Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Skrzynia na złoto». Краткое содержание книги:

Założyciel rodu Fandorinów, Cornelius van Dorn, przybył do kraju Moskwitów w XVIII wieku i odnalazł bezcenną bibliotekę Iwana Groźnego. Trzysta lat później jego angielski potomek, sir Nicholas, pojawia się w Rosji, by szukać spadku po przodkach. Ścigany przez mafię i wciąż wpadający w tarapaty, trafia na ślad skarbu Cornelisua, ale to, co znajduje w tatarskiej skrzyni, całkowicie go zaskakuje…
Pomysłowe połączenie kryminału retro i współczesnej powieści sensacyjnej w „klasycznym” klimacie powieści Conan Doyle’a i Agaty Christie, czyli po prostu – nowy Akunin!
1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 96
Перейти на страницу:

Po sześciu dniach (tak, tak, już po sześciu, gdyż Nicholas pracował szybko) cała literatura przedmiotu, włącznie z opisami życia codziennego w dawnej Moskwie i pamiętnikami mieszkańców Inoziemskiej Słobody, była dokładnie przestudiowana; z niektórych pozycji Fandorin sporządził wyciągi i konspekty. Teraz nastąpił etap przemyśleń i analiz.

Pierwszy wniosek nasuwał się nieodparcie. Można powiedzieć, że sam się pchał w ręce.

Na jakiej podstawie Nicholas Fandorin przypuszczał, że tylko on jeden świadom jest wartości naukowej pisemnego przekazu Corneliusa? Ci, którzy chcą odnaleźć Liberię, zdają sobie sprawę ze znaczenia słowa „Zamoleus” nie gorzej niż on. A jeśli wziąć pod uwagę, że Nicholas, historyk z wykształcenia (który w dodatku, zawdzięczając to kapitanowi von Dornowi, przeczytał sporo książek na temat Rosji sprzed epoki Piotra Wielkiego), o żadnym Zamoleusie wcześniej nie słyszał, można wyciągnąć bardzo interesujący wniosek, że konsultantem bandytów musi być specjalista o najwyższych kwalifikacjach.

Któż inny bowiem czyta fachowe pisma archiwistyczne i „Royal Historical Journal”? Tylko poważni historycy. I właśnie ktoś taki skojarzył obie publikacje o dwóch połówkach nieznanego dokumentu, po czym nadał do Londynu tajemniczą przesyłkę.

Myśl Fandorina naturalną koleją rzeczy skierowała się ku Mozartowi archiwistyki, błyskotliwemu erudycie Maksimowi Eduardowiczowi Bołotnikowowi. Kto opracowywał znalezisko z Kromiesznik? Bołotnikow. Czy zatem mógł się nie zainteresować wzmianką o „Zamoleusie” i „Liberii Iwana” z prawej połówki pisma? Nie mógł. Dlaczego w takim razie Maksim Eduardowicz tak mało uwagi – wbrew oczywistości, demonstracyjnie mało – poświęcił brytyjskiemu historykowi i drugiej połówce dokumentu? Dla gwiazdy archiwistyki ważniejszy okazał się tenis. Widzieliście go?! Trudno objaśnić tę wyraźnie podkreślaną obojętność czym innym niż faktem, że Bołotnikow był absolutnie przekonany, iż dokument znajdzie się wkrótce w jego rękach. I jeszcze jedno. Jeśli Szurik miał za wspólnika doświadczonego specjalistę, tym samym staje się zrozumiałe, w jaki sposób killer dostał się na teren archiwum i jak udało mu się stamtąd niepostrzeżenie wydostać.

Nazajutrz rano pułkownik Siergiejew otrzymał pilne zadanie: zebrać wszelkie możliwe informacje na temat głównego specjalisty działu opracowań Centralnego Archiwum Akt Dawnych – jego życia prywatnego, kontaktów, szczegółów życiorysu.

Po upływie doby obrotny Władimir Iwanowicz pojawił się z wyczerpującym dossier.

– Nie wiem, panie Fandorin, dlaczego postanowił się pan zainteresować tym archiwistą, ale niewątpliwie musi tu coś być na rzeczy – przeszedł od razu do konkretów Siergiejew. W ręku trzymał notes elektroniczny, ale prawie do niego nie zaglądał – pamięć miał doskonałą. – O co chodzi, na razie jeszcze nie wiadomo, ale see for yourself [56]. Pensja Bołotnikowa w przeliczeniu na walutę brytyjską wynosi czternaście funtów miesięcznie. W dodatku wypłacana jest nieregularnie, nieraz z dwumiesięcznym opóźnieniem. Co nie przeszkadza, że Bołotnikow całkiem niedawno kupił mieszkanie za osiemdziesiąt trzy tysiące, cenę podaję również w funtach szterlingach. Ubiera się w drogich magazynach, preferuje garnitury firmy Hugo Boss i koszule od Ives’a Saint-Laurenta. Jeździ nabytą ostatnio mazdą, model sportowy. Kawaler, spotyka się z pewną mężatką oraz dwiema dziewczynami. Ich dane osobowe…

– Nie, nie – skrzywił się Nicholas – to bez znaczenia. Czy Bołotnikow utrzymuje kontakty ze środowiskiem kryminalnym? Ma jakieś powiązania z Siwym?

Siergiejew poruszył wąsikiem, wyraźnie zaskoczony dobrą orientacją Anglika w moskiewskim światku przestępczym. Odparł powściągliwie:

– Na razie nic takiego nie wykryto. Nie sądzę raczej, by był związany z tego rodzaju ludźmi. To nie ten typ. Ale, oczywiście, można to jeszcze sprawdzić. Czy mam zlecić dalszą obserwację?

Na to jednak szkoda było czasu. Wszystko wydawało się jasne.

– Nie trzeba – powiedział Fandorin. – Czy może mi pan zorganizować spotkanie z Bołotnikowem?

Pułkownik lekko wzruszył ramionami.

– Nie ma sprawy. Gdzie go dostarczyć?

Magister już chciał poprosić, by służba bezpieczeństwa nie stosowała rozwiązań siłowych, jak porwanie i inne brutalne akty przemocy, ale rozmyślił się – wystylizowany na Anglika szef departamentu mógłby się jeszcze obrazić.

– Nie tutaj. Gdziekolwiek… – Nicholas niezdecydowanie machnął ręką.

– Rozumiem. Załatwione. Może być o piątej?

Zdaje się, że Nicholas mimo wszystko przecenił poziom europejskiej ogłady byłego kagebisty.

Dostarczony na miejsce spotkania główny specjalista wyglądał blado i był wyraźnie przestraszony. Siedział między dwoma rosłymi, wytwornie ubranymi młodymi ludźmi na tylnym siedzeniu gigantycznego dżipa, zaparkowanego naprzeciwko parku Kultury. Kiedy przywieziono Fandorina, wóz już tam stał.

– Czy może pan z nim porozmawiać w samochodzie, face to face [57]? – zapytał Władimir Iwanowicz. – Chłopcy zaczekają na zewnątrz.

– To pan?! – zdumiał się Maksim Eduardowicz, kiedy Fandorin usiadł z przodu i odwrócił się do niego. – Więc pan nie jest cudzoziemcem? Czyli ze służby bezpieczeństwa. Za co zostałem zatrzymany? O co mnie podejrzewacie? O mało nie zwichnęli mi barku! To jakieś nieporo…

– Nieporozumienie? – podchwycił Nicholas, nie odczuwając najmniejszej skruchy z powodu wykręconej ręki podstępnego archiwisty. – A to, że mnie w pańskiej bogobojnej instytucji zepchnięto z dachu, to także nieporozumienie?

Bołotnikow zamrugał.

– Tak, słyszałem o tym… Ale… ale co ja mam z tym wspólnego? Mnie w tym czasie nawet nie było w archiwum. Pamięta pan przecież, pojechałem na kort, brałem udział w rozgrywkach tenisowych.

– I tak się pan śpieszył, że nawet nie zainteresował się pan lewą połówką dokumentu… – Magister zrobił pauzę. – Mimo że w prawej znajduje się wzmianka o Liberii Iwana i Zamoleusie. Jasne, skąd rosyjski mediewista mógłby wiedzieć, co znaczą te dziwne słowa!

Ironia podziałała. Archiwista zbladł jeszcze bardziej, oblizał wargi i przełknął ślinę.

– I co pan na to, kolego? – spytał Fandorin, wzgardliwie podkreślając ostatni wyraz. Teraz z przyjemnością nie tylko wykręciłby temu Mozartowi rękę, lecz urwał mu głowę. Szkoda, że dobre wychowanie mu na to nie pozwala.

– Ja… Przysięgam, że nie mam pojęcia, kto i dlaczego chciał pana zabić – powiedział cicho Maksim Eduardowicz. – Sam byłem zaszokowany, kiedy się o tym dowiedziałem. I przerażony. To znaczy, mam pewne podejrzenia, tylko że…

Popatrzył na młodych ludzi, stojących bez ruchu po obu stronach samochodu.

– Przepraszam, ale kim pan jest? Ci faceci nie są chyba z Federacyjnej Służby Bezpieczeństwa?

Fandorin przypomniał sobie stosowne zdanie z pewnego starego sowieckiego filmu, który widział kiedyś na retrospektywnym pokazie w Chelsea.

– Pytania tutaj zadaję ja.

Zadziałało! Archiwista wciągnął głowę w ramiona i skinął dwukrotnie na znak zgody.

вернуться

[56] Niech pan osądzi sam (ang.).

вернуться

[57] W cztery oczy (ang.).

~ 75 ~ Предыдущая страница Следующая страница var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width > 768) { (function(w, d, n, s, t) { w[n] = w[n] || []; w[n].push(function() { Ya.Context.AdvManager.render({ blockId: "R-A-430869-4", renderTo: "yandex_rtb_R-A-430869-4", async: true }); }); t = d.getElementsByTagName("script")[0]; s = d.createElement("script"); s.type = "text/javascript"; s.src = "//an.yandex.ru/system/context.js"; s.async = true; t.parentNode.insertBefore(s, t); })(this, this.document, "yandexContextAsyncCallbacks"); } var width = window.innerWidth || document.documentElement.clientWidth || document.body.clientWidth; if (width
1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)