Wojna [Conventions of War - pl]
- Автор: Уильямс Уолтер Джон
- Год: 2006
- Язык: польский
- Год: MAG
- ISBN: 83-7480-018-6
- Переводчик: Grazyna Grygiel
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:
— Atak pocisków, milordzie — zameldował Mersenne, gdy Martinez dotarł do klatki. Klatka kiwnęła się, gdy zgiął się jak scyzoryk i włożył do środka nogi. — Przynajmniej trzydziestu. Przepraszam, że nie wpuściłem pana do sterowni, ale nie chciałem rozhermetyzować drzwi, dopóki nie miałem pewności, że załatwiono wszystkie pociski. Nie chciałem narażać całej załogi sterowni na promieniowanie, gdyby niebezpieczeństwo nie zostało jeszcze całkowicie zażegnane.
Wprawdzie było to irytujące, ale Martinez musiał przyznać, że Mersenne ma rację.
— Są jakieś straty? — spytał.
— Nie, milordzie. — Mersenne podpłynął do fotela obok oficera, który trzymał panel silników, i wspiął się na niego, a potem zablokował przed sobą displeje silników. — Gdy tylko dostrzegliśmy nadlatujące pociski, wykonaliśmy rozlot, ale gdy osiągnęliśmy osiem g, nastąpiło wyłączenie silnika.
— Jak to „wyłączenie silnika”?
— Silnika numer jeden. Automatyczne procedury bezpieczeństwa wyłączyły dwa pozostałe, nim przeszedłem na ręczne sterowanie. Spróbuję znów włączyć silniki dwa i trzy, a potem sprawdzę, co stało się z silnikiem jeden.
Teraz Martinez zrozumiał, dlaczego nagle zaczął się unosić: silniki same się wyłączyły, i to w środku bitwy.
Ściągnął displeje znad głowy, umocował je przed sobą i zaczął analizować raport z bitwy.
Naksydzi nie przeprowadzili ataku w układzie Osser — tak jak przewidywała Chandra w swoich manewrach. Czekali, aż siły Chen skierują się do następnego układu Arkhan-Dhog, gdzie gorącą i wilgotną planetę Arkhan zamieszkiwało pół miliarda ciepłolubnych Naksydów, a zlodowaciałą Dhog — miliard futrzastych Tormineli.
Siły Chen nie natknęły się w Osser na żaden obiekt, który należałoby ostrzelać, a w układzie Arkhan-Dhog panował niewielki ruch. Naksydzi wiedzieli, że siły Chen nadciągają, i kierowali wszystkie zdolne do lotu statki na inne trasy.
Wywołało to sporo zamieszania w gospodarce rebeliantów. Statki — a były ich setki — uciekające przed Chen musiały korzystać z dalekich objazdów, towary psuły się w portach, a wiele gałęzi przemysłu kulało z braku dostaw.
Siły Chen już od dwóch dni leciały w układzie Arkhan-Dhog, gdy Naksydzi podjęli próbę wymazania ich z nieba. Nieoczekiwanie pojawiły się sygnały wrogich laserów szperających. Mersenne natychmiast wydał rozkaz „na stanowiska bojowe”, a „Prześwietnemu” kazał jak najszybciej odlecieć od pozostałych statków. „Prześwietny” nie zdążył zająć nowej trajektorii, gdy operatorzy czujników dostrzegli krótkie żagwie, co oznaczało, że nadlatujące pociski w ostatniej chwili dokonują korekty kursu.
Większość pocisków trafiła w rój wabików lecących przed siłami Chen, ale kilka przedostało się przez zasłonę; mogły uderzyć w samą eskadrę, ale zostały zniszczone przez broń obrony bezpośredniej. Wtedy silnik numer jeden „Prześwietnego” wyłączył się i krążownik zboczył z kursu — to właśnie wtedy kapitan boleśnie poobijał się w korytarzu i stracił przytomność.
Bitwa w Arkhan-Dohg trwała nieco mniej niż trzy minuty, licząc od pierwszego alarmu aż do zniszczenia ostatniego nadciągającego pocisku.
— Jedna usterka w baterii obrony bezpośredniej — raportował Husayn ze stanowiska broni. — Trzecia armata antyprotonowa popsuła się po oddaniu strzału.
— Jak przy Harzapid — mruknął Mersenne.
— Ile wabików mamy w wyrzutniach? — spytał Martinez.
— Trzy, milordzie.
— Natychmiast je wystrzel. Wabiki muszą lecieć przed eskadrą na wypadek, gdyby Naksydzi przeprowadzili powtórny atak.
Załoga sterowni nie wydawała się zachwycona tą możliwością.
— Wabiki, milordzie. Wyrzutnie wolne. Wabiki działają normalnie na rakietach chemicznych do punktu bezpiecznej odległości.
— Uzupełnij wyrzutnie następnym zestawem wabików — dodał Martinez.
Załoganci z podstawowej obsady sterowni wlatywali przez śluzę i spokojnie zajmowali swoje stanowiska. Przybył Alikhan ze skafandrem próżniowym Martineza. Martinez nie miał czasu się przebierać, więc polecił ordynansowi, by włożył skafander do szafki, a potem stawił się w hangarach uzbrojenia.
— Zacząłem odliczanie dla silników dwa i trzy — raportował Mersenne. — Mamy dwadzieścia jeden i jeszcze pięć minut.
— Kontynuować.
— Milordzie, silniki antymaterii dla wabików włączone — zameldował Husayn. — Wszystkie wabiki manewrują normalnie.
— Milordzie, „Sędzia Arslan” pyta o nasz stan — poinformował sygnalista Roh.
— Powiedz im, że mieliśmy przedwczesne wyłączenie silnika — dyktował Martinez. — Powiedz, że nie spodziewamy się długofalowych problemów.
— Tak jest, lordzie kapitanie. Aha, dowódca eskadry Chen chce z panem mówić.
— Przełącz na mój panel.
— Tak jest, lordzie kapitanie.
Martinez nie włożył opiętego czepka ze słuchawkami, wirtualną siatką i czujnikami medycznymi, więc teraz głos Michi dochodził z displeju i wszyscy w sterowni słyszeli rozmowę.
— Kapitanie Martinez, co się, do diabła, stało?
Martinez opisał pokrótce sytuację. Michi słuchała ze skupieniem na twarzy.
— Bardzo dobrze. Wydam rozkaz, by reszta eskadry zajęła pozycje obronne wokół nas, aż znów będziemy sterowalni.
Martinez skinął głową.
— Pozwolę sobie zaproponować, by wydała pani również rozkaz wystrzelenia dodatkowych wabików.
— Porucznik Prasad już się tym zajęła. — Michi pochyliła głowę, spoglądając uważniej w swój displej. — Kapitanie, wygląda pan tak, jakby przebiegło po panu stado bizonów.
— Podczas przyśpieszenia rzucało mną w zejściówce.
— Dobrze się pan czuje? Czy mam przywołać doktora Xi?
— Jestem pewien, że ma dużo pracy gdzie indziej.
Michi skinęła głową.
— Niech pan ustali, kto pomalował nas laserem. I wysadzić go w cholerę.
— Tak jest, milady.
— Zlikwidować również stacje wormholowe. Nie zamierzam tolerować tego, że nas tropią i wskazują wrogom.
„To barbarzyństwo” oświadczyła kiedyś Michi, gdy po raz pierwszy wspomniała o ewentualnym zniszczeniu stacji wormholowych. W przeszłości sporadycznie uciekała się do tego, gdy było to konieczne, aby utrzymać informacje o ruchach sił Chen w tajemnicy, ale przeważnie zostawiała stacje w spokoju.
To przełomowy moment — pomyślał Martinez. Nic tak nie likwiduje naszych subtelnych skrupułów jak ostrzał.
Na displeju pojawił się pomarańczowy znak końca transmisji — Michi przerwała połączenie.
— Czujniki, czy laser nadal w nas trafia? — spytał Martinez. — Nie, milordzie — odparł Pan. — Wyłączył się, jak tylko zniszczyliśmy ostatni pocisk, a ponieważ ich informacja jest ograniczona prędkością światła, nie wiedzą, co się tu stało. Zatem musieli być wcześniej uprzedzeni, by dokładnie wiedzieć, gdzie nas oświetlić i kiedy przestać.
— Uzyskał pan namiary?
— Gdybym się skomunikował z pozostałymi statkami i przeprowadził triangulację, bardzo by mi to pomogło.
— Wykonać. — Martinez zwrócił się teraz do Husayna. — Broń, ceclass="underline" stacje wormholowe jeden, dwa i trzy. Zniszczyć wszystkie, po jednym pocisku na każdą. Nie czekać na moje indywidualne rozkazy, po prostu w całości wykonać.
— Tak jest, lordzie kapitanie.
Martinez przez chwilę unosił się w uprzęży, rozmyślając nad rozkazem, który właśnie wydał. To rzeczywiście barbarzyństwo. Stacje wormholowe nie tylko podtrzymywały łączność między planetami, ale dbały również o stabilność wormholi, utrzymując w równowadze przemieszczające się w obu kierunkach masy.