Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Остросюжетные любовные романы » Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]
Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]

Электронная книга - «Miasteczko Innocente [На польском / Carnal Innocence]». Краткое содержание книги:

Po ciężkich przeżyciach skrzypaczka Caroline Waverly szuka wytchnienia w miasteczku Innocence na amerykańskim Południu. Jednakże ten idylliczny z pozoru zakątek okaże się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym – grasuje tu sadystyczny, nieuchwytny morderca kobiet. Do grona podejrzanych należy Tucker, miejscowy playboy, który zakocha się w Caroline. Skrzypaczkę porwie wir strasznych, tajemniczych wydarzeń…
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 113
Перейти на страницу:

Austin odkręcił pojemnik i wziął trzy długie łyki, po czym otarł usta wierzchem dłoni. – No, dawaj!

Dłonie Cyra drżały. Strach dławił go w gardle. Odpiął skórzaną pochwę od paska i podał ją ojcu.

– Tato, policja jest ciągle koło domu, ale znieśli blokady na szosie numer jeden. Mógłbyś przedostać się do Arkansas.

– Nie możesz się już doczekać, żeby się mnie pozbyć, co? – Austin odsłonił zęby w uśmiechu. Wyjął nóż z pochwy. Ostrze pochwyciło promień światła i rozbłysło.

– Nie, tato, ja tylko…

– Chciałbyś, żebym uciekł, co? – Odwrócił nóż w dłoni. Cyr nie odrywał przerażonych oczu od ostrza. – Chcesz się mnie pozbyć, żeby mieć wolną drogę do grzechu i rozpusty. Żeby bratać się z czarnuchami i włazić w różowy tyłek wielmożnemu Tockerowi Longstreetowi.

– Nie, tato. Ja tylko… ja tylko… – Cyr gapił się na nóż. Jedno cięcie, jedno szybkie, niedbałe cięcie i jest martwy. – Tylko oni ciągle cię szukają. Nie tak jak przedtem, ale szukają.

– Pan jest moim pasterzem, synu. On mnie chroni. – Nie przestając się uśmiechać, Austin przesunął kciukiem po ostrzu. Na skórze ukazała się cienka czerwona linia. – Ostry jak Jego miecz. A teraz powiem ci, co zrobisz.

Austin zwrócił ostrze ku swojemu synowi. Przez jedną straszną chwilę. kiedy wnętrzności ściął mu lód, Cyr był pewien, że ostrze zatopi się w jego gardle. Ale zatrzymało się o milimetr od skóry.

– Czy słuchasz mnie, synu? Słuchasz mnie?

Cyr zamrugał oczami w odpowiedzi. Bał się odetchnąć. Bał się, że jeżeli to zrobi, nóż przetnie mu jabłko Adama.

– I zrobisz dokładnie to, co ci powiem, prawda? Cyr spojrzał ponad ostrzem w oczy swojego ojca.

– Tak, tato.

Cyr pracował jak oszalały, próbując zabić strach. Rozwoził po ogrodzie taczki mierzwy, kopał doły pod nowe krzewy peonii. Zdrapywał starą farbę i nakładał nową. Wyrywał chwasty, aż zdrętwiały mu palce, ale strach ciążył mu jak nieświeże jedzenie w żołądku.

Nie zjadł nawet połowy lunchu, który wystawiła mu Della. Zapakował grube sandwicze z wieprzowiną i duży kawał cytrynowego ciasta do płóciennej torby.

Nie mógł nawet patrzeć na jedzenie, ale podejrzewał, że ojciec będzie miał apetyt wieczorem, kiedy już rozprawi się z Tuckerem.

Cyr otarł pot zalewający mu oczy i próbował nie myśleć o tym, co słuszne i niesłuszne, dobre i złe. Musiał myśleć o tym, jak przeżyć. Przetrwać do zachodu słońca, przez noc, do następnego rana, aż dobrnie do końca tych czterech lat.

Objął wzrokiem Sweetwater, zielone pola pełne bawełny, ciemne, nieruchome wody, kolorowe plamy kwietników. Może to prawda, co mówił ojciec. Może tylko ludzie tacy jak Longstreetowie mogą sadzić kwiaty zamiast ziemniaków i kapusty, i kukurydzy. Może to prawda, że nie zasługują na śliczny, wielki dom, i całą tę ziemię, i łatwe życie. Może to ich wina, że jego własna rodzina klepie biedę i ledwo wiąże koniec z końcem.

A Edda Lou była jego rodzoną siostrą. Rodzina troszczy się o siebie. Tato powiedział, że śmierć Eddy Lou to robota Tuckera.

Gdyby uwierzył ojcu, gdyby mógł mu uwierzyć, wtedy to, co miał zrobić, nie wydawałoby się takie trudne.

Nieważne, czy jest trudne, czy łatwe, powiedział sobie Cyr podchodząc do bocznej ściany domu, żeby wężem ogrodowym obmyć twarz i ręce. Jest to coś, co musi zrobić, ponieważ jeżeli tego nie zrobi, ojciec przyjdzie po niego. Znajdzie go, choćby nie wiem jak dobrze się ukrył. Przyjdzie po niego już nie z pasem czy pięściami. Z czymś gorszym.

– „Jeżeli oko cię zgorszy, wykol je" – powiedział jego ojciec. – Jesteś moim okiem, synu. Moimi oczami.

I przysunął ostrze noże tak blisko, tak blisko jego lewego oka, że Cyr bał się mrugnąć.

– Nie zawiedź mnie, synu. Przyprowadź go tutaj, ja będę czekał.

– Skończyłeś na dzisiaj?

Cyr podskoczył na głos Tuckera i oblał sobie wodą buty. Tucker uśmiechnął się i przytknął zapałkę do połówki papierosa.

– Della mówiła mi, że jesteś dzisiaj jakiś nerwowy. Lepiej zakręć tego węża, zanim się utopisz.

– Tak, proszę pana. Skończyłem. – Cyr gapił się na swoją rękę. Widział, jak palce zaciskają się na metalowym kurku i przekręcają go.

– Całe szczęście, bo już patrząc na ciebie czuję się przepracowany. Chcesz coli albo cytrynowego ciasta?

– Nie. proszę pana. – Z opuszczoną głową zwijał węża. W gardle czuł coś bardzo zbliżonego do łez. Może się nie uda, pomyślał z rozpaczą. Może Tucker każe mu po prostu zmiatać do domu. Z zaciśniętymi wargami Cyr pokuśtykał w stronę roweru.

– Co ci się stało w nogę?

Cyr stanął tyłem do domu i patrzył niewidzącym wzrokiem w przestrzeń. „Niech cię pożałuje, chłopcze. Niech cię wsadzi w któryś z tych swoich eleganckich samochodów. I sprowadź go tu do mnie".

– To nic, panie Tucker. Chyba coś sobie naciągnąłem. – Kuśtykał dalej, modląc się, żeby Tucker zbył go wzruszeniem ramion.

– Wróć do domu i pokaż tę nogę Delii.

Cyr zacisnął dłonie na rączkach kierownicy i rzucił spłoszone spojrzenie w stronę werandy.

– Nie, proszę pana, wolę wrócić do domu.

Tucker dostrzegł łzy w jego oczach i zmarszczył brwi. Duma nastolatka to bardzo drażliwa sprawa.

– Muszę pojechać do miasta załatwić parę sprawunków – improwizował schodząc z werandy. – Ta kobieta gania mnie w tę i z powrotem, kup to, załatw tamto. Jak to się dzieje, że kobieta nie potrafi od razu powiedzieć, czego jej trzeba?

Cyr wpatrywał się w plamy rdzy na kierownicy.

– Nie wiem, proszę pana.

– Jedna z tajemnic wszechświata. – Położył chłopcu rękę na ramieniu i poczuł, że Cyr sztywnieje. Z poczuciem winy uświadomił sobie, jaki chłopiec jest chudy i jak ciężko pracuje. – Zapakuj rower do oldsa, Cyr. Podwiozę cię do domu.

Kłykcie Cyra zbielały.

– Nie chcę sprawiać kłopotu, panie Tucker.

– I tak muszę przejechać koło zjazdu do twego domu. Chodź, znikamy stąd, zanim ta kobieta przypomni sobie o czymś jeszcze.

– Tak, proszę pana. – Z opuszczoną głową, Cyr doprowadził rower do samochodu. W głowie mu łomotało, kiedy Tucker wyjął kluczyki ze stacyjki i otworzył bagażnik.

– Bóg jeden wie, dlaczego ona jeździ tą łodzią – mruknął Tucker. – Można by tu załadować trzech truposzy. – Odsunął na bok pudło odzieży dla ubogich, trzy pary butów, które należało oddać do szewca przy następnym pobycie w Greenville, karton słojów z kamionki i winchester.

Cyr spojrzał na broń i szybko odwrócił wzrok. Tucker zauważył to spojrzenie.

– Wozi to z sobą od paru miesięcy – powiedział. – Mówi, że będzie jak znalazł, kiedy samochód jej się zepsuje i napatoczy się jakiś zboczeniec. – Tucker przeciągnął starannie linę i przymocował ją do zderzaka. – Wprawdzie nie mogę sobie jakoś wyobrazić Delii siedzącej na masce z winchesterem na kolanach i wypatrującej zboczeńca, ale kto wie.

Cyr nie odpowiedział. Wsiadł do samochodu. Ze schowka przy kierownicy Tucker wyjął parę kaset.

– Chowam je w schowku – powiedział. – Kobieta nigdy nie zagląda do schowka. Co powiesz na Presleya?

– Okay. – Cyr splótł Zesztywniałe dłonie na kolanach.

– Chłopie, Presley nie jest okay, Presley jest super. – Tucker włożył kasetę do odtwarzacza i cofnął taśmę do „Heartbreak Hotel". – Śpiewał wraz z Królem, jadąc aleją. – W domu wszystko w porządku?

– W domu?

– Twoja mama dobrze się czuje?

– Ona… Jako tako.

– Jeżeli czegoś potrzebujesz, pieniędzy albo czegokolwiek, wystarczy mi o tym powiedzieć. I nie musisz mówić mamie, skąd to masz.

Cyr odwrócił głowę. Nie mógł znieść troski, zwykłej serdeczności.

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)