Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-88916-73-4
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:
Wybraliśmy walkę.
Mueller, podobnie jak Mosovich, Ersin i Keene, miał zdziwioną minę. Zaproponowany przez Keene’a plan obrony miasta nie spotkał się z aprobatą burmistrza ani inżyniera miejskiego.
— Sądziliśmy, że wymyśli pan jakieś kompromisowe rozwiązanie, panie Keene, a nie nowy plan zniszczenia miasta — warknął burmistrz i huknął pięścią w stół.
— Nie mam zamiaru zniszczyć miasta, panie burmistrzu, tylko mały jego fragment.
Pański plan w ogóle nie uwzględnia obrony przedmieścia — zauważył miejski inżynier, kiedy przyjrzał się szczegółowej mapce wydrukowanej przez przekaźnik Muellera.
— Program Fortec też nie przewiduje obrony większej części miasta — przerwał mu inżynier korpusu — na co wskazywaliśmy już wiele razy.
Dowódca korpusu nieznacznym gestem dłoni polecił mu się zamknąć, nie chcąc dopuścić do kłótni.
— Ta ognista pułapka w Schockoe Bortom trochę przypomina Program Fortec, ale dostępne materiały wystarczą tylko na jedną zewnętrzną fortecę — ciągnął inżynier miejski — zamiast proponowanych kilku.
— Tak, ale za to wykorzystamy warunki terenowe — zauważył Keene. — To jest naprawdę jedyne miasto, gdzie mamy do dyspozycji dwie doskonałe pozycje dla naszych oddziałów i tym samym możliwość wzięcia Posleenów w krzyżowy ogień. A zewnętrzna forteca może udzielić wsparcia ogniowego, gdyby wojska zostały zmuszone do odwrotu w stronę Newport News.
— A co z resztą miasta? Co z południowym Richmond? Naszym głównym okręgiem przemysłowym?
Dowódca korpusu znowu uciszył pułkownika Braggly’ego gestem dłoni, aby Keene mógł odpowiedzieć.
— Nie da się go obronić. Z wyjątkiem kilku łagodnych wzniesień, tylko rzeka James stwarza tam dogodne warunki terenowe. Możliwe są cztery scenariusze rozwoju wypadków, panowie — ciągnął Keene niewzruszonym tonem — i trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, na czym one polegają. Sierżancie Mueller, jaki jest najlepszy możliwy scenariusz dla Richmond?
— Posleeni wylądują za osłaniającymi przeszkodami terenowymi i obszarem, na którym mogliby stanowić bezpośrednie zagrożenie.
— Zgadza się — potwierdził Keene. — W takim wypadku kilka dni później nasz korpus mógłby wyruszyć tam, gdzie będzie bardziej potrzebny.
— Co? — wykrzyknął burmistrz. — Po jaką cholerę?
— Aby ratować potrzebujących, panie burmistrzu — odpowiedział spokojnie dowódca korpusu. — Mam nadzieję, że inne korpusy zrobiłyby to samo dla nas. Jestem nawet pewien, że by to zrobiły. Oczywiście, jeśli Posleeni wylądują w Kalifornii, nigdzie nie pójdziemy.
— Myślałem o lądowaniu na przykład na południe od Broad River albo na północ od Potomacu — dodał Keene. — A teraz, starszy sierżancie Ersin, jaki jest najgorszy scenariusz?
— Wylądują prosto na nas.
Jego pokryta bliznami twarz wciąż miała kamienny wyraz, a oczy wpatrywały się w dal.
— W takim wypadku — powiedział Keene z prawie niezauważalnym błyskiem w oku — wprowadzimy w życie nasz plan IDD.
— Nasz co? — zapytał inżynier miejski.
— Nasz plan „Idź do diabła” — wyjaśnił Mosovich z twarzą tak samo kamienną jak Ersin.
— Plan, który stosujemy, kiedy wszystkie inne zawiodą — dodał dowódca korpusu i pokiwał głową z uznaniem dla cywilnego inżyniera.
— „Plan śmiertelnego pola”, jak się go czasem określa — wtrącił milczący dotąd szef sztabu.
— Nasz plan „Wdepnęliśmy w gówno” — nie pozostawił żadnych wątpliwości Keene — będzie polegał na zniszczeniu miasta, panie burmistrzu. Zostawimy Posleenom tylko dymiące zgliszcza. Zaminujemy i wysadzimy w powietrze każdy budynek, do którego się zbliżą. Nie zostawimy ani jednego okrucha żywności, a odchodząc usuniemy nawet ciała zabitych. Zlikwidujemy jak najwięcej Posleenów, ale przede wszystkim pokażemy im, że walka z Ziemianami to śmierć, głód i ból.
Rozejrzał się po pokoju i spostrzegł, że po raz pierwszy wszyscy się z nim zgadzają.
— A już na pewno walka z mieszkańcami Wirginii — dodał inżynier miejski z bladym, smutnym uśmiechem.
— Niech będzie, sir. Ja jestem z Wielkiego Stanu Georgia, sami zobaczycie — powiedział z charakterystycznym dla tego regionu akcentem, czym wywołał mały wybuch wesołości. — Ale to jest najgorszy scenariusz. Są jeszcze dwa; czy ktoś spróbuje zgadnąć, jakie?
— Wylądują albo na północ, albo na południe od James, ale nie prosto na nas — powiedział dowódca korpusu.
— Właśnie. Jeśli wylądują na południe od James, proponuję wycofać się na drugi brzeg i czekać na wsparcie. Możemy pomajstrować trochę przy mostach i murze przeciwpowodziowym po tej stronie rzeki, żeby narobić im szkód, ale zasadniczo najlepiej po prostu czekać i strzelać do nich z artylerii. Jeśli wylądują po północnej stronie rzeki, będziemy mogli wprowadzić w życie nasz plan pułapki ogniowej. Oczywiście jeśli już teraz zaczniemy przygotowania.
— Powiedział pan, że nasz plan się powiedzie, jeśli wylądują między Potomakiem i James. A jeśli wylądują na północ od Fredericksburga? — powiedział miejski inżynier. — Nie sądzę, żeby udało mi się uzyskać zgodę właścicieli na wyburzenie budynków.
— Nie potrzebujemy jej — rzucił inżynier korpusu. — Należy to do niezbędnych prac obronnych w czasie wojny. Mamy prawo do zajęcia posiadłości.
— Sprawa będzie się ciągnąć potem w sądzie przez całe lata — lamentował burmistrz.
— Mogą ubiegać się o sprawiedliwe odszkodowanie — powiedział dowódca korpusu — i na tym sprawa się kończy.
— Właśnie — potwierdził Keene — właściciel posiadłości nie ma nic do gadania, jeśli na jego terenie trzeba wybudować niezbędne umocnienia obronne, zatwierdzone przez odpowiedzialnego za dany region dowódcę, czyli w tym wypadku generała Keetona. — Wskazał na dowódcę korpusu siedzącego u szczytu stołu. — Może nawet wydać takie zarządzenie, od którego nie przysługuje odwołanie ani teraz, ani później.
— Z drugiej jednak strony — zauważył generał Keeton i zmarszczył czoło — będzie nam potrzebna pomoc całej cywilnej ludności.
Nie możemy pozwolić sobie na zatargi z miastem, a już na pewno nie z jego przedstawicielami. — Wskazał na burmistrza i inżyniera. — Będzie nam potrzebne panów całkowite i jednomyślne poparcie.
— Naprawdę musimy zniszczyć Schockoe Bottom? — zapytał smutno burmistrz. — Nie wygląda wprawdzie najlepiej i jest tam duża przestępczość, ale to miejsce o historycznym znaczeniu.
— Panie burmistrzu — powiedział łagodnie Mueller — dziś lub jutro zacznie się zupełnie nowy rozdział w historii Richmond. Nie wiadomo tylko, czy ktoś przeżyje, by to opisać.
Burmistrz spojrzał bezradnie na miejskiego inżyniera.
— Nadal uważam, że moglibyśmy otoczyć szańcami całe miasto.
— Można to było zrobić wcześniej — odpowiedział Keene — ale teraz nie mamy już na to czasu. W Programie Fortec nie przewiduje się utrzymania miasta jako całości. Chodzi raczej o dokopanie Posleenom i ocalenie historycznego centrum.
Dowódca korpusu kiwnął głową.
— Zgadza się. Panie burmistrzu? Panie inżynierze? Potrzebne nam panów czynne wsparcie. Czy panowie są z nami?
— Tak, tak. — Burmistrz spojrzał na inżyniera miejskiego, który też pokiwał głową w milczeniu. — Tak, jesteśmy z wami.
— W porządku. — Dowódca korpusu zwrócił się teraz do szefa korpuśnych saperów. — Proszę wdrożyć plan pana Keene’a. Może pan wprowadzić pewne modyfikacje, ale proszę trzymać się głównych założeń.
— Jak go nazwiemy? — spytał szef sztabu.