Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 197
Перейти на страницу:

— Bardzo jestem rada, że będziesz nam towarzyszyć — powiedziała ciepło. Naprawdę była zadowolona. — Mój mąż nie zapomni o tych, którzy go wesprą. Wesprą na przykład listem wystosowanym do arystokratów, z którego ci dowiedzą się, iż pewien człowiek wzniósł sztandar Manetheren na południu. — Berelain obróciła głowę ze zdziwieniem, a Annoura wręcz zamrugała.

— Ależ moja lady — odparła żarliwym głosem Alliandre — przecież połowa z nich natychmiast powiadomi Proroka, gdy tylko otrzymają mój list, panicznie się go bowiem boją. I Światłość tylko wie, co on wtedy zrobi. — Dokładnie taka odpowiedź, na jaką Faile liczyła.

— Dlatego właśnie wystosujesz list również do niego, informując, że zgromadziłaś żołnierzy, bo chcesz rozprawić się z tym człowiekiem osobiście. Ostatecznie Prorok Lorda Smoka to persona nazbyt szacowna, by miał zawracać sobie głowę taką, drobnostką.

— Doskonały pomysł! — mruknęła Annoura. — Nikt nie będzie wiedział, kto jest kim.

Berelain roześmiała się z zachwytem, ażeby sczezła!

— Moja lady — wybąkała Alliandre — powiedziałam, że lord Perrin to niezwykły człowiek. Czy wolno mi dodać, że jego żona jest w każdym calu równie niezwykła?

Faile starała się ukryć zadowolenie. Teraz musiała posłać wiadomość do swoich ludzi w Bethal. W pewnym sensie żałowała, że sprawy przybrały taki obrót. Wyjaśnienie wszystkiego Perrinowi mogłoby się okazać co najmniej trudne, ale nawet on by nie zdzierżył, gdyby porwała królową Ghealdan.

Na skraj obozowiska wyległa chyba cała prawie Skrzydlata Gwardia, otaczająca ciasnym pierścieniem dziesięciu jeźdźców w identycznych mundurach. Brak lanc mówił, że to zwiadowcy. Zgromadzeni wokół nich kłębili się i popychali wzajem, starając się podejść jak najbliżej. Perrinowi wydało się, że znowu słyszy grzmot, już nie tak odległy, ale poświęcił temu wrażeniu jedynie przelotną uwagę.

Już miał się przepchnąć między nimi, kiedy usłyszał gromki okrzyk Gallenne:

— Z drogi, kundle! — Zgromadzeni błyskawicznie obrócili głowy w jego stronę i po chwili niektórzy jęli się wciskać w głąb ciżby, tworząc wąskie przejście. Perrin zastanawiał się, co by się stało, gdyby nazwał kundlami ludzi z Dwu Rzek. Pewnie dostałby po nosie. Może więc warto spróbować.

Obok zwiadowców stał Nurelle w towarzystwie pozostałych oficerów oraz siedmiu mężczyzn z rękoma związanymi na plecach i powrozami na szyjach, którzy przebierali nogami, garbili się i robili miny wyrażające butę, strach albo jedno i drugie naraz. Ich ubrania, niegdyś przedniego gatunku, były aż sztywne od zastarzałego brudu. I o dziwo, pachnieli silnie drzewnym dymem. A skoro już o tym mowa, niektórzy z żołnierzy na koniach mieli twarze uczernione sadzą, a jeden czy dwóch opatrywało oparzenia. Aram przyglądał się więźniom, krzywiąc się nieznacznie.

Gallenne stanął w rozkroku i wsparł pięści na biodrach, łypiąc jedynym okiem tak samo groźnie jak inni potrafili dwojgiem.

— Co się stało? — spytał zaczepnie. — Moi zwiadowcy mają wracać z informacjami, nie z jakimiś kolekcjonerami łachmanów!

— Niech Ortis złoży raport, mój lordzie — odparł Nurelle. — On tam był. Brygadier Ortis!

Wywołany mężczyzna w średnim wieku zsiadł niezdarnie z konia i złożył ukłon, przyciskając dłoń w rękawicy do serca. Na głowie miał prosty hełm, bez cienkich piór i skrzydeł, które zdobiły boki oficerskich hełmów. Spod zaokrąglonego brzeżka wyzierała wściekle zaogniona oparzelina. Drugi policzek przecinała blizna, która unosiła mu kącik ust.

— Lordzie Gallenne, lordzie Aybara — powiedział grobowym głosem. — Natrafiliśmy na tych rzepojadów jakieś dwie ligi na zachód stąd. Palili farmę, z ludźmi w środku. Wśród zaatakowanych była kobieta, która próbowała uciec przez okno, i jeden z tych łotrów odrąbał jej głowę. Wiedząc, jak na to zapatrywałby się lord Aybara, położyliśmy temu kres. Przybyliśmy za późno, by kogoś ocalić, ale pojmaliśmy tych siedmiu. Reszta uciekła.

— Ludzi często kusi, by osunąć się z powrotem w Cień — odezwał się niespodzianie jeden z jeńców. — Trzeba im przypominać, jaką płaci się za to cenę. — Był to wysoki szczupły mężczyzna o statecznym wyglądzie; mówił głosem spokojnym, świadczącym o wykształceniu, ale kaftan miał równie brudny jak pozostali i nie golił się od dwóch albo trzech dni. Prorok wyraźnie nie pochwalał tracenia czasu na takie rzeczy jak brzytwa. Albo mycie się. Mężczyzna patrzył spode łba na tych, którzy go pojmali, bez odrobiny strachu, mimo związanych rąk i powroza na szyi. Cały był wcieleniem lekceważenia i buty. — Wasi żołnierze nie robią na mnie wrażenia — dodał. — Prorok Lorda Smoka, oby Światłość błogosławiła jego imię, niszczył większe armie niż te wasze niedobitki. Możecie nas zabić, ale Prorok nas pomści, zraszając ziemię waszą krwią. Żaden z was nie pożyje wiele dłużej niż my, a on zatriumfuje w ogniu i krwi. — Ostatnie słowa wypowiedział nadzwyczaj dobitnie, tak sztywno wyprostowany, jakby połknął żelazny pręt. Wśród słuchających go żołnierzy rozszedł się pomruk. Wiedzieli bardzo dobrze, że Masema rozbijał wojska liczniejsze od ich armii.

— Powiesić ich — zarządził Perrin. Znowu usłyszał grzmot.

Wydał rozkaz i teraz zmusił się, by obserwować, jak go realizują. A chętnych do tego zadania nie brakowało, mimo tych wszystkich pomrukiwań. Kilku jeńców wybuchło płaczem, gdy powrozy od pętli, które nałożono im na szyje, zostały zarzucone na konary drzew. Jeden, niegdyś gruby mężczyzna, z obwisłym podgardlem, wołał, że wyznaje skruchę, że będzie służył każdemu panu, którego określą z imienia. Łysy mężczyzna, z pozoru twardy jak Lamgwin, miotał się i krzyczał dopóty, dopóki powróz nie uciszył jego skowytania. Za to autor wygłoszonej do nich tyrady ani nie wierzgał, ani się nie opierał, nawet wtedy, gdy pętla zacisnęła się na jego karku. Do końca rzucał harde spojrzenia.

— Przynajmniej jeden potrafił umrzeć jak należy — warknął Gallenne, kiedy ostatnie ciało zwiotczało. Spojrzał krzywo na ludzkie sylwetki dekorujące drzewa, jakby żałował, że skazańcy nie opierali się bardziej zażarcie.

— Jeśli ci ludzie służyli Cieniowi... — zaczął Aram, po czym zawahał się. — Wybacz mi, lordzie Perrinie, ale czy Lord Smok to pochwali?

Perrin wzdrygnął się i zagapił na niego zdumiony.

— Na Światłość, Aram, słyszałeś na własne uszy, co oni robili! Rand sam nałożyłby im pętle na szyje! — Wierzył, że Rand by to zrobił, miał nadzieję, że by to zrobił. Rand uparcie dążył do zjednoczenia narodów przed Ostatnią Bitwą i niewiele dbał o koszty.

Mężczyźni gwałtownie zadarli głowy, kiedy rozległ się grzmot, tym razem tak głośny, że każdy musiał go słyszeć, a potem pojawiły się następne, za każdym razem coraz bliżej. Zerwał się wiatr, ucichł, znowu się zerwał; szarpiąc poły kaftana Perrina kapryśnymi podmuchami. A potem jeszcze bezchmurne niebo przecięła błyskawica. W obozie Mayenian zaczęły rżeć i wierzgać spętane konie. Grzmot zahuczał ponownie, znowu zalśniły srebrnoniebieskie węże błyskawic i na ziemię pod palącym słońcem lunął deszcz, grubymi rzadkimi kroplami, wzniecając fontanny kurzu. Perrin starł jedną z policzka i zapatrzył się ze zdumieniem na swoje mokre palce.

Po kilku chwilach burza przeszła, grzmoty i błyskawice powędrowały na wschód. Spragniona ziemia chłonęła krople deszczu, słońce paliło tak jak zawsze i jedynie niebo rozmigotane od dalekich błyskawic i cichnące łoskoty piorunów mówiły, że w ogóle cokolwiek się zdarzyło. Żołnierze patrzyli na siebie niepewnie. Gallenne z wyraźnym wysiłkiem oderwał palce od rękojeści miecza.

1 ... 73 74 75 76 77 78 79 80 81 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)