Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
— W międzyczasie musimy ukręcić łeb tej petycji albo będziemy musieli zrezygnować z ukarania prawdziwych winowajców — podsumował Mayhew, przygryzł dolną wargę i westchnął. — I przyznam, że nie widzę innego sposobu niż taki, który w pewien sposób ostrzeże Fitzclarence’a. Muszę bowiem poinformować patronów choć o części tego, co podejrzewamy.
— To ryzykowne, Wasza Miłość — sprzeciwił się Prestwick. — Żeby ich przekonać, że to nie tylko polityczna zagrywka i że ma pan poważne powody sądzić, iż winny jest kto inny, a nie lady Harrington, będzie pan musiał ujawnić przynajmniej część kluczowych dowodów.
— Zdaję sobie z tego sprawę, ale nie mamy wyjścia. Henry. Jeżeli złożą oficjalną petycję, będziemy musieli ujawnić wszystkie dowody, a jedyny sposób, by ich powstrzymać, to spróbować ujawnić tylko tyle, ile muszę, i przekonać ich, że w świetle analiz Gerricka trzeba ponownie zbadać wnioski inspektorów badających miejsce katastrofy.
— Nie zgodzą się, Wasza Miłość — ocenił rzeczowo kanclerz.
— Prawdopodobnie masz rację i jeśli będę musiał, ujawnię więcej, ale przynajmniej będę próbował ograniczyć straty.
— Chyba tylko to zostało… — zgodził się Prestwick, nie kryjąc powątpiewania.
— Wasza Miłość, kościół normalnie nie wtrąca się do spraw świeckich, ale w tej kwestii ma pan pełne poparcie tak moje, jak i Synodu — przemówił niezwykle uroczyście Hanks. — Jeżeli pan sobie tego życzy, wystąpię przed patronami i zaapeluję, by przyjęli pańską prośbę o zwłokę, nie znając dowodów. Jeżeli powiem im, że zapoznałem się z dowodami i zgadzam się w pełni z pańskimi wnioskami, być może przekonam ich, by nie naciskali.
— Dziękuję, wielebny. — Benjamin był szczerze wdzięczny i nie ukrywał tego.
Kościół zwykle nie mieszał się do spraw patronów, ale Hanks jako wielebny miał pozycję równą Protektorowi i był oficjalnym członkiem zarówno Rady, jak i Konklawe. Skoro gotów był użyć autorytetu kościoła, by opóźnić wystąpienie z oskarżeniem, mogło to przeważyć szalę, i być może nie musieliby ujawniać tego co wiedzieli i ostrzegać winnych, a zwłaszcza patrona Burdette.
— Jeżeli istnieje choć cień podejrzenia, że były ksiądz maczał palce w zamordowaniu dzieci, to kościół nie ma innego wyjścia, jak użyć wszystkich wpływów i środków, by sprawiedliwości stało się zadość, Wasza Miłość — dodał zdecydowanie Hanks.
— W takim razie, Henry, jak tylko skończycie wstępne dyskusje z Sidemore’em chcę, byś rozesłał zaproszenia na specjalną i zamkniętą sesję Konklawe. Jeśli rozegramy to po cichu, media nie powinny się w to angażować.
— Tak, Wasza Miłość.
— Gdzie jest Gerrick? — spytał niespodziewanie Protektor.
Prestwick zastanawiał się przez chwilę, nim odpowiedział:
— Myślę, że nadal na pokładzie Terrible, Wasza Miłość. Lord Clinkscales powiedział mi, że poleciał poinformować o wszystkim lady Harrington. A gdy tylko skończył, lekarz zapakował go do łóżka.
— Rozsądnie zrobił — ocenił Benjamin, przypominając sobie wyczerpanego młodzieńca o ziemistej cerze i podkrążonych, pałających oczach, którego widział zaledwie trzy godziny temu na ekranie swego osobistego, zabezpieczonego przed podsłuchem modułu łączności.
Potrząsnął głową i ustawił oparcie fotela w normalnej pozycji.
— Sądzę, że najrozsądniej będzie go tam zostawić — zdecydował. — Nawet lepiej: ogłośmy, że tak jest, Henry. Wydaj oświadczenie dla prasy, że Gerrick jest na naradzie u lady Harrington, ale słowem nie wspominaj, co może być jej tematem. Jak znam życie, dziennikarze sami dojdą do wniosków, o jakie nam chodzi.
— A o jakie nam chodzi? — spytał wielebny Hanks.
Benjamin Mayhew uśmiechnął się złośliwie.
— Zakładając, że organizatorzy nie znają analiz inżynierów Sky Domes, a jest to wysoce prawdopodobne, muszą być w tej chwili pewni sukcesu. Na pewno zdają sobie sprawę, że lady Harrington znajduje się w rozpaczliwej sytuacji i że będzie próbowała się ratować na wszelkie sposoby. Chcę wykorzystać to przeciwko nim: jeśli zdołamy ich przekonać, że wezwała Gerricka na naradę, której celem jest ratowanie czego się da, powinni poczuć się jeszcze pewniej, a co za tym idzie, mniej się pilnować. Poza tym dobrze, że Gerrick jest poza zasięgiem mediów — chciałbym, by tam pozostał przynajmniej do zakończenia specjalnej sesji.
— Sądzę, że tak będzie rozsądniej, Wasza Miłość — przytaknął Prestwick. — Za pana zgodą skontaktuję się z Howardem i we dwóch na pewno spreparujemy jak najbardziej zgodną z prawdą i całkowicie dezinformującą informację prasową. Powiem mu też, by reszta inżynierów Sky Domes nie kontaktowała się z mediami, a najlepiej pozostała pod strażą.
— Dobry pomysł, Henry — pochwalił go Protektor, drapiąc się po nosie i zastanawiając, co jeszcze mogliby zrobić.
Tym razem jednakże wypróbowany sposób wspomożenia szarych komórek zawiódł i nic sensownego nie przyszło mu do głowy.
— W takim razie za pańskim pozwoleniem udam się na Terrible, Wasza Miłość — zaproponował Hanks, a widząc pytająco uniesione brwi Benjamina, dodał: — Znam na tyle dobrze lady Harrington, by wiedzieć, że musiała to być dla niej straszliwa próba. Chciałbym z nią porozmawiać, a mogę również dostarczyć wezwanie na ową specjalną sesję Konklawe. W ten sposób nie trzeba będzie wysyłać kuriera czy przekazywać go oficjalnymi kanałami marynarki… Jestem pewien, że będzie gotowe, nim skończę spotkanie z przedstawicielami Synodu. Muszę im wyjaśnić, o co chodzi, by przypadkowo ktoś nie powiedział czegoś, czego potem wszyscy będziemy żałowali. A wrócić będziemy mogli razem prosto na sesję. Będzie to chyba najszybszy… i najbardziej konfidencjonalny sposób zorganizowania wszystkiego.
— Rzeczywiście będzie — zgodził się Mayhew. — Choć przyznaję, że czuję się nieco głupio, wykorzystując głowę kościoła w roli zwykłego posłańca.
— W tej sprawie nie ma nic „zwykłego”, Wasza Miłość — odparł spokojnie Hanks. — A kościół, podobnie jak wszyscy mieszkańcy Graysona, ma u lady Harrington dług, o którym niestety nie wszyscy pamiętają… taki drobiazg jest, jak sądzę, stosownym tego przypomnieniem.
— Naturalnie ma pan rację — przyznał Benjamin, po czym spojrzał na obu gości i zaproponował: — W takim razie, panowie, sądzę, że powinniśmy się zabrać za realizację tego, co ustaliliśmy.
— No cóż, to było… interesujące nieszczęście — skomentował towarzysz kontradmirał Theisman takim tonem, że nawet towarzysz komisarz LePic miał problemy z opanowaniem wesołości.
Komentarz był jednakże jak najbardziej zgodny z prawdą, bowiem gdy Grupa Wydzielona 14.2 Theismana złożona z dwunastu pancerników plus okręty osłony wykonała bezbłędnie wszystkie manewry, dowodzący Grupą Wydzieloną 14.3 admirał Chernov całkowicie nie zrozumiał otrzymanych rozkazów. Chernov zszedł z kursu tak dalece, że komputery zdecydowały, iż graysońskie krążowniki liniowe broniące systemu Endicott zdołały go przechwycić i choć poniosły duże straty, zniszczyły oba transportowce wiozące wojsko i cztery z pięciu frachtowców z bronią.