Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М.
- Год: 1999
- Язык: польский
- Год: Zysk i S-ka
- ISBN: 83-7150-479-9
- Переводчик: Marcin Krygier
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Czasopodobna nieskończoność [Timelike Infinity - pl]». Краткое содержание книги:
Michael usiłował się uśmiechnąć i znaleźć zgrabną odpowiedź, lecz uczucie opuszczenia stanowiło powiększające się jezioro czerni w jego głowie.
— Nie — odparł. — Nic nie jest, cholera, w porządku.
Harry pokiwał głową z mądrą miną i wzbił się wyżej.
— Powinieneś zrozumieć, co się z tobą dzieje, Michael, Przenosimy się z jednego czasu w drugi. Pamiętasz, jak Jasoft Parz opisywał to przeżycie? Funkcje kwantowe łączące cię z twoim światem — nielokalne związki między tobą a wszystkim i wszystkimi, których kiedykolwiek dotykałeś, słyszałeś, widziałeś — rozciągają się i pękają… Zostajesz odizolowany tak, jakbyś dopiero co się urodził.
— Owszem — Michael zazgrzytał zębami, walcząc z uczuciem potwornego, psychicznego bólu. — To wszystko rozumiem. Ale to nic pomaga. Jak i nie pomaga to. że właśnie pozostawiłem za sobą Miriam. wszystkich i wszystko, co kiedykolwiek znałem, i to bez jednego słowa pożegnania. I nie pomaga to, że czeka mnie jedynie śmierć, a do ustalenia pozostaje tylko poziom bólu… Jestem przerażony, Harry.
Harry otworzył usta, by coś powiedzieć, lecz zaraz je zamknął. Przekonywująco odwzorowane łzy wezbrały w jego oczach.
Bezrozumny gniew ogarnął Michaela.
— Przestańże znowu odgrywać tę sentymentalną scenę, ty cholerna… kopio!
Harry uśmiechnął się samymi kącikami ust.
— Może uruchomimy silnik superprzestrzenny? — zaproponował cicho. — Skończymy z tym raz na zawsze?
Michael zamknął oczy i potrząsnął przecząco głową, czując sztywność boleśnie napiętych mięśni karku.
— Jeszcze nie. Poczekaj, dopóki nie znajdziemy się głębiej w tunelu.
Harry zawahał się.
— Michael, jaki właściwie wpływ na tunel będzie miało uruchomienie napędu superprzestrzennego?
— Całkowitej pewności nie mam — odparł Michael. — Skąd miałbym ją mieć? Nikt dotąd nie próbował czegoś tak głupiego. Posłuchaj, tunel to zaburzenie czasoprzestrzeni, utrzymywane w pozycji otwartej dzięki włóknom materii egzotycznej. I jest to zaburzenie niestabilne. Kiedy uruchamia się napęd superprzestrzenny, wymiarowość czasoprzestrzeni ulega lokalnym zmianom. Jeśli zrobimy coś takiego wewnątrz samego tunelu bardzo głęboko, w okolicy połowy jego długości, gdzie napięcia w zaburzonej czasoprzestrzeni muszą być największe nie przypuszczam, hy system sprzężeń zwrotnych tunelu zdołał utrzymać jego stabilność.
— I co wtedy?
Michael wzruszył ramionami.
— Nie mam pojęcia. Ale jestem pewien jak cholera, że Złącze stanie się nie do przebycia. I mam nadzieję, że zapoczątkowany przez nas kolaps rozwijać się będzie dalej, Harry. Nie zapominaj, że zbudowane zostały dalsze tunele czasoprzestrzenne, połączenia, wiodące w przyszłość późniejszą niż epoka Jima Boldera i jego heroicznych wyczynów. Nie zamierzam pozwolić na to, by kolejni qaxowie z tamtych czasów mogli cofnąć się w przeszłość, by raz jeszcze spróbować zmienić bieg historii.
— Czy potrafimy zamknąć tamte tunele?
— Może — Poole wzruszył ramionami. — Tunele wywołują wielkie naprężenia w strukturze czasoprzestrzeni, Harry…
— A my? — zapytał cicho Harry. Michael wytrzymał spojrzenie wirtuala.
— A jak sądzisz? Posłuchaj, Harry, przykro mi — zmarszczył czoło. — No więc, co chciałeś mi powiedzieć?
— Kiedy?
— Ten twój wielki sekret. Tuż przed zderzeniem z materią egzotyczną.
Głowa Harry’ego cofnęła się odrobinę dziwnym, nieśmiałym gestem.
— Och, miałem cichą nadzieję, że o tym zapomniałeś.
Michael zacmokał rozpaczliwie.
— Mój Boże. Harry, pozostało nam zaledwie kilka minut życia, a ty wciąż jesteś upierdliwy jak kij w dupie.
— Nie żyję.
— Co takiego?
— Nie żyję. To znaczy, prawdziwy Harry Poole. Oryginał. — Harry spojrzał Michaelowi prosto w oczy. mówiąc miarowym, rzeczowym tonem. — Nie żyję od trzydziestu lat, Michael. Właściwie jeszcze dłużej.
Michael, zagubiony w izolacji kwantowej, usiłował zrozumieć znaczenie tej wstrząsającej nowiny.
— Jak ty… on…
— Reakcja alergiczna na jeden z etapów kuracji desenektyzacyjnej. Nastąpił odrzut, moje ciało nie mogło dłużej tego znosić. Powiedzieli mi, że jeden pacjent na tysiąc reaguje w ten sposób. Zacząłem się gwałtownie starzeć. Ja, hmm… utrwaliłem tego wirtuala, gdy tylko zrozumiałem, co się ma wydarzyć. Nie miałem szczególnego pomysłu na jego spożytkowanie. Nie zamierzałem ci go posłać. Po prostu pomyślałem, że może kiedyś ci się przyda. Może nawet i pocieszy.
Michael zmarszczył brwi.
— Nie wiem. co mam powiedzieć. Przepraszam. Ja… wiem, jak bardzo twoja młodość, twoja…
— Moja prezencja, zdrowie i jurność — zachichotał Harry. — Nie bój się tego powiedzieć, Michael. Etap skromności mam już za sobą. Wszystko to, co pragnąłem zachować, a co ciebie tak bardzo wkurzało.
— Wiem, ile dla ciebie znaczyło życie.
— Dzięki — Harry pokiwał głową. — Dziękuję ci w jego imieniu. On — Harry — umarł, zanim ja, wirtual, zostałem ożywiony. Mam jego wspomnienia do chwili, w której sporządził swą kopię wirtualną. Później mam lukę w pamięci. Przed śmiercią zostawił mi wszakże wiadomość.
Michael potrząsnął głową.
— Zostawił wiadomość dla swojego wirtuala. Cały ojciec.
— Michael, on powiedział,-że nie boi się śmierci Harry sprawiał wrażenie zamyślonego. — On się zmienił, Michael. Nie był już tą samą osobą, którą ja byłem, albo i wciąż jestem. Chyba chciał, żebym ci to powiedział, na wypadek gdybyś kiedykolwiek się ze mną zetknął. Może sądził, że będzie to dla ciebie pociechą.
Splin ponownie zadrżał, tym razem gwałtowniej, i Michael, wciąż zapatrzony w nicość poza kopułą, zaczął dostrzegać szczegóły tam, gdzie dotąd była jedynie bezkształtna czerń. Błękitnobiałe światło tryskające z umęczonego kadłuba wciąż płonęło wokół krawędzi jego pola percepcji. Okruchy światła spływały z niewidocznego punktu gdzieś bezpośrednio nad nim po ścianach czasoprzestrzeni i gasnąc, znikały za jego horyzontem. Były tam błyski, płaszczyzny bezbarwnego światła. Zupełnie jakby oglądał błyskawice przez chmury. Wiedział, że widzi promieniowanie produkowane w procesie rozpadu umęczonej czasoprzestrzeni, głęboko w otchłani zaburzenia. Chwycił się mocniej kanapy. Pierwszy raz naprawdę poczuł potęgę ich pędu, nieograniczonej, nie dającej nad sobą zapanować prędkości. Kopuła mieszkalna stanowiła kruchą, delikatną konstrukcję nad jego głową. Była nie lepszym zabezpieczeniem w locie na złamanie karku przez zaburzenie czasoprzestrzenne niż płócienny namiot. Walczył z pokusą zwinięcia się w kłębek i osłonięcia głowy przed rozciągającym się nad nim niebem.
— Dlaczego mi nie powiedział?
Twarz Harry'ego stwardniała.
— Nie wiedział, jak to zrobić. Szczerze martwił się tym, że mógłby zadać ci ból mam nadzieję, że mi wierzysz. Lecz głównym powodem było lo, że odkąd skończyłeś dziesięć lat, wy dwaj nie spędziliście ani jednej… intymnej chwili, naprawdę… blisko siebie. Oto dlaczego — spiorunował Michaela wzrokiem. — Czego się spodziewałeś? Zwrócił się do swoich przyjaciół, Michael.
— Przykro mi.
— Mnie również — odparł z przejęciem Harry. I jemu także. Ale tak wyglądały wtedy wasze stosunki.
— Oto, do czego prowadzi takie cholernie długie życie — oznajmił Michael. — Zgorzkniałe związki trwają bez końca — potrząsnął głową. Niemniej jednak… nawet bym o tym nie usłyszał, gdyby nie przysłano cię z zadaniem przekonania mnie, bym wystawił nos z chmury Oorta.