Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]
Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]

Электронная книга - «Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]». Краткое содержание книги:

Imperium szykuje się do wojny z Yezd, ale pojawia się nowe zagrożenie — bunt księcia Draxa i jego wojsk. Zdrada najemników doprowadza Videssos na skraj katastrofy i tylko talent dowódczy Marcusa Scaurusa i zręczna dyplomacja jego sprzymierzeńca zamieniają klęskę w zwycięstwo. Jednak Imperium Videssos w dalszym ciągu czeka walka z Yezd, Do odległej krainy potężnych koczowników wyrusza poselstwo, które ma pozyskać ich pomoc. Jego droga najeżona jest niebezpieczeństwami, o sojusz z koczownikami stara się również Yezd…
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 130
Перейти на страницу:

Podczas gdy khagan pozdrawiał ambasadorów, pozostali członkowie klanu przyglądali się im ze swoich jurt, które zostały wcześniej dyskretnie odciągnięte od namiotu wodza. Więcej głów ukazało się w wejściach do namiotów i w zakratowanych wikliną okienkach, kiedy Skylitzes przetłumaczył dalszą część mowy Goudelesa na język arshaum.

— Jego Wysokość, Imperator Videssos przesyła khaganowi kilka skromnych podarunków. Kilku żołnierzy Agatbiosa Psoesa wystąpiło do przodu, by zaprezentować dary Imperatora — podoficer przez wiele dni wkładał im do głów z uporem i obojętnością, która przypominała Gorgi-dasowi Gajusza Filipusa, jak ważna jest uroczystość, w której mają wziąć udział. Teraz odgrywali swoje role perfekcyjnie, podchodząc, jeden po drugim, do jurty khagana i składając przed nią prezenty, a potem znowu się wycofując.

— Jego Wysokość, Imperator, ofiarowuje złoto na znak naszej przyszłej przyjaźni. — Mała, ale ciężka torebka zabrzęczała miło, gdy jeden z żołnierzy kładł ją na niskiej, gęstej trawie.

Arigh powiedział coś do swojego ojca. Skylitzes z trudem powstrzymał uśmiech, który cisnął mu się na usta i przetłumaczył:

— Wszystko w starych monetach, sam widziałem.

Arigh był przezorny i dopilnował, by ofiarowano im rzeczy naprawdę cenne — zamieszanie jakie panowało podczas ostatnich dziesięcioleci w Videssos, zmusiło Imperium do obniżania wartości monet poprzez dodawanie do nich tańszych metali. Uśmiech Arghuna świadczył o tym, że i on wiedział coś na ten temat. Dizabul wyglądał na śmiertelnie znudzonego.

Goudeles został na moment zbity z tropu, ale natychmiast doszedł do siebie.

— Srebro dla khagana! — Prevalis, syn Haravasha, przyniósł nieco większą torbę i ułożył ją obok pierwszej. Dźwięk, jaki wydała, był wyższy niż brzęk złota, ale wciąż miły dla ucha.

— Klejnoty do skarbca khagana i dla jego pięknych pań! Rubiny, topazy, ogniste opale, księżycowe perły! — Kiedy kolejny żołnierz położył swój dar, Goudeles otworzył torbę, wyciągnął z niej ogromną perłę, i położył na dłoni, tak by widać było jej blask. Gorgidas docenił jego spryt — żyjąc tak daleko od morza, Arghun mógł nigdy jeszcze nie widzieć pereł. Khagan pochylił się do przodu, by przyjrzeć się kamieniowi, kiwnął głową i usiadł z powrotem.

— Pięć najprzedniejszych szat dla waszej wysokości. — Niektóre z nich były utkane ze złotych nici, inne z doskonałego aksamitu lub śnieżnobiałego lnu, ozdobione obficie brokatem i klejnotami i przetykane złotymi lub srebrnymi nićmi. W końcu znalazło się coś, co mogło zainteresować Diza-bula, ale jego ojciec zdawał się obojętny na kosztowne stroje.

— Na koniec, na znak szacunku i czci, Autokrator daruje waszej wysokości buty z królewskiego szkarłatu.

Tylko Imperator Videssos nosił szkarłatne buty. Dzielenie się tym kolorem, nawet w ten tylko sposób, było znakiem głębokiego poważania. Książę Tomond z Namdalen nie odważył się włożyć czerwonych butów.

Posługując się tłumaczeniem Arigha, Arghun zapytał:

— To piękne dary. Czy towarzyszą im jakieś słowa? „Czy kogut zapieje? Czy wrona zakracze?” — mruczał Skylitzes po videssańsku, gdy Goudeles najwyraźniej przygotowywał się do swojego wypieszczonego przemówienia. Arigh uśmiechnął się, ale będąc stronnikiem Videssańczyków nie przetłumaczył ojcu szyderstwa oficera.

Goudeles mógł tylko kątem oka rzucić swojemu towarzyszowi piorunujące spojrzenie. Rozpoczął wreszcie swoje wystąpienie, które przygotowywał przez wiele dni:

— O mężny Arghunie, nasz wielki Imperator… — teraz biurokrata brał odwet na Skylitzesie, wymawiając słowo „wielki” z takim naciskiem, że nabierało ironicznego znaczenia. Tłumacz musiał jakoś z tego wybrnąć. — …używając mnie jako swego posłańca, życzy ci, by fortuna sprzyjała wszystkim twym poczynaniom, który tak życzliwie podejmujesz nas, legatów Imperium. Oby to spotkanie było dla ciebie przyjemnością. Niech twoi nieprzyjaciele zginą niesławnie z twojej reki, a twoi wrogowie niechaj padną ci do stóp. Niech nigdy nie wkradnie się pomiędzy nas zdrada ani złość — zła wola jest bowiem robakiem, który stoczy ziarno najtrwalszej nawet przyjaźni.

— Zwolnij, do cholery — szepnął wściekły Skylitzes. — Jeśli ja sam nie wiem, o czym ty mówisz, co oni będą z tego rozumieć?

— Nie muszą nic rozumieć — odparł Goudeles, pokrywając to dramatycznym gestem. — Mówię tylko to, co musi zostać powiedziane przy takich okazjach, to wszystko. — Pokłonił się raz jeszcze Arghunowi i dokończył.

— Lud klanu Szarego Konia i wszyscy poddani, których nadarzy im los, są drodzy naszym sercom. Żywimy gorącą nadzieję, iż nigdy się to nie zmieni. — Cofnął się o krok, dając do zrozumienia, że przemówienie skończone.

— Bardzo ładnie — powiedział Arigh. Lata spędzone w Videssos pozwoliły mu w pełni docenić kunszt Goudelesa, czego nie można było powiedzieć o jego ojcu czy bracie.

— Ja… — zaczął następne zdanie, ale khagan przerwał mu. Skinął głową speszony; w obecności Arghuna byl tylko posłusznym synem.

— Mój ojciec chciałby odpowiedzieć przeze mnie. Lankinos, jesteś bardzo dobry, ale…

— Oczywiście — powiedział szybko Skylitzes.

— Będziemy zaszczyceni mogąc wysłuchać uwag khagana — dodał Goudeles.

Gorgidas przygotował się na kolejne ozdobne przemówienie. Zamiast tego, Arghun zamilkł po dwóch zdaniach. Jego syn przetłumaczył:

— Dziękuję za prezenty. Jeśli chodzi o twoje poselstwo, podejmę decyzję po tym, jak usłyszę co ma do powiedzenia ambasador Yezd.

Goudeles wgapiał się w niego z otwartymi ustami.

— To wszystko?! — pisnął, zdziwiony do tego stopnia, że zapomniał o wyszukanej składni. Wyglądał tak, jakby ktoś dźgnął go nożem. Powoli odprowadził partię Videssańczyków na bok. — „Dziękuję za prezenty” — mruczał. — Ba! — wyrzucił z siebie wiązkę przekleństw, o których znajomość Gorgidas nigdy by go nie posądzał.

— Mówiłeś bardzo dobrze, ale styl nomadów jest zupełnie różny od twojego — pocieszał go Grek. — Mimo wszystko podziwiają videssańską retorykę. Pamiętasz Olbiopa? Arghun wydaje się roztropnym przywódcą. Myślałeś, że powie tak albo nie, bez wysłuchania obu stron?

Podniesiony lekko na duchu, Goudeles pokręcił głową.

— Właściwie wolałbym, żeby tak właśnie było — powiedział Skylitzes, ale Bogoraz z Yezd podchodził już do jurty khagana. Spojrzenie Skylitzesa było tak intensywne, jakby spotykali się właśnie na polu bitwy.

Posłaniec z Yezd przyklęknął na jedno kolano przed Arghunem — powaga tego gestu ucierpiała nieco, gdy czarna mycka, którą miał na głowie, spadła na ziemię podczas ukłonu. Ale Yezda szybko to nadrobił, przemawiając do khagana w języku arshaum.

— Cholera! — powiedzieli jednocześnie Gorgidas i Goudeles. Grek dodał: — To na pewno wpłynie na Arghuna, nawet jeśli sam sobie z tego nie zdaje sprawy.

— Cicho! — upomniał go Skylitzes, przysłuchiwał się przez chwilę, w końcu powiedział: — Mniej niż byś przypuszczał. Gnojek ma khamortheki akcent, wystarczająco silny, żeby rozzłościć każdego Arshauma.

— Co mówi? — spytał Goudeles. Jego znajomość języka arshaum nie była większa od tej, jaką miał Gorgidas.

— Takie bzdury jak ty, Pikridos. Nie, czekaj, jest coś nowego. Mówi, że Wulghash — niech go Skotos zmrozi! — wie j akim wielkim woj ownikiem j est Arghun i przysyła mu podarunki odpowiednie dla wojownika.

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)