Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Odwieczny Wróg
Odwieczny Wróg - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Odwieczny Wróg

Электронная книга - «Odwieczny Wróg». Краткое содержание книги:

Wydaje się rzeczą niemożliwą, by wszyscy mieszkańcy spokojnego kalifornijskiego miasteczka zniknęli niemal w jednej sekundzie podczas wykonywania codziennych zajęć. A jednak kiedy pewnego wrześniowego wieczoru Jenny Paige i jej młodsza siostra przyjeżdżają do Snowfield, w tej dopiero co tętniącej życiem miejscowości nie ma nikogo. Właściwie należałoby powiedzieć: nie ma żywego człowieka, bo oprócz nielicznych ludzkich zwłok, na których trudno dopatrzyć się śladów gwałtownej śmierci, jest tu ktoś jeszcze – niewidzialny, mądry i okrutny, rozkoszujący się własną potęgą. Odwieczny wróg ludzkości, pragnący dla niej tylko śmierci i zatracenia…
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 100
Перейти на страницу:

Jenny pomyślała o nieprawdopodobnie wielkiej ćmie, która zaatakowała i zabiła Stewarta Wargle'a. Ale to nie ten stwór zgładził ludność Snowfield. Na pewno nie. Nawet jeśli setki takich stworzeń kryje się gdzieś w mieście, nie dobrałyby się do wszystkich. Żadna ćma o takich rozmiarach nie dostałaby się do zamkniętego samochodu, domu i zabarykadowanego pokoju. Tu było coś innego.

– Czy chce pani nam powiedzieć, że jakiś insekt zabił tych ludzi? – spytał Bryce.

– Prawdę mówiąc materiał dowodowy na to nie wskazuje. Insekty zabijają i wpuszczają konserwant za pomocą żądła. Znaleźlibyśmy ranę kłutą, choćby najdrobniejszą. Seth Goldstein obejrzał całe ciało Wechlasa przez szkło powiększające. Każdy cal kwadratowy. Dwukrotnie. Nawet użył kremu depilacyjnego w celu usunięcia całego owłosienia z ciała, żeby móc przyjrzeć mu się jeszcze dokładniej. A jednak nie znalazł nakłucia, pęknięcia skóry, którym weszłoby żądło. Obawialiśmy się, że mamy nietypowe lub niedokładne dane. Więc dokonano drugiej sekcji.

– Na Karen Oxley – powiedziała Jenny.

– Tak – potwierdziła Sara Yamaguchi. Pochyliła się do okna, szukając wzrokiem generała Copperfielda i innych. Kiedy obróciła się z powrotem do stołu, powiedziała: – Jednakże wszystkie testy wyszły identycznie. Żadnych żywych bakterii w trupie. Rozkład zatrzymany w sposób nienaturalny. Tkanki przepojone konserwantem. Znów były to dziwne dane. Ale mieliśmy pewność, że nie są nietypowe ani niedokładne.

– Jeśli konserwantu nie wstrzyknięto, to jak go wprowadzono? – spytał Bryce.

– Narzuca się twierdzenie, że jest wysoce przyswajalny. Dostaje się do ciała przez skórę i w ciągu kilku sekund przenika tkanki.

– Czy to nie jest jednak gaz psychotoksyczny? – spytała Jenny. – Może działanie konserwujące jest tylko efektem ubocznym.

– Nie – powiedziała Sara Yamaguchi. – Brak śladów na ubraniach ofiar, które znaleźlibyśmy niewątpliwie, gdybyśmy mieli do czynienia z ofiarami chmury gazowej. I choć ta substancja ma działanie toksyczne, analiza chemiczna wskazuje, że podstawowym celem nie jest zatrucie, jak w przypadku gazu. To przede wszystkim konserwant.

– Ale czy to on spowodował śmierć? – pytał Bryce.

– Częściowo. Ale nie potrafimy dokładnie ustalić przyczyny śmierci. Częściowo winna jest toksyczność konserwantu, ale inne czynniki utwierdzają nas w przekonaniu, że śmierć wynikła z odcięcia dopływu tlenu. Ofiary albo dławiły się dłuższy czas, albo miały kompletnie zablokowaną tchawicę.

Bryce pochylił się.

– Jak przy powieszeniu? Uduszenie?

– Tak. Ale nie wiemy dokładnie, co to było.

– Ale jak to możliwe? – spytała Lisa. – Mówicie o rzeczach, które trwają kilka minut. A ci ludzie umierali szybko. W parę sekund.

– Poza tym – powiedziała Jenny – o ile przypominam sobie scenę w małym pokoju Oxleyów, nie było śladów walki. Ludzie pozbawiani życia przez uduszenie przeważnie rzucają się jak diabli, przewracają meble…

– Tak – potwierdziła genetyczka. – To nie ma sensu.

– Dlaczego wszystkie ciała są spuchnięte? – spytał Bryce.

– Myślimy, że to trujący wpływ konserwantu.

– I posiniaczenie też?

– Nie. To… coś innego.

– Co?

Sara nie odpowiedziała od razu. Zmarszczyła brwi, wpatrywała się w kawę w kubku.

– Skóra i tkanka podskórna obydwu trupów wyraźnie wskazują, że posiniaczenie nastąpiło przez nacisk z zewnątrz; to klasyczne kontuzje. Inaczej mówiąc, posiniaczenie nie jest spowodowane obrzękiem i nie jest to oddzielna alergiczna reakcja na konserwant. Wygląda to tak, jakby coś biło ofiary. Mocno. Wielokrotnie. To wariactwo. Przy takim biciu, posiniaczeniu, powinno nastąpić pęknięcie skóry, choć jedno. Inne wariactwo: stopień posiniaczenia jest identyczny na całym ciele. Tkankę uszkodzono dokładnie w takim samym stopniu na udach, rękach, klatce piersiowej, wszędzie. Co jest niemożliwe.

– Dlaczego? – spytał Bryce.

– Od uderzeń ciężkim narzędziem – odpowiedziała mu Jenny – niektóre partie ciała będą bardziej posiniaczone niż inne. Nie da się uderzyć za każdym razem dokładnie z tą samą siłą i dokładnie pod tym samym kątem.

– Poza tym – dodała Sara Yamaguchi – są posiniaczeni nawet tam, gdzie pałka nie byłaby w stanie dotrzeć. Pod pachami, w rowku między pośladkami. I na podeszwach stóp! Chociaż na przykład pani Oxley miała na nogach buty.

– To oczywiste – powiedziała Jenny – że nacisk na tkanki, którego rezultatem jest posiniaczenie, został spowodowany przez coś innego niż bicie.

– Na przykład przez co? – spytał Bryce.

– Nie mam pojęcia.

– I oni zginęli szybko – przypomniała znowu Lisa. Sara opadła na krzesło, przechyliła je w tył i znów wyjrzała przez okno w kierunku laboratoriów.

– Doktor Yamaguchi, jaka jest pani opinia? – zapytał Bryce. – Nie zawodowa. Osobista, nieformalna. Jak pani sądzi, co się tutaj dzieje? Ma pani jakieś teorie?

Obróciła się do niego, potrząsnęła głową. Czarne włosy rozsypały się, promienie słońca późnego popołudnia zagrały na nich, wydobyły krótkie, miniaturowe kaskady czerwieni, zieleni i błękitu; podobnie jak to czyni światło igrając na czarnej płaszczyźnie ropy i tworząc na niej krótkotrwałe, przemykające tęcze.

– Nie. Obawiam się, że nie mam żadnych teorii. Nic spójnego. Tylko…

– Co?

– Cóż… teraz wierzę, że Isley i Arkham mądrze zrobili zabierając się z nami.

Jenny wciąż zachowywała sceptycyzm co do pozaziemskich wpływów, ale Lisa nadal była zaintrygowana.

– Naprawdę pani myśli, że to coś z innych światów?

– Mogą istnieć inne możliwości – powiedziała Sara – ale w tej chwili trudno orzec jakie. – Zerknęła na zegarek, nachmurzyła się i poruszyła niespokojnie na krześle. – Co ich tak długo zatrzymuje? – Znów skupiła uwagę na oknie.

Drzewa stały bez ruchu.

Markizy przed sklepami zwisły bezwładnie.

Miasto zastygło.

– Mówiła pani, że zdejmują stroje ochronne.

– Tak, ale na to nie trzeba tyle czasu.

– Gdyby coś było nie tak, słyszelibyśmy strzały.

– Albo wybuchy – podsunęła Jenny. – Od tych bomb zapalających, które zmajstrowali.

– Powinni zjawić się już pięć… może dziesięć minut temu – upierała się genetyczka. – A wciąż ani znaku…

Jenny przypomniała sobie, jak niesamowicie, niezauważalnie ono porwało Jake'a Johnsona.

Bryce zawahał się, odepchnął krzesło.

– Myślę, że nie zaszkodzi, jeśli wezmę paru ludzi i zajrzę tam. Sara Yamaguchi obróciła się od okna. Przednie nogi jej krzesła opadły nagle mocno na podłogę z ostrym stukiem.

– Coś jest nie tak – powiedziała.

– Nie, nie. Prawdopodobnie wszystko w porządku – rzekł Bryce.

– Pan też to czuje. Wiem, że tak. Jezu!

– Proszę się nie martwić – uspokajał Bryce.

Jednakże w jego oczach nie było takiego spokoju jak w głosie. W ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin Jenny całkiem nieźle nauczyła się czytać w tych przesłoniętych powiekami oczach. Teraz wyrażały napięcie i lodowate, ostre jak igły przerażenie.

– Jest jeszcze o wiele za wcześnie, żeby się martwić – powiedział.

Ale wszyscy wiedzieli.

Nie chcieli tego przyznać, ale w i e d z i e l i.

Groza zaczęła się znowu.

Bryce wybrał Tala, Franka i Gordy'ego, żeby towarzyszyli mu do laboratoriów.

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 100
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)