Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 91
Перейти на страницу:

Krzyk za nim sprawił, że aż podskoczył. Filia rozpaczliwie starał się wyrwać z zaklęcia, które go krępowało. Patrzył na scenę z rozpaczą, z oczami pełnymi szaleńczej troski.

Stopy Rekli przestały się poruszać, a straszliwy dźwięk — łamanych kości — wypełnił nienaturalną ciszę, jaka nastąpiła po krzyku Filii. Dubhe nie zwolniła uchwytu, odwróciła się jedynie w ich kierunku, a jej oczy płonęły straszliwym światłem. Lonerin zamarł. To nie mogła być ona. Jej spojrzenie, wargi wykrzywione w szyderczym uśmiechu, twarz powalana krwią.

— Moja pani! — wrzasnął Filia, całkiem oszalały. Chociaż był wykończony, już udało mu się uwolnić jedno ramię i desperacko czołgał się do wyrwy w złomowisku.

— Wytrzymajcie, moja pani, wytrzymajcie!

Wydawał się szalony.

Klątwa ją pożarła — pomyślał Lonerin z rosnącym poczuciem zgrozy.

Nie zdążył dokończyć myśli, kiedy Dubhe nadludzkim skokiem przebyła wyrwę, którą sam otworzył, i z impetem rzuciła się na Filię.

Patrzył, jak rozszarpuje go rękami, przemienionymi już w prawdziwą broń, tymi samymi, które kilka dni wcześniej go pieściły. Lonerin nigdy nie czuł się tak przygwożdżony przerażeniem, jak w tej chwili. Nie był w stanie nic zrobić, mógł tylko stać i patrzeć. Przez moment jego spojrzenie napotkało wzrok Filii. Nie był przerażony ani oszołomiony bólem. Po prostu patrzył na drugą stronę usypiska, na tę czarną kukiełkę leżącą na ziemi, a jego twarz miała wyraz nieskończonego smutku.

— Puść go! — Słowa wypłynęły mu na usta spontanicznie, chociaż rozumiał całą ich bezużyteczność.

Muszę ją uwolnić, muszę!

Rzucił się na nią, na jej nagle tak umięśnione ramiona. Jej siła była nadzwyczajna, więc jednym ruchem otrząsnęła się, ciskając nim o kamienną ścianę. Lonerin poczuł uderzenie i zabrakło mu oddechu. Kiedy podniósł oczy, Dubhe już przed nim stała, spragniona krwi, czytał to w jej oczach.

— Wróć do siebie, proszę cię!

Stała nieruchomo, patrzyła na niego z dzikim wyrazem twarzy, ale nie atakowała go, jakby zagubiona.

Lonerin pomyślał o jedynym możliwym rozwiązaniu. Całym powietrzem, jakie miał w piersiach, wykrzyknął słowo lithos. Dubhe natychmiast zesztywniała. On dał sobie zaledwie chwilę, aby odzyskać oddech, po czym nerwowo zaczął grzebać w leżącym tam w rogu chlebaku, rzuconym na ziemię podczas walki. Kiedy jego palce musnęły chłód szkła, poczuł, że nie wszystko stracone, że jeszcze mogli się uratować.

Ona tam jest, pod spodem, wystarczy łyk eliksiru, żeby wszystko znowu wróciło do normy. To był straszliwy wypadek, nic więcej. Dubhe nie jest stracona, nie jest zgubiona!

Podbiegł ku niej. Filia leżał na ziemi i ledwo słyszalnie płakał.

— Moja pani… moja pani… Rekla… — mruczał słabo, ze spojrzeniem wciąż utkwionym w tamtej stronie zwaliska, w ciele bez życia. Potem nastąpiła cisza.

Lonerin siłą otworzył usta Dubhe, a następnie wlał jej do gardła cały eliksir z buteleczki. Zobaczył, jak jej członki powoli uwalniają się z zaklęcia, poczuł, jak osuwa się w jego ramiona, słaba i zmęczona. Z lękiem przyjrzał się jej twarzy, ale nie widział wyłaniającej się Dubhe, którą znał. Oczy wciąż jeszcze były nabrzmiałe krwią, a jej mina nadal dzika.

Ona tam jest, klątwa jej nie pożarła! — powtórzył rozpaczliwie, ale nie mógł w to uwierzyć. Ból uderzył go jak pięścią.

— Dubhe… Dubhe…

Położył ją na ziemi, podtrzymując jej głowę. Ona zamknęła oczy, bladość jej twarzy była nie do opisania. Minęło kilka chwil, po czym pod powiekami coś się poruszyło. Kiedy się ocknęła, jej źrenice znów były czarną studnią, którą Lonerin tak kochał. Rysy jej twarzy rozciągnęły się w grymasie zwykłego bólu. Klątwa ponownie była pod kontrolą.

— Dziękuję, dziękuję… — mruczał Lonerin, nie dowierzając temu darowi. Trzymał ją ciasno przy sobie, kołysząc w ramionach.

— Wszystko dobrze, Dubhe, wszystko dobrze. Dałem ci eliksir, teraz poczujesz się lepiej.

Popatrzyła na niego i wymruczała jego imię. Potem straciła przytomność.

CZĘŚĆ TRZECIA

Widziałem, jak obydwoje wsiedli na Oarfa, najpierw Nihal, potem Sennar. Byliśmy obecni tylko ja i Soana, tak chcieli. To decyzja, którą rozumiem, i sądzę, że wszyscy powinniśmy ją zaakceptować. Pożegnaliśmy się krótko, zaledwie uścisk i kilka słów. To, co mieliśmy sobie do powiedzenia, powiedzieliśmy już w ciągu poprzedzających odlot wieczorów. Potem Oarf rozłożył swoje wielkie skrzydła i kilka razy machnął na próbę w delikatnym, porannym powietrzu. Potem po prostu wzbił się do lotu, a ja i Soana patrzyliśmy, jak staje się coraz mniejszy, lecąc w kierunku Saaru.

Odeszli, taka jest prawda. I nie wrócą. Odeszli do Nieznanych Krain.

Z zeznań Ida na posiedzeniu plenarnym Rady w sprawie zniknięcia Jeźdźca Smoka Nihal i członka Rady Sennara

20. Ocalenie

Lonerin został sam. W jednej ręce ściskał pustą buteleczkę, drugą podtrzymywał głowę Dubhe. Po całym tym zgiełku panująca na równinie cisza była ogłuszająca.

Oszołomiony rozejrzał się wokół. Po tamtej stronie gruzowiska znajdowało się ciało Rekli, jak mały, czarny tobołek w lustrze krwi. Z drugiej strony, w niemal dokładnym odbiciu pozycji Strażniczki Trucizn, leżał Filia, równie bezładnie.

Lonerin przez kilka chwil zatrzymał wzrok na jego twarzy o otwartych i wypełnionych bólem oczach zwróconych do kobiety, którą kochał. Ostatnia rzecz, jaką widział, jego ostatnia myśl. Nienawiść, jaką czuł do tego mężczyzny, wyparowała całkowicie, przechodząc w litość, która nim wstrząsnęła. Skąd ten cały ból? Dla kogo? Dla Thenaara?

Opuścił oczy na leżącą w jego ramionach Dubhe. Była bardzo blada. Nawet tym razem jej nie uratował. Mimo jego miłości i oddania klątwa miała wkrótce pochłonąć ją na zawsze. Lonerin był zmęczony, nie miał siły, żeby dalej iść. To było zbyt wiele. Przytulił Dubhe do siebie i poczuł słabe bicie jej serca. Chciało mu się płakać.

Potrzebna jest twoja pomoc, idioto, naprzód!

Zebrał się w sobie. Spróbował przeanalizować sytuację, ocenić fizyczny stan Dubhe. Było to jednak trudne: trawił go lęk i troska, i tylko ogromnym wysiłkiem udało mu się utrzymać przytomność umysłu.

Dubhe miała wielkie rozcięcie na piersi i przebitą na wylot dłoń. Zadrapania i wybroczyny widniały w zasadzie wszędzie, jej oddech był słaby, a bladość odbierająca nadzieję. Jeżeli szybko nie podejmie jakiejś decyzji, tym razem naprawdę ryzykuje, że ją straci.

Trzeźwość, Lonerin, musisz zachować trzeźwość!

Mdłości. Poczuł, jak podchodzą mu do gardła, razem ze słonym smakiem łez. Miał ochotę krzyczeć do utraty tchu, błagać niebo o pomoc. Był jednak przerażająco sam.

Drżącą dłonią przesunął po ranach Dubhe: tak naprawdę nie były bardzo ciężkie, ale straciła już zbyt wiele krwi. Należało zatamować krwotok. Lonerin jednak nigdy nie widział nikogo doprowadzonego do takiego stanu i był kompletnie nieprzygotowany do stawienia czoła tego rodzaju sytuacji.

Poczuł, że gwiżdże mu w uszach, a serce wali jak szalone. W jego wnętrzu jakiś głos krzyczał z przerażenia.

Powoli położył Dubhe na ziemi, a następnie złapał się za głowę i owładnęło nim konwulsyjne drżenie. Jego myśli kłębiły się jak szalone wokół obrazów śmierci i opuszczenia, a jedna wizja w szczególności wybijała się ponad wszystkie inne. Było to białe ciało, owinięte w długą, śnieżnobiałą koszulę. Obszerna czerwona plama na wysokości piersi i czarne włosy rozrzucone na czole i na ramionach. Jego matka w zbiorowej mogile.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)