Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Teraz albo nigdy
Teraz albo nigdy - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Teraz albo nigdy

Электронная книга - «Teraz albo nigdy». Краткое содержание книги:

W Bostonie grasuje seryjny morderca. Jego ofiarami są młode kobiety, które gwałci i okalecza.
Prowadzący śledztwo detektyw Harry Jordan tworzy na podstawie zeznań świadków portret pamięciowy zabójcy i zwraca się o pomoc do popularnej dziennikarki telewizyjnej, Mallory Mallone, która już dwukrotnie dzięki swoim programom pomogła policji ująć przestępców.
Kiedy Mallory po długim wahaniu decyduje się na współpracę z Jordanem, sama staje się celem mordercy…
1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 92
Перейти на страницу:

Wziął ją za rękę, pomógł wstać z kanapki, otoczył silnym ramieniem i wyprowadził ze studia.

Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiał odpowiedzieć na to pytanie.

Już wcześniej zadzwonił do restauracji, prosząc właściciela, żeby nie wspominał o programie, po prostu dał im najbardziej odosobniony stolik i dopilnował, żeby im nie przeszkadzano. Jego życzeniu stało się zadość.

Niska sala, urządzona w stylu francuskiego wiejskiego domu, miała swoisty charakter. Stoły nakryto prostymi obrusami w kolorze starych terakotowych fresków, w niebieskich misach stały bukieciki białych stokrotek.

Właściciel, monsieur Michel, przyjął szybko zamówienie, nalał wina, przyniósł wodę Evian i zostawił ich samych. Mal pomyślała, że wszystko to jest takie zwyczajne, takie proste, tak inne od tego, co przed chwilą przeżyła, że ogarnęło ją wrażenie nierealności.

Było późno i w restauracji siedziało zaledwie kilka par. Małe lampki rzucały intymne kręgi światła i wydawało się, że są na sali sami. Mal spróbowała wina i uśmiechnęła się do Harry’ego.

– Smakuje jak aksamit – powiedziała. Skinął głową.

– Niektóre roczniki przypominają starą flanelę, ale to jest dobre. Czuła, jak opuszcza ją napięcie, członki straciły ciężar ołowiu, mięśnie wokół karku zaczęły się rozluźniać. Odchyliła się na krześle. Powiedziała sobie, że program ma już za sobą.

Siedzieli w przyjaznym milczeniu, nie odczuwając potrzeby wypełniania przestrzeni słowami. Sączyli wino, od czasu do czasu wymienili jakąś uwagę, uśmiechali się do siebie ciepło.

Monsieur Michel przyniósł jedzenie, Mal spróbowała wszystkiego, choć niewiele zjadła, popijała wino i uspokajała się powoli. Potem Harry zapłacił rachunek, przywołał czekający samochód i zabrał ją do domu.

Obejmując się ramionami, poszli do sypialni i Mal osunęła się na łóżko. Dopadło ją w końcu zmęczenie, oczy same się zamykały. Harry zdjął jej pantofle, rozpiął czarną suknię. Uniósł Mal lekko, przeciągnął suknię przez biodra, przez głowę.

Wsunął palce pod gumkę czarnych rajstop i zdjął je również.

Mal z ulgą poruszyła nagimi placami, bezwładna jak lalka, kiedy rozpiął jej stanik. Potem wyciągnął spod niej narzutę, ułożył jej głowę na poduszce i nakrył chłodnym prześcieradłem.

Mal zdawało się, że omdlewa, sen podchodził szybko, ściągał ją gdzieś w dół, łóżko zdawało sieją przygniatać. Wtedy Harry położył się przy niej, jego ciało było jak kotwica bezpieczeństwa w oszalałym świecie. To była jej ostatnia myśl.

Obudził ją zapach kawy i słońce sączące się przez otwarte okno. Deszcze padały tak długo, że powitała jasne niebo jak dobrą wróżbę.

Słyszała Harry’ego, podśpiewującego w kuchni. Obecność bliskiego jej mężczyzny zmieniła nagle mieszkanie w prawdziwy dom.

Zmyła wczorajszy makijaż z twarzy, wzięła szybki prysznic, rozczesała włosy i założyła aksamitny szlafrok.

Harry był w kuchni. Stał oparty o barek, ze skrzyżowanymi ramionami i czekał na nią. Włosy miał mokre i, o cudzie! starannie uczesane.

Stanęła w drzwiach. Przez dłuższą chwilę obejmowali się czułym spojrzeniem.

Harry pomyślał, że wygląda jak uczennica, zaróżowiona i starannie wymyta. Mal pomyślała, że on wygląda na twardego faceta z charakterem.

– Dziękuję za wczorajszy wieczór – powiedziała, trochę zawstydzona.

– Cała przyjemność po mojej stronie, Malone.

– Za wszystko. Za to, że mnie nakarmiłeś, przywiozłeś do domu i położyłeś do łóżka. Że ze mną zostałeś.

– Nie mówiłem ci, że jestem dobrze wychowanym facetem? Że zawsze odstawiam swoje panie bezpiecznie do domu? – uśmiechnął się szeroko, a ona odwzajemniła uśmiech.

– Mam nadzieję, że nie z wszystkimi zostajesz – powiedziała, czując znajome ukłucie zazdrości.

– Nie z wszystkimi. W tej chwili, tylko z tobą, Malone. Wyciągnął ku niej ramiona, a ona podeszła i przytuliła się do jego piersi.

– Telefon się urywa – powiedział. Podniosła głowę i spojrzała na niego zdziwiona.

– Nic nie słyszałam.

– Ponieważ go wyciszyłem. Masz pewnie z tuzin różnych informacji, a jest dopiero siódma trzydzieści.

– A ty?

– Dzwoniłem do pracy. Po programie zablokowały się linie, mamy setki doniesień.

Sprawdzimy każde zgłoszenie, które zrobiono nie dla kawału. Wszystkie telefony do twojego studia zostały nagrane.

Wyglądała na zdumioną, więc wyjaśnił:

– Program był w zapowiedziach telewizyjnych; zabójca najprawdopodobniej go obejrzał. Istnieje szansa, że zadzwoni, że spodoba mu się rola gwiazdy telewizyjnej, będzie chciał się popisać, pochwalić. Kto wie, czy nie wpadnie w pułapkę, którą tak sprytnie zastawiłaś, Mal. Jeżeli zadzwoni, po dziesięciu minutach będziemy wiedzieli, skąd.

– I wtedy go złapiecie.

– Przy odrobinie szczęścia. To tylko możliwość, ale lepsza mała szansa niż żadna.

Westchnął i cofnął obejmujące ją ramię.

– Tak, wiem. Samolot – powiedziała z rezygnacją.

– Niestety – założył marynarkę. – Zastanawiam się, co robili kochankowie przed wynalezieniem samolotu.

– Siedzieli w domu i żenili się z sąsiadkami. Podszedł, żeby ją pocałować.

– Pomyśl, ile pięknych romansów zaprzepaszczono. W tej chwili bardzo bym pragnął być twoim sąsiadem.

– Ale nie jesteś. Potrząsnął głową ze smutkiem.

– Bardzo żałuję. Przyjadę, gdy tylko będę mógł. Obawiam się jednak, że w najbliższym czasie będę zawalony pracą.

– Więc ja przyjadę do ciebie – postanowiła błyskawicznie, nie mogąc znieść myśli o rozstaniu.

Zawahał się.

– Mogę nie mieć dla ciebie czasu.

Otoczyła mu szyję ramionami, nie chcąc go od siebie puścić.

– Nie szkodzi. Będę czekała, póki nie wrócisz. Mogę opiekować się Squeezem, wyprowadzać go na spacer, gotować…

– A jeżeli nie wrócę na kolację?

– Wtedy zjem ją ze Squeezem,? tobie odgrzeję w mikrofalówce, kiedy w końcu uznasz, że dom jest tam, gdzie twoje serce.

Roześmiał się.

– Umowa stoi. – Wyjął klucze z kieszeni i wręczył je Mal.

– Squeeze?

– Nie martw się, gryzie tylko obcych i tych, których nie lubi. Pocałowała go na pożegnanie. Z trudem się od siebie oderwali.

– Mmmm – mruknął. – Lilie…

– Zgadza się, detektywie.

– Zadzwoń i zostaw wiadomość, o której masz samolot – powiedział już w drzwiach. – Postaram się odebrać cię z lotniska.

37.

Mal poszła do gabinetu, żeby przesłuchać wiadomości telefoniczne. Większość pochodziła od znajomych i współpracowników, gratulujących jej wspaniałego programu. Były również dwa głuche telefony, który ją zdziwiły. Po chwili namysłu uznała, że ponieważ było bardzo wcześnie, ktoś wolał przerwać połączenie niż ją obudzić.

Zapakowała najpotrzebniejsze rzeczy, dorzuciła parę książek, które od dawna chciała przeczytać, notatki do następnych dwóch programów. Założyła białą, lnianą koszulę, dżinsy i wygodny tweedowy żakiet.

Wzięła torbę i właśnie rozglądała się po pokoju, sprawdzając, czy niczego nie zapomniała, kiedy zadzwonił telefon. Sądząc, że to Harry, natychmiast podniosła słuchawkę.

– Halo! – powiedziała ze śmiechem w głosie. Czekała niecierpliwie, żeby powiedział: „Już za tobą tęsknię”. Ale nikt się nie odezwał.

– Halo! – powiedziała ostrzejszym tonem. Żadnego dźwięku. Odsunęła słuchawkę od ucha, zdziwiona. Wyczuwała, że ktoś jest po drugiej stronie linii, dlaczego się nie odzywa? Uznawszy, że to pewnie pomyłka, chwyciła torbę i zjechała windą na dół.

1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 92
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)