Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 146
Перейти на страницу:

— Potrzebny mi jakiś biegły — powiedział Kreshov.

— Pomoże panu dyrektor służby bezpieczeństwa — wtrącił Konstantin. — Zaraz wydam mu stosowne polecenia.

— Mnie również przydałby się ktoś taki — powiedziała Signy zerkając na znajomą twarz przy stole w centrum sali, na młodszego Konstantina. Wyraz twarzy młodzieńca zmienił się pod tym spojrzeniem, a siedząca obok młoda kobieta wyciągnęła rękę po jego dłoń.

— Kapitanie — powiedział.

— Damonie Konstantin… pan, jeśli można. Pan może mi się przydać.

Mazian opuścił salę i zabierając ze sobą kilku ludzi eskorty udał się na ogólny obchód terenu lub, co było bardziej niż prawdopodobne, w celu nadzorowania dalszych operacji i przejmowania innych sekcji, takich jak jądro stacji z jego maszynownią. To delikatne zadanie powierzono Janowi Meyisowi, drugiemu oficerowi Australii. Keu przyciągnął sobie fotel do stołu rady obejmując w posiadanie i sam fotel, i całą salę; Kreshov wyszedł za Mazianem.

— Chodźmy — powiedziała Signy i Damon zawahał się przez chwilę, zerkając na ojca, który siedział z zaciśniętymi ustami, zdenerwowany rozłąką syna z młodą kobietą zajmującą miejsce obok niego. Signy podejrzewała, że nie są zbytnio zachwyceni jej propozycją. Zaczekała, a potem ruszyła z nim do drzwi, gdzie dołączyli do nich dla eskorty dwaj jej żołnierze.

— Do centrum dowodzenia — poleciła Konstantinowi, a on z nie pasującą do sytuacji naturalną kurtuazją wskazał jej drzwi i drogę, którą tutaj przyszli.

Nie odezwał się jeszcze ani słowem; twarz miał nieruchomą i malował się na niej upór.

— To jest pana żona? — spytała Signy. Zbierała szczegóły… dotyczące ważniejszych osobistości. — Kto to?

— Moja żona.

— Jak się nazywa?

— Elena Quen.

Zaskoczyło ją to.

— Jej rodzina pochodzi ze stacji?

— Quenowie. Z Estelle. Wyszła za mnie i nie poleciała w ostatni kurs.

— Ten statek został zniszczony. Wiecie o tym.

— Wiemy.

— Współczuję. Macie dzieci?

Upłynęła chwila, zanim odpowiedział na to pytanie.

— W drodze.

— Ach. — Tamta kobieta była trochę zaokrąglona. — Was, chłopców Konstantinów, jest dwóch, prawda?

— Tak, mam brata.

— Gdzie jest?

— Na Podspodziu. — Na twarzy Damona malował się coraz to większy i większy niepokój.

— Nie ma się czym denerwować.

— Nie denerwuję się.

Uśmiechnęła się kpiąco.

— Czy na Podspodziu też wylądowały wasze siły? — spytał.

Uśmiechała się nadal i nie odpowiadała.

— Jeśli dobrze pamiętam, jest pan z biura Radcy Prawnego.

— Tak.

— Powinien więc pan znać kilka komputerowych kodów dostępu do rejestru danych personalnych, prawda?

Posłał jej spojrzenie, w którym nie było strachu. Była w nim złość. Spojrzała przed siebie na korytarz, gdzie żołnierze strzegli wyposażonego w okna kompleksu centrali.

— Zapewniono nas o waszej gotowości do współpracy przypomniała mu.

— Czy to prawda, że Kompania zrzekła się Pell na rzecz Unii?

Wciąż się uśmiechała, przyznając w duchu, że Konstantinowie, w odróżnieniu od innych wysoko postawionych osobistości, nie są jednak w ciemię bici i znają wartość swoją i Pell.

— Zaufaj mi — powiedziała z ironią. CENTRALA DOWODZENIA, głosiła tabliczka ze strzałką wskazującą kierunek; DZIAŁ ŁĄCZNOŚCI, informowała inna; NIEBIESKI JEDEN, 01-0122. — Te wywieszki — powiedziała — usuniemy. Wszędzie.

— Nie można.

— Symbole systemu oznakowań barwnych też.

— Stacja ma zbyt skomplikowany rozkład, nawet jej mieszkańcy mogą na niej zabłądzić, korytarze są podobne do siebie jak dwie krople wody i bez oznakowań barwnych…

— Tak samo jest na moim statku, panie Konstantin. Nie umieszczamy na korytarzach drogowskazów dla nieproszonych gości.

— Na stacji są dzieci. Bez kolorowych kółek…

— Mogą się nauczyć — ucięła dyskusję. — A te znaki usuniemy.

Centrala stacji stała przed nimi otworem… okupowana przez żołnierzy. Gdy wchodzili, lufy karabinów zwróciły się czujnie w ich stronę i zaraz wróciły do poprzedniego położenia. Signy rozejrzała się wokół, po rzędach konsoli sterowniczych, po pracujących tu technikach i urzędnikach stacji. Żołnierze wyraźnie odetchnęli na jej widok. Cywile na swych stanowiskach też się chyba odprężyli. Na widok młodego Konstantina, pomyślała; po to go tu przyprowadziła.

— Wszystko w porządku — zwróciła się Signy do żołnierzy i cywilów. — Doszliśmy do porozumienia z komendantem i radą stacji. Nie ewakuujemy Pell. Flota zakłada tutaj bazę, bazę, której nie zamierzamy oddać. Unia w żadnym wypadku nie może tutaj przyjść.

Wśród cywilów rozszedł się cichy pomruk, krzyżowały się spojrzenia, w których była pewna ulga. Z zakładników stali się nagle sprzymierzeńcami. Żołnierze opuścili karabiny.

— Mallory — słyszała swe nazwisko przekazywane szeptem z ust do ust po całym pomieszczeniu. — To Mallory. — W tonie tych głosów nie było sympatii… ale nie było też lekceważenia.

— Proszę mnie oprowadzić po sali — zwróciła się do Damona Konstantina.

Ruszył z nią przez salę centrum dowodzenia wymieniając spokojnie nazwy poszczególnych stanowisk i nazwiska obsługujących je ludzi, z których wielu musiała zapamiętać; była w tym dobra, jeśli chciała. Zatrzymała się na chwilę i popatrzyła po ekranach przedstawiających obracające się schematy Podspodzia pokropkowane zielonymi i czerwonymi punktami.

— To bazy? — zapytała.

— Założyliśmy kilka pomocniczych obozów — odparł — żeby upchnąć w nich i wykarmić to, co nam podrzuciliście.

— Q? — Dostrzegła teraz monitor przekazujący z tej sekcji obraz kipiącej masy ludzkiej szturmującej zamknięte drzwi. Dym. Pobojowisko. — Co z nimi robicie?

— Wtedy to was nie obchodziło — odparł.

Niewielu zwracało się do niej tym tonem. Rozbawił ją.

Słuchała rozglądając się po imponującym kompleksie, rząd za rzędem pulpitów o przeznaczeniu obcym dla ludzi ze statku gwiezdnego. Stąd, od wieków orbitowania, kierowano handlem i konserwacją, tu katalogowano dobra i wyniki produkcji, tu prowadzono rejestry populacji wewnętrznych i zamieszkujących planetę, tubylców i ludzi… znajdowała się w kolonii sprawującej nadzór nad rytmem życia kosmicznego społeczeństwa. Przyglądała się rosnącą piersią, z poczuciem własności. O utrzymanie tego wszystkiego przy życiu walczyli.

Włączyła się nagle centrala komunikatora nadając oświadczenie rady:

— …pragniemy zapewnić mieszkańców stacji — mówił Angelo Konstantin siedzący na tle sali posiedzeń — że nie ma mowy o ewakuacji stacji. Flota przybyła tu, aby nas bronić…

Ich świat.

Pozostawało tylko zaprowadzić w nim ład i porządek.

4

PODSPODZIE: BAZA GŁÓWNA:
GODZ. 1600
STANDARDOWEGO CZASU STACJI
LOKALNY ŚWIT

Czerwona linia na horyzoncie zwiastowała nadciągający dzień. Emilio, oddychając przez maskę powoli i miarowo, stał pod gołym niebem w grubej kurtce chroniącej przed chłodem nocy niezmiennym w tej strefie geograficznej i na tej wysokości ponad poziomem morza. W mroku przesuwały się cicho szeregi przygarbionych postaci taszczących pośpiesznie swe ładunki poza obóz, byle dalej od kopuł magazynowych, niczym insekty ratujące jaja przed zalaniem.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)