Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 91
Перейти на страницу:

Dubhe natychmiast rozpoznała cechy swojej klątwy. Jej pieczęć z pewnością była tego rodzaju magią.

— Rzuciłem ją przeciw mężczyźnie, który był z Reklą. I to nie dlatego, że mnie atakował czy chciał zabić. Wiem, jak obezwładnić nieprzyjaciela, niekoniecznie go wykańczając. — Przełknął ślinę. — Zrobiłem to dlatego, że był Zabójcą. Nie było innego powodu.

Dubhe pomyślała o chwili, kiedy Lonerin runął w przepaść, wiele dni wcześniej, o przepełnionym nienawiścią spojrzeniu, tak nietypowym dla niego i tak palącym, jakie dostrzegła w jego oczach.

— Dlaczego ich nienawidzisz? — spytała.

— Miałem osiem lat i zachorowałem na czerwoną febrę.

Dubhe znała tę chorobę. Zresztą przez całe wieki była to jedna z plag Świata Wynurzonego. Atakowała głównie dzieci i objawiała się niedającymi się zahamować gorączkami krwotocznymi. Prawie zawsze kończyło się to śmiercią z wykrwawienia. Wszyscy w Świecie Wynurzonym panicznie się jej obawiali.

— Moja matka była sama, bo mój ojciec porzucił ją przed moim narodzeniem. Miała tylko mnie. Wtedy poszła do Czarnego Boga, do Thenaara, i zgłosiła się jako Postulantka.

Lonerin przesunął dłonią po twarzy.

Podjął opowieść.

— Wyzdrowiałem, ale moja matka już nie wróciła. Razem z sąsiadką, której mnie powierzyła, poszliśmy nawet szukać jej w świątyni, ale nie było po niej śladu. Dopiero po kilku miesiącach dowiedziałem się, co się stało. Było takie pole, blisko miejsca, gdzie się bawiliśmy… pełne kości… odkryliśmy je z moimi kolegami… poszliśmy tam… i ona… tam była.

Dubhe wyobraziła sobie tę scenę. Przeszył ją dreszcz. Milczała. Nie było nic, co mogłaby powiedzieć, wiedziała o tym.

— Zabraliśmy ją i pochowaliśmy. Mnie oddano mojemu wujowi. Przez kilka lat myślałem o tym, żeby zemścić się w jakikolwiek sposób. Zniszczyć Gildię, zabić tych wszystkich łajdaków, nawet za cenę życia. Potem poznałem mistrza Folwara, który powiedział mi, że jest inna droga. Żal doprowadziłby mnie donikąd. Musiałem za to pozwolić mu zaowocować i przekształcić go w siłę. Dlatego zacząłem uczyć się magii, aby nadać sens całemu mojemu bólowi i nienawiści. To dlatego dałem się wysłać do Domu jako szpieg, dlatego dalej prowadziłem misję.

Dubhe opuściła wzrok. Oglądała go w nowej szacie, której nie znała.

— Zwęgliłem mu rękę. I sprawiło mi to wielką przyjemność. I chociaż zrozumiałem, że walczył, bo kochał Reklę, pragnąłem, aby zginął. Ale się powstrzymałem.

No właśnie. Taka była między nimi różnica. On miał jeszcze wybór, mógł zatrzymać się przed otchłanią. Ona nie. Ona za każdym razem zostawała pociągnięta dalej.

— Ja też popełniłem błąd. Też uległem. Nie musisz czuć się winna.

Dubhe uśmiechnęła się gorzko.

— Naprawdę chcesz porównywać swój moment słabości z masakrą, jakiej dokonałam tam, na skale?

— Nie byłaś sobą, nie miałaś innego wyboru. Czy naprawdę sądzisz, że lepiej by było pozwolić, by Rekla cię zabiła? Co byś przez to zyskała?

Dubhe opuściła wzrok. Nie wiedziała, ale wszystko było lepsze od bólu, który teraz czuła, przerażenia i wstrętu do siebie samej.

— To klątwa, to ta przeklęta pieczęć. To ona cię pożera i sprawia, że tak się czujesz. To nie ty, rozumiesz? — Lonerin siłą wziął jej rękę, ścisnął ją i długo, wymownie popatrzył jej w oczy.

— Ty nigdy nie zabiłeś, nie możesz zrozumieć… Tu nie chodzi o powód, dla którego to robisz, Lonerinie. Nie liczy się, czy miałeś rację, zabierając to życie; nie liczy się, czy był to wypadek, czy coś innego. Liczy się, że to zrobiłeś. I już nic nie jest takie, jak wcześniej. Śmierć wchodzi do twoich żył, zatruwa cię. Mój Mistrz… to dlatego umarł. A Bestia… ona nie jest poza mną, jest we mnie.

Lonerin gwałtownie potrząsnął głową.

— Nie, całkowicie się mylisz. Ty nie jesteś morderczynią, nigdy nią nie byłaś. To okoliczności, a teraz klątwa cię do tego sprowadziły. Ale ty, ty nie masz nic wspólnego ze śmiercią.

Jego wzrok był intensywny i szczery. On w to wierzył albo przynajmniej chciał w to wierzyć. Dubhe poczuła ukłucie bólu.

Gdyby naprawdę mnie kochał, zrozumiałby. A gdybym ja naprawdę go kochała, wystarczyłoby mi to spojrzenie.

Ale nie wystarczało jej. Była sama. Sama ze swoim przerażeniem. I chociaż on wszystko widział, nie zrozumiał. Nie kochał tego wszystkiego, czym ona była, nie kochał jej dłoni splamionych krwią. Kochał jej obraz, jej kruchość i jej słabość. A ona? Kochała to, co w nim przypominało jej Mistrza, kochała jego świat, gdzie możliwe było podejmowanie decyzji, jego pewność.

— Przysiągłem ci, że cię ocalę, i zrobię to. Uwolnię cię od klątwy, nie zatrzymam się przed niczym i już nigdy nie będziesz musiała uczynić niczego tak straszliwego. Z moją matką nie udało mi się, ale z tobą będzie inaczej. Zobaczysz, kiedy usunę klątwę, wreszcie będziesz wolna.

Jak to fałszywie brzmiało! Nawet gdyby udało mu się uwolnić ją od klątwy, nie mógł jej ocalić. Bo jej klatką była nie tylko pieczęć. Jej więzienie było bardziej rozległe, a on nigdy go nie dostrzegał.

A jednak Dubhe uśmiechnęła się. Ścisnęła jego dłoń. To jego usiłowanie kochania jej i tak ją wzruszało.

— Dziękuję — mruknęła głosem nabrzmiałym od płaczu.

Lonerin odnalazł jej usta na długi pocałunek, a ona wiedziała, że będzie to ostatni.

21. Dawny dług

Dohor wkroczył do świątyni marszowym krokiem. Yeshol już tam na niego czekał, klęcząc w ławce przed posągiem Thenaara. Modlił się i Dohor już od drzwi słyszał jego monotonny głos. Skrzywił się. Sam nigdy nie był religijny. Jego żona często kurczowo czepiała się wiary, zwłaszcza tuż przed śmiercią, kiedy choroba ją już zniszczyła. On nie. Postrzegał religię jako czyste narzędzie władzy i dlatego odczuwał litość dla tych, którzy naprawdę w to wierzyli.

„Bogowie istnieją, Dohorze, i w końcu i ty będziesz się musiał z nimi rozliczyć” — powiedziała mu kiedyś jego żona. W odpowiedzi tylko zaśmiał jej się w twarz: z jego punktu widzenia były to jedynie głupie przesądy.

— No i? — spytał donośnym głosem, stanąwszy za Yesholem.

Zobaczył, jak plecy starca prostują się na chwilę, po czym znowu usłyszał jego modlitwę. Nigdy nie mógł nadziwić się impertynencji tego człowieka w stosunku do swojej osoby. Zresztą to właśnie z uwagi na jego niezależność tak go cenił.

Kiedy Yeshol skończył, podniósł się. Pokłonił się przed Dohorem, pochylając głowę.

— Modliłem się.

To usprawiedliwienie zaskoczyło Dohora swoją niesłychaną prostotą i bezczelnością. Stwierdził jednak, że nie ma potrzeby stawania w obronie swojego autorytetu.

— Oczywiście, ty słuchasz pana stojącego wyżej ode mnie, czy tak? — spytał drwiąco.

Yeshol ograniczył się do enigmatycznego uśmiechu, po czym spoważniał.

— Kazałem was wezwać, bo muszę przekazać wam bardzo poważną wiadomość.

Dohor wcale się tym wstępem nie przejął. Dla Yeshola wszystkie wiadomości, jakie mu przekazywał, były nadzwyczajnej wagi.

— A więc? — popędził go już zniecierpliwiony.

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)