Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]
Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]

Электронная книга - «Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]». Краткое содержание книги:

Imperium szykuje się do wojny z Yezd, ale pojawia się nowe zagrożenie — bunt księcia Draxa i jego wojsk. Zdrada najemników doprowadza Videssos na skraj katastrofy i tylko talent dowódczy Marcusa Scaurusa i zręczna dyplomacja jego sprzymierzeńca zamieniają klęskę w zwycięstwo. Jednak Imperium Videssos w dalszym ciągu czeka walka z Yezd, Do odległej krainy potężnych koczowników wyrusza poselstwo, które ma pozyskać ich pomoc. Jego droga najeżona jest niebezpieczeństwami, o sojusz z koczownikami stara się również Yezd…
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 130
Перейти на страницу:

Gorgidas przyglądał się temu spektaklowi z zainteresowaniem, Skylitzes z głęboką podejrzliwością. Ale Pikridos Goudeles pokłonił się przed najstarszym z szamanów z takim samym szacunkiem, jaki okazałby Balsamonowi, patriarsze Videssos. Stary Arshaum oddał ukłon i powiedział coś.

— Dobra robota, Pikridos — powiedział z niechęcią Skylitzes. — Ten dziwak mówi, że nie wiedział, czy zająć się najpierw nami czy Yezda, ale twoje dobre maniery zdecydowały za niego.

Goudeles pokłonił się znowu, tak głęboko jak pozwalał mu na to jego brzuch. Gryzipiórek był rozpieszczony i zarozumiały — pomyślał Gorgidas — ale był także prawdziwym dyplomatą.

Był nim również, na swój sposób, Bogoraz. Od razu zorientował się, że nie zdoła zmienić decyzji szamana, więc nawet tego nie próbował. Splótł tylko ręce na piersiach, jakby cała ta sprawa w ogóle go nie obchodziła.

Szamani zajęci byli przy ogniu, nucąc zaklęcia i rzucając w płomienie aromatyczne kadzidło. Starzec dzwonił brązowym dzwonkiem, podczas gdy jego dwaj asystenci nadal śpiewali.

— Odganiają demony — wyjaśnił Skylitzes.

Potem szaman wyciągnął z kieszeni mały pakunek i wysypał jego zawartość do ognia. Płomienie strzeliły do góry, rozpalone do czystej bieli. Gorgidas przez moment był zupełnie oślepiony, a na czoło wystąpił mu perlisty pot. Plama czerni na tle płomieni — stary szaman zbliżył się do nich i przemówił.

— Co? — odszczeknął Skylitzes po videssańsku. Opanowawszy się, zaczął mówić w języku ar-shaum. Starzec powtórzył swe słowa, gestykulując jakby chciał powiedzieć „To całkiem proste, naprawdę”.

— No? — zażądał Goudeles.

— Jeśli dobrze go zrozumiałem, a obawiam się, że tak — powiedział Skylitzes — to chce on, żebyśmy udowodnili, iż nie mamy żadnych złych zamiarów względem Arghuna, przechodząc przez to ognisko. Jeżeli nasze intencje są dobre, mówi, nic się nie stanie. Jeśli nie… — oficer zawahał się, ale dokończył. — …to ogień zrobi, co do niego należy.

— Nagle bycie pierwszym jest zaszczytem, który chętnie bym odstąpił — powiedział Goudeles. Skylitzes, któremu niestraszne było żadne fizyczne niebezpieczeństwo, był o krok od paniki na myśl o tym, że będzie musiał zdać się na zaklęcie jakiegoś pogańskiego czarownika. Gorgidas, który zawsze starał się nie wierzyć w to, czego nie mógł dotknąć albo zobaczyć, zastanawiał się, dlaczego sam podobnie się nie zachowuje. Zdał sobie sprawę, że przyglądał się dotąd szamanowi tak uważnie, jakby był pacjentem — ten człowiek promieniał pewnością tak jasną jak płomień, który wzniecił.

— Myślę, że wszystko będzie w porządku — powiedział i odpowiedziały mu dwa, połączone jednym nieszczęściem spojrzenia Goudelesa i Skylitzesa, którzy po raz pierwszy od wielu dni byli zgodni w swych poglądach. Wtedy stary szaman zrozumiał w końcu, że Videssańczycy mieli jakieś wątpliwości. Chcąc ich przekonać, zrobił kilka kroków do tyłu — i został otoczony przez płomienie. Nie czyniły mu one jednak żadnej krzywdy. Odtańczył niezdarnie kilka kroków na środku ogniska, podczas gdy partia Goudelesa — a z drugiej strony Bogoraza — gapiła się na niego. Kiedy skończył i wyszedł z ognia, ani jeden frędzel na jego fantastycznym kostiumie nie był nadpalony. Pomachał im ręką, zapraszając do środka.

Goudeles miał swój własny, szczególny rodzaj odwagi. Widocznie zbierając się w sobie, powiedział gdzieś w powietrze:

— Nie po to przejechałem pół świata, żeby zrobić krzywdę jakiemuś nomadzie. Podszedł szybko do ognia. Szaman poklepał go po plecach, wziął za rękę i wprowadził do ogniska. Płomienie obskoczyły ich natychmiast.

Lankinos Skylitzes zagryzał wargi, kiedy głos Goudelesa, pełen ulgi i triumfu wzniósł się ponad trzask płomieni.

— Cały i zdrowy, dziękuję, może tylko lekko przyrumieniony — zawołał.

Skylitzes zacisnął zęby i ruszył naprzód. Szaman, który w lej samej chwili wynurzył się z płomieni, odebrał mu na moment odwagę. Oficer jeszcze raz uczynił na piersi słoneczny znak Phosa i chwyciwszy wyciągniętą do niego rękę szamana zniknął w ogniu.

— Tutaj — zawołał Skylitzes za moment, lakoniczny jak zwykle. Teraz szaman kiwał palcem na Greka. Pomimo całej swojej pewności, Gorgidas czuł jak miękną mu nogi, gdy podszedł do ogniska. Zwęził oczy do wąskich szparek, by nie oślepiły go płomienie i zastanawiał się, ile czasu minie, zanim kiepski dowcip Goudelesa stanie się prawdą.

Jednak dłoń starego Arshauma była całkiem chłodna. Delikatnie wciągnęła go do ognia. Gdy tylko wszedł w jego środek, uczucie gorąca zniknęło — czuł się jak w zwykły letni wieczór. Nawet się nie pocił. Otworzył szeroko oczy. Otaczała go biel, ale nie była ona oślepiająca. Spojrzał w dół, na węgle po których stąpał i spostrzegł, że w ogóle nie widać było jego śladów. Obok niego szaman nucił coś bezgłośnie.

Ciemność przed jego oczami zdawała się totalnie czarna po jasności, w której się skąpał. Nagłe uderzenie gorąca w plecy powiedziało mu, że było już po wszystkim. Chwiejnym krokiem odsunął się od ognia. Goudeles złapał go i przytrzymał. W miarę jak odzyskiwał wzrok, widział wpatrującego się w płomienie Skylitzesa, który wyglądał jakby był w transie.

— Tylko światłość — mruczał oficer, wciąż niezupełnie przytomny. — Niebo Phosa musi wyglądać właśnie tak.

Goudeles był bardziej praktyczny.

— Jeśli ma to coś wspólnego z Phosem, usmaży tego szczura Bogoraza na węgiel i zrobi Imperium wielką przysługę.

Gorgidas żywił taką samą nadzieję, ale kilka minut później szaman wyszedł z ognia prowadząc za rękę posła z Yezd. W końcu Grek mógł poświęcić mu więcej uwagi. Jeśli przypuszczał, ze Wul-ghash, khagan Yezd, przyśle tu jakiegoś nieokrzesanego wodza, musiał się rozczarować.

Przodkowie Bogoraza byli z pewnością obywatelami Makuran, państwa które współzawodniczyło z Videssos jak równy z równym przez wiele stuleci do czasu, gdy Yezda wyjechali ze stepu, by je podbić. Pomimo nie najmłodszego już wieku, był szczupły i trzymał się prosto. Odwrócił się na moment, by spojrzeć na starego szamana — jego profil zaznaczył się wyraźnie na tle płomieni i widać było, jak haczykowaty nos nadaje mu wygląd drapieżnego ptaka.

Gdy odzyskał już wzrok, spostrzegł posłów z Videssos i podszedł do nich z szyderczym półukło-nem.

— Interesujące doświadczenie — zauważył. Videssańska frazeologia, której używał, była już nieco przestarzała, ale jego akcent był perfekcyjny. — Kto by pomyślał, że ci barbarzyńcy mają między sobą takich magów?

Jego oczy były niemal zupełnie zakryte powiekami — znowu, jak u ptaka — Gorgidas nie mógł z nich niczego wyczytać. Reszta twarzy była szczupła i miała w sobie jakąś siłę, która dobrze łączyła się z jego posturą. Podbródek był silny i wystający, kości policzkowe ostro wyrzeźbione. Gęsta, siwiejąca broda, mocno pokręcona jak i jego włosy, pokrywała szczękę i policzki. Długie wąsy zakrywały niemal zupełnie górną wargę. Ukryte pod nimi usta były szerokie, o pełnych wargach, które z łatwością mogły wyrażać zarówno zmysłowość jak i okrucieństwo.

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)