Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М.
- Год: 1999
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-7150-479-9
- Переводчик: Marcin Krygier
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:
— Och, sądzę po prostu, że moja opowieść dobiega już końca. Widziałem, zrobiłem, poznałem więcej niż kiedykolwiek śmiałem zamarzyć. Ani też zasługiwałem. Zmrużyła oczy.
— Chcesz zrezygnować z dalszej kuracji desenektyzacyjnej? Posłuchaj, jeżeli czujesz się w jakikolwiek sposób winny z powodu funkcji, jaką pełniłeś pod qaxańską okupacją, w naszych czasach nikt nie…
— Nie o to chodzi — odparł łagodnym tonem. — Nie planuję wyrafinowanego samobójstwa, moja droga. I nie targa mną szczególne poczucie winy mimo moralnej dwuznaczności mego życia. Zdecydowanie uważam, że opuściłem moją epokę na pokładzie tego przeklętego splina, zrobiwszy więcej dobrego niż złego… Po prostu myślę, że widziałem już wystarczająco wiele. Wiem wszystko, co kiedykolwiek pragnąłbym wiedzieć. Wiem, że mimo fiaska projektu tych buntowników — Przyjaciół Wignera — Ziemia zostanie ostatecznie wyzwolona spod ucisku qaxów. Niczego więcej nie muszę wiedzieć. A już z całą pewnością nie chcę spoglądać na mozolne wyłanianie się przyszłości. Potrafisz to zrozumieć?
— Chyba tak — uśmiechnęła się Berg. — Choć powinnam skarcić cię za miałkość twych zamiarów. Przyjaciele Wignera snują plany sięgające po kres czasu.
— Owszem, a co się tyczy ich przyszłości, podejrzewam, że mają już własne pomysły względem niej.
Berg skinęła głową.
— Powtórzyłeś mi słowa Shiry. Powrócić do domu dłuższą drogą, żyjąc przez całe stulecia aż do momentu ponownych narodzin ich epoki… a wtedy co? Zacząć całą tę cholerną imprezę od początku?
— Być może. Choć słyszałem, że od chwili mojej rozmowy z Shirą zdążyli jeszcze trochę poobracać szarymi komórkami. Wspomniałaś o podróży kosmicznej z prędkościami podświetlnymi. Sądzę, że to przypadłoby Przyjaciołom do gustu, choćby ze względu na możność wykorzystania relatywistycznych zjawisk dylatacji czasu…
— …i powrotu do domu w ciągu stulecia, a nie piętnastu. — Uśmiechnęła się. — Cóż, to też jakiś sposób na zmarnowanie swojego życia.
— A ty, Miriam? Sama odbyłaś podróż trwającą stulecie. Dla ciebie musi to być równie wielki szok co dla mnie. Co ty zamierzasz począć?
Wzruszyła ramionami, burząc palcami włosy.
— Może zabiorę się z Przyjaciółmi? — mruknęła. — Może zawiozę ich do gwiazd i z powrotem, raz jeszcze przekroczę piętnaście stuleci…
— …i przekonam się, czy Michael Poole wyłoni się w przyszłości qaxańskiej okupacji, czy wynurzy się bohatersko z implodującego tunelu czasoprzestrzennego? — uśmiechnął się.
Spojrzała na zwieńczony tarczą Jowisza zenit, wyszukując spojrzeniem szczątki rozbitego portalu.
— Może dzięki temu poczułabym się lepiej — powiedziała. — Ale wiem, że utraciłam Michaela, Jasoft. Gdziekolwiek teraz jest, nigdy go już nie odnajdę.
Przez moment oglądali na leżących w trawie minikompach obrazy rozproszonej, koziołkującej materii egzotycznej. W końcu Parz powiedział:
— Chodźmy. Jest zimno, a powietrze jest rzadkie. Wracajmy na szalupę „Narlikara”. Nie pogardziłbym odrobiną ciepła. I jedzeniem.
Berg oderwała wzrok od nieba. — Jasne. To dobry pomysł, Jasoft.
Podniosła się na nogach zesztywniałych od długiego siedzenia. Jasoft czule chwycił ją pod ramię i razem ruszyli w stronę czekającej na nich szalupy.
Czasoprzestrzeń jest jak piana.
Strukturaczasoprzestrzeni podziurawiona jest kanalikami najprzeróżniejszych rozmiarów. Przy wielkościach mieszczących się w obrębie skali Plancka tunele powstałe na skutek zjawisk nieoznaczoności kwantowej rozmazują eleganckie Einsteinowskie linie czasoprzestrzeni. Niektóre z nich osiągają rozmiary wyrażalne w ludzkich jednostkach miary albo i większe — niekiedy spontanicznie, a niekiedy wskutek działania inteligencji.
Czasoprzestrzeń przypomina płytę lodu, poznaczoną zaburzeniami i cienkimi na włos szczelinami.
Gdy napęd superprzestrzenny Michaela Poole'a został uruchomiony wewnątrz zbudowanego przez ludzi złącza tunelowego, rezultat tego posunięcia porównywalny był do uderzenia drewnianym młotem w lodową krę. Pęknięcia rozbiegły się od miejsca uderzenia, rozprzestrzeniając się. Łączyły się z innymi w skomplikowanej, wciąż powiększającej się sieci, skupisku wzajemnie zasilających się dopływów, nieustannie powstających i przekształcających się, w miarę jak czasoprzestrzeń goiła się i ponownie rozpadała.
Zmasakrowany, zwęglony trup splina niosący kopułę mieszkalną „Kraba”, Michaela Poole'a i chmarę zbuntowanych limfobotów wyłonił się z zapadającego się tunelu w erze qaxańskiej okupacji z prędkością zbliżoną do szybkości światła. Energia rozdarcia tryskająca z umęczonej czasoprzestrzeni tunelu przekształciła się w promieniowanie wielkiej częstotliwości, w strumienie krótkotrwałych cząsteczek egzotycznych, bijące od koziołkującego przez kosmos splina.
Dla zewnętrznego obserwatora przypominało to eksplozję niewielkiego słońca wśród księżyców Jowisza. Potężne burze zrodziły się w gazowej atmosferze giganta. Jeden z księżyców uległ zniszczeniu. Ludzie ginęli, tracili wzrok.
Pęknięcia w rozpadającej się czasoprzestrzeni rozbiegały się z szybkością światła.
W systemie Jowisza znajdował się jeszcze jeden makroskopijny tunel czasoprzestrzenny: kanał skierowany ku przyszłości po zniszczeniu słońca qaxów, kanał, przez który qaxowie podróżowali w przeszłość z zamiarem zniszczenia ludzkości.
Pod wpływem piorunującego przybycia Poole'a — tak jak sam Poole tego oczekiwał to drugie zaburzenie czasoprzestrzenne nie zdołało utrzymać swej stabilności.
Jego wylot rozwarł się szerzej, obejmując tysiące mil i pochłaniając masę/energię niecodziennego statku Michaela Poole'a. Ikosaedralna, egzotyczna struktura oplatająca otwór tunelu eksplodowała zwierciadlanym odbiciem eksplozji, jakiej świadkiem piętnaście stuleci wcześniej była Miriam Berg. Potem portal implodował z szybkością światła. Grawitacyjne fale uderzeniowe pulsami popłynęły z zanikającego wylotu niczym promienie gwiazdołamaczy xeelee, rozbijając statki i księżyce.
Przez krótkotrwałą plątaninę kanalików zapadających się po jego przejściu w burzy fal grawitacyjnych i cząstek wysokoenergetycznych Michael Poole pokoziołkował bezradnie w przyszłość.
16
Łańcuchy zdarzeń oplatały przyszłość.
Człowiek o nazwisku Jim Bolder skierował swego nocnego myśliwca xeelee w samo serce macierzystego układu gwiezdnego qaxów, zmuszając ich do zwrócenia gwiazdołamaczy na własne słońce.
Qaxańska okupacja Ziemi załamała się nieodwracalnie. Odtąd ludzie już nigdy nie odnieśli poważniejszej klęski w walce z innymi młodszymi rasami.
Ludzie rozprzestrzenili się wśród gwiazd, sfera ich wpływów powiększała się z wielokrotnością szybkości światła. Nastąpił okres określany mianem asymilacji, kiedy to wiedza i potęga innych gatunków uległy wchłonięciu na skalę przemysłową.
Wkrótce jedynie xeelee stali na drodze ludzi do całkowitej dominacji.
Konflikt, jaki wtedy rozgorzał, trwał milion lat.
Gdy został rozstrzygnięty, we wszechświecie pozostała jedynie garstka ludzi i istot od nich pochodzących.
Projekty xeelee, nieubłagane funkcjonowanie zjawisk naturalnych, nadal zmieniały oblicze wszechświata.
Gwiazdy umierały. Powstawały inne gwiazdy, by zastąpić te, których czas się skończył… lecz w miarę jak pierwotna mieszanka wodoru i tlenu ulegała coraz większemu zanieczyszczeniu produktami rozpadu gwiazdowego, tempo formowania się nowych gwiazd malało wykładniczo.
A mroczniejsze siły wciąż pracowały. Gwiazdy starzały się… zbyt szybko.