Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 151
Перейти на страницу:

Teraz zrozumiała. Piękna nieznajoma w, przyjrzała się lepiej, szatach wyglądających jak skrojone do darcia przez niecierpliwe męskie ręce odwiedza dziką, pustynną lwicę – która ocaliła życie młodemu księciu – by zaznaczyć swoją pozycję i ustalić hierarchię. Czy będą teraz walczyć, piszcząc i szarpiąc się za włosy?

– Wiesz – nie kryła rozbawienia – w moich stronach, jeśli dwie kobiety pragną jakiegoś mężczyzny, czasem w ruch idą szable. A tu? Będziemy się pojedynkować na… kręcenie tyłkami?

Varala spojrzała jej w oczy i nagle w komnacie zrobiło się bardzo zimno.

– Nie doceniasz mnie. A może już mnie oceniłaś i uznałaś, że możesz sobie pozwolić na lekceważenie? Coś mi się wydaje, że nie przeżyjesz zbyt długo w pałacu, moje biedne, dzikie dziecko…

Uśmiechnęła się jeszcze raz, a Deana spojrzała na nią nagle inaczej. To „dziecko” nie było wcale obelgą. Kobieta była od niej o wiele starsza, niż zdawało się na pierwszy rzut oka. Miała nie dwadzieścia kilka lat, nie trzydzieści. Mogłaby być jej matką.

– Jestem Pierwszą Nałożnicą księcia. To ja decyduję, gdzie zasieje on swoje święte nasienie, i wolałabym już, jeśli wybaczysz szczerość, by rozsmarował je na prześcieradle. Przyszłam cię ostrzec. Nie próbuj go przywiązać do siebie wdzięcznością. Nie staraj się zyskać czegoś, czego nie utrzymasz w dłoniach. Nie będzie mnie przez jakiś czas, lecz po powrocie nie chciałabym musieć… rozwiązywać waszych problemów.

Deana odpowiedziała jej wzruszeniem ramion.

– Nie spałam z żadnym księciem. – Dziwne, ale nie czuła, żeby kłamała. – I nie mam zamiaru tego zmieniać. Jestem awyssą w trakcie pielgrzymki, a kiedy szlaki na powrót staną się drożne, wrócę do siebie. Zadowolona?

Zamknęła jej drzwi przed nosem.

Tak, jak zrobiłaby to każda nieokrzesana dzikuska.

Po kilkudziesięciu uderzeniach serca znów rozległo się pukanie. Otworzyła je gniewnym szarpnięciem i zamarła na widok drobnej postaci posyłającej jej łobuzerskie mrugnięcie. Samiy.

– Niespodziafka – oznajmił dumnie w języku Issaram, szczerząc się od ucha do ucha.

– Niespodzianka – poprawiła, uśmiechając się szeroko. – Prawdziwa niespodzianka.

– Praw… dziwa?

– Tak. Prawdziwa. Gdzie twój pan?

Zamachał rękami i uśmiechnął jeszcze szerzej, w mowie ciała przekazując coś w stylu: „Nie wiem, co do mnie mówisz, ale cieszę się, że cię widzę”.

– Jeśli pytasz o księcia, to śpi. – Suchi wyłonił się z najbliższego cienia. Nosił barwy pustynnego pająka, wyszywaną złotą nicią kamizelkę, białą koszulę i białe spodnie. – Po raz pierwszy od czterech dni. Co prawda zażądał ode mnie kolejnej porcji kalei, ale odmówiłem. Co by był ze mnie za truciciel, gdybym zabijał ludzi przypadkiem. Jak się czujesz?

– Nie najgorzej. Choć myślałam, że wszyscy o mnie zapomnieli. No, może oprócz tej kobiety, która tu była przed chwilą.

– Varali? Minąłem ją na korytarzu i miała taką minę, że szczerze mówiąc, spodziewałem się, że zastanę tu twojego trupa. Była kochanką starszego księcia, a teraz jej pozycja jest niepewna. Przynajmniej dopóki nie wskoczy do łoża nowemu. Po co przyszła?

To wyjaśniało cel zagadkowej wizyty. Obowiązki zmuszały Pierwszą Nałożnicę do opuszczenia pałacu, więc przyszła… zabezpieczyć sobie powrót. Deana machnęła ręką na znak, że sprawa nie jest ważna.

– Psy znaczą swoje terytorium. Niektóre zupełnie bez potrzeby.

– Dobrze. – Suchi najwyraźniej uznał, że skoro obie przeżyły spotkanie, nie warto drążyć tematu. – I nie, nie wszyscy o tobie zapomnieli, ale mamy tu taki mały problem związany z przejęciem władzy tak, by nie trzeba było czyścić wszystkich ścian z krwi. Może nawet nam się uda. Rody Trzciny i Bawołu potwierdziły swoją lojalność, a lokalne świątynie ślą posłańców, deklarując wierność. Wszyscy zaś robią to z taką gorliwością, że kazałem księciu jeść tylko świeżo zerwane owoce i pić dopiero co zaczerpniętą wodę. Oraz sypiać co noc w innej komnacie. A co u ciebie? Poznałaś już Owiyę?

– Tak. Nie lubi mnie.

– Ależ skąd. Gdyby cię nie lubiła, spałabyś w chlewie i jadła resztki po świniach. Uwierz mi. Możemy wejść?

Bez ceregieli wpakowali się do środka. Samiy wskoczył na łóżko i wyciągnął się na całą długość, truciciel przycupnął na skraju krzesła.

– Naprawdę jej zaimponowałaś. Własna wanna, łoże… no, no. Nudzisz się?

– Nie. Uwielbiam tkwić całymi dniami w jednym miejscu.

Chłopak przewrócił się na brzuch, podparł głowę rękoma i powiedział kilka słów, unosząc jednocześnie brwi.

– Pyta, czy wymienicie się językami.

– Wymienimy?

– Wybacz, on pochodzi z Caldihów, a oni, oprócz tego, że są znakomitymi poskramiaczami słoni, myślą zawsze w kategoriach handlu. On pyta, czy nauczysz go issarskiego w zamian za lekcje suanari.

– A co to jest?

– Język ulicy, język miasta, język księstwa. W suanari dogadasz się wszędzie, w stajni, na targu, w karawanie i porcie. Oczywiście nie może ci zaproponować nauki geijv. Mowa Ognia to język pałacu, mowa urzędników i kapłanów. Nie mogą nią władać cudzoziemcy.

Deana zerknęła na jednego i drugiego. Obaj mieli absolutnie niewinne miny.

– On was przysłał, prawda?

– Kto?

– Książę. Zamierza mi dać zajęcie, żebym nie narobiła kłopotów. Nauka języka? Czemu nie haftowania?

– Może dlatego, że haftować już umiesz. Tak przynajmniej można by sądzić na podstawie tego, że sama szyjesz swoje stroje. Poza tym, nie. Nie przysłał nas i nie wzdychaj z takim rozczarowaniem.

– Ja nie…

– Książę pytał o ciebie. Przy mnie chyba z dziesięć razy. Gdyby tego nie robił, ktoś z dworu już spróbowałby cię wykorzystać w jakiejś intrydze, lecz póki wiadomo, że Laweneres poświęca ci choć uncję uwagi… Boją się. Na razie, oczywiście. A my, odkąd przyjechaliśmy, toczymy grę z kapłanami, cechami kupieckimi i af’gemidami Rodów Wojny. Religia, handel, polityka, żądza władzy. Książę Obrar Płomienny z Kambehii przysłał ambasadora z pytaniem, czy może poddać się próbie w Oku. Kolejnego. Af’gemid Rodu Słowika prosi o pozwolenie na wyprowadzenie dwóch tysięcy ludzi do Manakowen. – Truciciel odginał kolejne palce, jakby miał problemy z liczeniem. – Af’gemid Bawołów chce zgody na objęcie Wyniesieniem kaihów albo na prewencyjne oczyszczanie. Manihi nawet w najgorszych snach nie przewidywał, że będziemy mieć tylu brudnych. Trzciny są przeciw, żądają łapanki i wysłania ludzi do kopalń, choć skarbiec księstwa może tego nie wytrzymać. Szpiedzy na dworze Demenayi donoszą, że wśród auwinih szerzy się matriarchizm i na dodatek nie unikają oni kontaktów z brudnymi. Nie masz pojęcia, o czym mówię, prawda?

– Najmniejszego.

Złożył dłonie w piramidkę, gest, który widziała już u księcia.

– A to tylko garść raportów i kłopotów, jakie Laweneres musi rozwiązać, i to tylko z jednego dnia. Nie bocz się więc, tylko wykorzystaj szansę. Suanari to prosty, powszechnie używany język. Powinnaś go szybko opanować, bo częściowo wywodzi się ze starożytnej odmiany issarskiego.

– Naprawdę?

– O tak. Choć może przesadziłem z tym wywodzeniem się. Kiedy szalony prorok narzucił wam noszenie zasłon i inne dziwactwa, część twoich kuzynów uciekła na południe – jak rozumiem, mieli do wyboru emigrację albo miecz – i wyobraź sobie, trafili do nas. – Oczy Suchiego błysnęły zimnym błękitem. – Wtedy nie było, rzecz jasna, jeszcze królestw Daeltr’ed, ta nazwa powstała dobre tysiąc lat później, lecz twoi pobratymcy dołączyli swoją krew do naszej. I język też. Ale wiesz, minęło już dwa i pół tysiąca lat, więc nie spodziewaj się wiele.

1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)