Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Nieustraszony [Fearless - pl]
Nieustraszony [Fearless - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Nieustraszony [Fearless - pl]

Электронная книга - «Nieustraszony [Fearless - pl]». Краткое содержание книги:

Flota Sojuszu, ścigana przez przeważające siły Syndykatu, przemierza wrogie systemy gwiezdne. Dowodzi nią legendarny John „Black Jack” Geary, heros z zamrażarki, bohater wracający między żywych po 100 latach hibernacji. Załogi jego okrętów nie ustają w wysiłkach, by wrócić do macierzystych portów i dostarczyć tam klucz do zwycięstwa, czyli klucz do wrogiego hipernetu. Geary — świadom, że Syndycy chcą wciągnąć jego flotę w zasadzkę — musi działać z zaskoczenia. Stąd pozornie szalony plan ataku na system Sancere. Argumenty „za” są solidne: z Sancere flota Sojuszu ma do wyboru wiele dróg powrotu i ominięcia pułapek, a udany atak na stocznie wroga solidne nadszarpnie kondycję wojenną Syndykatu. „Przeciw” są zmęczeni nieustannym pogotowiem bojowym marynarze i oficerowie Sojuszu. Nie wierzą w sens zapuszczania się na terytorium wroga. Narasta bunt, który coraz poważniej zagraża pozycji Geary’ego.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 82
Перейти на страницу:

— Sir, prosił pan o informację, kiedy eskadra Bravo rozpocznie wycofywanie z czwartej planety. Właśnie otrzymaliśmy taką wiadomość, a dane z obserwacji wizualnej potwierdzają ruch wszystkich jednostek.

— Dziękuję. — Geary położył się, dziękując przodkom, że tym razem otrzymał dobrą wiadomość i nikt nie wymaga od niego podjęcia działania. Na dodatek mógł się już przestać martwić strumieniami cząsteczek wystrzeliwanymi z powierzchni planet.

— Wiesz — z boku dobiegł go głos Wiktorii — oni zaczną podejrzewać, że coś ukrywasz.

— Tak myślisz?

— Ja to wiem, John. Czy kiedykolwiek wcześniej blokowałeś sygnał wizyjny? Nie wydaje mi się. No i ściszasz głos, kiedy mówisz. Na pewno już się zastanawiają, kogóż to nie chciałeś obudzić.

— Szlag… — Jej słowa sprawiły, że powróciły obawy. — Mogą pomyśleć, że to ktoś z floty. — Właśnie takiej sytuacji zawsze starał się uniknąć.

Wiktoria oparła się na łokciu i posłała mu uśmiech.

— Wychodzi na to, że powinnam teraz powiadomić całą flotę, że sypiam z jej bohaterskim wodzem. Tylko jak to zrobić?

Skrzywił się.

— Nie chcę, żeby nasz związek stał się sprawą publiczną. Powinniśmy zachować prywatność.

— John, nic, co dotyczy ciebie, nie będzie nigdy sprawą prywatną. Jeśli do tej pory tego nie rozumiałeś, czas to zmienić.

— Ale tu chodzi o ciebie, nie o mnie.

— Czyżbyś stawał w obronie mojego honoru? — Rione znów wydawała się rozbawiona. — Jestem wystarczająco dorosła, żeby zadbać o niego sama. A dla twojej wiadomości, decydując się na ten związek, miałam świadomość, że prędzej czy później stanie się on kwestią publiczną.

To przypomniało Geary’emu niedawne rozważania, czy Rione przypadkiem nie związała się z nim nie dla niego samego, lecz dla władzy, jaką posiada. Oczywiście gdyby tak było, nigdy by się sama do tego nie przyznała, a jeśli się mylił, okazałby się wielkim głupcem, wyciągając swoje zarzuty na światło dzienne.

— Nasz związek nie jest nielegalny ani nie na miejscu — zauważyła Rione. — Jeszcze dzisiaj powiadomię o nim wszystkich dowódców okrętów Republiki Callas i Federacji Szczeliny. Do niedawna zaprzeczałam wszelkim pogłoskom, jakie krążyły pośród nich na nasz temat, ale teraz uważam, że powinnam powiedzieć prawdę. To kwestia wzajemnego zaufania. W ten sposób będziemy mogli przyjąć, że cała flota również wie o wszystkim.

— Naprawdę musimy w to mieszać całą flotę? — roześmiał się Geary.

— Tak — Wiktoria spojrzała na niego bardzo surowo — i ty o tym doskonale wiesz. Jeśli nadal będziemy ukrywali przed ludźmi nasz związek, mogą pomyśleć, że uważamy go za coś niewłaściwego.

— Ale przecież nie robimy nic złego.

— Chcesz mnie przekonywać, John? Teraz, kiedy leżymy razem w łóżku? Nie sądzisz, że to trochę za późno?

— Po prostu staram się zachowywać poważnie… Słuchaj, jest coś, na czym mi zależy. Zawsze mogłem na tobie polegać i nie chciałbym, aby to się zmieniło.

— O co ci chodzi? — zapytała leniwie.

— Bądź nadal sceptyczna wobec moich planów. Zadawaj dociekliwe pytania. Jesteś jedyną osobą w tej flocie, która potrafi podawać w wątpliwość i analizować moje plany, zamiast natychmiast wcielać je w czyn. Niech tak zostanie.

— Mam być wymagająca? — upewniła się Rione. — To będzie trochę niezręczne, ale z przyjemnością spróbuję sprostać temu zadaniu.

— Mówię poważnie, Wiktorio — obruszył się Geary.

— Może Wiktoria nie będzie w stanie zastosować się do twej prośby, ale pani współprezydent Rione na pewno będzie cię obserwowała swoim sceptycznym okiem. Czy teraz czujesz się lepiej?

— Tak.

— Zatem pozwól mi spać. Dobranoc raz jeszcze. — Odwróciła się do Geary’ego plecami, które były szaleńczo piękne, czego jak podejrzewał, nawet sobie nie uzmysławiała. Z trudem oderwał od niej wzrok i przez chwilę leżał gapiąc się w sufit.

Zatem Wiktoria ma zamiar oznajmić całej galaktyce, iż sypiamy ze sobą. Cóż, zdaje się, że ma rację, trzeba to zrobić. Gdyby rozniosły się pogłoski, że utrzymuję stosunki z kimś z podwładnych, mógłbym mieć kłopoty. Ale nie wiem, jak zniosę to, że cała flota się o nas dowie, bo chyba nie jestem jeszcze pewien, co do niej czuję. Może potrzebuję kogoś silnego u swego boku? A może to po prostu fizyczny pociąg, a ja sam siebie oszukuję, że chodzi o coś więcej? Nie, to niemożliwe. Wiktoria jest wyjątkową osobą i lubię w niej prawie wszystko, chociaż martwi mnie, że jej ciepło i łagodność znikają, gdy tylko przestaniemy się kochać. Chyba coś przede mną ukrywa. Nie, to nie tak. Ona na pewno ukrywa bardzo wiele. Kiedy wrócimy do przestrzeni Sojuszu, może uznać, że już jej się znudziłem, i odejdzie albo uzna, że za wszelką cenę musi powstrzymać „Black Jacka”, a może po prostu nic nie zrobi, tylko będzie czerpała korzyści z tego, że stoi u mojego boku.

Istnieje też możliwość, że najzwyczajniej w świecie zależy jej na mnie.

Daj spokój, Geary, nie masz bladego pojęcia, co ty albo ona będziecie czuli, kiedy wrócicie do przestrzeni Sojuszu, czy wspólnie udacie się na Kosatkę i weźmiecie ślub, czy tylko uściśniecie sobie dłonie i rozejdziecie się, by nie zobaczyć się już nigdy w życiu.

Myślę, że na decyzję przyjdzie pora, kiedy dotrzemy do domu. Jeśli dotrzemy do domu.

Danych wywiadowczych zebranych na Sancere było sporo, ale gdy przyszło co do czego, okazało się, że nie na wiele się przydadzą. Zespoły desantowe zgrały terabajty danych ze wszystkich dostępnych terminali, lecz w żadnym z nich nie znaleziono nic wartościowego. Podjęto także kilka kapsuł ratunkowych z syndyckiej eskadry Bravo, ale uratowani marynarze wiedzieli jedynie, że wracają z bitwy o Scyllę, układ w pobliżu granic z Sojuszem. Oficerowie mogliby powiedzieć więcej, niestety wszystkie kapsuły z wyższymi stopniem rozbitkami unicestwiła implozja wrót. Sama bitwa o Scyllę zakończyła się chyba krwawym remisem, obie strony wycofały resztki flot do sąsiednich systemów. Z tego co Geary pamiętał, już w jego czasach opuszczono większość niewielkich instalacji przemysłowych mieszczących się na Scylli, o którą obie strony walczyły zażarcie od samego początku konfliktu.

Strzelali do siebie jak szaleni, a potem po prostu uciekli — skomentował to wydarzenie w myślach Geary. — To nie była duża bitwa. Na Sancere przybyła niemal cała eskadra biorąca w niej udział, a siły Sojuszu były porównywalne. Ale ta wiedza nie pozwala mi na wysnucie jakichkolwiek dalej idących wniosków, nie wiem bowiem, jak się ma sytuacja na innych frontach tej wojny.

Sfrustrowany tą konkluzją Geary odszukał klawisz komunikatora łączący go z komórką wywiadu na Nieulękłym.

— Mówi kapitan Geary, chciałbym porozmawiać z najstarszym stopniem syndyckim marynarzem, jakiego podjęliśmy na Sancere. Im szybciej, tym lepiej.

Odpowiedź przyszła dopiero po chwili.

— Chwileczkę… — W przerwie Geary usłyszał, jak ktoś w tle przeraźliwie krzyczy. — Tak jest, sir! Chce pan to zrobić wirtualnie czy raczej osobiście?

— Osobiście. — Geary nie potrafił się pozbyć wrażenia, że połączenia wirtualne nie oddają wszystkiego, nieraz obawiał się wręcz, że nie zauważa drobnych gestów, które tak wiele potrafią dopowiedzieć przesłuchującemu. Wedle jego wiedzy programy wizualizacyjne dążyły do wygładzania transmisji, usuwając z nich wszystko to, co nie pasuje do schematu. A przecież to właśnie subtelności są najważniejsze. — Zejdę do was za parę minut.

Dział wywiadu mieścił się za naprawdę grubymi grodziami. Przed nimi czekał już podenerwowany porucznik, który natychmiast wprowadził Geary’ego do strefy bezpieczeństwa. Za każdym razem gdy komodor tutaj wchodził, zadziwiał go panujący wokół spokój, choć były to pomieszczenia praktycznie niczym się nie różniące od innych biur — wszędzie stały identyczne regały, a na blatach leżały sterty papierzysk i tradycyjny sprzęt. Zgodnie z tradycją pomieszczenia wywiadu stanowiły odosobnioną enklawę. Paradoksalnie, wysoki stopień zabezpieczeń zaowocował luźniejszą atmosferą.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)