Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 194
Перейти на страницу:

— Z tego na pewno zdaje sobie sprawę — zgodził się Giscard, nie ujawniając swoich podejrzeń po odprawie w Octagonie. — I na pewno nie zdradzi się z niczym przedwcześnie.

— Chciałabym też mieć tę pewność. Jak dotąd masz absolutną rację, ale ona stoi wobec tego samego problemu co my: im lepiej będzie robiła to, co do niej należy, tym większy odniesie sukces, a więc tym niebezpieczniejsza stanie się dla władz.

— Pięknie! — prychnął. — Wariaci rządzą wariatkowem!

— Od ładnych paru lat, jeżeli nie zauważyłeś. I jak na razie nikt nic na to nie może poradzić. Można tylko przetrwać i spróbować osiągnąć przy okazji coś dla dobra Republiki. Jeśli się to uda bez wzbudzania podejrzeń.

Spojrzeli sobie w oczy.

Giscard uśmiechnął się krzywo — podobnie jak on sam, Pritchart poza oficjalnymi wystąpieniami nigdy nie używała określenia „lud”. Była lojalna tak jak i on wobec Republiki, albo raczej wobec pozostałości i wspomnień ideału Republiki, który obiecał odtworzyć Rob Pierre. A to byłby dla Urzędu Bezpieczeństwa ostateczny dowód, że żadne z nich nie zasługuje na zaufanie.

Zachichotał rozbawiony własną logiką.

Pritchart uniosła brwi, ciekawa, co go wprawiło w tak dobry humor, ale potrząsnął tylko przecząco głową i kolejny raz ją pocałował. Odwzajemniła pocałunek z gwałtownością i stwierdził, że dość marnowania czasu. Od miesięcy nie mieli okazji, by tak długo pozostać sam na sam, i należało zmianę właściwie wykorzystać.

Przerwał pocałunek i cofnął głowę, przyglądając się jej lśniącym oczom.

— Wydaje mi się, że właśnie możemy spróbować coś osiągnąć, towarzyszko komisarz — ocenił. — Choć niekoniecznie dla Republiki…

Po czym wstał, wziął ją w ramiona i ruszył ku drzwiom sypialni.

Rozdział XVIII

— Może byś w końcu wylazł, ty zasrany łajzo… aha! — Scooter Smith siadł na tyłku z tryumfującym uśmiechem i pogiętym kawałkiem złomu w garści.

Pogięty kawałek złomu był elementem serwomechanizmu sprzężonego działka laserowego nr 3, który jakimś cudem przeszedł przez wszystkie kontrole techniczne tylko po to, by przy pierwszej próbie użycia pokazać, co potrafi. Konkretnie był to wałek napędu wykonany z gorszego niż powinien być, a więc mniej wytrzymałego materiału, toteż wygiął się i zablokował cały napęd działka. Zrobił to naturalnie tak złośliwie, że przez prawie dwie godziny opierał się próbom wyjęcia i zmusił mechaników do znacznie większego rozbebeszenia całego działka, niż pierwotnie planowali. W końcu jednak wylazł.

Smith rzucił pęknięty i pogięty kawałek metalu jednemu z podkomendnych i wstał. Po czym roztarł obolały tyłek i zlazł z platformy po drabinie.

Jedną ze zdecydowanie milszych rzeczy na HMS Minotaur było rozwiązanie techniczne stanowisk parkingowych kutrów. Ktoś, projektując je, rzeczywiście pomyślał o konieczności napraw, przeglądów technicznych i uzupełnianiu amunicji. Smith poprzednio był szefem obsługi sekcji promów szturmowych na HMS Leutzen i podobnie jak inni mechanicy spędzał masę czasu w skafandrze próżniowym, a czasami i pancernym, gdy naprawa była wyjątkowo niebezpieczna i przeprowadzano ją w próżni, by uniknąć uszkodzenia całego pokładu hangarowego w razie wybuchu. Spodziewał się podobnej sytuacji na nowym okręcie — w końcu kutry, choć większe, wymagały takiej samej obsługi technicznej. Tymczasem choć zdarzało mu się robić pewne rzeczy w skafandrze, miało to miejsce jedynie w naprawdę wyjątkowych przypadkach.

Powód był prosty — konstruktorzy lotniskowca uwzględnili potrzeby obsługi technicznej kutrów i postanowili jak najbardziej ułatwić jej życie. Po pierwsze, każdy kuter miał swoje stanowisko, więc w razie potrzeby wystarczyło stworzyć próżnię w nim, po sąsiedzku, przy następnej jednostce nie musiano już pracować w skafandrach. Zasady bezpieczeństwa pozostały te same, a ułatwienie było. Po drugie, nawet teraz, po pięciu miesiącach na pokładzie Smith jeszcze nie do końca wyszedł z podziwu nad stopniem zautomatyzowania okrętu.

Tradycyjnie okręty miały załogi wielekroć liczniejsze niż statki o zbliżonym tonażu. Głównie dlatego, że frachtowce w większości składały się z ładowni, czyli obudowanych kadłubem pustych przestrzeni przeznaczonych do wypchania ładunkiem. Natomiast okręty wypakowane były do granic możliwości bronią, amunicją, elektroniką, generatorami i maszynowniami oraz całą masą innych, z zasady zdublowanych albo i potrojonych systemów. Większości z nich próżno byłoby szukać na przeciętnym frachtowcu, toteż odpadał problem ich obsługi czy naprawy. Ale równie istotnym powodem różnic w liczebności załóg był stopień zautomatyzowania i wykorzystania zdalnie sterowanych urządzeń — na frachtowcach był on znacznie większy właśnie po to, by jak najbardziej zmniejszyć liczbę niezbędnych do obsługi ludzi.

W przypadku okrętów wojennych można było postąpić podobnie, ale tak nie robiono. Oficjalnie dlatego, że liczna załoga zapewniała bezpieczeństwo i skuteczne działanie okrętu w każdych warunkach. W końcu gdy taki nowomodny automacik zostanie trafiony i przestanie działać, bo mu się obwody spalą, to kto coś zrobi? Potrzebni byli staromodni fachowcy z narzędziami, żeby takie cudeńko naprawić. Poza tym ludzie nadal byli najlepszymi samoprogramującymi się urządzeniami naprawczymi — jeśli jakieś stanowisko ogniowe zostanie odcięte od kontroli ogniowej, załoga ludzka będzie w stanie nadal strzelać, korzystając z ręcznego sterowania. Podobnie jak w przypadku awarii komputera pokładowego.

Prywatnie Smith zawsze podejrzewał, że oprócz tych jak najbardziej logicznych powodów przynajmniej równie istotne było przywiązanie do tradycji. Okręty zawsze miały bardzo liczne załogi i Tak Właśnie Powinno Być, Bo Tak Było Zawsze. Już dawno odkrył, że wyżsi wojskowi lubią, żeby wszystko było po staremu i było przewidywalne. Im wyższy rangą był oficer, tym bardziej przy tym obstawał. Nawet w Royal Manticoran Navy.

Zmiany wymusiło życie. Gwiezdne Królestwo Manticore nie mogło już bowiem pozwolić sobie na trzymanie się tradycji tylko dlatego, że była tradycją. Smith co prawda nie widział danych statystycznych — niby dlaczego miałby je widzieć. Podoficerowie maszynowi raczej nie byli zapraszani do kadr na pogawędki na ściśle tajne tematy. Nie musiał ich jednak widzieć, by wiedzieć, że Królewskiej Marynarce coraz bardziej brakuje ludzi. Royal Manticoran Marine Corps i Royal Manticoran Navy liczyły obecnie około dwudziestu milionów ludzi — to były szacunkowe, ogólnie dostępne liczby. Royal Manticoran Army zaś miała coraz większy apetyt, w miarę jak rosła liczba zdobytych planet, które trzeba było obsadzić garnizonami. Stanu armii nikt nie podawał, ale Smith sądził, że łącznie siły zbrojne liczą około trzydziestu milionów ludzi. Czyli niecały jeden procent ludności Gwiezdnego Królestwa.

Niecały jeden procent to niewiele… jak długo nie weźmie się pod uwagę, że trzeba go odjąć od najbardziej produktywnej części społeczeństwa, a więc i gospodarki już przestawionej na wojenne tory. I ustawionej tak, by umożliwić toczenie wojny, jaka nie miała sobie równej w znanej galaktyce od co najmniej czterystu lat standardowych. Dopiero z tej perspektywy liczba ta stawała się właściwa. I stawało się zrozumiałe, dlaczego Admiralicja musiała jakoś rozwiązać problem braku załóg.

I dlatego właśnie Minotaur był tak dalece zautomatyzowany, że wraz z obsadami stu kutrów jego załoga liczyła niespełna dwa tysiące ludzi. Czyli mniej niż załoga krążownika liniowego mającego mniej niż jedną siódmą jego wielkości. Fakt — Minotaur nie posiadał uzbrojenia burtowego, ale według szacunków Smitha załogę konwencjonalnie uzbrojonego okrętu można by zmniejszyć o jakieś sześćdziesiąt procent, gdyby wprowadzono ten standard automatyzacji i zdalnego sterowania. A to już mogło mieć olbrzymi wpływ na liczebność, a więc i siłę RMN.

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)