Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 158
Перейти на страницу:

Mały emaliowany wisiorek w kształcie drzewa z zielonymi i czerwonymi kwiatami, umieszczony na łańcuchu o ogniwach z jasnego metalu.

* * *

— Według mnie, na „Prześwietnym” była grupa narayanistów — powiedział Martinez do Michi Chen. — Należał do nich kapitan Fletcher. Nosił na szyi symbol narayanistów, a w kabinie sypialnej miał wielką rzeźbę Narayanguru. Sądzę, że wyrobił sobie pozycję kolekcjonera religijnych dzieł sztuki, i dlatego mógł legalnie zbierać przedmioty związane z narayanizmem, a dla niepoznaki zbierał również artefakty innych sekt.

— Jeśli będzie pan obstawał przy tej teorii, spotkają pana kłopoty ze strony Gombergów i Fletcherów — ostrzegła go Michi. — Może nawet proces cywilny.

— Nie, o ile mam rację. Jeśli w którejś z tych rodzin są narayaniści, w ogóle się nie odezwą.

Michi bez słowa przytaknęła.

Martinez zaprosił ją do swojego gabinetu na poufną rozmowę, i gdy tam przybyła, zastała już Marsdena i Jukesa. Kapitan kazał Perry’emu przynieść kawę i przekąski. Marsdenowi polecił nagrywać rozmowę i robić notatki.

— Uważam, że na statku byli i może nadal są narayaniści — powiedział Martinez. — Kapitan Fletcher ich chronił. Kosinic w jakiś sposób poznał część prawdy, choć przypuszczalnie nie wiedział, że kapitan Fletcher należy do grupy. Ponieważ Kosinic stał się zagrożeniem dla członków sekty, jeden z nich — Thuc — zabił go.

— Rozumiem. — Michi skinęła głową.

— Morderstwo popełniono bardzo fachowo i nigdy byśmy się nie domyślili prawdy, gdyby potem w ten sam sposób nie zabito kapitana Fletchera. Wtedy nabraliśmy podejrzeń.

Perry i Alikhan przynieśli kawę i trójkątne ciasteczka. Gdy podawali gościom poczęstunek, Martinez milczał. W głowie kłębiły mu się różne teorie, które chciał przedstawić dlatego, niecierpliwił się i ledwie podziękował Perry'emu za kawę.

— Wiemy, że Thuc był narayanistą — kontynuował Martinez, gdy służący wyszli — bo on też nosił narayanistyczny wisior. Gdy Kosinica zabito, kapitan Fletcher uświadomił sobie, że znalazł się w kropce. Wystarczyło, że któryś z podoficerów się wygada, i kapitanowi zarzucą związek z zabójstwem oficera, i to nie byle jakiego oficera, tylko członka sztabu dowódcy eskadry. Nie mógł oskarżyć Thuca, ponieważ w czasie publicznego dochodzenia wyszłoby na jaw, że on sam jest członkiem sekty. Kapitan skorzystał więc ze swego oficerskiego przywileju i podczas inspekcji dokonał egzekucji Thuca.

Martinez wzruszył ramionami.

— Do tej pory wszystko jest czystą spekulacją — rzekł. — Myślę, że kapitan Fletcher zamierzał zlikwidować wszystkich członków sekty, żeby chronić siebie, ale być może chodziło mu wyłącznie o Thuca. W każdym razie jeden lub kilku innych członków sekty doszło do wniosku, że Fletcher będzie chciał ich dopaść, więc postanowili działać i zabić go wcześniej. Michi słuchała spokojnie.

— Czy podejrzewa pan, kto może należeć do sekty?

Martinez pokręcił głową.

— Nie, milady. Wykluczyłbym zbrojeniowca Gulika i załogę trzeciej baterii pocisków. W dniu swojej śmierci Fletcher przeprowadził tam inspekcję i nikogo nie zabił.

— I tak zostaje około trzystu ludzi.

— Zacząłbym jednak od tych, którzy pochodzą z Sandamy, jak lord kapitan, albo są klientami rodziny Fletcherów. Na przykład doktor Xi.

— Xi? — spytała Michi zaskoczona. — Ale przecież on był pomocny w prowadzeniu śledztwa.

— Owszem, wyjaśnił, skąd się wzięły odciski palców w gabinecie denata.

— Ale to on pierwszy dowiódł, że kapitan został zamordowany. Gdyby należał do spisku, siedziałby cicho.

Martinez coś chciał powiedzieć, ale zaraz zamknął usta. Nie jestem doktorem An-ku — pomyślał.

— W takim razie nie zaczynajmy od doktora Xi — rzekł po chwili.

Michi wytrzymała jego wzrok, ale po chwili przygarbiła się, jakby uszło z niej powietrze.

— Jesteśmy nadal w tym samym miejscu dochodzenia. Przedstawił pan ciekawą teorię, ale nawet jeśli jest prawdziwa, to co z tego?

Martinez wziął w dużą dłoń dwa wisiory.

— Przeszukaliśmy statek, ale nie wiedzieliśmy, na co mamy zwracać uwagę. Teraz już wiemy. Szukamy tego. W szafkach i na szyjach.

— Milordzie. — Martinez i Michi obejrzeli się na dźwięk, gniewnego głosu Marsdena. — Powinien pan zacząć ode mnie, milordzie. Pochodzę z Sandamy i byłem jednym z klientów Fletchera. Zatem jestem podwójnie podejrzany.

Martinez patrzył na sekretarza i rosło w nim rozdrażnienie. Marsden był obrażony w imieniu Fletchera i widocznie również w imieniu załogi. Przeszukanie rzeczy osobistych to zniewaga i Marsden wziął to sobie do serca. Zamierzał wywrzeć presję: skoro Martinez chce naruszyć czyjąś godność, niech zrobi to osobiście, teraz.

— Dobrze. — Martinez nie miał wyboru. — Proszę o zdjęcie bluzy, rozpięcie koszuli i opróżnienie kieszeni.

Marsden wykonał rozkaz. Tłumił wściekłość — żyła na jego skroni cały czas pulsowała. Martinez przejrzał zawartość kieszeni, a sekretarz wykonał obrót z rękami za głową, by pokazać, że nie ma nic do ukrycia. Żadnego przedmiotu kultu nie znaleziono.

Martinez zacisnął zęby. Znieważył człowieka, i to za nic.

A najgorsze, że sam czuł się znieważony, że to zrobił.

— Dziękuję, Marsden — powiedział. Ty draniu — dodał w duchu.

Sekretarz bez słowa odwrócił się do niego plecami i zaczął wkładać bluzę. Gdy ją zapiął, wrócił na swoje krzesło, położył kompnotes na kolanach i wziął pisak.

— Ostatni przegląd był zbyt chaotyczny — stwierdziła Michi. — Trwał za długo. Teraz musimy to zrobić skuteczniej.

Przez chwilę omawiała tę sprawę z Martinezem, po czym wstała. Pozostali też się podnieśli i stanęli na baczność.

— Idę na obiad — powiedziała. — Po obiedzie wydamy rozkaz, by załoga została w swoich kwaterach, i zaczniemy rewizję. Na pierwszy ogień pójdą oficerowie.

— Tak jest, milady.

Spojrzała na Marsdena i Jukesa, który przez cały czas popijał kawę i zajadał się ciasteczkami.

— Musi pan zjeść obiad razem z tymi dwoma. Nie chcę, żeby informację o naszym spotkaniu przekazywano sobie w mesie przy jedzeniu.

Martinez stłumił westchnienie. Marsden nie będzie wesołym kompanem.

— Tak, milady — odparł.

Michi już szła do drzwi, ale nagle się zatrzymała. Marszcząc brwi, spojrzała na Jukesa.

— Panie Jukes, co pan tu właściwie robi?

Martinez odpowiedział za niego.

— Był akurat w moim gabinecie, gdy doznałem olśnienia.

Michi skinęła głową.

— Rozumiem. — Odwróciła się, ale znów się zawahała i spojrzała na malarza.

— Panie Jukes, ma pan okruszki na mundurze — powiedziała.

Jukes zamrugał.

— Tak, milady.

* * *

Najpierw przeszukano kwatery oficerów; robiła to ekipa złożona z Martineza, Michi i poruczników ze sztabu Michi. Przeprowadzono również osobiste rewizje oficerów, z których wyłączono tylko lorda Phillipsa, gdyż miał wachtę w sterowni.

— Tego macie szukać. — Martinez pokazał porucznikom dwa wisiory. — To obiekty kultu religijnego, przedstawienia drzewa ayaca. Nie muszą być noszone na szyi, mogą się pojawiać na pierścieniach, bransoletach, filiżankach, talerzach, na ramach obrazów. Praktycznie na wszystkim, dlatego wszystko musi być sprawdzone. Rozumiecie?

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)