestety, to nie wszystko. Projekt Phoenix boryka się z problemami. Twórcy planu inwazji zamierzają wybudować sto czterdzieści pięć takich bloków. A to są olbrzymie konstrukcje, wysokości około dwudziestu metrów. W niektórych mieszczą się pomieszczenia dla załogi i baterie przeciwlotnicze. Do zbudowania każdej potrzeba niewyobrażalnych ilości cementu, drutów zbrojeniowych i wysoko wykwalifikowanych robotników. Od samego początku prace hamował brak surowców i opóźnienia konstrukcyjne.

Boothby złożył mapy i schował je do szuflady.

– Ubiegłej nocy komandorowi Peterowi Jordanowi zlecono objechanie miejsc budowy na południu i realistyczną ocenę, czy zdąży się na czas dokończyć budowy Phoenixów. Budynek przy Grosvenor Square czterdzieści siedem opuścił z walizką przykutą do nadgarstka. W tej walizce spoczywały wszystkie informacje dotyczące Phoenixów.

– Boże wszechmogący! Czemu, do cholery, to zrobił?

– Jego rodzina ma dom w Londynie. Jordan w nim teraz mieszka. W środku jest sejf. Służby bezpieczeństwa SHAEF sprawdziły go i uznały za bezpieczny.

Nie doszłoby do tego, gdyby Boothby przekazał moje ostrzeżenie o zagrożeniu! – pomyślał Vicary, a głośno powiedział:

– Więc jeśli komandor Jordan został kupiony, możliwe, że znaczna część planów operacji Mulberry trafiła w ręce Niemców.

– Obawiam się, że tak – przyznał Boothby. – A to jeszcze nie koniec złych wiadomości. Mulberry ze swej natury może zdradzić tajemnicę inwazji. Niemcy wiedzą, że aby nasza inwazja na kontynent się powiodła, będziemy potrzebować portów. Spodziewają się, że skierujemy wszystkie siły na zdobycie portu i postaramy się jak najszybciej ponownie go uruchomić. Jeśli się dowiedzą, że budujemy sztuczny – i nie będą nas już obchodzić silnie ufortyfikowane porty Calais – równie dobrze mogą dojść do wniosku, że ruszamy na Normandię.

– Boże! A kim, u licha ciężkiego, jest ten cały komandor Peter Jordan?

Boothby znowu pogrzebał w teczce. Wyciągnął cienkie dossier i rzucił je na biurko.

– Pracował jako główny inżynier w Northeast Bridge Company. To jedna z największych amerykańskich firm budowlanych, specjalizujących się w konstrukcji mostów. Uważa się go za swego rodzaju cudowne dziecko. Wciągnięto go do operacji Mulberry, gdyż ma doświadczenie w nadzorowaniu olbrzymich przedsięwzięć budowlanych.

– Gdzie on jest w tej chwili?

– Nadal na południu, dokonuje inspekcji. Spodziewają się, że na Grosvenor Square wróci około siódmej. O ósmej ma się spotkać z Eisenhowerem i przekazać mu wnioski. Pan i Harry macie go przejąć na Grosvenor Square, bardzo dyskretnie, i zawieźć do Richmond. Tam go przesłuchamy. Pan poprowadzi przesłuchanie.

– Dziękuję, sir Basilu. Vicary wstał.

– Plan minimum to zyskanie pomocy Jordana w zwinięciu pana siatki.

– Zgadza się – odparł Vicary. – Ale możliwe, że będziemy potrzebować jego ściślejszej współpracy. To zależy od rozmiaru szkód.

– Ma pan jakiś pomysł, Alfredzie?

– Coś mi się zaczyna kłuć. Przed przesłuchaniem chciałbym obejrzeć od środka dom Jordana. Jakieś sprzeciwy?

– Nie – odparł Boothby. – Ale dyskretnie, Alfredzie, bardzo dyskretnie.

– Proszę się nie bać, będę bardzo dyskretny.

– Niektórzy obserwatorzy specjalizują się w tego rodzaju zadaniach… No, wie pan, włamywaniu do budynków.

– Właściwie to mam już kogoś upatrzonego.

Harry Dalton cienkim metalowym narzędziem grzebał w zamku drzwi wejściowych domu Petera Jordana. Vicary stał twarzą do ulicy, zasłaniając Harry'ego. Po chwili usłyszał ciche stuknięcie ustępującego zamka. Harry, niczym skończony zawodowiec, pewnym ruchem otworzył drzwi i wkroczył do środka, jakby był panem tego domu.

– Cholernie jesteś w tym dobry – pochwalił Vicary. – Widziałem na filmie, jak to ktoś robił.

– Dziwnie nie chce mi się w to wierzyć.

– Zawsze wiedziałem, że z ciebie inteligentny jegomość. Harry zamknął drzwi.

– Wytrzyj buty – przypomniał.

Vicary otworzył drzwi salonu i wszedł do środka. Przebiegł wzrokiem po skórzanych meblach, dywanach, fotografiach mostów na ścianach. Przysunął się do kominka i obejrzał zdjęcie w srebrnej ramce, które stało na półce.

– Pewnie jego żona – domyślił się Harry. – Była piękna.

– Tak – powiedział Vicary. Zdążył się zapoznać z dokumentami wojskowymi Jordana i jego życiorysem, których dostarczył mu Boothby. – Nazywała się Margaret Lauterbach- Jordan. Zginęła tuż przed wojną w wypadku samochodowym na Long Island.

Minęli hol, zajrzeli do jadalni i kuchni. Harry nacisnął klamkę kolejnego pomieszczenia. Okazało się zamknięte na klucz.

– Otwórz – polecił Vicary.

Harry przyklęknął i wsunął narzędzie do zamka. Po chwili weszli do środka. Pokój był umeblowany jak miejsce pracy, z pewnością służył mężczyźnie: biurko z ciemnego drewna, fotel obity doskonale wyprawioną skórą i jeden mebel, który bardzo wiele mówił o właścicielu – stół kreślarski ze stołkiem, z którego korzystałby inżynier albo architekt.

Vicary zapalił lampkę na biurku.

– Idealne miejsce do fotografowania dokumentów – stwierdził.

Sejf stał przy biurku. Stare urządzenie wyglądało jakby ważyło co najmniej pięćset funtów. Vicary przyjrzał się dokładniej nogom; były przymocowane do podłogi.

– Rozejrzyjmy się na górze – powiedział.

Mieściły się tam trzy sypialnie, dwie z widokiem na ulicę, trzecia, większa, w drugiej części domu. Dwie pierwsze najwyraźniej służyły jako pokoje gościnne. W szafach było pusto, brakowało jakichkolwiek elementów osobistych. Vicary z Harrym weszli do sypialni Jordana. Na podwójnym łóżku leżała rozrzucona pościel, podniesione żaluzje odsłaniały widok na zaniedbany ogródek, otoczony murem. Vicary otworzył edwardiańską szafę i zajrzał do środka: dwa mundury amerykańskiej marynarki wojennej, liczne pary cywilnych wełnianych spodni, kupka swetrów i sporo schludnie złożonych koszul z marką sklepu na Manhattanie. Zamknął szafę i rozejrzał się po pokoju. Nawet jeśli agentka tu była, nie zostawiła po sobie śladu, najwyżej lekką smużkę perfum, która unosiła się w powietrzu i kojarzyła się Vicary'emu z zapachem, którego używała Helen.

1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)