Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 86
Перейти на страницу:

March dojechał taksówką na Fritz-Todt Platz. Jego volkswagen wciąż stał przed blokiem Stuckarta, tam gdzie go przedwczoraj zostawił. Rzucił okiem na czwarte piętro. Ktoś zaciągnął story.

Na Werderscher Markt zostawił walizkę w swoim gabinecie i zadzwonił do oficera dyżurnego. Martin Luther wciąż był nieuchwytny.

— Tak między nami, March, Globus urządza nam tu prawdziwy dopust boży. Wpada co pół godziny, wydzierając się i grożąc, że jeśli go nie odnajdziemy, wszyscy wylądujemy w kacecie.

— Herr Obergruppenführer jest bardzo oddanym oficerem.

— O tak, z całą pewnością. — W głosie Krausego nagle zabrzmiał strach. — Wcale nie zamierzałem sugerować…

March odłożył słuchawkę. To powinno dać podsłuchującym jego rozmowy wiele do myślenia.

Postawił na biurku maszynę do pisania i wsunął w nią pojedynczy arkusz papieru. Zapalił papierosa.

Do: Oberstgruppenführera SS, Artura Nebego, 17.04.64

Reich Kriminalpolizei

Od: Sturmbannführera SS, X. Marcha.

1. Mam zaszczyt poinformować, że dzisiaj o godzinie 10.00 odwiedziłem siedzibę firmy Zaugg Cie, Bankiers przy Bahnhof Strasse w Zurychu.

2. Tajną skrytkę, na temat istnienia której dyskutowaliśmy w dniu wczorajszym, założył 8.07.1942 podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Martin Luther. Wydane zostały cztery klucze.

3. Skrytka otwierana była trzy razy: 17.12.1942, 9.08.1943 oraz 13.04.1964.

4. Kiedy sprawdziłem ją osobiście, okazało się…

March odchylił się na krześle i wypuścił w stronę sufitu kilka zgrabnych kółek dymu. Myśl o tym, że obraz wpadnie w ręce Nebego — żeby utonąć w jego kolekcji bombastycznych, kiczowatych Schmutzlerów i Kircherów — budziła w nim prawdziwą odrazę. To byłoby niemal świętokradztwo. Lepiej zostawić go w spokoju, w mroku podziemi. Przez chwilę trzymał palce na klawiszach maszyny, a potem napisał:

…że jest pusta.

Wysunął raport z maszyny, podpisał go i wsadził do koperty. Zadzwonił do gabinetu Nebego; kazano mu się natychmiast zgłosić. Odłożył słuchawkę i przez chwilę wpatrywał się w ceglany mur za oknem.

To nie był zły pomysł.

Wstał, podszedł do półki i poszukał na niej berlińskiej książki telefonicznej. Wyjął ją, odnalazł numer i żeby uniknąć podsłuchu, wszedł do sąsiedniego pokoju.

— Reichsarchiv — odparł męski głos, kiedy wykręcił numer.

Dziesięć minut później jego buty tonęły w miękkim dywanie w gabinecie Artura Nebego.

— Wierzysz w zbieg okoliczności, March?

— Nie, Herr Oberstgruppenführer.

— Nie — powtórzył Nebe. — Znakomicie. Ja też nie wierzę. — Odłożył szkło powiększające i odsunął na bok raport. — Nie wierzę, żeby dwóch zbliżonych wiekiem i rangą emerytowanych urzędników państwowych wolało popełnić samobójstwo, niż narazić się na oskarżenie o korupcję. Mój Boże… — Z jego ust wydarło się chrapliwe parsknięcie. — Gdyby każdy dygnitarz w Berlinie chciał pójść w ich ślady, ulice zasłałyby stosy trupów. Nie jest to też przypadek, że zamordowano ich obu w tym samym tygodniu, kiedy amerykański prezydent ogłosił łaskawie, że gotów jest nas odwiedzić.

Odsunął krzesło i pokuśtykał w stronę wypełnionej świętymi księgami narodowego socjalizmu małej biblioteczki. Były wśród nich „Mein Kampf Hitlera, „Mythus der XX. Jahrhunderts” Rosenberga, „Tagebücher” Goebbelsa. Oberstgruppenführer nacisnął guzik i grzbiety tomów odsunęły się, odsłaniając mały barek. March zorientował się, że nie było tam żadnych książek: wyłącznie przyklejone do drewnianej płyty ich grzbiety.

Nebe nalał sobie dużą wódkę i wrócił do biurka. March nadal stał przed nim, ani w postawie na baczność, ani na spocznij.

— Globus pracuje dla Heydricha — powiedział Oberstgruppenführer. — To proste. Globus nie podtarłby własnego tyłka, gdyby Heydrich nie powiedział, że nadeszła na to pora.

March nie odezwał się ani słowem.

— A Heydrich pracuje w przeważającej części dla Führera. A kiedy tego nie robi, pracuje dla samego siebie.

Nebe przytknął potężny kieliszek do warg. Wysunął z ust jaszczur-czy język i umoczył go w wódce. Przez chwilę milczał.

— Czy wiesz, dlaczego dogadujemy się z Amerykanami, March? — zapytał w końcu.

— Nie, Herr Oberstgruppenführer.

— Bo ugrzęźliśmy po uszy w gównie. Powiem ci coś, czego nie przeczytasz w gazetach małego doktorka. Do roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego mieliśmy osiedlić na Wschodzie dwadzieścia milionów ludzi. Taki był plan Himmlera. Do końca wieku dziewięćdziesiąt milionów. Zgoda, wysyłamy ich wszystkich zgodnie z harmonogramem. Kłopot polega na tym, że połowa chce wracać. Zwróć uwagę na ten kosmiczny paradoks, March: przestrzeń życiowa, w której nikt nie ma ochoty żyć. Terroryzm… — Nebe uniósł w górę kieliszek, w którym zabrzęczał lód. — Nie potrzebuję chyba tłumaczyć oficerowi Kripo, jak poważnym problemem stał się dla nas terroryzm. Amerykanie dostarczają pieniądze, broń, prowadzą szkolenia. Od dwudziestu lat podtrzymują przy życiu czerwonych. A my? Młodzi nie chcą walczyć, a starzy nie chcą pracować.

Potrząsnął siwą głową, nie mogąc się temu nadziwić, a potem wyłowił językiem kostkę lodu i wciągnął ją hałaśliwie do ust.

— Heydrichowi szalenie zależy na tym porozumieniu z Amerykanami. Gotów jest zabić każdego, kto stanąłby mu na drodze. Czy nie o to tutaj właśnie chodzi, March? Buhler, Stuckart i Luther… czy nie stanowili jakiegoś zagrożenia?

Oberstgruppenführer nie spuszczał z oczu jego twarzy. March patrzył prosto przed siebie.

— Na swój sposób, March, ty też jesteś chodzącym paradoksem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałeś?

— Nie, Herr Oberstgruppenführer.

— „Nie, Herr Oberstgruppenführer” — powtórzył, przedrzeźniając go, Nebe. — No to zastanów się teraz. Mieliśmy wychować pokolenie nadludzi, Űbermenschów. Mieli przejąć od nas rządy imperium. Nauczyliśmy ich posługiwać się twardą logiką; bezlitosną, nawet okrutną logiką. Pamiętasz, co kiedyś powiedział Führer? „Największym darem, jaki otrzymali ode mnie Niemcy, jest to, że nauczyłem ich jasnego rozumowania”. I co się stało? Niektórzy z was… być może nawet najlepsi… zaczynają posługiwać się tą bezlitosną twardą logiką przeciwko nam. Wiesz, co ci powiem? Cieszę się, że jestem już stary. Boję się przyszłości.

Przez chwilę milczał, zatopiony w rozmyślaniach. W końcu rozczarowany podniósł lupę do oka.

— A więc chodzi tylko o dzieła sztuki — mruknął. Przeczytał ponownie raport Marcha, a potem podarł go i wyrzucił do kosza.

Reichsarchiv strzegła Klio, muza historii: naga Amazonka dłuta Adolfa Zieglera, „najlepszego w Rzeszy specjalisty od włosów łonowych”. Patrzyła surowym wzrokiem wzdłuż alei Zwycięstwa, obserwując tłum turystów, którzy stali w długiej kolejce, czekając, żeby przedefilować przed złożonymi w Soldatenhalle kośćmi Fryderyka Wielkiego. Siedzące na jej olbrzymim spadzistym biuście gołębie przypominały alpinistów, którzy zapuścili się zbyt daleko na czoło lodowca. Z tyłu, nad wejściem do archiwum widniały wyryte w granicie, pozłacane litery. Cytat z Adolfa Hitlera: DLA KAŻDEGO NARODU WŁAŚCIWA HISTORIA WARTA JEST STU DYWIZJI.

Rudolf Halder zaprowadził Marcha na trzecie piętro. Pchnął podwójne drzwi i stanął z boku, żeby wpuścić go do środka. Wyłożony kamiennymi płytami korytarz wydawał się ciągnąć w nieskończoność.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)