Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 135
Перейти на страницу:

Płyn przesączył się przez kryształowe ścianki karafki i wsiąkł w dłoń Maestra.

– Nie lubię smaku spirytusu… ani zapachu – wyjaśnił przepraszająco. – Niech od razu wejdzie w krew.

– Nie przesadź z dawką, magiku.

Maestro upił się momentalnie.

Uśmiechnął się przekornie.

– Drobiazg… książę… Pozwolisz, że będę cię tak nazywał? W dokumentach i raportach występujesz pod tym pseudonimem. Wszystko wokół nas jest iluzoryczne. Ty też możesz robić podobne sztuczki… i przerwać je w każdej chwili. Wystarczy tylko zapragnąć. Książę, dlaczego wypuściłeś pozostałych sekciarzy?

Teraz ja odwróciłem wzrok. Maestro niedawno obejrzał wideo-materiały gońca.

– Sekciarzom wystarczył ten jeden zabity. Pozostali do końca życia zapamiętają strach przed Ziemią, planetą Siewców.

– Nie wątpię. Żeby gołymi rękami…

– Zamilcz!

– Dziwne – powiedział Maestro w zadumie. – Zacząłem się ciebie bać, książę. Wprawdzie jestem zjawą, ale…

– Maestro! – przerwałem jego filozofowanie. – Wystarczy na ten temat. Raider jest spalony. Sekciarze zostali odesłani na swoją planetę i mają zakaz modlenia się przez pięćset pięćdziesiąt pięć lat…

Tym właśnie się zajmują – w teraźniejszości. Ale nigdy nie interesowałem się przyczyną. Mała, dziwaczna sekta…

– Maestro! Zrobiłem dla Ziemi wszystko, co mogłem. Uratowałem ją. Powiesz, że to było nieuchronne, że nawet nasz pojedynek przegrałeś z tego powodu… że w głównym strumieniu historii był to fakt dokonany, że książę z planety Tar pokonał sekciarzy. Dobrze, zostawmy sofistykę. Ale mam chyba prawo do nagrody?

– Jakiej? – Na twarzy Maestra błądził pijany uśmiech.

– Proszę mi opowiedzieć o teraźniejszości. O czasie, w którym pan żyje… pan, a nie pańska emocjonalna matryca. O tym czasie, kiedy Ziemia weszła w galaktyczną cywilizację. I oczy wiście o przyczynach.

Maestro wytrzeźwiał w okamgnieniu.

– Jakich przyczynach?

– Po co zaczęliście kolonizację przeszłości? Z czym się zetknęliście, potomkowie? Co was wystraszyło?

– Cóż, Siergiej, wiedza o przyszłości jest czasem bardzo męcząca. Będzie panu łatwiej żyć o niczym nie wiedząc.

– Niech pan mówi, Maestro. W końcu mogę zażądać informacji od Świątyni, ale wolałbym dowiedzieć się wszystkiego od człowieka.

Zapaliłem. Maestro wyraźnie się wahał, wreszcie skinął głową. – Dobrze, Siergiej. Niech pan żyje z tym brzemieniem, skoro tak pan woli.

– Wolę.

Palący dym słodką trucizną wpłynął do krtani. Nie odrywałem od Maestra badawczego spojrzenia. Kogoś mi przypominał. Potomek…

– W 2132 roku gwiazdolot „Tuluza” po raz pierwszy w historii Ziemi nawiązał kontakt z inną cywilizacją – powiedział oficjalnym, twardym tonem Maestro. – Ziemia spotkała obcych. Inną rasę. Inne plemię.

Plącząc się w synonimach i powtórkach, wyraźnie nie mógł znaleźć słów. Ale czułem, że za tą tautologią kryje się coś więcej – brak określenia.

– Jak wy ich nazywacie, Staś?

Maestro spojrzał na mnie z wdzięcznością.

– Fangowie. To ich własna nazwa. Spotkaliśmy Fangów. Zamilkł, wpatrzony w nakryty stół. Jakby znów poczuł alkohol we krwi.

– Minął rok, nim ludzie zrozumieli: albo my, albo oni. Ktoś musi odejść. Ludzie i Fangowie nie mogą istnieć w jednym wszechświecie.

– Dlaczego?

– Oni są obcy. Oni są… Fangami. Proszę nie uważać ludzi przyszłości za rasistów. Nie jesteśmy rasistami. Zna pan Cetresów? Cywilizację pierzastych humanoidów? Cetresi będą mieli te same prawa co ludzie i mieszkańcy skolonizowanych planet… w miarę swojego rozwoju, oczywiście. Możemy – i będziemy – z nimi współpracować.

– A z Fangami nie? Są aż tak inni?

– Są humanoidami… Są nam bliżsi pod względem biologicznym niż wielu naszych potomków. Czy Klenijczycy przypominają ludzi? A mieszkańcy Pala?

– A Fangowie? – wypuściłem w sufit strumień dymu, przypaliłem nowy papieros od poprzedniego. – Są ludojadami? Sadystami? Składają jaja w ludzkich żołądkach? Ich ulubioną rozrywką jest strzelanie do żywych tarcz, czyli dzieci od lat trzech do siedmiu?

– Siergiej, literatura brukowa i horrory przetrwały do naszych czasów.

Skrzywiłem się. Maestro mnie osadził. I miał rację.

– Fangowie są istotami dysponującymi nieludzką logiką.

– Tylko tyle?

– To mało, książę?

– Niech mi pan wyjaśni, Maestro. Na czym polega istota tej logiki?

– Niech mnie pan zwolni z takich wykładów! Jestem fantomem, ale mam ludzkie emocje. Proszę wziąć w bibliotece Świątyni książki albo taśmy o Fangach. Jest ich całkiem sporo. A przede wszystkim niech pan zapamięta: Fangowie to istoty, których nie można zrozumieć i zaakceptować.

I Paliłem i myślałem. Co to za bzdury? Cywilizacja, której nie można zrozumieć, a więc trzeba ją zniszczyć? Z powodu odmiennej logiki postępowania? Swego czasu przeczytałem sporo książek fantastycznych i nigdzie nie spotkałem takich bzdur. Przeciwnie, jeśli wierzyć pisarzom – a ja, po tej ożywionej space operze, chciałem im wierzyć – porozumieć można się z każdą cywilizacją. Z istotami, które oddychają amoniakiem i chlorem, przypominają pająka albo brontozaura… A jeśli trafi się przedstawiciel krwiożerczej cywilizacji maniakalnych wojowników? O tym też czytałem. Ale każde zachowanie można wyjaśnić za pomocą zwykłej logiki. No, chyba że są to niezrozumiali Strannicy stworzeni przez braci Strugackich…

Dlatego niezrozumiali, że nie zostali opisani. Gdy pisarz albo scenarzysta wymyśla egzotyczną cywilizację, zajmuje się jedną ze stron ludzkiej psychiki. Krwiożerczy zabójca to po prostu kosmiczny łowca, mający za nic pozostałych ludzi. Inni absolutnie nieludzcy bohaterowie to też tylko ludzie – ostrożni, zbyt sentymentalni, zbyt dumni albo szalenie okrutni, ale ludzie.

Myśląc o braciach w rozumie, zawsze spodziewaliśmy się zobaczyć ludzi. W dowolnej postaci – od kolonii myślących owadów do rozumnych kryształów i pleśni. Jednak ich zachowanie powinno pasować do naszych wzorców albo…

Cóż, możliwe są różne kombinacje i ewentualności. Cywilizacja zbyt niepodobna do ludzkiej może – w naszym rozumieniu – nie zechcieć kontaktu… W książce pewnego niezłego pisarza myślące kryształy ułożyły się w świecący napis: „Odejdźcie, przeszkadzacie nam”. I uprzejmi Ziemianie odlecieli.

A jeśli kosmita, kierując się własną logiką, poprosi Ziemian, żeby wynieśli się z Ziemi? Poprosi w bardzo przekonujący sposób…

– Nastąpiła kolizja interesów? – zapytałem Maestra.

– Tak… w pewnym stopniu. Zrozumieliśmy, że jesteśmy skazani na wojnę. Trzydzieści miliardów ludzi na dwunastu zamieszkanych planetach przeciwko trylionom Fangów. Do tego doszły nasze wewnętrzne konflikty, bunt na Tuanie, starcia z Lotanem… Nie mieliśmy szans.

– I postanowiliście stworzyć armię…

– Tak. Nasza galaktyka nie została zbadana ani przez ludzi, ani przez Fangów. Ale postanowiliśmy zrzucić desant w przeszłość. Projekt X. We wszystkich rejonach kosmosu, prócz najbliższych okolic Ziemi, umieszczono nasiona życia. Świątynie wychowują humanoidalne cywilizacje wojowników oddających cześć Siewcom, cywilizacji założycielce. I gdy dzień po desancie w przeszłość przeprowadziliśmy tajny zwiad na jednej z planet, na której powinna być Świątynia, istniała tam rozwinięta i bardzo pracowita cywilizacja ludzi. Przy okazji, to był właśnie Shedmon… Teraz, w teraźniejszości, w 2133 roku, musimy tylko aktywować mechanizm Świątyń, a tryliony ludzi, urodzonych wojowników, przyjdą Ziemi z pomocą.

– Jest pan pewien?

– A pan nie? Wszyscy wielbią Siewców… tym bardziej że Świątynie są nam posłuszne. Nie mamy zamiaru nikogo zmuszać do wojny przeciwko Fangom. Ci, którzy dowiedzą się o ich cywilizacji, sami dokonają wyboru. Mam nadzieję.

1 ... 72 73 74 75 76 77 78 79 80 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)