Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 508
Перейти на страницу:

Harry nadstawił uszu. To było coś nowego. Nauczycielka machnęła różdżką w

stronę tablicy, na której pojawiły się dwa słowa: Legilimens Evocis.

- Może ktoś o nim słyszał? - zapytała Tonks.

W klasie zapanowała cisza. Nawet Hermiona nie podniosła ręki.

- Cóż - powiedziała Nimphadora niezwykle poważnie - nie dziwię się, że nikt nie

słyszał o tym zaklęciu. Jak już wam wspomniałam, przez wieki było absolutnie

zakazane i wiedza o nim była starannie ukrywana. Dopiero niedawno ponownie

zaczęto go używać. Zwane jest Legilimencją Szczegółową albo Głęboką. Rożni się

od Legilimencji zwykłej kilkoma ważnymi szczegółami. Po pierwsze, Legilimencja

Głęboka pozwala nie tylko na wdarcie się do umysłu ofiary i odczytanie jej

wspomnień, ale także myśli. Oglądając dane wspomnienie, można słyszeć także to,

co przewijało się przez głowę ofiary w tamtym momencie. To jak całkowite wejście w

czyjś umysł, patrzenie na świat oczami drugiej osoby. Po drugie - do użycia jej

potrzebny jest kontakt wzrokowy. Ponadto, w przeciwieństwie do zwykłej Legilimecji,

nie oglądamy rzeki wspomnień, zlepionych ze sobą i wymieszanych. Osoba, która

rzuca zaklęcie, wybiera interesujące ją wspomnienie i tak jakby, wyciąga je na

wierzch. Może je oglądać, jak długo zechce, może także przywołać wszystkie

powiązane ze sobą wspomnienia i myśli. Gdyby, na przykład, ktoś chciał dowiedzieć

się, co sądzi o nim druga osoba, mógłby wybrać wszystkie związane z tym elementy,

a następnie oglądać je i słuchać do woli. To tylko przykład, więc niech wam nie

przyjdzie do głowy rzucenie tego zaklęcia na znajomych! Wiemy, że niedawno

zostało odkryte przez Sami-Wiecie-Kto i teraz bardzo często używa go, żeby

wyciągnąć od więźniów interesujące go informacje. To znacznie szybszy i prostszy

sposób, niż stosowane przez niego dotychczas Crucio.

Wszyscy uczniowie słuchali jej z pełną grozy uwagą. W głowie Harry'ego zaczęły

krążyć nieproszone myśli, które mąciły jego spokój. Tonks odetchnęła i kontynuowała

jeszcze poważniejszym tonem:

- Jednak nie to jest w tym zaklęciu najniebezpieczniejsze. Wam, choćbyście

próbowali, nigdy by się to nie udało, ale doświadczony, potężny Legilimenta, potrafi

manipulować wspomnieniami ofiary. Wymieszać je, albo zatrzymać, jednak to nie

wszystko. Można uwięzić ofiarę w jej najgorszym wspomnieniu i zmusić ją, by

przeżywała je wciąż i wciąż na nowo. Zamknięty w swoim umyśle człowiek staje się

wegetującą rośliną, przeżywającą ciągle od nowa swój największy koszmar. I nigdy

się z niego nie uwolni. I, mówiąc koszmar, wcale nie przesadzam. Można wybrać

najbardziej przerażający sen ofiary i zamknąć ją w nim już na zawsze.

Harry poczuł, że robi się blady. Przypomniał sobie zalewającą go krew i

dźwięczące w uszach śmiechy. Zakręciło mu się w głowie, a jego żołądkiem targnęły

torsje.

- Przepraszam - podniósł rękę, czując, że znowu powraca strach i jego objawy -

czy mógłbym pójść do łazienki?

Tonks spojrzała na niego i przeraziła się.

- Co się stało, Harry? Jesteś blady jak ściana!

- Źle się czuję - odparł gładko, widząc, że ciemnieje mu przed oczami.

- Ależ oczywiście, idź, idź. Może odprowadzić cię do skrzydła szpitalnego?

- Nie, dziękuję - odpowiedział, podnosząc się z miejsca i czując, że nogi uginają

się pod nim. - Dam sobie radę. To tylko... osłabienie.

Hermiona i Ron chcieli oczywiście pójść z nim, ale udało mu się ich powstrzymać.

Kiedy znalazł się za drzwiami klasy, drżącymi dłońmi wyjął z kieszeni fiolkę różowego

płynu i wziął duży łyk. Odetchnął z ulgą i pogrążył się w myślach.

Słowa Tonks wciąż dźwięczały mu w uszach. Uwięziony w najgorszym

koszmarze... Co by było, gdyby to jego ktoś uwięził w tym przerażającym śnie? Na

zawsze. Na samą myśl o tym wstrząsnął nim dreszcz. To chyba najgorsze, co można

zrobić drugiemu człowiekowi. Nie życzyłby tego nawet największemu wrogowi...

Poczuł, że przerażenie oplata swoimi mackami jego trzepoczące w piersi serce.

Trawiący go już od dawna, ukryty głęboko strach, zaczął wypływać na powierzchnię

jego osłabionej świadomości. Co będzie, jeżeli jego to kiedyś spotka? Tonks mówiła,

że Voldemort używa tego zaklęcia... Wiedział, że spotkanie z nim jest nieuchronne.

Cały czarodziejski świat liczył na niego. To tylko kwestia czasu, kiedy zostanie

rzucony w wir walki, a kiedy spotka się oko w oko z najgroźniejszym

czarnoksiężnikiem, jaki kiedykolwiek żył... wiedział, że nie miałby szans wyjść z tego

cało. Ale jeżeli zginie... przynajmniej pociągnie za sobą Voldemorta. Przepowiednia

mówiła wyraźnie, że żaden nie może żyć, kiedy drugi przeżyje... To znaczy, że

muszą zginąć obaj?

Westchnął ciężko i oparł się o ścianę. Zamknął oczy, nie chcąc dopuścić do siebie

tej myśli.

Nie chce umrzeć... Nie jest na to gotowy. Cały czarodziejski świat nie potrafi

pokonać Voldemorta, dlaczego jemu miałoby się to udać? Dlatego, że ma bliznę na

czole? Tak, wszyscy tego od niego oczekiwali... Do tej pory poświęcał wszystko,

żeby z nim walczyć, ale był już tak bardzo zmęczony... Śmierć Syriusza tylko to

przypieczętowała. Nigdy nie zdoła go pokonać. Nic nie potrafił. Był tylko chłopcem.

Jak mógłby walczyć z kimś, kogo nie dało się zabić? Dlaczego nie mógł być

normalnym nastolatkiem i żyć jak inni? Dlaczego to na jego barkach spoczywał ten

ciężar? Dumbledore starał się go przed tym chronić, ale dyrektor sam ostatnio

wyglądał, jakby potrzebował pomocy. Jego też to przygniatało, a był przecież jedyną

osoba, której Voldemort się bał. Jak on, Harry, miałby się z nim zmierzyć?

Chciał po prostu... żyć. Chciał być z Severusem. Nie martwić się wojną, atakami,

swoim przeznaczeniem. Chciał być szczęśliwy... ale jego los był już od dawna

przesądzony... tylko dlatego, że miał bliznę na czole.

Odetchnął, otwierając oczy i spoglądając w sklepienie. Po chwili zamknął je

ponownie.

Ale zrobi to. Musi. Nie ma innego wyjścia. To jego obowiązek. Zrobi to, skoro

wszyscy tego od niego oczekują... pójdzie na wojnę, będzie walczył, chociaż nie

wiedział, jak... Być może zginie... Ale jeszcze nie teraz. Nie teraz.

Pod jego powiekami pojawił się obraz surowej, wykrzywionej kpiącym uśmiechem

twarzy. Czarne oczy patrzyły na niego z pragnieniem. W jego serce wlał się spokój.

Jeszcze nie teraz...

* * *

Drzwi otworzyły się pod dotykiem dłoni Harry'ego. Wszedł ostrożnie do gabinetu,

ale pomieszczenie okazało się puste. Domyślając się, że Snape czeka na niego w

prywatnych komnatach, ruszył dalej. Tym razem drzwi nie otworzyły się same. Musiał

zapukać. Kiedy Mistrz Eliksirów wpuścił go do środka, Harry zdał sobie sprawę, że

jest tak zdenerwowany, że nie wie, co powiedzieć. Czy ten człowiek już zawsze

będzie tak na niego działał?

Odchrząknął i odezwał się cicho:

- Ja... przyszedłem po eliksir.

Snape obrzucił go surowym spojrzeniem. Z wyrazu jego twarzy można było

wyczytać, iż najwyraźniej w ostatniej chwili powstrzymał się od złośliwego

komentarza.

- Zaczekaj - rzucił i podszedł do jednej z półek. Po chwili wrócił, trzymając w ręku

niewielką fiolkę. - Dam ci to, ale tym razem nie wolno ci wypić więcej, niż jeden mały

łyk tuż przed snem. Zresztą, chyba sam powinieneś o tym już wiedzieć.

1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)