Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 151
Перейти на страницу:

– Suchi powiedział mi, że spotkałaś Samiyego. I że powiedział ci, kim on jest. Nie tak miałaś się tego dowiedzieć. Chciałem sam ci to wyjaśnić… w odpowiednim momencie. Porwali nas, potem nagle przywieźli ciebie, issarską kobietę. Dziwne, podejrzane, Issarów rzadko bierze się do niewoli. Obiecałem bandytom, że nie będą mieli ze mną problemu, jeśli cię nie skrzywdzą, ale i tak podejrzewaliśmy, ja podejrzewałem, podstęp, zatruty kwiat… Postanowiłem cię sprawdzić. Nie zdziwiłaś się, nie okazałaś zdumienia, gdy się przedstawiłem jako Omenar Kamujareh. Tak nazywał się jeden z moich nauczycieli. Uwierzyłaś mi. Czułem to w twoim głosie, w mowie twojego ciała, gdy cię dotykałem. Potem… nie było okazji, nie wiedziałem jak… Myślałem, że umrzemy. Chciałem, żebyś wtedy była ze mną, nie z księciem.

– To się nigdy nie wydarzyło – powiedziała spokojnie. – Sam tak mówiłeś. I lepiej o tym nie zapominaj. Naprawdę się za mną wstawiłeś?

– Tak. Jeślibyś naprawdę była issarską kobietą, twoje umiejętności mogłyby…

Przerwał, ale było za późno.

– Broń. Od początku widziałeś we mnie tylko broń. Twoją… oswojoną lwicę, tak? Jak w jednej z waszych bajek. – Deana zacisnęła pięści. – Czym jestem? Trofeum? Zamkniesz mnie w klatce i będziesz obwoził po ulicach?

Policzki mu trochę pociemniały, ale nagle uśmiechnął się kpiąco.

– Tylko jeśli będziesz tego chciała. A poza tym lew musi mieć pazury. Mówiłaś, że umiesz władać talherami.

Sięgnął za siebie i wyciągnął dwie szable w szerokich, zdobionych klejnotami pochwach. Kamienie wiły się wokół okuć, błyskając żółcią i czerwienią, jakby ktoś uwiesił tam magiczne płomienie. Barwioną na ciemny błękit pochwę ozdabiał utkany z maleńkich pereł wzór orła pikującego w dół. Rękojeści i jelce szabel wyłożono złotem i szmaragdami.

Nie sięgnęła po broń. To było takie… banalne.

– Uważasz, że kobietę Issaram też można udobruchać klejnotami? Tylko dla niepoznaki owiniętymi wokół kiepskiej imitacji broni?

– Oceń sama. Nie świecidełka, tylko to, co pod nimi.

Pozwoliła mu przez chwilę tkwić z podarkiem w wyciągniętej ręce, ale w końcu wspomnienie tego, jak stała bezbronna przed trójką książęcych gwardzistów, przeważyło.

Wzięła szable, wysunęła pierwszą z pochwy, by ocenić klingę, i zamarła. Na zastawie, tuż przy jelcu, stała słupka pustynna mysz, wygrawerowana w najdrobniejszych szczegółach. Pyva. Sprawdziła drugi talher. Jeśli jej mistrz się nie mylił, a o tej broni wiedział wszystko, pyva była właściwa. Ostrożnie wyciągnęła obie szable. Jasna stal, złamana w trzeciej części szerokości błękitnawą linią hartowania, obejmującą całe ostrze. Dwie strudziny, sztych ostry jak igła, z wyraźnie zaznaczonym piórem, grzbiet szeroki i gładki. Krzywizna biegła dwoma idealnymi łukami. Piękno w czystej postaci.

– Prawdziwe?

– Tak mnie zapewniał kupiec, od którego je nabyłem. To popularna broń, zwłaszcza na północy pustyni, ale i u nas wielu ją lubi. Podobno Waeryn t’Bolutaer robi tylko od sześciu do tuzina par rocznie, a za jego broń płaci się trzykrotną wartość wagi w złocie. Jest tego warta?

– Z pewnością. – Schowała jedno z ostrz do pochwy. – A ty? Ile zapłaciłeś.

– Niewiele. Olśniłem kupca książęcym majestatem. Będą dla ciebie dobre?

Deana wyciągnęła przed siebie drugi talher. Broń leżała w dłoni, jakby została wykonana na jej osobiste zamówienie.

– Tak. Tylko pochwy i rękojeści nie pasują.

– Bo je dorabiano oddzielnie. To miało być zamówienie dla jakiegoś kalehijskiego arystokraty, który pewnie trzymałby szable na ścianie, by raz do roku, z okazji Święta Żaru, powiesić je przy pasie i pójść do świątyni. Myślę, że mistrz, który wykuł ostrza, wybrałby dla nich inny los.

O tak. Waerymn t’Bolutaer miał już podobno sześćdziesiąt lat i do tej pory zrobił niespełna dwieście par talherów. A każda z nich miała swoją historię. Podrabiano jego broń i znak Stojącej Myszy jak góry długie i szerokie, lecz jej nauczyciel, który znał starego mistrza, zdradził jej drobny sekret. Pyvy były dwie, obie na zewnętrznej części głowni, a znak na lewej szabli stanowił lustrzane odbicie tego z prawej. Jednak na ogonie prawej zawsze znajdowała się lekka skaza. Podpis mistrza. Większość fałszerzy starała się osiągnąć doskonałość, tworzyła perfekcyjne grawery i nie rozumiała tego prostego przekazu, że ideał jest zawsze poza zasięgiem człowieka.

– Tak. Z pewnością wybrałby inny los. Nie mogę ich przyjąć.

– Są twoje. – Książę wstał, wykonując gest, jakby coś od siebie odpychał, i nagle znikła gdzieś jego miękkość i swoboda, a Deana miała przed sobą władcę. – Nie obrazisz mnie odmową przyjęcia podarku. Możesz się boczyć i parskać, ale uratowałaś mi życie, a to oznacza, że jestem za ciebie odpowiedzialny. Obiecałem, że gdy tylko ruszą karawany, wyślę cię do domu z podarkami, które przyćmią wszystko, co widziałaś na oczy, i tak się stanie. Lecz na razie masz nabierać sił i zdrowieć. Będziesz moim honorowym gościem i wkrótce przyślę tu kobiety, by uszyły ci odpowiednie stroje. Możesz im pomóc lub ubiorą cię według własnego uznania. A teraz leż i odpoczywaj, bo za trzy dni ruszamy.

Wyszedł, zostawiając ją z na wpół otwartymi ustami i ciętą repliką, która zjawiła się dopiero, gdy poła namiotu opadła. Zgrzytnęła zębami.

Jak tak, to tak.

*

Ćwiczyła, gdy zjawiły się trzy kobiety – krawcowa i dwie młode niewolnice, których status określały jedwabne opaski na szyjach. Kolejne niewolnice, które Deana widziała na oczy, i musiała przyznać, że wyglądały na dobrze odżywione i zadowolone ze swojego losu. Jedna na dodatek była ciężarna, a gdy wyczuła, że wojowniczka patrzy na jej brzuch, pogładziła go delikatnie i uśmiechnęła się z dumą, więc ciąża raczej nie była owocem gwałtu czy przemocy.

Deana wiedziała, że na Dalekim Południu niewolnictwo jest powszechne, a plantacje przypraw, hodowle jedwabników, przędzalnie i tkalnie napełniające rok w rok książęce skarbce złotem istnieją tylko dzięki ich pracy. Wyglądało na to, że podobny los nie jest taki zły.

Krawcowa, szkielet odziany w za dużą zieloną suknię, zatrzymała się na środku namiotu i skinęła głową na ciężarną dziewczynę, która skłoniła się i wyszeptała:

– Książę nas przysłał… Książę rozkazał ubrać cię, pani.

– Meekhański? Kolejna osoba władająca tym językiem? Zaczynam podejrzewać, że jesteśmy w Imperium.

– Służyłam kiedyś u meekhańskiego kupca, pani. Nauczył mnie. Wielu kupców z Imperium mieszka w Konoweryn, a jeszcze więcej Meekhańczyków trafiło tu po wojnie z koczownikami.

To była prawda, wojna sprzed przeszło dwudziestu lat rozrzuciła setki tysięcy obywateli Imperium po połowie świata. Trafiali na Wielkie Stepy, a stamtąd wszędzie tam, gdzie kupowano niewolników. Albo użyźniali swoimi ciałami ziemię wzdłuż niewolniczych szlaków.

– W karawanie sporo ludzi mówi w meekhu, kupcy, przewod…

Warknięcie kobiety w zieleni zatrzymało ją w pół słowa. Dziewczyna wymieniła z krawcową kilka zdań, dygnęła i spojrzała na Deanę.

– Pani Gewersaya mówi, że mam gadać na temat i pyta, czy książę wyraził jakieś życzenia co do twoich strojów, pani.

– No pięknie, teraz będziesz zaczynać i kończyć każde zdanie panią? Powiedz naszemu… wieszakowi na ubrania, że sama pokażę wam, jakie to mają być stroje, sama dobiorę kolory i dodatki. A jeśli ona ośmieli się zmienić choć jeden szczegół… – talher wyskoczył z pochwy i znalazł się cal przed nosem starszej kobiety – to będę bardzo rozgniewana.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)