Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 167
Перейти на страницу:

— Ach tak — powiedziała Cally. — Bo wiesz, to brzmiało raczej jak „A gdzie forsa, wy dranie?”.

Mike zaśmiał się i uścisnął dłoń Harry’ego.

— Dziękujemy za gościnę.

— Polecam się na przyszłość — odpowiedział Harry. — Na koszt firmy.

Mike kiwnął głową i uśmiechnął się, po czym wsiadł do chevroleta. Odwrócił się do Sharon i wzruszył ramionami.

— Gotowa na długą podróż?

— Jasne. Ale tym razem nie zaglądamy do moich rodziców.

— Jeśli o mnie chodzi, nie ma problemu. Wpadniemy po drodze do Mayport, może uda ci się złapać tam autobus. Wtedy Cally i ja pojedziemy z powrotem do mojego taty. Złapię coś w Atlancie albo w Greenville.

— Dobra. — Uśmiechnęła się smutno. — A więc to nasza ostatnia noc?

— Tak — potwierdził — nasza ostatnia noc. Do następnego razu.

Sharon kiwnęła głową. Oczywiście będzie następny raz. Żeby spędzili razem ten tydzień, musiało interweniować najwyższe dowództwo. Oboje znajdą się teraz w największym ogniu walki. Ale będzie następny raz. Mike zapalił silnik i ruszyli, każde głęboko zatopione w swoich myślach.

29

Orbita geosynchroniczna, Sol III
14:44 letniego czasu wschodniego USA
9 października 2004

— Wstąp do Floty i zobacz wszechświat, tak, Takagi? — zamyślił się po raz nie wiadomo który porucznik Mike Stinson, kiedy patrzył przez okno kabiny pilota na wirujące gwiazdy.

— Tak, przyjacielu. Chociaż raz nie kłamali.

Kapitan Takao Takagi był jednym z najlepszych pilotów myśliwców w Japońskich Siłach Samoobrony, kiedy skorzystał z możliwości transferu do Sił Myśliwskich Sił Uderzeniowych Floty. Wiedział, że bez okrętów liniowych myśliwce nie poradzą sobie z okrętami Posleenów. Zdawał sobie sprawę, że ma znikome szansę, żeby jeszcze raz ujrzeć ośnieżone szczyty Honsiu. Ale pamiętał też słowa starożytnej mantry, które każdy japoński żołnierz, lotnik i marynarz nosił głęboko w sercu: Obowiązek jest cięższy niż góry, śmierć jest lżejsza niż piórko.

Ktoś musi stawić czoła Posleenom, zanim wylądują na Ziemi.

Dopóki siły ciężkie Floty nie będą gotowe, zadanie to muszą wykonać przerobione fregaty Federacji i schodzące prosto z taśmy produkcyjnej kosmiczne myśliwce. Jeśli ma umrzeć w dniu, w którym nadlecą Posleeni, trudno, niech tak będzie, byle tylko mógł zabrać ze sobą ofiarę dla przodków.

Pierwsze trzy eskadry myśliwców z Kosmicznego Patrolu Bojowego odbywały rekonesans w niewielkiej odległości od Ziemi. Lada dzień należało się spodziewać pierwszych posleeńskich zwiadowców. Kosmiczny Patrol Bojowy miał ich zatrzymać, kiedy tylko wyjdą z hiperprzestrzeni i ruszą w stronę Ziemi.

Ziemianom były znane dwie formy transportu hiperprzestrzennego: „transport dolinowy” i „tunelekwantowe”.

Do niedawna Federacja stosowała wyłącznie „transport dolinowy”, oparty na teorii kwantów, którą po raz pierwszy przedstawiono w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Wzdłuż drogi od gwiazdy do gwiazdy ciągnęła się „dolina” albo „korytarz”, którym statki podróżowały z prędkością znacznie przewyższającą prędkość światła. Można też było używać „tuneli kwantowych” na zewnątrz korytarzy, ale taka podróż przebiegała wolniej i wymagała większych nakładów energii.

Z wojskowego punktu widzenia problem polegał na tym, że wejścia do „dolin” były zlokalizowane dosyć daleko od planet. Statek potrzebował wielu godzin, a czasem nawet i dni, żeby przebyć drogę od zamieszkanej planety do wejścia do „doliny”. Lecąc przez „dolinę” statek wywoływał drgania harmoniczne wykrywalne poza „wymiarem hiperprzestrzennym”, natomiast statki wewnątrz „doliny” nie miały żadnego kontaktu z resztą wszechświata. Chociaż Posleeni na razie nie urządzali zasadzek w kosmosie, należało się liczyć z taką możliwością. Dlatego Flota szukała innych rozwiązań niż „transport dolinowy”.

Posleeni korzystali z „tuneli kwantowych”. Umożliwiało im to wykonywanie mniejszych skoków wewnątrz układów planetarnych, dzięki czemu statki mogły niepostrzeżenie pojawiać się blisko celu. Jednak „tunelowanie” miało też wady: było powolne i bardzo kosztowne. Podróż z Diess na Ziemię metodą „dolinową” trwała pół roku, natomiast użycie „tuneli” wymagało prawie dwa razy więcej czasu i siedmiokrotnie większych nakładów energii. Poza tym statki wychodziły z hiperprzestrzeni po różnych torach i z małą prędkością. Mimo to jednak Posleeni korzystali właśnie z tej metody, być może dlatego, że nie byli świadomi istnienia „korytarzy” między gwiazdami.

Ziemianie liczyli na to, że dzięki niewielkiej prędkości wyjścia dodekaedrów dowodzenia albo bojowych z „tuneli” myśliwce szybkiego reagowania i fregaty z nieco silniejszym uzbrojeniem będą w stanie zapobiec ich wylądowaniu.

Tymczasem piloci pierwszego, dziewiątego i pięćdziesiątego piątego międzyplanetarnego dywizjonu myśliwców podziwiali świat, który rozpościerał się pod nimi. Pozycje patrolu znajdowały się tuż za orbitą geosynchroniczną — wystarczająco blisko, żeby przeszkodzić Posleenom w wylądowaniu, ale też dość daleko, by uniknąć złomu krążącego wokół planety — więc piloci cały czas mieli błękitny glob w zasięgu wzroku. Kiedy Takao obrócił myśliwiec, żeby jeszcze raz spojrzeć na planetę, linia terminatora dotarła właśnie do Atlantyku.

Eskadra była tuż przed nim — utrzymywała się na niskiej geosynchronicznej orbicie — i kapitan doskonale widział amerykańskie wybrzeże. Po serii zimnych frontów, które nadchodziły w ciągu ostatnich dwóch tygodni, w kraju wyjątkowo wcześnie zapanowała jesień.

Takao spędził trochę czasu w Bazie Sił Powietrznych Andrews, trenując tam na amerykańskich myśliwcach F-15. Teraz wyobrażał sobie, jak wielu ludzi wybiera się w ten weekend w góry albo na plażę. Następnego urlopu spodziewał się wprawdzie dopiero za kilka miesięcy, ale już teraz planował, że może pojedzie właśnie tam, zamiast…

* * *

— Dalej, Sally! — zawołał Duży Tom Sunday, kiedy jego córka podeszła do bazy. — Uważaj na piłkę!

Na dźwięk jego gromkiego głosu odwróciła się niejedna głowa.

Siedzący obok Mały Tom wyszczerzył zęby w głupawym uśmiechu, kiedy zobaczył, że Wendy Cummings patrzy w ich stronę. Ona uśmiechnęła się jednak bez większego zainteresowania i spojrzała z powrotem na drugą stronę trybun. Siedział tam Ted Kendal, otoczony wianuszkiem młodych dziewczyn w jej wieku, skazanych przez rodziców na oglądanie niedzielnego meczu softballa ligi szkół podstawowych.

Tommy skupił się z powrotem na grze. W chwilach takich jak ta sława jego ojca zdawała się spadać na niego jak lawina błota po ulewnych deszczach, tak samo niepowstrzymanie i tak samo niszczycielsko. Jego ojciec był kiedyś gwiazdą futbolu i uganiały się za nim wszystkie dziewczyny. Jego ojciec nigdy nie musiał się martwić, że nie ma co robić w sobotni wieczór. Jego ojciec był durniem.

Mały Tom zdjął okulary i wytarł je o koszulę. Zapiekły go oczy, za co obwinił silny, północny wiatr. Otarł je ukradkiem, kiedy z powrotem zakładał okulary. To tylko wiatr. Niepotrzebnie się jednak krył. Kiedy zerknął na boisko, Wendy była już daleko.

Powoli i ostrożnie Wendy zbliżała się do tłumu zgromadzonego wokół Teda Kendalla. Jeszcze tydzień temu zdawało się, że nic go nie rozdzieli z Morgen Breddel. Klasyczny miłosny układ — król i królowa klasy: prowadząca zespołu cheerleaderek i główny napastnik drużyny futbolowej. Od czasu ich spektakularnego zerwania podczas zajęć w czytelni rozgorzała zaciekła walka o względy obojga. Morgen przylgnęła do największego rywala Teda, głównego skrzydłowego drużyny, Wally’ego Parra, a Teda najwyraźniej przestało interesować towarzystwo dziewczyn.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)