Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]
Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]

Электронная книга - «Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]». Краткое содержание книги:

„Hiob” nawiązuje do „Boskiej Komedii” Dantego.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 96
Перейти на страницу:

(Nie powiedziałem mu jednak, że czarownictwo i kult ognia wyprowadziły mnie z równowagi do tego stopnia, że musiałem wyjechać. Nie mogłem go winić za swoją słabość.)

— Chodź, zaprowadzę cię do sypialni. Tylko, cicho. Margrethe mogła już zasnąć. Chyba że nasze panie zasiedziały się jeszcze dłużej niż my.

Przy drzwiach sypialni wyciągnął do mnie rękę.

— Na wypadek, gdybyś ty miał rację, a ja byłbym w błędzie, przyznaj mi, że ty również możesz się potknąć.

— To prawda. Nie jestem w stanie łaski, jeszcze nie. Muszę nad tym popracować.

— Cóż, życzę ci szczęścia… Gdybyś jednak się potknął, spadniesz do mnie w piekle, co?

Odniosłem wrażenie, że Jerry mówi zupełnie poważnie.

— Nie wiem, czy wolno to robić.

— Postaraj się. Ja zrobię to samo. Obiecuję ci — uśmiechnął się — piekielne przyjęcie. Naprawdę gorące!

Odpowiedziałem mu uśmiechem.

— Trzymam cię za słowo.

Po raz kolejny moja ukochana zasnęła, nie rozbierając się. Uśmiechnąłem się do niej bezgłośnie i położyłem przy niej, kładąc jej głowę na moim ramieniu. Zamierzałem pozwolić jej obudzić się powoli, a potem rozebrać biedactwo i położyć do łóżka. Tymczasem musiałem rozważyć tysiące — no, może dziesiątki — myśli.

Po chwili dotarło do mnie, że robi się jasno. Następnie stwierdziłem, że leżymy na czymś nierównym i drapiącym. Gdy zrobiło się jaśniej, zauważyłem, że znajdujemy się w stodole, rozciągnięci na belach siana.

XIX

Achab odpowiedział na to Eliaszowi: „Już znalazłeś mnie, mój wrogu?”

Wówczas rzekł: „Znalazłem, bo zaprzedałeś się, żeby postępować źle w oczach Jahwe”.

Trzecia Księga Królestwa 21, 20

Ostatnie dziewięćdziesiąt mil drogi wzdłuż autostrady 66 z Clinton do Oklahoma City pokonaliśmy, prąc nieustępliwie naprzód, nie zwracając uwagi na fakt, że byliśmy znowu bez grosza i nie mieliśmy co jeść, ani gdzie spać.

Widzieliśmy sterowiec.

To, rzecz jasna, zmieniało wszystko. Od miesięcy byłem nikim, wywodzącym się znikąd, bez grosza przy duszy, niepotrafiącym nic poza zmywaniem naczyń, jednym słowem włóczęga. Lecz w moim rodzinnym świecie — dobrze płatna praca, otoczona szacunkiem pozycja społeczna, solidne konto w banku. Nareszcie koniec tego piekielnego wałęsania się po różnych światach. Wjeżdżaliśmy do Clinton późnym rankiem, podwiezieni przez farmera wiozącego do miasta swoje towary. Usłyszałem, jak Margrethe westchnęła głośno. Spojrzałem w tę samą stronę co ona. Tak jest. Srebrny, gładki i piękny. Nie zdołałem odczytać nazwy, lecz dostrzegłem znak „Eastern Express”.

— Ekspres z Dallas do Denver — oznajmił farmer, wyciągając zegarek z kieszeni spodni. — Spóźnił się o sześć minut. To dziwne.

Starałem się ukryć podniecenie.

— Czy w Clinton jest lotnisko?

— Nie, nie. Najbliższe w Oklahoma City. Chcesz zostawić autostop i polecieć górą?

— Byłoby fajnie.

— No, jasne. Lepsze to niż robota na farmie.

Podtrzymywałem banalną rozmowę aż do chwili, gdy wysadził nas w pobliżu rynku w kilka minut później. Gdy jednak zostaliśmy sami z Margrethe, nie mogłem już dłużej zapanować nad sobą i zacząłem ją całować. Natychmiast jednak powstrzymałem się. Oklahoma jest równie moralna, jak Kansas. W większości miejscowości istnieją surowe prawa zabraniające publicznego obłapiania się.

Zastanowiłem się, jak ciężko będzie mi powtórnie się przystosować po wielotygodniowym pobycie w licznych światach, z których żaden nie posiadał surowych zasad moralnych mojego świata rodzinnego. Trudno będzie uniknąć kłopotów, ponieważ (przyznajmy to!) przyzwyczaiłem się do całowania swojej żony w miejscu publicznym oraz innych zachowań, które same w sobie są niewinne, lecz w moralnych społecznościach nigdy nie demonstruje się ich publicznie. I, co ważniejsze, czy zdołam uchronić przed kłopotami moją ukochaną? Ja się tu urodziłem i będę zdolny wrócić do tutejszych obyczajów… lecz Marga była równie uczuciowa jak młody owczarek collie i nie wstydziła się w najmniejszym stopniu okazywania tego.

— Przepraszam, kochanie — powiedziałem. — Chciałem cię pocałować, nie mogę jednak tego zrobić.

— Dlaczego?

— Hmm. Nie mogę całować cię w miejscu publicznym. Nie tutaj. Tylko na osobności… no wiesz — „jeśli wejdziesz między wrony”. Ale to nieważne. Kochanie, jesteśmy w domu! To jest w moim domu, ale teraz również i twoim. Widziałaś sterowiec.

— To naprawdę był sterowiec?

— Niewątpliwie… to najpiękniejszy widok, jaki widziałem od miesięcy. Z tym, że… za wcześnie jeszcze się cieszyć. Wiemy, że niektóre z tych światów są do siebie bardzo podobne pod wieloma względami. Myślę, że istnieje pewna możliwość, iż jest to świat ze sterowcami… lecz nie mój świat. Nie wierzę w to oczywiście, nie cieszmy się jednak przedwcześnie. (Nie zauważyłem, że Margrethe w ogóle się nie ucieszyła.)

— W jaki sposób możesz stwierdzić, czy to twój świat?

— Możemy zrobić tak jak przedtem — sprawdzić to w bibliotece publicznej. Jest jednak szybszy i lepszy sposób. Chciałbym odszukać biuro telefoniczne Bella. Zapytam o nie w tym sklepie spożywczym.

Chciałem odnaleźć biuro zamiast zwykłej budki telefonicznej, ponieważ, zanim zadzwonią, zamierzałem sprawdzić w książce telefonicznej, czy to naprawdę mój świat. Tak! W biurze mieli książki z całej Oklahomy, jak również z ważniejszych miast w innych stanach, wliczając w to najlepiej mi znaną książkę telefoniczną z Kansas City.

— Margrethe, spójrz! — Wskazałem jej palcem na numer Centralnego Biura Kościołów Zjednoczonych na rzecz Obyczajności.

— Widzę.

— Czy to nie wspaniałe? Czy nie masz ochoty tańczyć i śpiewać?

— Bardzo się cieszę ze względu na ciebie, Alec.

(Zabrzmiało to jak: „Czy nie wygląda jak żywy? I tyle tych pięknych kwiatów”.).

Byliśmy sami w pomieszczeniu, gdzie znajdowały się książki telefoniczne, szepnąłem więc do niej zaniepokojony:

— Co się stało, kochanie? To szczęśliwe wydarzenie. Czy tego nie widzisz? Gdy tylko zdołam się dodzwonić, zdobędziemy pieniądze. Koniec z czarną robotą. Nie będziemy się już martwić o to, co będziemy jeść ani gdzie spać. Pojedziemy prosto do domu w „Pullmanie”. Nie, polecimy sterowcem! Spodoba ci się, na pewno! To będzie nasz miesiąc miodowy, kochanie. Przedtem nie mogliśmy sobie na to pozwolić.

— Nie możesz mnie zabrać do Kansas City.

— Dlaczego?

— Alec… tam jest twoja żona.

Uwierzcie mi, gdy wam mówię, że nie pomyślałem o Abigail ani razu przez wiele, wiele tygodni. Byłem przekonany, że nigdy już jej nie zobaczę (powrót do świata rodzinnego był zupełną niespodzianką) i poza tym miałem teraz żonę, najlepszą, jakiej można tylko pragnąć — Margrethe.

Ciekaw jestem, czy zwłoki przeżywają podobny szok, gdy uderzają w nie pierwsze kawały ziemi.

Zdołałem jednak wrócić do siebie. W pewnej mierze.

— Marga, posłuchaj, co zrobimy. Tak jest, mamy problem, ale możemy go rozwiązać. Rzecz jasna, pojedziesz ze mną do Kansas City! Musisz to zrobić. Lecz na miejscu, ze względu na Abigail, znajdę dla ciebie jakieś ciche miejsce, w którym będziesz mogła się ukryć, zanim nie załatwię spraw. (Załatwię? Abigail wywoła piekielną awanturę.) Najpierw muszę dostać się do swoich pieniędzy. Potem udać się do adwokata. (Rozwód? W stanie, gdzie istnieje tylko jeden powód rozwodu i przyznaje się go wyłącznie poszkodowanej stronie? Margrethe w roli tej drugiej kobiety? To niemożliwe. Czy pozwoliłbym, żeby zakuto ją w dyby? Wygnano publicznie z miasta, jeśli Abigail by tego zażądała? Nieważne już, co stanie się ze mną, nieważne, że Abigail obdarłaby mnie ze skóry do ostatniego centa. Nie mogę dopuścić, żeby Margrethe nosiła szkarłatną literę, jak tego wymagają prawa mojego świata. Nie!)

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)