Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 91
Перейти на страницу:

Ido uśmiecha się, a na jego twarz wypływa rumieniec.

Długo tak rozprawiają o tym, co było, o wszystkich niekończących się wspomnieniach, które przyniosło im w darze te dwadzieścia lat. A kiedy ona jest zbyt zmęczona, żeby dalej mówić, a jej oddech staje się lekkim rzężeniem, to on ciągnie dalej za dwoje.

Potem świeca powoli się wypala, aż cisza i ciemność opadają na pokój.

—  Soana — mruknął Ido w półcieniu i zobaczył ją, wspaniałą, uśmiechającą się przed nim. Gorycz odeszła i po Soanie pozostało mu wspomnienie porażającej urody.

„Wróciłeś…”.

— Zaraz znowu wyruszam.

„Wiem”.

— Nie mogłem odejść, nie wstąpiwszy najpierw tutaj.

Uśmiecha się do niego we wspomnieniach.

„Jestem z ciebie dumna, Ido”.

Łzy powoli spływały po policzkach jego starej, brodatej twarzy.

„Chroń go i ratuj. Zawsze”.

Ido otworzył oczy. Przed nim tylko chłód kamienia. Ale ona tam była, czuł to: z nim, na zawsze.

19. Bestia

Dubhe przez chwilę stała nieporuszona, a strumyk lodowatego potu spłynął jej po wgłębieniu pleców. Zaczerpnęła powietrza, po czym odwróciła się raptownie z dłońmi przy piersi, gotowymi do wyrzucenia noży.

Cisnęła dwa z nich, ale tak jak się spodziewała, wszystko na nic. Rekla przesunęła się błyskawicznie i uniknęła obydwóch; po czym zatrzymała się z czarnym sztyletem w dłoniach i wyrytym na twarzy uśmiechem zwyciężczyni.

Dubhe z trudem ją rozpoznała. To była ona, ale jednocześnie nie ona. Od ponad dziesięciu dni nie brała eliksiru i starość ją zniszczyła. Skóra na jej twarzy, obwisła i pomarszczona jak mokra szmata, wydawała się zbyt obszerna jak na jej drobną, wydłużoną czaszkę. Pozbawione życia włosy po bokach głowy tworzyły suchy jak wiecheć krzak. Nie było już śladu po jej lśniących loczkach. Natomiast oczy, choć zmatowiałe z upływu lat, tryskały nienawiścią i żądzą zemsty. Przez skórę wszędzie prześwitywały kości, ale mięśnie reagowały ze zwykłą gotowością. To ślepa wiara w jej boga dawała jej siłę, aby iść dalej.

— Czyżby mój wygląd cię przerażał? — zadrwiła z niej.

Rekla zrobiła kilka kroków do przodu. Dubhe instynktownie się cofnęła. Nie było ucieczki. Za nią — tylko ściana właśnie zawalonej skały, zaś na lewo przepaść, z której nie można było się uratować. Była w pułapce. Nie mogła skorzystać z łuku, nie miała miejsca, żeby się nim posłużyć. Trzy pozostałe noże nie wystarczą.

— Przyjrzyj się dobrze tej twarzy, przyjrzyj mi się z uwagą — powiedziała Rekla, podchodząc bliżej.

Dubhe natrafiła plecami na ścianę. Co mogę zrobić, co mogę zrobić?

— Oto, jaka jestem naprawdę. Gdyby nie moje napoje, moje cenne mikstury, które porozlewałaś na ziemi, zawsze bym tak wyglądała. Co chciałaś osiągnąć tym gestem? Myślałaś, że mnie pokonasz? Myślałaś, że się poddam? Moja wola jest trwalsza i mocniejsza niż wcześniej, bo mój bóg nie porzucił mnie, wiedz o tym.

Dubhe usłyszała krzyk dochodzący zza zwaliska. Lonerin był w niebezpieczeństwie, a ona nie mogła mu pomóc. Nieoczekiwanie ogarnęła ją panika i ta chwila nieuwagi drogo ją kosztowała. Rekla rzuciła się na nią i dłonią schwyciła za gardło. Miała stalowy uścisk. Dubhe poczuła, jak brakuje jej powietrza, a jej nieprzyjaciółka podnosiła ją powoli nad ziemię z twarzą ściągniętą od wysiłku.

— Filia nie będzie miał litości dla twojego przyjaciela, niepotrzebnie o tym myślisz!

Na te słowa serce Dubhe zamarło i nie mogła zaczerpnąć oddechu. Nerwowo zaczęła szukać dłonią noży, ale Rekla natychmiast zablokowała ją ramieniem.

— Żadnych sztuczek — mruknęła jej do ucha. Dubhe znowu poczuła nieznośne ciepło jej oddechu, podczas gdy w jej wnętrzu wzbierała nienawiść. Coś w niej się poruszyło.

Rekla puściła ją nagle, a Dubhe poczuła, jak nogi się pod nią uginają. Kiedy padała na kolana, kobieta uderzyła ją szerokim cięciem w pierś. W gorseciku otworzyło się długie, czerwone rozdarcie, a pas z nożami do rzucania upadł na ziemię. Wypadające z pochew ostrza zadźwięczały.

Dubhe spróbowała przezwyciężyć ból i wychyliła się po noże, starając się chwycić przynajmniej jeden z nich. Zaledwie dostrzegła błysk ostrza i zaraz potem poczuła w dłoni ostry, rozdzierający ból. Jej krzyk nałożył się na inny, należący do mężczyzny, po drugiej stronie ściany.

Lonerin…

Kiedy otworzyła oczy, zobaczyła sztylet Rekli zatopiony w grzbiecie swojej dłoni. Przeszył ją na wylot, a ostrze przygwoździło ją do ziemi. Nie mogła się ruszyć: przy każdej próbie czerwona plama na ziemi stawała się coraz większa. Rekla uklękła przed nią, patrząc z wielką radością.

Jestem nieżywa. Nawet w tym stanie jest ode mnie silniejsza. To koniec.

Zadrżała ze strachu i z bólu. Rekla zanurzyła opuszki w spływającej na ziemię krwi, po czym teatralnym gestem obejrzała jej kolor w świetle słońca.

— Jestem pewna, że Thenaar doceni ten mój dar — powiedziała z uśmiechem.

Brutalnie wyciągnęła sztylet, a Dubhe przez chwilę poczuła, że mdleje. Ale zaraz potem zareagowała. Zdrową dłonią chwyciła jeden z noży, które upadły na ziemię, i rzuciła nim w kierunku Rekli, używając wszystkich swoich sił. Jej wzrok był zamglony, ale mimo to udało się jej zranić ją w ramię. Była tak szybka, że jej oprawczyni nie udało się uskoczyć na czas. Kiedy Dubhe podniosła głowę, zobaczyła, jak Rekla ściska swoje ramię, a krew, czarna i śliska jak atrament, spływa po jej gorsecie.

— Jak śmiałaś… — ryknęła.

Była błyskawiczna. Rzuciła się na Dubhe i powaliła ją na ziemię. Kiedy była na niej, uderzyła ją sztyletem w ramię. Dubhe znowu krzyknęła rozpaczliwie. Tym razem jednak było w tym krzyku coś więcej: straszliwa nuta, którą dobrze znała.

Teraz Rekla siedziała na niej, a Dubhe czuła, jak cały ciężar tego podupadającego ciała naciska na jej brzuch.

— Zaprowadzę cię do basenu Thenaara, choćby miała to być ostatnia rzecz, jakiej dokonam. Ale tym razem upewnię się, że nie sprawisz mi żadnego problemu podczas drogi. Nie obchodzi mnie, w jakim stanie dotrzesz na miejsce, i tak już byłam zbyt łaskawa. I nie mam zamiaru popełnić kolejnego błędu.

Jej głos dobiegał do uszu Dubhe zniekształcony i daleki. Ogłuszał ją inny dźwięk. Znała dobrze ten krzyk, który podnosił się w jej wnętrzu, zawsze się go obawiała, ale teraz był jej jedynym ratunkiem.

Rekla podniosła się i pięścią uderzyła Dubhe w brzuch. Przez chwilę dziewczyna napięła mięśnie z bólu, potem już nic nie czuła. To było tak, jak gdyby jej ciało powoli stawało się niewrażliwe.

Wtedy zrozumiała. Palce zaczęły jej mrowić, a owo dziwne otępienie stopniowo rozprzestrzeniało się na ramiona, aż doszło do piersi. Pod mostkiem Bestia napierała, żeby wyjść.

— To ty jesteś powodem, dla którego Thenaar przestał do mnie mówić! Nienawidzi mnie, bo przy tobie poniosłam porażkę, bo nie trzymałam cię od razu przykutej do łańcucha jak zwierzę! Byłam głupia, że pozwoliłam ci swobodnie grzebać w rzeczach Jego Ekscelencji Yeshola, powinnam była złapać cię, kiedy tylko uciekłaś z tym Postulantem! Teraz zapłacisz za to, co zrobiłaś!

Wykrzyczała swoją złość w niebo, a jej ostry krzyk nałożył się na ryk smoka. Zwierzęta wokół były nerwowe. Łącznie z Bestią. Dubhe czuła, jak w niej pulsuje: szukała wyjścia, ale eliksir Lonerina nie pozwalał jej wynurzyć się na powierzchnię. Musiała natychmiast znaleźć rozwiązanie. Musiała zburzyć ten mur, w przeciwnym razie umrze.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)