Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 106
Перейти на страницу:

— Widziała panienka, co się stało — odparł Nutt. — Może być bardzo niedobrze. — Podniósł prawie niebieską świecę. — Muszę się zastanowić.

— Dobrze — ustąpiła Glenda.

Starannie zamknęła za sobą drzwi, przeszła kawałek korytarzem i spojrzała w górę, na kapiące rury.

— Wiem, że ktoś podsłuchuje. Słyszałam skrzypienie. Wychodź natychmiast.

Nie było odpowiedzi. Wzruszyła ramionami i pomaszerowała labiryntem korytarzy, dotarła do schodów do biblioteki, wbiegła po nich i podeszła do biurka bibliotekarza.

Kiedy się zbliżyła, nad blatem ukazała się jego wielka, uśmiechnięta twarz.

— Chcę… — zaczęła.

Bibliotekarz wstał powoli, przytknął palec do warg i na biurku przed nią położył książkę. Na okładce, wytłoczone srebrem na czerni, były trzy litery: ORK.

Zmierzył ją wzrokiem, jakby próbował ocenić, po czym otworzył książkę i zaczął przewracać kartki z nadzwyczajną ostrożnością, biorąc pod uwagę grubość jego palców. W końcu znalazł to, czego szukał. I pokazał jej. Nie miała dziś czasu na śniadanie, ale przecież można zwymiotować, nawet kiedy żołądek jest całkiem pusty, a rycina trzymana w dłoniach bibliotekarza byłaby absolutnie pewnym lekarstwem.

Odłożył książkę na blat, sięgnął gdzieś i wyjął prawie nieużywaną chusteczkę oraz, po chwili grzebania pod biurkiem, także szklankę wody.

— Wcale nie muszę w to wierzyć — oświadczyła Glenda. — To obrazek. Nie jest prawdziwy.

Bibliotekarz wystawił kciuk i przytaknął. Wsunął sobie książkę pod pachę, drugą ręką chwycił Glendę i z zadziwiającą szybkością pociągnął ją za drzwi w labirynt sal i korytarzy uniwersytetu.

Ta pospieszna podróż dobiegła końca pod drzwiami, na których wymalowano napis „Katedra Komunikacji Post Mortem”. Farba złuszczyła się trochę i pod jaskrawymi, nowymi literami dało się rozpoznać NEKR oraz coś, co prawdopodobnie było połówką czaszki.

Drzwi otworzyły się — każde drzwi pchnięte przez bibliotekarza musiały się otworzyć. Glenda usłyszała ze środka brzęk spadającego na podłogę rygla.

Pośrodku odsłoniętego pomieszczenia stała przerażająca postać. Jednak jej straszliwe oblicze nie wywierało takiego wrażenia, jakie powinno, ponieważ zwisała z niego dobrze czytelna etykieta z napisem „Boffo — Najlepsze Kostiumy i Sztuczki, Udoskonalona Maska Nekromanty, 3 AM$”. Maska została zdjęta, odsłaniając zdrowszą cerę twarzy doktora Hiksa.

— Naprawdę nie trzeba było… — zaczął i zobaczył bibliotekarza. — Och… W czym mógłbym pomóc?

Bibliotekarz pokazał mu książkę, a Hix jęknął.

— Znowu to samo… No dobra, czego chcecie?

— Mamy w piwnicach orka — poinformowała Glenda.

— Tak, wiem — odparł Hix.

Bibliotekarz miał szeroką twarz, jednak niedostatecznie szeroką, by zmieścić na niej całe zdumienie, jakie próbował wyrazić. Szef katedry komunikacji post mortem westchnął i wzruszył ramionami.

— Posłuchajcie — rzekł, jakby trochę znużony ciągłym tłumaczeniem tego samego. Westchnął znowu. — Mam tu być złym człowiekiem, jak to określa statut uczelni. Zgadza się? Powinienem podsłuchiwać pod drzwiami. Powinienem bawić się czarną magią. Mam pierścień z czaszką. Mam laskę ze srebrną czaszką na czubku…

— I maskę ze sklepu z zabawkami? — dokończyła Glenda.

— Niezwykle praktyczna, muszę zaznaczyć — stwierdził z godnością Hix. — Bardziej przerażająca niż oryginał i daje się prać, co w mojej katedrze zawsze warto brać pod uwagę. Poza tym nadrektor był tu w zeszłym tygodniu, w tej samej sprawie co wy, jak podejrzewam.

— Czy orki były takimi strasznymi stworami? — spytała Glenda.

— Myślę, że chyba mogę ci pokazać.

— Ten dżentelmen pokazał mi już obrazek w książce.

— Ten z gałkami ocznymi?

Wspomnienie było aż nadto wyraźne.

— Tak.

— Och, bywają gorsze — zapewnił z satysfakcją Hix. — I przypuszczam, że chcesz dowodu? — Odwrócił lekko głowę. — Charlie!

Zza czarnej kotary na końcu pomieszczenia wyszedł szkielet. Trzymał kubek. I było coś dziwnie smutnego w wypisanym na rzeczonym kubku haśle, które brzmiało „Nekromanci robią to po całych nocach”.

— Nie bój się — poradził doktor Hix.

— Nie boję się — zapewniła Glenda, przerażona do samych stóp. — Widziałam, co się dzieje w rzeźni. To należy do mojej pracy, a poza tym on jest wypolerowany.

— Bardzo dziękuję — odezwał się szkielet.

— Ale „Nekromanci robią to po całych nocach”? Trochę to żałosne, prawda? To znaczy, nie wydaje się wam, że za bardzo się staracie?

— A jak się staraliśmy, żeby go zrobić… — westchnął Hix. — Nie jesteśmy najpopularniejszą katedrą na uniwersytecie. Charlie, ta młoda dama chce się dowiedzieć czegoś o orkach.

— Znowu? — mruknął Charlie i oddał kubek doktorowi.

Miał dość chrapliwy głos, ale znacznie mniej przerażający, niż mógłby mieć. Poza wszystkim innym, jego kości były, no… oddzielone od wszystkiego innego; unosiły się w powietrzu niby jedyne widzialne części niewidzialnego ciała. Żuchwa poruszała się przy mówieniu.

— Chyba ciągle jeszcze mamy pamięć w sumpie — ciągnął — bo pamiętasz, przywołaliśmy ją dla Ridcully’ego. Nie miałem czasu, żeby skasować.

— Pamięć czego? — zainteresowała się Glenda.

— To takie czary — odparł z wyższością Hix. — Za długo by tłumaczyć.

Glendzie się to nie spodobało.

— Więc może w skrócie?

— No dobrze. Jesteśmy teraz praktycznie pewni, że to, co nazywamy upływem czasu, wynika w rzeczywistości z faktu, że wszechświat ulega zniszczeniu i odbudowuje się w najmniejszym interwale ewentualności, jaki można osiągnąć. Wprawdzie sam proces w każdym punkcie jest natychmiastowy, jednak odbudowanie wszechświata zajmuje, jak sądzimy, około pięciu dni. Co ciekawe…

— Czy możemy rozważyć większy skrót?

— Czyli nie chcesz słuchać o teorii uniwersalnej pamięci Housemana?

— Mówiłam o skrótach.

— Dobrze. Wyobraź sobie coś takiego: obecnie uważamy, że dawny wszechświat nie jest niszczony w momencie stworzenia nowego, który to proces, nawiasem mówiąc, od początku naszej rozmowy wydarzył się już nieprzeliczone miliardy razy…

— Tak, mogę w to uwierzyć. Może przejdziemy przez jakieś podwórko…

— Kopie wszechświata są zachowywane. Nie wiemy jak, nie wiemy gdzie i niech mnie demony porwą, jeśli potrafię sobie wyobrazić, jak to wszystko działa. Ale odkryliśmy, że czasami możliwe jest… hm, odczytanie tej pamięci. W pewnych okolicznościach. Jak sobie radzę w kategoriach skrótu przez podwórka?

— Macie jakieś magiczne zwierciadło? — spytała oschle Glenda.

— To byłby taki skrót, że w ogóle nie ruszasz z miejsca — westchnął Hix.

— Jeśli nie ruszam z miejsca, skróty nie są potrzebne — odrzekła z godnością. — Więc mówi pan, że wszystko, co się zdarzyło, gdzieś pozostaje zdarzone i można to obejrzeć, jeśli się wie jak?

— To znakomite streszczenie sytuacji — przyznał Hix. — Jest wręcz wybitnie pomocne, a zarazem nieścisłe prawie w każdy możliwy sposób. Ale, jak to określiłaś, używamy… — tutaj drgnął lekko — … magicznego zwierciadła, jak je nazwałaś. Ostatnio na prośbę nadrektora sprawdzaliśmy bitwę w Orkowym Jarze. To ostatnia znana bitwa, w której zastosowano orki.

— Zastosowano? — powtórzyła Glenda.

— Użyto — wyjaśnił Hix.

1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)