Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 113
Перейти на страницу:

– Radzimy sobie. – Mignęła mu ciężarówka Toby'ego u wylotu drogi prowadzącej do domu Caroline i zapragnął zapłakać. Nigdy już nie będzie mógł zagwizdać na Jima. Po dzisiejszym dniu, kiedy stał się mordercą.

– Nie powiesz mi, co się dręczy, Cyr? Serce podeszło mu do gardła.

– Nic, panie Tucker. Nic mnie nie dręczy.

– Skończyłem czternaście lat już jakiś czas temu – powiedział Tucker swobodnie. – Ale pamiętam, jak to jest. I pamiętam jak to jest, kiedy ojciec ma ciężką rękę i krótki lont. – Tucker popatrzył na niego z takim zrozumieniem, że Cyr musiał znowu odwrócić głowę. – Nie kulałeś, wsiadając do samochodu, Cyr.

Gula strachu zaczęła rosnąć. – Chyba… chyba mnie już nie boli ta noga. Tucker milczał przez chwilę, potem wzruszył ramionami. – Skoro tak…

Jechali teraz wzdłuż wąskiego pasemka Little Hope. Cyr wiedział, że za chwil? znajdą się nad przepustem.

– Trzy… trzymam rower w przepuście.

– Dobrze. Wysadzę cię tam, jeżeli chcesz.

– Może mógłby pan…

„Znieść rower na dół. Pomóc mi sprowadzić rower do przepustu, gdzie czeka na pana mój ojciec. Pomoże mi pan, ponieważ zawsze pan pomaga, kiedy pana o to proszą".

– Co takiego?

Są już prawie na miejscu. Prawie na… Cyr przesunął dłonią po suchych ustach. Nie czul już w sobie lodowatego strachu, tylko mdlącą grozę. „Muszę go tylko poprosić, i on to zrobi". Ujrzał błysk – odbicie światła od szkieł lornetki. A może noża.

– Stać! Stać! – W panice chwycił za kierownicę. Samochód zatańczył na drodze, omal nie wpadając do strumienia.

– Co u diabła?! – Tucker odkręcił kierownicę i nacisnął na hamulec. Olds stanął w poprzek drogi. – Straciłeś rozum?

– Niech pan zawróci, panie Tucker, niech pan zawróci, na miłosierdzie boskie, trzeba zawrócić! – Szlochając Cyr uczepił się kierownicy. – Proszę Boże, odwróć samochód, zanim on przyjdzie nas zabić. Teraz zabije nas obu.

– Cyr, uspokój się!

Oldsmobile obrócił się dostojnie jak okręt wypływający z portu i pomknął z powrotem ku Sweetwater. Skulony na siedzeniu Cyr szlochał z rękoma przy ustach. Wpatrywał się we wsteczne lusterko, podczas gdy Król śpiewał o palącej miłości.

– On przyjdzie. Wiem, że przyjdzie. Moje oczy, wyjmie mi moje oczy! – Chwycił się za żołądek. Tucker zjechał na pobocze. Wyciągnął Cyra z wozu i trzymał go za głowę, kiedy wymiotował. Potem wyciągnął chusteczkę i otarł chłopcu twarz.

– Oddychaj wolno. Myślisz, że już?

Cyr skinął głową i zaczął płakać. Cicho, beznadziejnie. Tuckerowi ścisnęło się serce. Siedział osłupiały w otwartych drzwiach samochodu i klepał Cyra po ręce.

– Wypłacz się. Poczujesz się lepiej.

– Nie mogłem tego zrobić. Po prostu nie mogłem. On mnie zabije.

– Kto cię zabije?

Cyr zwrócił ku niemu pocętkowaną, zrozpaczoną twarz. Tucker pomyślał, że wygląda jak zakatowany pies, który czeka na ostatni cios.

– Mój tata. Kazał mi tu pana przyprowadzić. Powiedział, że to za Eddę Lou i że jeżeli oko cię zgorszy, musisz je wyjąć. Przynosiłem mu codziennie jedzenie. I przyniosłem mu pas i czystą koszulę. I lornetkę. Musiałem. A dzisiaj przyniosłem mu nóż.

Tucker podniósł Cyra za front koszuli i potrząsnął nim mocno.

– Twój tata jest tutaj, w tym przepuście?

– Czeka na pana. Miałem pana przyprowadzić. Ale nie mogłem. – Cyr wywrócił oczami. – Może już idzie. Może już idzie. I ma te pistolety.

– Wskakuj do wozu.

Cyr zrozumiał z tego, że jedzie prosto do więzienia. Pomagał zbiegowi i stawał się tym samym współsprawcą czy coś takiego. Ale więzienie było lepsze niż wyjęcie oczu nożem.

– Co pan chce zrobić, panie Tucker?

– Odwiozę cię z powrotem do Sweetwater.

– Do Sweetwater? Ale., ale…

– Wejdziesz do domu, zadzwonisz do szeryfa Truesdale'a i wszystko mu opowiesz. – Spojrzał ostro na Cyra. – Opowiesz?

– Tak, proszę pana. – Cyr otarł łzy z policzków. – Przysięgam. Powiem mu, gdzie jest tata. Opowiem mu wszystko.

– I powiedz mu, żeby przyjechał do przepustu. Szybko. Bez zwłoki. Natychmiast. – Wjechał w bramę Sweetwater.

– Powiem mu. Przykro mi, panie Tucker. Tak się bałem.

– Porozmawiamy o tym później. – Zatrzymał samochód wzbijając żwir w powietrze. – Biegnij do domu. Jeżeli nie złapiesz szeryfa w biurze, zadzwoń do niego do domu. Della ma numer. Jeżeli nie będzie Burke'a. szukaj Carla.

– Tak, proszę pana. Co pan chce zrobić? – Szeroko otwartymi oczami patrzył, jak Tucker otwiera bagażnik, wyrzuca rower i sięga po karabin. – Jedzie pan za nim? Będzie pan go ścigał, panie Tucker?

Tucker otworzył karabin, sprawdził magazynek. Podniósł wzrok i utkwił spojrzenie w twarzy Cyra.

– Tak, to właśnie mam zamiar zrobić. Najlepiej powiedz Burke'owi, że mianowałem się jego zastępcą.

Cyr odwrócił się i pędem pobiegł do domu.

ROZDZIAŁ OSIEMNASTY

Mógł sobie wyobrazić każdego, tylko nie siebie zamieszanego w strzelaninę. Już po raz drugi przez Austina Tuck znajdował się w takiej nieprzyjemnej sytuacji, że musiał brać do ręki karabin.

Było to cholernie irytujące.

Ale nie mógł wrócić do domu i siedzieć na werandzie czekając, aż Burke i Carl załatwią sprawę. W oczach stała mu jeszcze przerażona twarz Cyra, strach dziecka zdawał się wisieć w samochodzie.

„On wyjmie mi oczy!”

Gdzie, na litość boską, usłyszał coś takiego?

Od tego szaleńca, swojego ojca, uznał Tucker.

Zatrzymał samochód. Wysiadł z wozu i używając go jako osłony, otworzył tylne drzwiczki. Jak niemal wszyscy w Innocence Della woziła na parapecie lornetkę.

Kiedy podniósł ją do oczu i nastawił ostrość, betonowa bryła przepustu wyskoczyła mu przed oczami. Nie dostrzegł niczego przy wejściu do przepustu, żadnego ruchu na brzegu Little Hope. Pusto na polu za strumieniem.

Uchwycił błysk z okna wozów mieszkalnych na parkingu, pięć kilometrów dalej. Obniżył lornetkę i wyraźnie zobaczył siostrę Earleen, Laurilee. Wyszła z przyczepy, uderzyła patelnią w puszkę Mountain Dew i krzyknęła donośnie.

Zwołuje dzieciarnię na kolację, pomyślał Tucker z roztargnieniem i wolno przesunął lornetkę. Zobaczył świnie ryjące w zagrodzie Marchesów i tabun kurzu posuwający się drogą w stronę miasta. Samochodu nie rozpoznał.

Cisza przerywana jedynie pochlupywaniem strumienia i głosem ptaków, które podśpiewywały bez zapału, wydawała się czymś namacalnym.

Jeżeli Austin czeka, to w jakimś ciemnym kącie przepustu. Istniał tylko jeden sposób, by się o tym przekonać. Tucker upchnął do kieszeni parę nabojów, nie tracąc nadziei, że nie będzie musiał ich użyć. Podchodził do przepustu przygięty, ze wzrokiem wlepionym w wąski otwór wejściowy. Kiedy znalazł się w odległości pięciu metrów, opadł na brzuch i wysunął karabin.

– Boże, zrób mi tę przysługę i spraw, żebym nie musiał zabić tego padalca.

Wziął głęboki oddech i wolno wypuścił powietrze.

– Austin! Zakładam, że wiesz o mojej obecności – zawołał. Skórę miał wyschniętą na wiór, ręce zupełnie spokojne. – Zadałeś sobie mnóstwo trudu, żeby mnie tu zaprosić. Może wyjdziesz, żebyśmy mogli porozmawia – rozsądnie. Albo poczekamy na przyjazd Burke'a.

Ciszę przerwał jedynie krzyk kruka.

– Utrudniasz mi życie. Austin. Będę musiał tam wejść. Torturowałeś dziecko, tego nie zdzierżę. Będziemy musieli strzelać do siebie i jeden z nas na pewno umrze. – Westchnąwszy cicho, Tucker podniósł kamień. – Bardzo nie chcę, żebym to był ja.

Rzucił kamieniem w stronę wejścia i czekał na ostrą odpowiedź karabinu. Cisza.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)