Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Odwieczny Wróg
Odwieczny Wróg - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Odwieczny Wróg

Электронная книга - «Odwieczny Wróg». Краткое содержание книги:

Wydaje się rzeczą niemożliwą, by wszyscy mieszkańcy spokojnego kalifornijskiego miasteczka zniknęli niemal w jednej sekundzie podczas wykonywania codziennych zajęć. A jednak kiedy pewnego wrześniowego wieczoru Jenny Paige i jej młodsza siostra przyjeżdżają do Snowfield, w tej dopiero co tętniącej życiem miejscowości nie ma nikogo. Właściwie należałoby powiedzieć: nie ma żywego człowieka, bo oprócz nielicznych ludzkich zwłok, na których trudno dopatrzyć się śladów gwałtownej śmierci, jest tu ktoś jeszcze – niewidzialny, mądry i okrutny, rozkoszujący się własną potęgą. Odwieczny wróg ludzkości, pragnący dla niej tylko śmierci i zatracenia…
1 ... 63 64 65 66 67 68 69 70 71 ... 100
Перейти на страницу:

– No. Sam do niej pojechałem.

– Jak to przyjęła?

– Źle. Byli małżeństwem od dwudziestu sześciu lat. Jeszcze jedna śmierć. Wszędzie śmierć. Chryste!

– Co z Kale'em?

– Podejrzewamy, że zabrał samochód sprzed budynków mieszkalnych po drugiej stronie uliczki. Skradziono tam jeden. Więc postawiliśmy blokady na drogach, ale wychodzi mi z rachunku, że Kale ma nad nami godzinę przewagi.

– Dawno wyparował.

– Prawdopodobnie. Jeśli nie przymkniemy skurwysyna do siódmej, chcę odwołać blokady. Mamy tak mało ludzi – przy wszystkim co się dzieje – że nie możemy wiązać ich przy blokadach.

– Zrobisz, co uznasz za stosowne – powiedział ze znużeniem Bryce. – A co z policją z San Francisco? Wiesz, chodzi o tę wiadomość, którą Harold Ordnay zostawił na lustrze.

– Dzwoniłem w tej sprawie. W końcu się odezwali.

– Mają coś sensownego?

– No cóż, pogadali z pracownikami w księgarniach Ordnayów. Pamiętasz, mówiłem ci, że jedna zajmuje się wyłącznie pozycjami nie wznawianymi od dawna i niskonakładowymi. Asystentka kierownika w tym sklepie – nazywa się Celia Meddock – skojarzyła tego Timothy'ego Flyte'a.

– To klient?

– Nie. Autor.

– Autor? Czego?

– Książki. Zgadnij tytuł.

– Jak, do diabła, mogę… Och! Oczywiście. Odwieczny wróg.

– Trafiłeś – powiedział Charlie Mercer.

– O czym jest książka?

– To najmocniejsza sprawa. Celia Meddock mówi, że to zdaje się o zbiorowych zaginięciach na przestrzeni dziejów.

Przez moment Bryce nie mógł wydobyć z siebie słowa.

– Poważnie? Mówisz, że było dużo innych?

– Tak mi się zdaje. Dość, żeby napisać całą książkę.

– Gdzie? Kiedy? Jak to możliwe, że nie obiło mi się to o uszy?

– Meddock mówiła o zniknięciu populacji starożytnych Majów…

(Coś drgnęło w umyśle Bryce'a. Przypomniał sobie artykuł czytany w starym magazynie naukowym. Cywilizacja Majów. Porzucone miasta).

– …i kolonia Roanoke, pierwsza osada Anglików w Ameryce Północnej – skończył Charlie.

– O tym słyszałem. Było w podręczniku szkolnym.

– Wydaje mi się, że dużo innych zaginięć sięga dawnych czasów. W książce jest to wyjaśnione.

– Co to za teoria?

– Ta baba nie wie. Nie czytała książki.

– Ale Harold Ordnay musiał czytać. I w Snowfield musiał zobaczyć dokładnie to, o czym pisał Flyte. Dlatego Ordnay zostawił tę wiadomość.

– Chyba tak.

– Czy policja w San Francisco ma tę książkę? – zapytał Bryce, podniecony.

– Nie. Meddock jej nie miała. Wiedziała o niej tylko dlatego, że ostatnio Ordnay sprzedał jeden egzemplarz – kilka tygodni temu.

– A czy my możemy dostać egzemplarz?

– Nakład jest wyczerpany. Tak naprawdę nigdy nie była u nas drukowana. Sprzedano egzemplarz brytyjski. I najwidoczniej z jedynego – i do tego niewielkiego – nakładu. To rzadka książka.

– A co z osobą, której ją sprzedano? Ten zbieracz. Jak się nazywa? Gdzie mieszka?

– Meddock nie pamięta. Mówi, że facet nie jest stałym klientem. Mówi, że Ordnay mógłby wiedzieć.

– Za cholerę nam nie pomoże. Słuchaj, Charlie, muszę mieć tę książkę.

– Staram się – powiedział Charlie. – Ale może nie będzie ci potrzebna. Dowiesz się wszystkiego z samego źródła. Flyte już leci do nas z Londynu.

Jenny przysiadła na skraju biurka dyżurnego w środku hallu, wpatrując się w Bryce'a, który siedział odchylony na fotelu. Była zdumiona tym, co jej powiedział.

– Leci do nas z Londynu? Teraz? Już? I wiedział, że to się stanie?

– Prawdopodobnie nie – powiedział Bryce. – Ale chyba w chwili kiedy usłyszał wiadomość, wiedział, że to przypadek zgodny z jego teorią.

– Jaka by nie była.

– Jaka by nie była. Tal stał przed biurkiem.

– Kiedy planowo przylatuje?

– Będzie w San Francisco krótko po północy. Jego amerykański wydawca zaaranżował konferencję prasową na lotnisku. Stamtąd jedzie prosto do Santa Mira.

– Amerykański wydawca? – spytał Frank Autry. – Zdaje się, mówiłeś, że nie drukował u nas tej książki.

– Bo i nie – poinformował Bryce. – Wygląda na to, że pisze nową.

– O Snowfield? – spytała Jenny.

– Nie wiem. Może. Prawdopodobnie.

– Ma rozpęd – powiedziała Jenny. – Nie minął dzień, jak się to stało, a facet podpisuje kontrakt na książkę.

– Chciałbym, żeby miał jeszcze większy rozpęd. Wiele bym dał, żeby był tu teraz.

– Chyba doktorkowi chodzi o to, że szanowny pan Flyte może być tylko jeszcze jednym cwaniaczkiem, szukającym łatwego zarobku.

– Właśnie – potaknęła Jenny.

– Może tak jest – przyznał Bryce. – Ale nie zapominajcie, że Ordnay napisał nazwisko Flyte'a na tamtym lustrze. W ten sposób Ordnay jest jedynym naszym świadkiem. I z jego wiadomości wynika, że to, co się stało, było bardzo podobne do tego, o czym Timothy Flyte napisał.

– Do cholery – zaklął Frank. – Jeśli Flyte naprawdę wie coś, co może nam pomóc, powinien zadzwonić. Nie powinien kazać nam czekać.

– No – potwierdził Tal. – Do północy wszyscy możemy być sztywni. Powinien zadzwonić, żebyśmy wiedzieli, co mamy robić.

– W tym sęk – powiedział Bryce.

– O co ci chodzi? – spytała Jenny. Bryce westchnął.

– Cóż, mam przeczucie, że zadzwoniłby, gdyby mógł nas poinformować, jak mamy się bronić. Taak, wydaje mi się, że on dokładnie wie, z jakim stworem lub rodzajem oddziaływania mamy do czynienia, ale mocno podejrzewam, że nie ma bladego pojęcia, jak sobie z tym radzić. Podejrzewam, że cokolwiek, może nam powiedzieć, nie może nam powiedzieć tej jednej jedynej rzeczy, która jest nam potrzebna – jak mamy stąd wynieść cało swoje tyłki.

Jenny i Bryce pili kawę przy biurku. Mówili o tym, co odkryli podczas dzisiejszych poszukiwań, próbowali dopatrzyć się sensu w bezsensownych sprawach: szyderczym ukrzyżowaniu księdza, pociskach zaścielających kuchenną podłogę w domu w stylu Sheffield, trupach w zamkniętych samochodach…

Lisa siedziała nie opodal. Wyglądała na całkowicie zaabsorbowaną krzyżówką z magazynu, który znalazła gdzieś po drodze. Nagle podniosła wzrok.

– Wiem, dlaczego w tamtym zlewie leżała biżuteria. Jenny i Bryce spojrzeli na nią wyczekująco.

– Przede wszystkim – powiedziała dziewczyna, wychylając się z fotela – musicie przyjąć, że wszyscy ludzie, którzy zaginęli, faktycznie nie żyją. Bo tak jest. Oni nie żyją. Nie ma wątpliwości.

– Ależ są wątpliwości, skarbie – powstrzymała Jenny.

– Nie żyją – powiedziała cicho Lisa. – Wiem o tym. I wy też. – Spojrzenie jej żywych, zielonych oczu było niemal gorączkowe. – Ono ich porwało i zjadło.

Jenny przypomniała sobie, co Lisa powiedziała wczoraj w podkomi-sariacie: “Może rozwinęło gdzieś pajęczynę, głęboko w mroku, w piwnicy albo w pieczarze, i może zawinęło wszystkich tych zaginionych, zamknęło w kokonach, żywych. Odłożyło do chwili, kiedy poczuje głód".

Zeszłej nocy wszyscy wpatrywali się w dziewczynę, tłumiąc śmiech, ale wiedząc, że w tym, co mówi, może tkwić jakaś zwariowana prawda. Niekoniecznie musi to być sieć, kokony albo gigantyczny pająk. Ale coś. Nikt nie chciał tego przyznać, ale taka możliwość istniała. Nieznane. Nieznany stwór. Nieznany stwór, pożeracz ludzi.

I teraz Lisa powróciła do tej samej myśli.

– Ono ich zjadło.

– Ale jak wytłumaczyć biżuterię? – spytał Bryce.

– No więc – powiedziała Lisa – kiedy ono zjadło ludzi, może… może zwyczajnie wypluło tę biżuterię… tak jak się wypluwa pestki z wiśni.

1 ... 63 64 65 66 67 68 69 70 71 ... 100
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)