Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 194
Перейти на страницу:

— Wiem — przyznał zły na samego siebie za poruszenie tego tematu.

Żadne z nich nic na to nie mogło poradzić, a teraz doprowadził do tego, że przez najbliższą godzinę Pritchart będzie próbowała go uspokoić i zapewnić, że jest zupełnie bezpieczna. Co było jawnym kłamstwem i marnowaniem czasu. Którego nie mieli zbyt wiele.

A bezpieczna nie była i ich związek nie miał z tym akurat nic wspólnego.

Powód krył się w przeszłości, i to poprzedzającej rewolucję. Pritchart była członkiem organizacji wykonawczej Unii Praw Obywatelskich, i to nie szeregowym członkiem. Pod tym względem podobna była do Cordelii Ransom, tyle że do Ransom idealnie pasowało określenie „terrorystka”, podobnie zresztą jak do przeważającej części jej współtowarzyszy. Swoistą ciekawostkę stanowiło to, że nikt z nich nie oburzał się, słysząc to miano — przyjmowali je, a nawet byli z niego dumni. Giscard podejrzewał, że ludzie tacy jak Ransom uznali je za idealny pretekst, by pod szyldem „walki w obronie ludu uciskanego przez imperialistycznych ciemięzców” rozpętać przemoc i zniszczenie, którego zawsze pragnęli, a dla których wcześniej nie mieli stosownego usprawiedliwienia.

Pritchart natomiast należała do Trybunału Kwietniowego, którego członków potocznie nazywano Kwietniowcami. Była to niewielka, ale niezwykle wpływowa i skuteczna organizacja, która wzięła swą nazwę od masakry protestujących Dolistów w kwietniu 1861 roku Po Diasporze. Co prawda nawet Kwietniowcy nie wierzyli, że był to efekt celowej polityki władz. Oczywiste było, że był to wynik błędów i paniki bezpieki, ale władze potraktowały śmierć czterech tysięcy siedmiuset ludzi jako drobny incydent i nikt nawet nie zasugerował pociągnięcia do odpowiedzialności winnych.

Kwietniowcy też tego nie sugerowali — zajęli się wymierzaniem sprawiedliwości. I to ich właśnie różniło od terrorystów pokroju Ransom, atakujących bez różnicy kogo popadło, byle z grona Legislatorów. Celami ich ataku były wyłącznie budynki i personel bezpieki, wojska i administracji rządowej. Żądanie sprawiedliwości siłą rzeczy w takich okolicznościach czasem zmieniało się w zwykłą zemstę, ale atakowali cele, które trudno było uznać za przypadkowe czy też cywilne. Pritchart podobnie jak większość przyłączyła się do aktywnej walki dopiero po osobistej stracie, ale wykazała się ponadprzeciętnymi wynikami.

Kwietniowcy znaleźli się w delikatnej a nieciekawej sytuacji po przejęciu władzy przez Komitet Bezpieczeństwa Publicznego. Z jednej strony cieszyli się reputacją partyzantów miejskich prowadzących czystą wojnę, i to nawet wśród osób nie popierających metod używanych przez Unię. Dlatego też ich poparcie dla Komitetu było nieocenione, gdyż stanowiło swego rodzaju legitymację społeczną. Wprowadzało też głos rozsądku i umiarkowania.

Z drugiej strony w oczach osobników takich jak Ransom właśnie dlatego, że byli umiarkowani, stawali się automatycznie podejrzani. Umiarkowanie było tym groźniejsze, im więcej obiecywano Dolistom i im bardziej krwawe i masowe stawały się czystki.

Na szczęście dla Pritchart jej osiągnięcia spowodowały, iż nader wcześnie zainteresował się nią Oscar Saint-Just. Była zbyt inteligentna, by odrzucić ofertę i zwiększyć tym samym grono podejrzanych w oczach UB. I dlatego kiedy inni Kwietniowcy po cichu zniknęli, by zwolnić miejsca energiczniejszym obrońcom interesów ludu, ona od dawna była już ludowym komisarzem.

Lata walki podziemnej doskonale nauczyły ją maskowania się i podwójnego życia, a jako z natury podejrzliwa nie dała się porwać pięknym zapewnieniom Komitetu wygłaszanym na samym początku, gdy nic nie wskazywało, w co się on przerodzi. Wielu jej towarzyszy nie było tak ostrożnych, za co zapłacili, gdy Komitet zabrał się do umacniania swej pozycji i władzy. Pritchart była już wówczas po transformacji z apolitycznego egzekutora w prawomyślnego obrońcę nowego ładu. Fakt, że było to karkołomne przedsięwzięcie, ale zaplanowała je dokładnie i wykonała stopniowo, a Saint-Just na dodatek był pod wrażeniem jej dogłębnych ocen i zgodnych z prawdą meldunków o młodszych i mniej ważnych oficerach, na których anioła stróża była kolejno przydzielana. Cenił zwłaszcza jej umiarkowanie i rozwagę, gdyż wśród komisarzy stanowiły prawdziwą rzadkość. Dlatego też zlecał jej coraz delikatniejsze, a więc ważniejsze zadania, dzięki czemu szybko awansowała. To, że nikt ze zwierzchników nie znał jej prawdziwych przekonań czy zamiarów, było oczywiste i niezbędne, by mogła żyć dalej.

A potem dostała pod opiekę Giscarda… było to mniej niż cztery standardowe lata temu, choć wydawało się, że znacznie dawniej. Życie w ciągłym niebezpieczeństwie, grożącym tak ze strony przeciwnika, jak i własnych władz, i to w ciągle zmieniających się realiach, wydłużało jakby czas i dodawało do wszystkiego surrealizmu. Zwłaszcza że do tego wszystkiego zakochała się w Giscardzie, a on w niej.

Mimo tak niesprzyjających okoliczności zdołali przetrwać zadziwiająco długo w grze znaczonymi kartami zorganizowanej tak, by zawsze wygrywało kasyno. Żadne z nich nie miało złudzeń — w końcu powinie im się noga, ale każdy dzień, zanim to nie nastąpi, był zwycięstwem. I tak jedyne, co mogli zrobić, to balansować na tej linie i mieć nadzieję, że może nim spadną, coś się jakimś cudem zmieni…

Bo najdziwniejsze było to, że żadnemu z nich nawet przez myśl nie przeszło, by przejść na stronę Królewskiej Marynarki. Sporo oficerów wybrało to rozwiązanie, w tym Alfredo Yu, dawny mentor Giscarda. Jednak mimo szacunku, jakim nadal darzył Yu, nie był w stanie pójść w jego ślady… i często zastanawiał się, czy była to zaleta, czy też ostateczny dowód własnego zidiocenia.

— Myślisz, że McQueen się uda? — spytał, zmieniając temat. Zaskoczona odsunęła się, by mu się przyjrzeć, i uniosła pytająco brew.

— Chodzi mi o to, czy uda jej się na tyle zreorganizować Ministerstwo Wojny i zmienić sytuację Ludowej Marynarki, by miało to znaczenie, i nie dać się przy tym zabić — wyjaśnił.

— Myślę, że jest do tego zdolna… — przyznała Pritchart z namysłem. — Jest wystarczająco przewidująca i inteligentna, by postawić na swoim, a ma znacznie lepszą okazję niż ktokolwiek dotąd… Natomiast czy uda jej się doprowadzić wszystko do końca, nim się jej pozbędą w taki czy inny sposób? — Nie dokończyła — wzruszyła wymownie ramionami.

— Czułbym się znacznie spokojniejszy, gdybym tyle nie słyszał o jej ambicji — westchnął Giscard.

— Zapewniam cię, że Saint-Just słyszał jeszcze więcej — pocieszyła go ponuro. — Nie znam zawartości jej teczki personalnej, bo i skąd, ale dotarły do mnie plotki krążące wśród innych komisarzy. Podobno zrobiła się strasznie nerwowa, gdy Pierre wybrał ją na następczynię Kline’a.

— Mimo że właśnie rozprawiła się z Lewelerami? — Pritchart skrzywiła się.

— Może właśnie dlatego, że rozprawiła się z Lewelerami — oceniła kwaśno. — Zrobiła to za dobrze i wykazała za dużo inicjatywy, odwagi i bezwzględności. A w efekcie tłum za bardzo ją polubił. Na dodatek połowa Komitetu i UB jest przekonana, że gdyby nie zestrzelono jej pinasy, najpierw wykończyłaby Lewelerów, a potem ich. Ja uważam, że się mylą, tak samo sądzi Fontein i, jak mi się wydaje, również Saint-Just. Uważam, że nim przystąpiła do akcji, zdała sobie sprawę, że nie zdoła zastąpić Komitetu, ponieważ nie ma odpowiednio silnego zaplecza, a nie chciała wywołać anarchii, która byłaby nieunikniona po obaleniu władzy i nie zastąpieniu jej natychmiast inną. Ale to nie znaczy, że inni podzielają moje zdanie i mają do niej zaufanie. Nie oznacza też, że uważam, iż jest niezdolna do zamachu stanu. Jest, ale wpierw musi wszystko zaplanować i stworzyć sobie wystarczająco silne poparcie, by mieć realne szanse na utrzymanie się przy władzy, gdy ją zdobędzie.

1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)