Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 91
Перейти на страницу:

Gnom uśmiechnął się.

— Nie staram się was zniechęcić. Przyjmijcie tylko do wiadomości, że on może nie chcieć was przyjąć.

To był problem absolutnie drugorzędny.

— Gdzie on się znajduje? — spytała Dubhe.

— Sami was tam zaprowadzimy, kiedy tylko będziecie chcieli. To sześć dni drogi stąd.

Dubhe była zmieszana. Wystarczy sześć dni, a potem będzie wiedziała. Wydawało jej się to niemożliwe. Wybawienie od klątwy było dla niej zawsze czymś dalekim i niewyraźnym jak sen. Teraz natomiast było bliżej niż kiedykolwiek.

Reszta rozmowy rozwiała się dla niej w niewyraźnej gadaninie. Lonerin i wódz wymieniający się uprzejmościami, data, kiedy mieli wyruszyć. Jej umysł przepełniała myśl, że Sennar żyje i jest blisko.

Potem zobaczyła, jak Lonerin wstaje, a wódz żegna go uprzejmie.

Machinalnie podniosła się i ona, pochyliła głowę.

— Dziękuję za waszą pomoc — wymruczała bezdźwięcznie.

— Ufaj, Dubhe. Wiem, że Makhtahar przez chwilę się ciebie bał. Moi wojownicy to widzieli.

Dubhe zadrżała.

— Jednak ostatecznie krzyk Makhtahara był krzykiem bólu. Rozumiesz mnie? Jest w tobie o wiele więcej niż otchłań, którą zamieszkuje potwór.

Nie miała odwagi nic dodać. Znowu pokłoniła się i wyszła z chatki pod ramię z Lonerinem, oszołomiona.

Wyszli na świeże nocne powietrze, pachnące trawą i rosą.

— Odprowadzę cię — powiedział Lonerin.

Dubhe, z głową przepełnioną myślami, pozwoliła się łagodnie prowadzić. Klątwa, eliksir, wędrówka i to, co się im przydarzyło. Wszystko się rozwiązywało. Czy Sennar naprawdę ją uzdrowi?

Przy drzwiach jej kwatery Lonerin stanął przed nią. Widziała, jak wykręca sobie dłonie. W świetle księżyca jego zadrapania były jeszcze wyraźniejsze.

— Wyruszymy za trzy dni, zgadzasz się? Musisz porządnie dojść do siebie.

Dubhe kiwnęła głową.

— No to dobranoc — ucięła krótko.

Jednak kiedy się odwracała, on chwycił ją za ramię.

— Chcę zostać z tobą dziś w nocy.

Serce Dubhe zatrzymało się na sekundę.

— Nie możemy.

Starała się nadać spojrzeniu twardość, ale nie mogła. W końcu Lonerin był jej towarzyszem podróży, osobą, która uratowała ją niezliczoną ilość razy, ostatnio przynosząc jej eliksir za cenę nieprzespanych nocy i tych wszystkich zadrapań na dłoniach.

Przez moment był zdumiony.

— Chcę tylko spać razem z tobą, nic więcej…

— To nie o to chodzi. — Jej głos drżał.

Wciągnęła go do środka i zamknęła za sobą drzwi, opierając się o nie plecami.

— Czy coś jest nie tak? — spytał Lonerin.

Wydawało się, że niczego się nie spodziewa.

Dubhe podniosła wzrok i utkwiła go w jego oczach.

— Popełniliśmy błąd.

Zdawał się nie rozumieć.

— Ja — Nie możemy być razem.

Te słowa wyszły z jej ust z niewypowiedzianym trudem. Ciążyły jak głazy.

Lonerin zamarł, po czym uśmiechnął się pobłażliwie.

— Jaką znowu historię wymyśliłaś, żeby odmówić sobie szczęścia, co? Jesteśmy blisko Sennara, zapomniałaś? On cię uwolni, doprowadzimy też do końca naszą misję. Wszystko idzie dobrze, wreszcie będziesz wolna…

Potrząsnęła głową, wbijając wzrok w podłogę.

— To nie to. Ja myślę, że cię nie kocham.

Popatrzyła na niego. Nie dowierzał.

— I jestem pewna, że gdybyś spojrzał w głąb swojego serca, zorientowałbyś się, że ty też mnie nie kochasz.

— Mylisz się, i to bardzo. Szukasz tylko wymówek, aby mnie odsunąć, bo się boisz. Przez tak długi czas przyzwyczaiłaś się do braku nadziei, że teraz kochasz swoje cierpienie i nie chcesz się od niego oderwać. I to jest normalne, uwierz mi. Musisz tylko przezwyciężyć ten moment.

Zbliżył się, żeby ją objąć, ale ona przycisnęła plecy do drzwi, umykając mu. Czuła, jak pieką ją oczy.

— Było pięknie, nie mogę temu zaprzeczyć. I próbowałam dać się ponieść, po prostu brać to, co mi dawałeś, nie zastanawiając się nad tym. Ale to nie jest możliwe. Nie jestem w stanie. Nie potrafię roztopić się w twoich objęciach, nie potrafię rozpalić się pod twoimi pocałunkami. A chciałabym, naprawdę bym chciała… Dla mnie pozostajesz tylko przyjacielem, najlepszym i prawdopodobnie jedynym. Ale nic ponadto.

Twarz Lonerina była jeszcze bielsza niż przenikające do pokoju światło księżyca. Wydawał się jakby sparaliżowany, jego ręce wciąż były ku niej wyciągnięte.

— Wtedy w grocie tak nie było. Odpowiadałaś na moje pieszczoty, pragnęłaś ich tak samo jak ja — zaprotestował.

Dubhe zamknęła oczy, opierając głowę o drzwi. Pomyślała o liście ukrytym w swoich ubraniach i o śnie, jaki miała, zanim się tu obudziła.

— Kochałam tylko raz i tą osobą był mój Mistrz. On był sensem mojego życia, moją siłą, uratował mnie i wszystkiego nauczył. Kiedy on umarł, otworzyła się we mnie pustka, której do tej pory nie potrafiłam zapełnić. Przez te wszystkie lata nie robiłam nic innego, tylko szukałam jego, wszędzie. Cokolwiek robiłam, było to dla niego, dla jego pamięci. I w tobie, Lonerinie, znowu szukałam tylko jego obrazu.

Stał z osłupiałym spojrzeniem, z rękami zwieszonymi wzdłuż ciała.

— Nie mówisz chyba serio…

— Przez jakiś czas wierzyłam, że możesz być osobą, której chcę. Wierzyłam, że mogę uczepić się ciebie i ocalić się, ale tak nie jest. — Mimo tego, co wydarzyło się w grocie, dalej rozumuję tak, jak gdybym była sama i czuję się sama. Ty z kolei jesteś przekonany, że aby mnie ocalić, wystarczy pokonać klątwę, i wszystkie twoje wysiłki krążą wokół tego. Miłość, którą wydaje ci się, że do mnie czujesz, jest tylko litością dla mojej sytuacji, czytam to w twoich oczach za każdym razem, kiedy na mnie patrzysz. Dla ciebie nie jestem niczym więcej, tylko ofiarą Gildii, kimś, kogo należy wyrwać twoim odwiecznym nieprzyjaciołom.

— Nawet nie próbuj!

Dubhe wzdrygnęła się. Gniew Lonerina wybuchł niespodziewanie, przestraszył ją.

— Nie waż się przekonywać mnie, że to dla naszego dobra! — krzyknął. — To ty mnie nie chcesz, to ty nie chcesz zrozumieć, że mógłbym cię ocalić, po prostu cię kochając.

Dubhe osunęła się powoli wzdłuż drzwi, o które była oparta. Teraz siedziała, niezdolna do dłuższego przeciągania tej nieznośnej rozmowy. Raniła go śmiertelnie, ale nie było innego sposobu. Pomyślała o krzywdzie, jaką wyrządziła Jennie, o tym, jak niemożliwe było dla niej poruszanie się bez sprawiania bólu innym, nawet kiedy nie miała najmniejszego zamiaru tego czynić.

Lonerin nachylił się do jej wysokości i wziął jej dłonie w swoje.

— Powiedz mi, że to tylko chwila, proszę cię. Prześpij się z tym, zobaczysz, że jutro rano wszystko będzie jak wcześniej.

Dubhe potrząsnęła głową. Chłopak mimo to zbliżył się i nadstawił usta. Spróbowała się wymknąć.

— Nie chcę…

Odwróciła się bokiem, ale Lonerin wziął jej twarz w dłonie i nie zważając na nic, pocałował ją siłą. Dopiero kiedy usłyszał, że szlocha, oderwał się. Miał błędny wzrok.

Rozpłakała się wówczas bez żadnego umiaru, podnosząc dłonie do oczu. Usłyszała skrzypienie drewna, kiedy siadał przed nią.

— Wybacz mi… — mruknął. — Ja nie wiem… a raczej wiem. Nie mogę bez ciebie żyć.

Dubhe odsłoniła twarz i popatrzyła na niego.

— Chciałabym móc cię kochać, chciałabym naprawdę. Czy myślisz, że lubię tę samotność i to osamotnienie? Myślisz, że podoba mi się moje życie? Ale nie potrafię, nie potrafię!

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)