Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 86
Перейти на страницу:

— SS było w Krakowie przed dwoma tygodniami. — Zacierał zakłopotany ręce. — Do dzisiaj nie mogą o tym zapomnieć. Pofatygował się do nich osobiście Obergruppenführer Globocnik.

— Gdziekolwiek się nie obrócę — powiedział March — natykam się na Globocnika!

— Przyleciał specjalnym odrzutowcem Gestapo prosto z Berlina. Miał upoważnienie podpisane przez samego Heydricha. Najwyraźniej zalazł im za skórę. Ciskał się i wrzeszczał. Wiedział dokładnie, czego szuka; zabrał tylko jedną teczkę. W porze lunchu już go nie było.

Globus, Heydrich, Nebe. March przyłożył rękę do czoła. Kręciło mu się w głowie.

— A więc tutaj się to kończy?

— Tutaj się kończy. Chyba że twoim zdaniem możemy znaleźć coś jeszcze w papierach Stuckarta.

Xavier rzucił okiem na pudła. Ich zawartość wydawała mu się martwa jak ludzkie prochy. Myśl o dalszym grzebaniu się w papierach wydawała mu się wstrętna. Chciał odetchnąć świeżym powietrzem.

— Zapomnij o tym, Rudi. Dziękuję.

Halder pochylił się, żeby podnieść z podłogi list od Heydricha.

— Ciekawe, że przesunięto konferencję z dziewiątego grudnia na dwudziestego stycznia.

— Jakie to ma znaczenie?

Halder rzucił mu współczujące spojrzenie.

— Czy rzeczywiście nie wychyliłeś ani razu łba z tej cholernej żelaznej puszki, w której nas zamknęli? Nie docierało do ciebie nic, co działo się w szerokim świecie? Siódmego grudnia 1941, zakuta pało, eskadry Jego Cesarskiej Mości, cesarza Japonii, Hirohito, zaatakowały zacumowaną w Pearl Harbour flotę Stanów Zjednoczonych. Jedenastego grudnia Niemcy wypowiedziały Ameryce wojnę. To chyba wystarczające przyczyny, żeby przełożyć jakąś konferencję, nie sądzisz? — Rudi szczerzył zęby w uśmiechu, ale powoli na jego miejscu pojawił się wyraz zamyślenia. — Zastanawiam się…

— Nad czym?

— Musiało być jakieś oryginalne zaproszenie, jeszcze przed tym — oświadczył, stukając palcem w papier.

— I co z tego?

— To zależy. Czasami nasi przyjaciele z Gestapo nie są tacy dokładni, jak im się wydaje. Zwłaszcza jeśli działają w pośpiechu…

March stał już przed regałem, lustrując wzrokiem półki. Po jego przygnębieniu nie zostało ani śladu.

— Które pudło? Odkąd zaczniemy?

— O konferencji na tym szczeblu Heydrich powinien uprzedzić uczestników co najmniej dwa tygodnie wcześniej. — Halder zajrzał do swoich notatek. — To oznacza, że powinniśmy zajrzeć do korespondencji Stuckarta z listopada 1941. Niech spojrzę. To będzie chyba pudło numer dwadzieścia sześć.

Stanął obok Xaviera i odliczał pudła, aż znalazł to właściwe. Wyjął je i objął ramionami.

— Nie bądź taki niecierpliwy, Zavi. Wszystko w swoim czasie. Historia uczy nas cierpliwości.

Ukląkł na podłodze, postawił pudło przed sobą i wyjął z niego całe naręcze papierów. Rzucał szybko okiem na każdy z nich, po czym odkładał go na stos z lewej strony.

— Zaproszenie na bankiet wydany przez włoskiego ambasadora: nudy. Konferencja organizowana przez Waltera Darrego w Ministerstwie Rolnictwa: nudy na pudy. — Trwało to przez jakieś dwie minuty. March stał obok, zaglądając mu przez ramię i zaciskając nerwowo dłoń w pięść. Nagle Rudi zastygł w bezruchu. — Cholera! — Przeczytał ponownie pismo i podniósł wzrok. — Zaproszenie od Heydricha. Wcale nienudne. Obawiam się, że wcale nienudne.

4

Niebo ogarnął chaos. Eksplodowała mgławica. Komety i meteory przelatywały nad głowami, znikały na moment, a potem wybuchały w zielonym oceanie blasku.

Pokaz ogni sztucznych nad Tiergarten zbliżał się do wielkiego finału. Nad Berlinem krzyżowały się niczym podczas nalotu smugi reflektorów.

March czekał właśnie, żeby skręcić w lewo w Unter den Linden, kiedy przed jego samochodem pojawiła się banda zataczających się esamanów. Dwaj z nich, spleceni ramionami, odstawili w świetle reflektorów coś w rodzaju pijackiego kankana; inni walili w karoserię albo przyciskali twarze do szyb. Z wytrzeszczonymi oczyma i wywalonymi z ust językami wyglądali jak stado małp. March wrzucił pierwszy bieg i powoli ruszył, potrącając z głuchym odgłosem jednego z tancerzy.

Wrócił na Werderscher Markt. Na weekend odwołano wszelkie policyjne urlopy. We wszystkich oknach jarzyło się elektryczne światło. Ktoś zawołał go w holu, ale March udał, że nie słyszy. Stukając obcasami zbiegł do piwnicy.

Bankowe skarbce, piwnice, schrony, podziemne archiwa… Powoli upodabniam się do troglodyty, pomyślał. Staję się jaskiniowcem, pustelnikiem, rabusiem papierowych grobów.

Gorgona z archiwum wciąż tkwiła w swojej norze. Czyżby w ogóle nie spała? Pokazał jej swoją legitymację. Przy głównym biurku siedziało kilku innych detektywów, kartkując ze znudzonym wyrazem twarzy wszechobecne brązowe akta. March usiadł w samym rogu sali. Zapalił boczną lampkę, nachylił klosz nisko nad stołem i wyciągnął z kieszeni munduru trzy kartki, które zabrał z Reichsarchiv.

Fotokopie nie były najlepszej jakości. Nastawili kopiarkę na zbyt słaby odcień, oryginały wrzucali krzywo i w pośpiechu. Nie winił o to Rudiego. On w ogóle nie chciał robić odbitek. Był ciężko przerażony. Po przeczytaniu zaproszenia od Heydricha ulotniła się gdzieś cała jego szczeniacka brawura. March musiał dosłownie siłą zaciągnąć go do fotokopiarki. Sporządziwszy kopie, Halder wrócił w te pędy do magazynu, wetknął papiery z powrotem do pudeł i odstawił je na półki. Na jego nalegania opuścili budynek Reichsarchiv tylnym wyjściem.

— Wydaje mi się, Zavi, że nie powinniśmy się teraz przez dłuższy czas widywać.

— Oczywiście.

— Wiesz, jak to jest…

Rudi jakby skurczył się w sobie: żałosna, bezradna postać. W tej samej chwili nad ich głowami zaczęły szumieć i wybuchać fajerwerki. March objął go.

— Nie rób sobie wyrzutów. Ja wiem, najważniejsza jest rodzina — powiedział i szybko odszedł.

Dokument pierwszy. Oryginalne zaproszenie od Heydricha, z dnia 19 listopada 1941:

W dniu 31 lipca 1941 Reichsmarschall Wielkiej Rzeszy Niemieckiej polecił mi, abym w koordynacji z innymi powołanymi do tego agencjami rządowymi zajął się przygotowaniem wszelkich niezbędnych działań organizacyjnych, technicznych i materialnych, które pozwolą na ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej w Europie. Reichsmarschall wyraził także życzenie, abym przedstawił mu zwięzły i całościowy szkic propozycji w tej sprawie. Załączam fotokopię dyrektywy.

Z uwagi na nadzwyczajne znaczenie wyżej wymienionych problemów oraz w celu wypracowania wspólnego poglądu zainteresowanych agencji rządowych na temat oczekujących nas dalszych zadań w kwestii ostatecznego rozwiązania proponuję omówić te sprawy podczas ogólnej dyskusji. Problem jest szczególnie palący, ponieważ od dnia 10 października Żydzi sukcesywnie opuszczają terytorium Rzeszy i Protektoratu, udając się w szeregu zorganizowanych transportów na Wschód.

Proszę w związku z tym, aby wspólnie z innymi zaproszonymi osobami, których nazwiska załączam, zechciał pan wziąć udział w dyskusji, która odbędzie się w dniu 9 grudnia o godzinie 12.00 w siedzibie Międzynarodowej Komisji Policji Kryminalnej w Berlinie, Am grossen Wannsee 56/58. Po dyskusji przewidziany jest lunch.

Dokument drugi. Fotokopia fotokopii, miejscami prawie nieczytelna niczym wyryta na starym nagrobku inskrypcja. Dyrektywa Hermanna Göringa skierowana do Heydricha z dnia 31 lipca 1941:

W uzupełnieniu zadania, które powierzyłem panu w dniu 24 stycznia 1939, a które dotyczyło rozwiązania problemu żydowskiego poprzez emigrację i ewakuację, polecam panu niniejszym przygotowanie wszelkich niezbędnych działań organizacyjnych, technicznych i materialnych, które pozwolą na ostateczne rozwiązanie problemu żydowskiego w granicach niemieckiej strefy wpływów w Europie.

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)