Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-88916-73-4
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:
Wybraliśmy walkę.
Ziemscy członkowie zespołu projektującego przestawili szereg uwag na temat reakcyjnej i bezreakcyjnej siły ciągu i użyteczności niektórych materiałów stosowanych przez Galaksjan. Narodził się wówczas pomysł dopalacza na antymaterię. Antyprotony i wodę wtryskiwano do komory naporowej w stosunku trzy do jednego.
Kiedy ujemne protony stykały się z wodą, powstawały siły, które wykorzystywano do stworzenia ciągu. Większe stężenie antymaterii tworzyło dopalacz, nadający nowe znaczenie określeniu „Młot”.
Myśliwce space falcon mogły wykonywać manewr, do którego były zdolne wyłącznie operujące zmiennym ciągiem harriery.
Manewr ten wymyślił przypadkowo jeden z pilotów myśliwców podczas pojedynku jeden na jednego z F-16, uważanym w takich starciach za najlepszy na świecie. Młody pilot, nieobeznany jeszcze z harrierami, przez pomyłkę ustawił wszystkie wektory ciągu w przeciwnych do siebie kierunkach. Na szczęście znajdował się wystarczająco wysoko nad ziemią, by w krótkim czasie naprawić swój błąd.
Niespodziewanie dla siebie momentalnie zmienił kierunek lotu o sto osiemdziesiąt stopni i poleciał prosto na szybko zbliżający się F-16. Odpalił rakiety i zanurkował, dzięki czemu nie tylko uniknął powietrznej kolizji, ale też „zabił” zaskoczonego i przerażonego przeciwnika. Kiedy ustalono wreszcie, co właściwie zrobił i manewr udało się z sukcesem i bezpiecznie powtórzyć, wprowadzono go do regulaminu walki powietrznej dla harrierów. Od tej pory piloci innych samolotów zaczęli omijać pilotowane przez na wpół samobójczych marines harriery szerokim łukiem.
Space falcon F-2000 także potrafił wykonywać ten manewr. Użycie silników odrzutowych i dopalaczy na antymaterię powodowało, że myśliwiec niemal natychmiast mógł zmienić kierunek lotu. Takao Takagi, który znalazł się nagle tuż obok posleeńskiej kuli bojowej, momentalnie użył wszystkich znanych mu sztuczek.
Obrócił myśliwiec dziobem do tyłu i odpalił silniki odrzutowe na antymaterię. Prawie jednocześnie uruchomił dopalacze. Użycie Młota było aktem desperacji, biorąc pod uwagę niskie prędkości względne, i wymagało nadzwyczajnych umiejętności. Jeżeli statek miał wektor prędkości albo przyspieszenia odwrotny niż wyrzucana z silników masa antymaterii, systemy statku przejmowały dodatkowe działanie przyspieszające antymaterii. Chociaż powstałe siły bezwładności były duże, system antyinercyjny potrafił je skompensować. Statek uzyskiwał wtedy skrajnie wysokie przyspieszenie.
Jednak kiedy wektor przyspieszenia był równy wektorowi przyspieszenia antymaterii — jak przy locie tyłem — istniało ryzyko nie tylko przeładowania kompensatorów bezwładności, a w konsekwencji zgniecenia pilota, ale też dotknięcia samego statku przez nie przetworzoną antymaterię, co mogłoby mieć katastrofalne skutki.
Przez chwilę pilot był poddawany ciążeniu ponad sześćdziesięciokrotnie większemu od ziemskiej grawitacji. Takie ciążenie natychmiast zabiłoby większość łudzi, ale odpowiednie przeszkolenie pilotów dawało im niewielką szansę przeżycia. Dla Takao Takagiego była to chwila, której miał nie zapomnieć do końca życia. Kiedy tylko wyszedł z chwilowego szoku, wystrzelił salwę lanc antymaterii. Małe, „inteligentne” pociski wielkości konwencjonalnej rakiety średniego zasięgu typu powietrze-powietrze posiadały układ penetracyjny, który pozwalał im przedostawać się do wnętrza posleeńskich lądowników i niszczyć je albo przynajmniej poważnie uszkadzać.
Pilot zobaczył kulę bojową, która pojawiła się na wprost jego myśliwca. Odebrał też meldunki o innych rozsianych w przestrzeni zagrożeniach. Jego kula znalazła się na kursie oddalającym od Ziemi i ociężale manewrowała już z powrotem na orbitę.
Była tak gigantyczna, że myśliwiec, zbliżony wielkością do bombowca z okresu drugiej wojny światowej, wyglądał przy niej jak mucha. Składała się z tysięcy małych statków i wypuszczała we wszystkich kierunkach pociski, kule plazmy i wiązki lasera. Kiedy Posleeni ruszyli na Ziemię, najwyraźniej postanowili zniszczyć wszystko. Nic nie mogło umknąć przed ich gniewem. Satelity rozbłyskiwały i ginęły jak ćmy w płomieniu, gdy plazma i wiązki lasera trafiały w ich kruche konstrukcje. Rodząca się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, odważne przedsięwzięcie chwilowo zarzucone na rzecz bardziej naglących prac w głębokim kosmosie, posłużyła za cel dla pocisku z ładunkiem antymaterii. Kawałki kosmicznego złomu, sektory statków orbitalnych oraz odrzucone powłoki i uszkodzone satelity, które zagracały przestrzeń okołoziemską od lat sześćdziesiątych, zostały przez pozaziemskie kolosy usunięte z orbity.
Dziesiątki małych, szybkich pojazdów desantowych wchodziły w atmosferę, bombardując miasta i bazy wojskowe na całym świecie. Cztery z nich zniszczyły wielkie piramidy w Kairze, a sześć innych skierowało się na pustkowia środkowoamerykańskiej dżungli. Wybuchy odpowiadające eksplozji bomby atomowej o mocy dziesięciu kiloton były widoczne jako małe białe punkty na powierzchni planety.
Po kilku godzinach, dłużących się jak dni, Takao zużył wszystkie lance antymaterii i mógł już tylko zasypywać kulę gradem ognia z podwójnego terawatowego działa laserowego. W miarę zbliżania się do atmosfery kula dzieliła się na mniejsze statki: lądowniki i dodekaedry dowodzenia.
Takao musiał przerwać walkę. Myśliwce space falcon były przeznaczone tylko do lotów w kosmosie. Lekko aerodynamiczne i pozbawione osłon cieplnych, spaliłyby się przy wejściu w atmosferę z prędkością bojową.
Zawiedziony pilot zawrócił do Bazy Księżycowej, oglądając czarną kulę w tylnych kamerach. Widział, jak dzieli się na śmiercionośny rój statków, kierujących się w stronę Pacyfiku i jego ukochanych ojczystych wysp.
30
— Mówi Bob Argent z siedziby Pentagonu. — Znany reporter miał ponurą minę. Stał w niczym nie wyróżniającym się korytarzu, a w tle widać było spieszące we wszystkich kierunkach postacie w zielonych, granatowych i czarnych mundurach. — Chociaż nie do końca można zgodzić się ze stwierdzeniem, że wojsko Stanów Zjednoczonych zostało zaskoczone posleeńskim lądowaniem, prawdą jest, że Posleeni przybyli w większej liczbie i wcześniej, niż się ich spodziewano. W miarę rozwoju wypadków będziemy na żywo przekazywać najświeższe doniesienia z Pentagonu, z Dowództwa Armii Kontynentalnej, gdzie zaprzęgnięto do pracy najnowocześniejszy projektor lądowań, który pozwoli ustalić prawdopodobne rejony nalotów. Podobno zostaną one ostatecznie określone dopiero na pół godziny przed lądowaniem. W ciągu najbliższej godziny spodziewana jest krótka konferencja prasowa z udziałem Dowódcy Armii Kontynentalnej. Omówi on plan obrony i poda liczbę ofiar pierwszego bombardowania. Na żywo z Pentagonu, Bob Argent.
Kiedy w radiu podano komunikat o pojawieniu się wroga, Shari Reilly zdjęła fartuch, podała go kierownikowi i wyszła z ciastkarni Waffle House, nie oglądając się nawet za siebie. Jeśli miał coś przeciwko temu, mógł jej wysłać czek. Klienci i tak wychodzili, mało kto płacił. Shari chciała być dobrze przygotowana do tej chwili, ale po zapłaceniu za lekarstwa, opłaceniu rachunków, czynszu i kupieniu jedzenia zostało jej niewiele pieniędzy. Miała w portmonetce trzydzieści dolarów i gdyby to było konieczne, zamierzała wystawiać czeki bez pokrycia. Teraz musiała odebrać dzieci.
Wszystko jedno, gdzie wylądują obcy, i tak zapanuje chaos, więc nie wolno za szybko rozstawać się z gotówką. Ale jeśli miała wyjechać z miasta, potrzebowała trochę rzeczy. Niemowlę — Susy nie była już w zasadzie niemowlęciem, miała dwa latka i była prawie tak duża, jak Kelly, ale nadal chodziła w pieluszkach — i mały Billy chorowali, więc będzie musiała kupić dla nich lekarstwa. Będą potrzebowali prowiantu, baterii i trochę butelkowanej wody. Kiedy odbierze dzieciaki, pójdzie do Wal-Martu albo Targetu, jak wszyscy inni mieszkańcy Fredericksburga.