Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 106
Перейти на страницу:

Wtedy rozległ się wrzask. Dobiegał z plątaniny rur pod stropem.

Chuda kobieta w długiej czarnej szacie — może czarownica, pomyślała Glenda zdumiona jej nagłym pojawieniem — zeskoczyła na kamienie i rozejrzała się jak kot.

Nie, raczej jak ptak, uznała Glenda. Szarpanymi ruchami.

A potem otworzyła usta i krzyknęła:

— Aik! Aik! Niebezpieczeństwo! Niebezpieczeństwo! Strzeżcie się!

Rzuciła się w stronę kanapy, ale Trev stanął jej na drodze.

— Głupiec! Ork wyje ci oczy!

Teraz był to duet, gdyż następna kreatura spłynęła z mroku na czymś, co mogło być wydętą peleryną, a mogło skrzydłami.

Obie przesuwały się bez przerwy, każda w innym kierunku, usiłując zbliżyć się do kanapy.

— Nie bójcie się! — zaskrzeczała jedna z nich. — Jesteśmy po waszej stronie! Mamy was bronić!

Drżąca Glenda zdołała w końcu wstać. Założyła ramiona na piersi. W tej pozie zawsze czuła się lepiej.

— A za kogo wy się uważacie, że tak sobie spadacie spod sufitu i wrzeszczycie na ludzi? W dodatku gubicie pióra. To obrzydliwe. Przecież… jesteśmy blisko pomieszczeń, gdzie przygotowuje się jedzenie!

— Tak jest! Spadajcie stąd — poparł ją Trev.

— Nieźle z nimi rozmawiasz — mruknęła cicho Glenda. — Na pewno długo nad tym myślałeś.

— Nie rozumiecie — tłumaczyła kreatura. Obie miały naprawdę dziwaczne twarze, jakby ktoś zrobił ptaka z kobiety. — Grozi wam wielkie niebezpieczeństwo! Aik!

— To znaczy wy? — spytała Glenda.

— Ork! — odpowiedziała krzykiem. — Aik!

* * *

W cieniu przed otwartą szafką dusza Nutta przewróciła kartkę. Poczuł kogoś obok swojego łokcia, obejrzał się i spojrzał prosto w twarz Lady.

— Dlaczego powiedziałaś mi, żebym nie otwierał książki?

— Ponieważ chciałam, żebyś ją przeczytał. Musiałeś sam odnaleźć prawdę dla siebie. W ten sposób wszyscy szukamy prawdy.

— A jeśli prawda jest straszna?

— Myślę, że na to znasz już odpowiedź, Nutt.

— Odpowiedź brzmi: straszna czy nie, to nadal prawda.

— A potem? — spytała Lady takim tonem, jakby zachęcała zdolnego ucznia.

— A potem prawdę można zmienić — odpowiedział Nutt.

* * *

— Pan Nutt jest goblinem — oświadczył Trev.

— Taa, akurat — odparła kreatura.

Fraza ta zabrzmiała niesłychanie egzotycznie w ustach istoty, której twarz z każdą chwilą stawała się bardziej ptasia.

— Jeśli krzyknę, przybiegnie tu mnóstwo ludzi — zagroziła Glenda.

— I co zrobią? — zapytała kreatura.

I co zrobią? — zastanowiła się Glenda. Będą stali dookoła, powtarzali „Ale o co chodzi?” i zadawali te same pytania co my. Przesunęła się trochę, kiedy jeden ze stworów znów spróbował przedostać się do kanapy.

— Ork będzie zabijał — odezwał się trzeci głos.

Kolejna kreatura opadła na podłogę tuż przed Glenda. Jej oddech cuchnął padliną.

— Pan Nutt jest delikatny i uprzejmy, nigdy nikogo nie skrzywdził — powiedziała Glenda.

— Kto na to nie zasłużył — dodał pospiesznie Trev.

— Ale teraz ork wie, że jest orkiem — oświadczyła kreatura.

Wszystkie trzy przesuwały się do przodu i do tyłu w upiornym kontredansie.

— Nie wydaje mi się, żeby wolno wam było nas dotknąć — uznał Trev. — Naprawdę nie sądzę, żebyście mogły nam coś zrobić.

Usiadł nagle obok Nutta i przyciągnął do siebie Glendę.

— Mają pazury — zauważyła niegłośno Glenda. — Widzę ich pazury.

— Szpony — poprawił ją Trev.

— O czym ty mówisz?

— Te wielkie z przodu to szpony, te z tyłu to pazury, służą do przytrzymywania zdobyczy. Wszyscy się mylą.

— Oprócz ciebie — mruknęła. — Tak nagle zostałeś ekspertem od okropnych ptakopodobnych stworów?

— Nic nie poradzę. Czasami coś tak wpada mi do ucha.

— Musimy was ochraniać — oświadczyła jedna z ptasich kobiet.

— Nie potrzebujemy ochrony przed panem Nuttem! To nasz przyjaciel! — zawołała Glenda.

— A ilu twoich przyjaciół ma szpony?

— A czym mamy się martwić tutaj, na uniwersytecie, który ma takie wielkie i grube mury? Poza tym roi się tu od magów!

Jedna z kobiet wyciągnęła szyję, aż jej twarz znalazła się o kilka cali od twarzy Treva.

— Powinniście się martwić, bo jest tu z wami ork!

Brzęknęły łańcuchy. Nutt poruszył się odrobinę.

— Pracujecie dla kogoś, prawda? — domyślił się Trev. — Macie takie małe główki. Nie zmieści się w nich tyle mózgu, żebyście same coś takiego wymyśliły. Magowie wiedzą, że tu jesteście?

Glenda wrzasnęła. Nigdy jeszcze nie wrzeszczała tak na poważnie, z samej głębi swej zgrozy. Nieostrożne zacięcie się w palec się nie liczyło, zresztą nie było aż tak głośne. Wrzask rozbrzmiewał echem w korytarzach i odbijał się w piwnicach, aż dzwoniły krypty[17].

Glenda wrzasnęła po raz drugi, a że płuca nabrały wprawy, tym razem efekt był jeszcze głośniejszy. Z obu stron rozległo się tupanie biegnących stóp.

Co dodało jej pewności.

Nie była przekonana, czy pewności dodaje też cichy brzęk i szuranie metalu sugerujące, że zerwał się łańcuch.

Kreatury natychmiast wpadły w panikę i równocześnie próbowały wzlecieć. Były niezgrabne jak czaple, tylko wzajemnie sobie przeszkadzały.

— I nie wracajcie tu! — krzyknęła, kiedy zniknęły w mroku. Potem zwróciła się do Treva. Serce waliło jej mocno. — Co to jest ork?

— Nie wiem. Myślę, że to jakiś dawny potwór.

— A te stwory?

— Wiem, że to głupio brzmi — przyznał Trev — ale widziałem jedną taką wczoraj w nocy. On chyba uważa je za… przyjaciółki.

Rzeźnicy, piekarze, lokaje i pedle wybiegali z ciemnych korytarzy, a wśród nich był też pedel Nobbs (żadnego pokrewieństwa), który miał na sobie tylko oficjalny kapelusz, siatkowy podkoszulek i krótkie spodenki, o wiele za obcisłe i za krótkie jak na człowieka rozmiaru pedla Nobbsa (żadnego pokrewieństwa).

Popatrzył na Glendę, a potem rzucił gniewne spojrzenie Trevowi. Tacy jak Trev w opinii pedla Nobbsa (żadnego pokrewieństwa) byli automatycznie wrogami.

— Krzyczała panienka? — zapytał. — Co się tu dzieje?

— Przepraszam. Wygłosiłem niewłaściwą sugestię — powiedział Trev.

Zerknął na Glendę, a jego mina mówiła „Ratuj!”.

— Obawiam się, że niesłusznie poddałam się podszeptom dziewczęcej skromności — wyznała, przeklinając go wzrokiem.

— To musiała być naprawdę dziwaczna sugestia — stwierdził piekarz, który najwyraźniej uważał, że niezwykle długi bochenek chleba będzie poręcznym narzędziem w walce, ale uśmiechał się przy tym. Uśmiech był dobry.

Jeśli nie dojdzie do niczego gorszego niż chichoty i uśmieszki, wszyscy będziemy zadowoleni. Trudno będzie im potem zapomnieć, ale jednak będzie dobrze.

— Po co ten gość jest przykuty do łóżka? — spytał pedel.

вернуться

17

Wbrew powszechnemu przekonaniu ludzie nie przybiegają, kiedy usłyszą wrzask. Ludzie nie działają w taki sposób. Ludzie patrzą na innych ludzi i pytają: „Słyszałeś ten wrzask?”, bo pierwszy wrzask to mógł być sam pytający, wrzeszczący w głębi własnej głowy, albo huk z końskiego gaźnika.

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)