Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М., Кларк Артур Чарльз
- Год: 2001
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7245-544-9
- Переводчик: Piotr W. Cholewa
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Światło minionych dni [The Light of Other Days - pl]». Краткое содержание книги:
To bowiem, uświadomił sobie, jest sednem spotkania z WormCamem: nie lękliwe szpiegowanie czy podglądanie, nie oglądanie jakiegoś niemożliwie odległego okresu historycznego, ale szansa zobaczenia wydarzeń, które kształtowały własne życie.
Ale moje oczy nie są przystosowane do oglądania takich widoków. Moje serce nie jest przystosowane, by wytrzymać takie powtarzane objawienia. Kiedyś mówiło się, że czas jest najlepszym lekarzem; teraz została mu zabrana lecznicza moc dystansu.
Dano nam oczy Boga, myślał. Oczy, które widzą niezmienną krwawą przeszłość, jakby działa się dzisiaj. Ale nie jesteśmy Bogiem i płomienny blask historii może nas oślepić.
Gniew ucichł. Niezmienną… Dlaczego mamy godzić się z taką niesprawiedliwością? Może da się coś zrobić w tej sprawie.
Ale najpierw musi się zastanowić, co powiedzieć Heather.
Kiedy po kilku tygodniach odwiedził brata, Bobby był wstrząśnięty stanem Davida.
David nosił workowaty kombinezon, który wyglądał na niezmieniany od dawna. Włosy miał rozwichrzone i był niedbale ogolony. W mieszkaniu panował jeszcze większy bałagan; na wszystkich meblach leżały softscreenowe ekrany, otwarte książki i pisma, notatniki, porzucone ołówki. Na podłodze, ułożone w stosy wokół przepełnionego kosza, stały brudne papierowe podstawki, pudełka z pizzy i kartony po gotowych posiłkach.
Ale David starał się tłumaczyć, może nawet przepraszać.
— To nie to, co myślisz, Bobby. Uzależnienie od WormCamu, tak? Być może cierpię na obsesję, ale z tego chyba się już wyrwałem.
— No więc co…
— Pracowałem.
Pod ścianą na trójnogu stała tablica pokryta czerwonymi znakami, równaniami, strzępami zdań po angielsku i francusku, połączonymi krętymi strzałkami i pętlami.
— Heather mówiła — zaczął ostrożnie Bobby — że wycofałeś się z projektu Dwunastu Tysięcy Dni, prawdziwej biografii Chrystusa.
Tak, wycofałem się. Z pewnością rozumiesz dlaczego.
— W takim razie co tu robiłeś, Davidzie? David westchnął ciężko.
— Próbowałem dotknąć przeszłości, Bobby. I nie udało mi się.
— Zaraz… czyja cię dobrze rozumiem? Próbowałeś wykorzystać tunel podprzestrzenny, żeby wpłynąć na przeszłość? To chcesz powiedzieć? Przecież twoja teoria mówi, że to niemożliwe. Zgadza się?
— Tak. Ale próbowałem mimo wszystko. Przeprowadziłem w Wormworks kilka prób. Usiłowałem przesłać sygnał wstecz w czasie, przez niewielki tunel, do samego siebie. Przez kilka milisekund, ale to wystarczy, żeby sprawdzić zasadę.
— I?
David uśmiechnął się smętnie.
— Sygnały mogą przesuwać się naprzód w czasie przez wormhole. W ten sposób widzimy przeszłość. Ale kiedy spróbowałem wysłać sygnał wstecz, nastąpiło sprzężenie. Wyobraź sobie foton, który opuszcza wylot tunelu kilka sekund w przeszłości. Może przebiec do przyszłego wylotu, wrócić przez czas i wypaść z przeszłego wylotu w tej samej chwili, kiedy zaczął podróż. Nakłada się na siebie…
— …i podwaja swoją energię.
— Właściwie nawet więcej niż podwaja ze względu na efekt Dopplera. Powstaje dodatnie sprzężenie zwrotne. Promieniowanie przelatuje przez wormhole raz za razem, gromadząc energię pobieraną z samego tunelu. W końcu staje się tak silne, że niszczy wormhole… ułamek sekundy przed rozpoczęciem działania jako maszyna czasu.
— I twój testowy tunel się zawalił.
— Z większą energią, niż się spodziewałem — przyznał niechętnie David. — Wygląda na to, że kochany stary Hawking miał rację, kiedy mówił o ochronie chronologii. Prawa fizyki nie pozwalają na maszyny czasu działające wstecz. Przeszłość jest wszechświatem relatywistycznym, przyszłość jest nieoznaczonością kwantową, a obie łączą się w teraźniejszości… która, jak sądzę, jest złączem kwantowo-grawitacyjnym… Przepraszam. Techniczne szczegóły nie mają znaczenia. Przeszłość, rozumiesz, przypomina sunący lodowiec, który pochłania płynną przyszłość. Każde zdarzenie zamarza w krystalicznej strukturze już na zawsze. Najważniejsze, że wiem lepiej niż ktokolwiek na całej planecie, że przeszłość jest nienaruszalna, niezmienna: otwarta na obserwacje przez wormhole, ale ustalona. Czy pojmujesz, jakie to uczucie?
Bobby ruszył dookoła pokoju, przestępując nad stosami papierów i książek.
— Świetnie. Rozumiem, że cierpisz. Stosujesz abstrakcyjną fizykę jako terapię. A co z twoją rodziną? Czy poświęciłeś nam choć jedną myśl?
David przymknął oczy.
— Opowiedz mi. Proszę. Bobby nabrał tchu.
— No cóż… Hiram ukrył się jeszcze głębiej. Ale zamierza zrobić jeszcze większe pieniądze na prognozach pogody: o wiele dokładniejszych prognozach, opartych na precyzyjnych danych z wielu stuleci. Uważa, że możliwe będzie nawet opracowanie metod kontroli klimatu dzięki zrozumieniu długoterminowych zmian klimatycznych.
— Hiram jest… — David poszukał odpowiedniego słowa — …fenomenem. Czy jego kapitalistyczna wyobraźnia nie zna granic? A masz jakieś wieści o Kate?
— Przysięgli radzą.
— Myślałem, że dowody są raczej poszlakowe.
— Tak. Ale mogli ją zobaczyć przy terminalu w chwili, kiedy popełniono przestępstwo. Widzieli, że miała możliwość… Myślę, że to wielu z nich przekonało.
— Co zrobisz, jeśli zostanie skazana?
— Jeszcze nie postanowiłem.
Mówił prawdę. Koniec procesu, nieunikniony i niechciany jak śmierć, był czarną dziurą, czekającą, by pochłonąć przyszłość Bobby’ego. Wolał o nim nie myśleć.
— Widziałem się z Heather — powiedział. — Ma dobre samopoczucie, mimo wszystko. Opublikowała swoją prawdziwą biografię Lincolna.
— Niezła praca. A te jej reportaże z wojny nad Morzem Aralskim były znakomite. — David zerknął na Bobby’ego. — Musisz być z niej dumny… ze swojej matki.
Bobby zastanowił się.
— Chyba powinienem. Ale nie jestem pewien, co powinienem odczuwać wobec niej. Wiesz, kiedyś chętnie przyglądałem się jej z Mary. Mimo wszelkich tarć jest między nimi więź. Jakby stalowa lina łączyła je razem. Ja nie czuję niczego podobnego. To pewnie moja wina…
— Powiedziałeś, że przyglądałeś się im. W czasie przeszłym? Bobby spojrzał mu w oczy.
Pewnie nie słyszałeś… Mary uciekła z domu.
— Hm… Jestem rozczarowany.
— Miały kolejną awanturę o to, jak Mary korzysta z WormCamu. Heather zamartwia się o nią.
— Dlaczego jej nie poszuka?
— Próbowała. David parsknął.
— To śmieszne. Jak ktokolwiek może się ukryć przed WormCamem?
— Najwyraźniej są sposoby… Posłuchaj, Davidzie, chyba już czas, żebyś powrócił do ludzkości.
David splótł palce — potężny mężczyzna, pogrążony w smutku.
— Ale to jest nie do zniesienia — powiedział. — Z pewnością dlatego uciekła Mary. Pamiętaj, że próbowałem. Próbowałem znaleźć sposób, żeby coś zmienić, naprawić rozbitą przeszłość. I przekonałem się, że nikt z nas nie ma wyboru co do historii. Nawet Bóg. Mam dowód doświadczalny. Nie rozumiesz? Patrzeć na tę krew, te gwałty i rabunki, morderstwa… Gdybym mógł powstrzymać jeden cios miecza krzyżowca, ocalić życie jednego dziecka Arawaków…
— Dlatego uciekasz w jałową fizykę.
— A co chcesz mi zaproponować?
— Nie możesz naprawić przeszłości. Ale możesz zająć się sobą. Wróć do projektu Dwunasty Tysięcy Dni.
— Już ci mówiłem…