Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
ucha i zaczął dokładnie penetrować jego wnętrze. Później zajął się przestrzenią za
nim, na przemian całując i liżąc słoną skórę. Znajome prądy zaczęły obmywać jego
ciało, szumiąc mu w uszach i podrywając serce do szybszego bicia. Całował
agresywniej, mocniej, wygłodniale. Pragnął posmakować wszystkiego. Słyszał
pojękiwania i przyspieszony oddech Severusa. Czuł, że jest już twardy i wyczuwał,
że mężczyzna najwyraźniej także. Jego usta odnalazły drogę do twarzy. Całował
każdy milimetr skóry, brodę i policzki. Ogarnięty pasją, podniecony, rozgrzany. Był
już centymetr od ust, kiedy nagle w jego głowie zapaliła się ostrzegawcza lampka.
Ciężko oddychając oderwał usta i spojrzał na rozchylone wargi Severusa. Usłyszał w
swojej głowie bardzo wyraźny, ostry i lodowaty głos:
Na to ci nie pozwoliłem, Potter.
Wspomnienia powróciły nagle, niespodziewanie, oblewając go zimną wodą i
studząc jego zapał. Przysłaniająca oczy mgła znikła i Harry zobaczył, że Snape
spogląda na niego z zaskoczeniem. Spuścił ze smutkiem głowę i uciekł wzrokiem,
nie chcąc, żeby Severus dostrzegł ból w jego oczach. Zauważył, że dłonie Snape'a
leżą ponownie na oparciach fotela. W którymś momencie musiał je zabrać.
Najwyraźniej nie chciał go przytulać. Jak gdyby to było takie trudne... Nie stać go było nawet na taki niewielki gest?
Zapłonęła w nim iskra buntu. Jeżeli Severus postanowił być taki uparty...
Harry zagryzł wargę i odsunął się. Podniecenie ulotniło się, ostudzone chłodnym
zawodem.
- Już późno - powiedział cicho. - Muszę iść.
To było marne kłamstwo. Było tuż po kolacji. Zsunął się z kolan i zerknął na
Snape'a. Jego oczy były zmrużone, brwi ściągnięte, a usta zaciśnięte. W oczach
płonął ogień, ale nie podniecenia. Gniewu i rozczarowania.
Harry przełknął ślinę i odwrócił się do niego plecami, ruszając w stronę drzwi.
Kiedy się przy nich znalazł, usłyszał ciche warknięcie:
- Potter!
Zatrzymał się i odwrócił. Twarz Snape'a była zamyślona. Wyglądał, jakby chciał
coś powiedzieć, jakby walczył ze sobą. I chyba wygrał, bo w końcu zrezygnował,
oblizał wargi i spojrzał w ogień.
- Przyjdź w piątek wieczorem - powiedział cicho, beznamiętnym głosem.
- Spróbuję - odparł Gryfon, obserwując, jak przez oblicze Severusa przebiegł cień,
ale nie spojrzał na Harry'ego. Pokiwał jedynie sztywno głową. Harry położył dłoń na
klamce. - Dobranoc, Severusie. - Były to ostatnie słowa, zanim otworzył drzwi,
przeszedł przez gabinet i wyszedł na korytarz, gdzie nareszcie mógł odetchnąć
głęboko.
Miał wrażenie, że stoczył bardzo ciężką i trudna bitwę. Był zmęczony. Walczył
dzielnie, ale poniósł porażkę. Nie otrzymał tego, czego chciał. Pozostał z niczym. Ale
jednocześnie czuł się zwycięzcą. To on dyktował warunki. Kiedy Snape ich nie
spełnił, wyszedł i pozostawił go samemu sobie, podnieconego, ale
niezaspokojonego. Nie złamał się i dzięki temu udało mu się dać Severusowi lekcję.
A w piątek Harry przekona się, czy Snape się jej nauczył...
Uśmiechnął się do siebie.
Nie został wyrzucony. Sam zadecydował o odejściu w odpowiedniej chwili. Ocalił
dumę. Przynajmniej tym razem. Teraz... to on triumfował.
Ale dlaczego, pomimo tego, czuł się tak... źle?
--- rozdział 17 ---
17. Intoxication
You give me the reason.
You give me control.
I gave you my Purity.
My Purity you stole.
Did you think I wouldn't recognize this compromise.
Am I just too stupid to realize.
Stale incense old sweat and lies lies lies*
Ukryty pod peleryną niewidką Harry przemierzał bezszelestnie korytarze
Hogwartu, kierując się w stronę lochów. W jego głowie kłębiło się wiele myśli i
wspomnień.
W czwartek, kiedy Harry wraz z przyjaciółmi pisał w bibliotece referaty na Historię
Magii i Eliksiry, Hermiona odkryła wielką, zakurzoną księgę, która okazała się być...
szkolną kroniką, w której prowadzony był spis wszystkich uczniów uczęszczających
do Hogwartu na przestrzeni wieków. Mogli zobaczyć zdjęcia młodego Toma Ridlle'a,
Lucjusza Malfoya, rodziców Rona, rodziców Harry'ego. Nawet Dumbledore'a i
McGonagal jako nastolatków (Ron, widząc zdjęcie opiekunki swojego domu w
młodości, nie mógł się powstrzymać i aż zagwizdał z podziwu: "Niezła z niej była
laska!", za co Hermiona posłała mu wyniosłe, mordercze spojrzenie). Jednak
najbardziej niezwykłym dla Harry'ego odkryciem było zobaczenie zdjęcia młodego
Snape'a (którego Ron nie omieszkał obrzucić potokiem złośliwych komentarzy i
wyzwisk). Pamiętał go z myśloodsiewni, ale ujrzenie go jeszcze raz i możliwość
dokładnego przyjrzeniu mu się sprawiła, że Harry całkowicie zapomniał o nauce i
odkrył, że pomimo tłustych, opadających w strąkach na oczy włosów ("wtedy
rzeczywiście były tłustawe" - pomyślał - "albo też sprawiały takie wrażenie") i pochmurnego oblicza, Severus był bardzo przystojnym młodzieńcem. Jego oczy
płonęły dziwnym, tajemniczym blaskiem, a wyraz wykrzywionej szyderczym
grymasem twarzy zdawał się przekazywać tym, na których spoglądał: "Gardzę wami
wszystkimi".
Harry uśmiechnął się do siebie. Severus był chyba taki od zawsze... Jednak
największą uwagę Harry'ego przyciągnęła widniejąca pod zdjęciem data urodzenia. Z
zaskoczeniem uświadomił sobie, że Mistrz Eliksirów ma za dwa tygodnie urodziny.
Trzydzieste siódme.
Serce Harry'ego zabiło mocniej, kiedy nagle uderzyła go ta ogromna różnica
wieku. Wcześniej nigdy o tym nie myślał, w ogóle się to dla niego nie liczyło. Jednak
w tamtej chwili świadomość, że jego kochanek jest starszy od niego o dwadzieścia
jeden lat sprawiła, że siedział przez chwilę skonsternowany, zawstydzony i...
podniecony. Severus był doświadczonym przez los, dojrzałym mężczyzną, a on...
cóż, zaledwie wkraczającym w życie nastolatkiem. W dodatku Snape był jego
nauczycielem. Ale nie wprawiało go to w zakłopotanie, jedynie podsyciło buzujące w
nim pragnienie. Robił coś zakazanego i było to... ekscytujące.
Ale wcale nie to było najważniejsze. Harry często zastanawiał się, co go tak
pociąga w Mistrzu Eliksirów. Kilka razy wydawało mu się, że już odkrył prawdę, ale
później jego własne uczucia ponownie to weryfikowały i w końcu sam nie wiedział,
dlaczego nie potrafi przestać o nim myśleć. Severus był zimną, nieczułą osobą,
twardą, zdecydowaną, tajemniczą, nieprzewidywalną. Nie traktował Harry'ego, jak
reszta czarodziejskiego świata, nie patrzył na niego, jak na bohatera, nie
nadskakiwał mu, nie pobłażał. A jednocześnie zdawał się go rozumieć. Niewiele
rozmawiali, ale Harry miał wrażenie, że mógłby mu powiedzieć wszystko - o swojej
słabości, o swoim strachu. A on by to zrozumiał. I, w przeciwieństwie do innych, nie
poklepałby go po plecach i nie powiedział tych pustych, nic nieznaczących słów:
"Wszystko będzie dobrze, nie martw się". Ochrzaniłby go, może i nawet skomentował
to w typowy dla siebie, złośliwy, sarkastyczny sposób, warknął na niego, żeby
przestał się nad sobą użalać i dorósł wreszcie, ale... zrozumiałby.
Poza tym, Severus był... był... Nie wiedział, jak to określić. Wciąż uciekał,