Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 101
Перейти на страницу:

Marharycie zdałosia, što jana dzieści lacieła i bačyła tam u vializnych kamiennych sažałkach cełyja hory vustryc. Potym lacieła nad šklanoj padłohaju, pad jakoj hareli piakielnyja piečy, la jakich zavichalisia djabalskija biełyja kuchary. Potym niedzie jana, užo nie razumiejučy ničoha, bačyła ciomnyja sutarenni, dzie hareli niejkija sviacilniki, dzie dziaŭčaty padnosili miasa, jakoje šypieła na vuhołli, dzie vialikimi kubkami pili za jaje zdaroŭie. Potym jana bačyła biełych miadzviedziaŭ, jakija ihrali na harmonikach i tancavali kamarynskuju na estradzie. Fokusnika-sałamandru, jaki nie hareŭ u kaminie…I druhi raz u jaje pačało nie chapać siły.

— Apošni vychad, — prašaptaŭ joj zakłapočana Karoŭieŭ, — i my volnyja.

Jana ŭ supravadženni Karoŭieva znoŭ apynułasia ŭ balnaj zale, ale ciapier tut nie tancavali, i hosci niezličonym natoŭpam zbilisia miž kałon, vyzvalili siaredzinu zały. Marharyta nie pamiatała, chto dapamoh joj uzysci na ŭzvyšennie, jakoje zjaviłasia na vyzvalenym miescy. Kali jana ŭzyšła na jaho, zdziŭlena pačuła, što dzieści hadzinnik adbivaŭ poŭnač, chacia joj zdavałasia, što poŭnač daŭno praminuła. Razam z apošnim udaram nieviadoma adkul čutnaha hadzinnika na natoŭpy hasciej najšło hłuchoje maŭčannie.

Tady Marharyta znoŭ uhledzieła Vołanda. Jon išoŭ, akružany Abadonam, Azaziełam i jašče niekalkimi, padobnymi na Abadonu, čornymi i maładymi. Marharyta ciapier uhledzieła, što nasuprać jaje ŭzvyšennie było padrychtavana i Vołandu. Ale jon na jaho nie ŭzyšoŭ. Uraziła Marharytu toje, što Vołand zjaviŭsia na hety svoj apošni vialiki vychad u tym samym adzienni, u jakim byŭ u spalni. Taja samaja brudnaja załaplenaja saročka zvisała ŭ jaho na plačach, na nahach byli znošanyja pakajovyja tufli. Vołand byŭ sa špahaju, ale hetaj aholenaj špahaju jon karystaŭsia zamiest kijka.

Vołand nakulhvaŭ. Jon spyniŭsia la svajho ŭzvyšennia, i adrazu Azazieła apynuŭsia pierad im z misaj u rukach, a ŭ hetaj misie Marharyta ŭhledzieła adrezanuju čałaviečuju hałavu z vybitymi piarednimi zubami. Praciahvała panavać absalutnaja cišynia, i parušyŭ jaje tolki adzin raz niezrazumieły ŭ hetych umovach zvanok, jaki nahadvaŭ toj, kali zvoniać u dzviery.

— Michaił Alaksandravič, — cicha zviarnuŭsia Vołand da hałavy, i tady pavieki zabitaha raspluščylisia, i na miortvym tvary Marharyta, jakaja až skałanułasia, ubačyła žyvyja, napoŭnienyja dumkami i pakutami vočy. — Usio zbyłosia ci nie? — praciahvaŭ Vołand i hladzieŭ hałavie ŭ vočy. — Hałava adrezana žančynaju, pasiedžannie nie adbyłosia, i žyvu ja ŭ vašaj kvatery. Heta — fakt. A fakty — sama ŭpartyja rečy na sviecie. Ale ciapier intares maje nastupnaje, a nie toje, što adbyłosia ŭžo. Vy zaŭsiody byli prychilnikam toj teoryi, što pasla taho, jak adrezana hałava, žyccio ŭ čałavieku kančajecca, jon pieratvarajecca ŭ prach i adychodzić u niabyt. Mnie pryjemna paviedamić vam pry hasciach, chacia jany sami dokaz inšaje teoryi pra toje, što vaša teoryja hruntoŭnaja i dascipnaja. Darečy, usie teoryi varty adna adnaje. Josć siarod ich i takaja, što kožnamu budzie addziačana ŭ adpaviednasci z jaho vieraju. Niachaj zbudziecca heta! Vam adysci ŭ niabyt, a mnie radasna budzie z čašy, u jakuju vy pieratvarajeciesia, vypić za isnavannie!

Vołand padniaŭ špahu. Adrazu ŭsio na hałavie paciamnieła, skurčyłasia, potym paadvalvałasia kavałkami, vočy znikli, i chutka Marharyta ŭbačyła ŭ misie žaŭtlavy, z izumrudnymi vačyma i žamčužnymi zubami, na załatoj nožcy čałaviečy čerap. Adčyniłasia nakryŭka.

— Adzin momant, miesir, — skazaŭ Karoŭieŭ, kali pierachapiŭ zapytalny Vołandaŭ pozirk, — jon budzie pierad vami. Ja čuju ŭ hetaj mahilnaj cišyni, jak parypvajuć jaho łakiravanyja tufli i jak zvinić kielich, jaki jon pastaviŭ na stol, apošni raz vypiŭšy šampanskaha. Dy voś i jon.

U zału ŭvachodziŭ novy adzinoki hosć i nakiroŭvaŭsia da Vołanda. Zniešnie jon ničym nie adroznivaŭsia ad šmatlikich astatnich hasciej-mužčyn, akramia adnaho: hosć ažno chistaŭsia ad chvalavannia, i heta było prykmietna zdalok. Na jahonych ščokach hareli plamy, i vočy tryvožna biehali. Hosć byŭ ašałomleny, i heta zusim naturalna: jaho ŭražvała ŭsio i hałoŭnym čynam, viadoma, Vołandava adziennie.

Adnak sustreli hoscia nadziva łaskava.

— A, miły baron Majhiel, — pryvietna ŭsmichnuŭsia i zahavaryŭ Vołand z hosciem, vočy ŭ jakoha mitusilisia i lezli na łob, — ja ščaslivy pakazać vam, — Vołand zviarnuŭsia da hasciej, — šanoŭnaha barona Majhiela, jaki słužyć u Kamisii vidoviščaŭ na pasadzie znajomcy čužaziemcaŭ sa słavutymi miascinami stalicy.

Tut Marharyta zamierła, tamu što raptoŭna paznała hetaha Majhiela. Jon niekalki razoŭ sustrakaŭsia joj u maskoŭskich teatrach i ŭ restaracyjach. „Pačakajcie… — padumała Marharyta, — jon, atrymlivajecca, pamior taksama?” Ale ŭsio adrazu vysvietliłasia.

— Miły baron, — praciahvaŭ Vołand i radasna ŭchmylaŭsia, — byŭ taki dobry, što jak tolki daviedaŭsia pra moj pryjezd u Maskvu, adrazu patelefanavaŭ mnie i prapanavaŭ svaje pasłuhi adpaviedna svajoj spiecyjalnasci. Zrazumieła, što ja mieŭ honar adrazu zaprasić jaho da siabie.

U hety čas Marharyta ŭbačyła, jak Azazieła pieradaŭ misu z čerapam Karoŭievu.

— Aha, darečy, baron, — raptam, intymna prycišyŭšy hołas, pramoviŭ Vołand, — raznieslisia čutki pra vašu nadzvyčajnuju cikaŭnasć. Havorać, što kali złučyć jaje z nie mienšaj bałbatlivasciu, to na heta nielha nie zviarnuć uvahi. Mała taho, złyja jazyki ŭžo puscili pahałosku — danosčyk i špijon. Ale i hetaha mała, josć mierkavannie, što heta pasłužyć pryčynaj vašaha kanca nie pazniej čym praz miesiac. Dyk voś, kab pazbavić vas hetaha doŭhaha čakannia, my rašyli pryjsci vam na dapamohu i vykarystali tuju akaličnasć, što vy sami naprasilisia da mianie ŭ hosci jakraz dziela taho, kab padhledzieć i vysłuchać usio, što tolki možna.

Baron staŭ bialejšy za Abadonu, jaki byŭ nadzvyčaj biełatvary ad naradžennia, a potym adbyłosia niešta dziŭnaje. Abadona akazaŭsia la barona, zniaŭ na imhniennie akulary sa svajho tvaru. U toje samaje imhniennie niešta vohnienna blisnuła ŭ rukach Azazieły, niešta cicha lapnuła, byccam plasnuli ŭ ładki, baron pačaŭ padać na spinu, punsovaja kroŭ chłynuła ŭ jaho z hrudziej i zaliła nakruchmalenuju kašulu i kamizelku. Karoŭieŭ padstaviŭ čašu pad strumień i pieradaŭ, napoŭnienuju, Vołandu. Miortvaje baronava cieła było ŭžo na padłozie.

— Ja pju za vaša zdaroŭie, panovie, — cicha skazaŭ Vołand, padniaŭ čašu i dakranuŭsia da jaje hubami.

Pasla hetaha adbyłasia mietamarfoza. Znikła załaplenaja saročka i znošanyja tufli. Vołand akazaŭsia ŭ niejkaj čornaj chłamidzie sa stalovaju špahaju na baku. Jon chutka padyšoŭ da Marharyty, padaŭ čašu i zahadaŭ:

— Pi!

U Marharyty zakružyłasia hałava, jaje paviało ŭbok, ale čaša ŭžo była la hub, i niečyja hałasy, a čyje — jana nie mahła razabracca, šapnuli ŭ vucha:

— Nie bojciesia, karaleva… Nie bojciesia, karaleva, — kroŭ daŭno pajšła ŭ ziamlu. I tam, dzie jana była, užo rastuć vinahradnyja hronki.

Marharyta z zapluščanymi vačyma kaŭtnuła, i sałodki ahoń prabieh pa jaje žyłach, u vušach zazvinieła. Joj zdałosia, što hłušać krykam pieŭni, što dzieści ihrajuć maršy. Natoŭpy hasciej pačali stračvać svajo abličča. I fračniki, i žančyny rassypalisia ŭščent. Hniłlo na vačach u Marharyty zapałaniła zału, i ŭ joj zapachła pohrabam. Kałony rassypalisia, patuchli ahni, usio sciałasia, prapali fantany, ciulpany i kamielii. A zastałosia toje, što i było — scipłaja juvieliršyna hascioŭnia, z pračynienych dzviarej jakoje padała pałoska sviatła. U hetyja pračynienyja dzviery i ŭvajšła Marharyta.

Razdziel 24

VIARTANNIE MAJSTRA

U Vołandavaj spalni ŭsio było hetakaje samaje, jak i da balu. Vołand u saročcy siadzieŭ na łožku, i tolki Hieła nie rascirała jamu nahu, a na stale, dzie raniej hulali ŭ šachmaty, staŭlała viačerać. Karoŭieŭ i Azazieła zniali fraki i siadzieli za stałom, a pobač z imi, viadoma, miasciŭsia i kot, jaki nie chacieŭ razvitvacca sa svaim halštukam, chacia jon zusim pieratvaryŭsia ŭ anučku. Marharyta, chistajučysia, padyšła da stała i abapierłasia na jaho. Tady Vołand paklikaŭ jaje, jak i tady, da siabie, pakazaŭ, kab sieła pobač.

1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)