Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 113
Перейти на страницу:

Honor ponownie przytaknęła, nie odzywając się słowem. Gerrick potarł skroń w geście ni to zmęczenia, ni tryumfu i podjął wątek.

— Oprócz tego zmienił też kształt dna każdego otworu, wiercąc go pod takim kątem, że o skałę opierała się jedynie krawędź wspornika, a nie cała jego powierzchnia. Gdyby zostały zalane dobrym cerambetem, najprawdopodobniej nic by się nie stało, gdyż dzięki powiększonemu otworowi dostałby się on i pod wspornik, i wokół niego. Przy złym cerambecie stanowiło to nader istotną różnicę.

— Nie sprawdzono zgodności otworów z planami?

— Tak i nie, milady. Plany zostały zaprogramowane w komputerach sterujących świdrami. Żeby je zmienić, operator musiał dokonać tego ręcznie. Ponieważ między zmianami zawsze przeprowadzamy autotesty i kontrole oprogramowania, by wykluczyć przypadkowe zmiany i rozsypanie się programu, musiał przed końcem każdej zmiany usunąć poprawki i przywrócić oryginalne parametry. W ten sposób nic nie zwróciło uwagi techników sprawdzających sprzęt, więc nie było powodu, by sprawdzać same otwory. A tak na marginesie, to właśnie stanowi najlepszy dowód, że katastrofa nie była dziełem przypadku! Natomiast przewidzieliśmy, że człowiek bywa omylny, i ekipy ustawiające wsporniki także dysponowały planami wbitymi w oprogramowanie dźwigów. Powinni zauważyć, że otwory są nie całkiem właściwie wywiercone, i odkryliby to, gdyby jedna lub dwie z nich nie współpracowały z operatorem świdra. Wreszcie na placu budowy znajdowali się także inspektorzy, ale oni sprawdzali wszystko, szukając przypadkowych błędów, a nie celowego sabotażu i ten, kto to wszystko zaplanował, wiedział o tym. Z tego, co zdołaliśmy dotąd odtworzyć, wynika że jedna lub dwie z ekip montujących wsporniki i zalewających je cerambetem wiedziała, które otwory mają zmieniony kształt, bo tylko je zalano złym cerambetem. To znaczy skład był dobry, ale stopili tylko ostatnie pół metra. Dwa złe otwory zostały zalane właściwie stopionym cerambetem: najprawdopodobniej w czasie ich zalewania kręcił się w pobliżu inspektor i woleli nie ryzykować. Rzecz była nie do wykrycia po fakcie, bo zarówno nasi inspektorzy, jak i inspektorzy budowlani odbiorcy sprawdzają jakość cerambetu, pobierając próbki z odwiertów nie głębszych niż dwadzieścia centymetrów z uwagi na twardość materiału. Biorąc pod uwagę to, co się stało, zaproponowałem Protektorowi, by na przyszłość zmienić to i pobierać próbki z całej długości otworu. Pół metra dobrego cerambetu nie wystarczyłoby nawet w przypadku właściwie wykonanego otworu, a okazało się, że nasz system kontroli jakości jest wadliwy, więc należało go zmienić. Ten, kto to wymyślił, wolał mieć pewność, więc połączył obie metody. W efekcie około czternastu procent głównych wsporników, na których spoczywały największe obciążenia kopuły, zostało tak umocowanych, że musiały się zawalić, a kąt, pod jakim zakończono każdy z otworów, został tak pomyślany, by skierować całą masę każdego z nich na pozostałe elementy prawidłowo zamontowane. Nie było żadnej możliwości, żeby ta kopuła się nie zawaliła. Zrobiono wszystko co tylko można, by do tego doprowadzić — poza założeniem ładunków wybuchowych. Ten, kto to wymyślił i opracował zmienione parametry, wiedział, co się stanie, i zrobił co trzeba, by ten cel osiągnąć.

— Kto? — spytała z twardym błyskiem w oczach. Gerrick wzruszył lekko ramionami.

— W tej chwili jeszcze do samego końca nie rozgryźliśmy wszystkich szczegółów, milady. Ekipę montażową nie sposób zidentyfikować na podstawie samych dokumentów, ale przy pomocy nagrań z budowy powinno się to udać. Lord Clinkscales zajmuje się tym i jest pewien, ze ich podobizny są w bazie danych obejmującej wszystkich pracowników Sky Domes. Zidentyfikowaliśmy natomiast operatora świdra, ponieważ tu przydział był stały, a bez problemów można było sprawdzić, które otwory wiercił który świder.

— I?

— Zgodnie z naszymi danymi nazywa się Lawrence Maguire. Należał do grupy, która zwolniła się na znak protestu, gdy wyszła na jaw sprawa użycia materiałów budowlanych gorszej jakości, i nie wiemy, dokąd się udał. Sprawdziliśmy adres, który podał; okazuje się, że to pensjonat. Wynajął tam pokój tydzień wcześniej niż zgłosił się do nas, szukając pracy. Pozostałe dane, które podał w formularzu, dotyczące pochodzenia, wykształcenia i całej reszty także się nie zgadzają.

— A więc nie wiemy, kim był naprawdę? — Honor próbowała ukryć rozczarowanie, ale nie udało jej się to, i wiedziała, że było to słychać.

Nader istotne bowiem było to, by go znaleźć — jeśli nie zdołają go zidentyfikować i ustalić motywu tak zbrodniczego postępowania, zaraz podniosą się głosy, że to wszystko wymysł Sky Domes, że w rzeczywistości nie było żadnych sabotażystów i celowego działania, a katastrofę spowodowały „błędy popełnione przez słabo wyszkolonych pracowników”. Tak to już zresztą zaczęto określać.

— Tego nie powiedziałem, milady — odparł Gerrick z mściwą satysfakcją. — Powiedziałem, że nasze dane nie pozwalają na to. Jedyne, co musiał prawidłowego podać, zgłaszając się do nas, to odciski palców i skan siatkówki. Sądzę, że nie przyszło mu nawet do głowy, że dojdziemy do tego, jak to zrobili, i będziemy go szukać. W każdym razie lord Clinkscales przepuścił je przez bazę danych domeny i niczego nie znalazł, co potwierdziło nasze podejrzenia. Ponieważ był to ktoś z zewnątrz, lord Clinkscales przekazał je z zachowaniem pełnej tajemnicy swoim zaufanym współpracownikom z planetarnej służby bezpieczeństwa. Sprawdzili w swojej bazie danych i tym razem mieliśmy szczęście. W młodości „pan Maguire” został zatrzymany za udział w zamieszkach. Konkretnie w „demonstracji” przeciwko jerimitom, niewielkiej grupie niezależnie myślących, których co bardziej ortodoksyjni członkowie Kościoła Ludzkości Uwolnionej uważają za heretyków. Demonstracja zakończyła się ogólną bijatyką i wandalizmem, więc wszystkich uczestników aresztowano. Z uwagi na młody wiek i dotychczas nieposzlakowaną opinię dostał tylko reprymendę i został zwolniony. Pewnie nie zdawał i nie zdaje sobie sprawy, że wszystkie dane dotyczące aresztowań nawet za najdrobniejsze wykroczenia są automatycznie przesyłane ze wszystkich domen do centralnego rejestru Protektora i pozostają tam. W każdym razie ludzie Protektora Benjamina zidentyfikowali go. Naprawdę nazywa się Samuel Marchant Harding i jest kuzynem Edmonda Marchanta… i zamieszkuje w Burdette City, stolicy domeny Burdette.

ROZDZIAŁ XXIII

— Więc to prawda, Wasza Miłość?

— Tak jak tylko to możliwe bez wyjaśniania, że o wszystkim wiemy — odparł Benjamin IX. — Żeby wykorzystać to w sądzie, nasi specjaliści muszą sprawdzić symulacje komputerowe i obliczenia przeprowadzone przez Sky Domes i najprawdopodobniej będzie potrzebne zbadanie otworów na budowie, ale żaden z ekspertów, którzy widzieli ten materiał, nie poddał w wątpliwość nawet jego fragmentu. Do tej pory kontakty z planetarną służbą bezpieczeństwa ograniczyliśmy do osób, którym ufa Clinkscales, podobnie zresztą jak w przypadku ekspertów. Mamy jednak potwierdzenie głównego inspektora budowlanego, a tożsamość Hardinga także nie ulega wątpliwości. Nie zostało to „udowodnione” w sądowym znaczeniu tego słowa, ale kiedy nadejdzie stosowny czas, nie będzie z tym problemów.

— Rozumiem… — mruknął wielebny Hanks, zapadając głębiej w fotel.

1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)