Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Nieustraszony [Fearless - pl]
Nieustraszony [Fearless - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Nieustraszony [Fearless - pl]

Электронная книга - «Nieustraszony [Fearless - pl]». Краткое содержание книги:

Flota Sojuszu, ścigana przez przeważające siły Syndykatu, przemierza wrogie systemy gwiezdne. Dowodzi nią legendarny John „Black Jack” Geary, heros z zamrażarki, bohater wracający między żywych po 100 latach hibernacji. Załogi jego okrętów nie ustają w wysiłkach, by wrócić do macierzystych portów i dostarczyć tam klucz do zwycięstwa, czyli klucz do wrogiego hipernetu. Geary — świadom, że Syndycy chcą wciągnąć jego flotę w zasadzkę — musi działać z zaskoczenia. Stąd pozornie szalony plan ataku na system Sancere. Argumenty „za” są solidne: z Sancere flota Sojuszu ma do wyboru wiele dróg powrotu i ominięcia pułapek, a udany atak na stocznie wroga solidne nadszarpnie kondycję wojenną Syndykatu. „Przeciw” są zmęczeni nieustannym pogotowiem bojowym marynarze i oficerowie Sojuszu. Nie wierzą w sens zapuszczania się na terytorium wroga. Narasta bunt, który coraz poważniej zagraża pozycji Geary’ego.
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 82
Перейти на страницу:

— Szlag! — Czy powinien zagrozić zniszczeniem planety? Czy to powstrzyma ludzi, którzy już wykazali się całkowitym brakiem zainteresowania losem cywili? Jeśli nie posłuchają, będzie musiał urzeczywistnić swoje groźby. — Potrzebujemy tej żywności. Czy sprawdziliście jej przydatność?

— Częściowo. Nie zdawali sobie sprawy, że przybywamy właśnie po żywność, więc jej nie zatruli.

Carabali wymieniła trzy opcje… Musi być jeszcze czwarta. Kompromis rzadko przydaje się w akcjach wojskowych, ale tym razem nie mieli innego wyjścia.

— Nakażemy ludności cywilnej opuszczenie tego terenu. Ogłoście, że po upływie wskazanego czasu każdy, kto nadal będzie się tam znajdował, zostanie zastrzelony. Może to podziała.

Carabali powoli skinęła głową.

— Może… Ale jeśli pan sądzi, że wszyscy cywile odejdą, jest pan w błędzie. Część zawsze zostaje. Jedni z głupoty, inni ze strachu albo dlatego, że nie potrafią się zdecydować. Zawsze mamy takich w strefie walki.

— Ale rzadko aż tak wielu.

— To prawda, sir.

Geary pokręcił głową.

— Nie mamy innego wyjścia. Syndyckie oddziały specjalne zapędziły nas do rogu. Szkoda, że nikt jeszcze nie wymyślił pocisków samonaprowadzających się na zło.

— Obawiam się, że wszyscy dowódcy w historii marzyli o czymś takim, sir — powiedziała Carabali. — Oczywiście oprócz tych, którzy przewodzili siłom zła.

— Wykonajcie rozkaz, pułkowniku. Dajcie cywilom wystarczający czas na przemyślenie sprawy i opuszczenie terenu, ale nie narażajcie naszych oddziałów. — Już gdy wypowiadał te słowa, dotarło do niego, że właśnie wydał jeden z tych niezwykle frustrujących rozmytych rozkazów, których tak bardzo sam nienawidził. Był więc winien Carabali nieco precyzji. — Co pani powie na pół godziny?

— Wolałabym piętnaście minut, sir. To w zupełności wystarczy do oczyszczenia takiego terenu.

Nie powinienem dyskutować z oceną dowódcy na polu walki — pomyślał Geary.

— Zatem piętnaście minut.

— Czy po tym terminie mamy zgodę na użycie siły?

— Możecie robić wszystko, o ile nie przebijecie przy okazji pancerza zewnętrznego. Nie chciałbym, żeby nastąpiła dekompresja.

Carabali uśmiechnęła się, niedawna złość zniknęła bez śladu, ustępując prawdziwej radości.

— Tak jest. Natychmiast przekażę ustalone rozkazy. Dziękuję, sir!

— Nie ma za co. — Geary oparł się wygodniej, jak tylko zakończyła się transmisja i zauważył, że na mostku znów pojawiła się Rione. Chyba wszystko słyszała. — Zdaje się, że uszczęśliwiłem właśnie pułkownika korpusu piechoty — wyjaśnił.

— Swoją panią pułkownik? Doprawdy? Pozwoliłeś jej kogoś zabić?

— Najprawdopodobniej… — Geary zawahał się, sprawdzając system w poszukiwaniu kolejnych śladów zagrożenia.

Ale syndycka eskadra nie wykonała jeszcze żadnego ruchu, a nikt inny nie przebywał w tej części systemu. Komodor wrócił więc do obserwacji obrazów przesyłanych przez siły desantowe, w każdym okienku dostrzegał to, co aktualnie znajdowało się w polu widzenia poszczególnych dowódców znajdujących się w orbitalnym mieście. Wybrał na chybił trafił jednego komandosa i powiększył obraz na cały wyświetlacz.

Porucznik, na którego padło, spoglądał na skupisko budynków położone za niewielkim placem. Dalej Geary mógł zobaczyć nieco szerszy pejzaż miasta, które zaprojektowano w formie wielkiego wirującego walca, aby uniknąć instalowania kosztownej sztucznej grawitacji.

W jednym z budynków coś błysnęło i obraz przesunął się niezwykle szybko, kiedy porucznik odruchowo schylił głowę. W polu widzenia pojawiły się odłamki ściany rozłupanej pociskiem dość dużego kalibru. Geary włączył dźwięk i usłyszał odbijające się echo wystrzału. W tle rozlegały się podobne odgłosy, świadczące o nieustannej wymianie ognia. Nagle wszystko utonęło w głośnym komunikacie, który nadano właśnie w tej chwili.

— Ten sektor ma być natychmiast ewakuowany. Wszyscy obywatele Światów Syndykatu mają bezzwłocznie przenieść się za linię ulicy Piątej. Każdy, kto pozostanie, będzie traktowany jak żołnierz sił wroga.

Komunikat powtórzono kilka razy. Geary oczami porucznika widział, jak z budynków wysypują się kobiety, mężczyźni i dzieci. Wszyscy uciekali. W oddali pojawił się mężczyzna z bronią, który gniewnymi gestami powstrzymał czoło fali uchodźców.

— Zdejmij go — rozkazał komuś porucznik. Geary usłyszał charakterystyczny dźwięk i niemal w tej samej chwili zobaczył, jak mężczyzna z bronią podskakuje, jakby otrzymał silny cios w szczękę, a potem zwala się bezwładnie na ziemię i nieruchomieje. Cywile znów ruszyli do ucieczki, depcząc po ciele zabitego.

Geary sprawdził kilka innych obrazów, sytuacja wszędzie przedstawiała się podobnie. Tu i ówdzie oddawano sporadyczne strzały w kierunku komandosów, ale ledwie upłynął termin ultimatum, kolejne zabudowania zaczęły wylatywać w powietrze, gdy spadały na nie pociski z ciężkiej broni.

Czy ja naprawdę wyraziłem na to zgodę? — zapytał się w duchu Geary. — Wychodzi na to, że tak…

Wiedział, że w budynkach mogą się nadal znajdować cywile, ale czuł się rozgrzeszony myślą, że decyzję wymusiło na nim zachowanie wroga. Mimo to daleko mu było do spokoju. Walka z okrutnym przeciwnikiem, który zmusza człowieka do popełniania równie okrutnych czynów, jest czymś obrzydliwym.

Zrobię to, co będzie konieczne, ale nic więcej, wy cholerne sukinsyny — pomyślał. — Nie będziecie mogli oskarżać mnie ani tej floty o zbrodnie na ludności cywilnej.

Operacja przenoszenia żywności i surowców na transportowce floty trwała niemal cały dzień. Wahadłowce zajmowały się dystrybucją zagrabionych zapasów, rozwożąc je na poszczególne okręty. Większe jednostki co jakiś czas oddawały salwy w kierunku powierzchni planety, aby unieszkodliwić ostatnie instalacje obronne wroga. Żadna z baterii naziemnych nie zdołała oddać choćby jednego celnego strzału, żadna też nie przetrwała kontrataku. Ale kolejne wciąż próbowały szczęścia.

Dwadzieścia godzin po wejściu na orbitę trzeciej planety Geary wreszcie wydał swoim okrętom rozkaz wycofania się i zaczął przeglądać listę zarekwirowanych Syndykatowi towarów. Po serii gwałtownych starć pomiędzy komandosami a siłami specjalnymi Syndykatu orbitalne miasto zamieniło się w gruzy, toteż dano mu spokój.

Natomiast w pobliskich magazynach sytuacja przedstawiała się zupełnie inaczej. Geary po upewnieniu się, że załogom umożliwiono ewakuację, nakazał ich zniszczenie. Wprawdzie zostały niemal doszczętnie ogołocone przez flotę Sojuszu, ale Geary nie chciał dopuścić do tego, żeby Syndycy ponownie z nich korzystali.

Sancere nie było jedynym systemem, który zaopatrywał flotę Syndykatu w nowe okręty. W innych stoczniach także powstawały wielkie pancerniki i mrowie lżejszych jednostek. A pracowały na to w pocie czoła wszystkie systemy gwiezdne skupione w Syndykacie. Ale zniszczenie tutejszych stoczni powinno zaboleć wroga. Na pewno zmniejszy się i to znacznie, jego zdolność do uzupełniania strat ponoszonych w bitwach.

— Do wszystkich jednostek, dobra robota. — Geary ziewnął widząc, że wszystkie jednostki zmierzają już do strefy koncentracji daleko poza orbitą czwartej planety. — Panie i panowie, udaję się na zasłużony odpoczynek.

Desjani posłała mu znużony uśmiech, gdy opuszczał mostek. Wkrótce potem zaczęła się przygotowywać do zdania służby.

Geary szedł w kierunku swojej kajuty zmęczony, ale i zadowolony. Myśli zaprzątało mu pytanie, czy na miejscu zastanie Wiktorię Rione…

— Geary, słucham. — Choć jeszcze nie otrząsnął się ze snu, nie zapomniał wyłączyć wizji w komunikatorze.

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)