Wojna [Conventions of War - pl]
- Автор: Уильямс Уолтер Джон
- Год: 2006
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-7480-018-6
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:
Poczekał, do uruchomienia pierwszego silnika i upewnił się, że nowa turbopompa pracuje zgodnie ze specyfikacjami. Wreszcie poprosił Alikhana, by przyniósł mu zwyczajowe kakao na dobranoc.
— Alikhanie, co teraz mówią?
Ordynans z wielką dezaprobatą patrzył na jego buty ubrudzone chłodziwem silnikowym i błotem z komory wymiennika ciepła.
— Francis jest wściekła — powiedział. — Planowała odejść na emeryturę po wojnie, a teraz będzie dostawała znacznie mniejszą.
Martinez trzymał filiżankę z kakao przy nosie i wdychał intensywny słodki zapach.
— Więc jej współczują? — spytał.
Alikhan wyprostował się dumnie i wrzucił brudne buty do torby.
— Pieprzyć ją — rzekł. — Naraziła statek na niebezpieczeństwo. Mógł pan poderżnąć jej gardło i może powinien pan to zrobić. A tak ugodził ją pan w najbardziej bolesne miejsce. U Francis wszystko kręci się wokół pieniędzy.
— Jasne — odparł Martinez, kryjąc uśmiech. — Dziękuję ci, Alikhanie.
Połknął środek zwiotczający i wsunął się pod kołdrę. Popijając kakao, patrzył na obraz przedstawiający kobietę, dziecko i kota.
Dzień po dniu „Prześwietny” coraz bardziej stawał się jego statkiem, a coraz mniej należał do Fletchera, podoficerów czy do Czwartej Floty. Dziś zrobił kolejny istotny krok w tym kierunku.
Jeszcze parę miesięcy, a statek będzie mi pasował jak ulał pomyślał z przyjemnością.
Siły Chen obleciały z dużym przyśpieszeniem słońce układu Arkhan-Dohg i pędem ruszyły do wormholu trzy — kierunek wskazywała im radioaktywna chmura unosząca się w miejscu, gdzie jeszcze niedawno znajdowała się stacja przekaźnikowa. Żaden naksydzki pocisk nie przeszkodził im w drodze.
Na drugim krańcu wormholu trzy była Choiyn, bogata uprzemysłowiona planeta z pięcioma miliardami mieszkańców. Przy pierścieniu cumowały cztery niedokończone okręty średniej wielkości, duże fregaty i lekkie krążowniki — wszystkie odczepiono i zniszczono wraz z kilkoma statkami handlowymi, które nie zdołały w porę opuścić układu.
Choć nie groził im żaden naksydzki atak, dla pewności Michi kazała zlikwidować wszystkie stacje wormholowe, żeby nie przekazywały wrogom danych śledzących.
Czas wypełniały Martinezowi ćwiczenia, inspekcje i drobne sprawy. Rao, następca Francis, skorygował błędy w 77-12; ponowny przegląd nie wykazał żadnych pomyłek.
Kadet Ankley — który po samobójstwie Phillipsa dostał stanowisko p. o. porucznika — stracił panowanie nad sobą, gdy inwentaryzacja w jego oddziale ujawniła bałagan. Ankleya cofnięto więc w szeregi kadetów, a na jego miejsce awansował kadet Quing.
Tę porażkę zrównoważył sukces Chandry. Podczas wirtualnych manewrów siły Chen zostały ostrzelane ze wszystkich stron relatywistycznymi pociskami, a ponadto musiały stawić czoła różnorodnym atakom — wrogowie nacierali z wielu kierunków z bardzo zmiennymi prędkościami. Ku ich zaskoczeniu: naksydzka eskadra zastosowała rozlot, naśladując pomysł taktyczny Martineza; siły Chen stoczyły morderczą bitwę, która skończyła się wzajemną anihilacją. Przez pewien czas Martinezowi towarzyszyło bolesne uczucie upokorzenia, ale w końcu doszedł do wniosku, że jeśli wojna potrwa dłużej, Naksydzi na pewno obiorą jego taktykę lub zastosują jakiś nowy trik i Flota musi być na to przygotowana.
Gdyby tylko mógł coś wymyślić.
Po Choiyn było Kinawo, układ z żółtą gwiazdą głównego ciągu, wokół której krążył niebiesko-biały towarzysz, tak wściekle radioaktywny, że w całym układzie nie było ani jednej żywej istoty, z wyjątkiem załóg dwóch starannie zabezpieczonych stacji wormholowych. Obie stacje szybko zniszczono. Siły Chen przemierzyły Kinawo w sześć dni, po czym weszły do El-Bin — układu z dwiema zamieszkanymi planetami, jedną intensywnie uprzemysłowioną, drugą pokrytą łąkami, na których pasterze wypasali swe stada.
El-Bin miał cztery wormhole. Było to ostatnie miejsce, gdzie należało podjąć decyzję, od której będzie zależał wynik wojny.
W wieczór poprzedzający tranzyt eskadry przez El-Bin Martinez zaprosił lady Michi na kolację. Kazał, by Perry przeszedł samego siebie i przygotował szynkę, kaczkę w sosie własnym, pierożki z nadzieniem serowym, wędzoną wieprzowinę i zioła. Na powitanie zaproponował Michi koktajle, pikle i serowe awanturki. Michi tego wieczoru wydała mu się inna, bardziej atrakcyjna. Przyjrzał się jej uważniej i doszedł do wniosku, że to zmiana uczesania. Włosy nadal sięgały kołnierzyka, a na czoło opadała równo przycięta grzywka, ale całość była bardziej twarzowa.
— Zmieniła pani uczesanie, ale nie wiem dokładnie jak.
Uśmiechnęła się.
— To Buckie. Już nie należy do kapitana Fletchera, więc postanowiłam skorzystać z jego usług.
— Wspaniale się spisał. Wygląda pani bardzo dobrze.
Przygładziła włosy.
— Teraz, kiedy Buckie należy do zwykłego personelu, zobaczy pan na statku wiele atrakcyjnych osób.
— Z góry się cieszę.
Martinez zaproponował Michi honorowe miejsce w kapitańskiej jadalni. Kazał Alikhanowi otworzyć butelkę wina. Wniesiono jedzenie, Narbonne nakładał kolejne potrawy. Michi z podziwem patrzyła na wyjeżdżające z kuchni obfite dania.
— Nie zachowam dobrego wyglądu, jeśli mam to wszystko zjeść.
— Byłbym zaniepokojony, gdyby pani wszystko zjadła, ale mogę kazać Perry'emu zapakować to, co zostanie. Na pewno chętnie zdobędzie kilka punktów przewagi nad pani kucharzem.
— Nie chciałabym, żeby mój kucharz popadł w zły nastrój i postanowił mnie otruć. W każdym razie dziękuję.
Przy kawie i smażonych lodach zaczęli omawiać poranne ćwiczenia, podczas których Chandra napuściła z dwóch stron na wirtualne siły Chen eskadry Naksydów.
— Prasad okazuje się przydatna — stwierdziła Michi. — Całkowicie zmieniłam o niej zdanie.
— Tak?
— Nim przyjęłam ją do sztabu, sądziłam, że jej nie lubię. Teraz, gdy mam okazję z nią bliżej współpracować, uświadomiłam sobie, że nie lubię jej buńczuczności. — Michi zmarszczyła czoło, aż jej brwi się zetknęły. — Jest ambitna, pozbawiona skrupułów, nietaktowna i źle wychowana. Ale jest cholernie dobra. Nie mogę się jej pozbyć.
Martinez nie kwestionował tej oceny. Był zadowolony, że oddał Chandrę swojej zwierzchniczce, ale okazanie tego byłoby nietaktem.
— Współczuję, że jest taka krnąbrna.
— Ciekawe, co Kosinic w niej widział — powiedziała cicho Michi.
Martinez utkwił w niej wzrok.
— Kosinic i Chandra byli…?
— Tak. To się zaczęło ponad rok temu, gdy Kosinic wszedł do mojego sztabu, a Prasad pracowała w pierścieniu Harzapid. Nie wiem, czy ich związek jeszcze trwał później, gdy Kosinic został ranny, ponieważ wtedy Prasad znalazła się na statku i nawiązała znajomość z kapitanem. — Michi skrzywiła się. — Myślę, że Kosinic nie miał dostatecznej siły charakteru, by się jej oprzeć.
Martinez udawał, że bardzo go teraz fascynuje filiżanka kawy. Czy Chandra zabija wszystkich swoich byłych kochanków? — pomyślał. Czy wystarczy mu jeden strażnik podczas nocnej wachty?
— To ciekawe — powiedział.
Michi uniosła brwi.
— Tak pan myśli? Według mnie to brudne.
— Nie ma powodu, żeby nie było i takie, i takie. — Zaskakująca wiadomość o Chandrze i Kosinicu krążyła w jego umyśle, ale po chwili zaczął analizować reakcję Michi. Czyżby durzyła się w swoim młodym protegowanym? Odrzucił jednak te podejrzenia.
Spojrzał na Michi.