Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Dzieci Boga [Children of God - pl]
Dzieci Boga [Children of God - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dzieci Boga [Children of God - pl]

Электронная книга - «Dzieci Boga [Children of God - pl]». Краткое содержание книги:

Debiutancka powieść Mary Dorii Russell „Wróbel” zdobyła dla autorki powszechne uznanie. Oto kontynuacja owej jednej z najwspanialszych powieści fantastycznych ostatnich lat. Zaledwie ojciec Emilio Sanchez, jedyny członek pierwszej wyprawy, który powrócił na Ziemię, zdołał odzyskać zdrowie i równowagę psychiczną po straszliwych przejściach na planecie Rakhat, Towarzystwo Jezusowe prosi go (a właściwie zmusza), by zechciał wziąć udział w kolejnej misji. Sancheza dręczą wspomnienia i lęki, ale nie może uciec od swojej przeszłości. Rozpoczyna się druga batalia o rozum i duszę tak ciężko doświadczonego przez los kapłana.
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 137
Перейти на страницу:

Trudno jest dłużej odgrywać dramat, kiedy w domu są dzieci, zwłaszcza takie, które potrafią całkiem nieźle naśladować księżnę Golinę. Popołudnie spędzili, spierając się z Celestiną o minimalną liczbę pluszowych zwierzątek (cztery) i maksymalną liczbę wizytowych sukienek (jedna), niezbędnych podczas dwutygodniowej wyprawy w góry. Pomoc Emilia polegała głównie na trzymaniu Celestiny z dala od Giny, do czasu, gdy przyszła jej najlepsza koleżanka Pia. Wówczas oświadczył, że zamierza poskładać wszystkie ubrania, które zostały wyłożone na łóżko.

— Nieźle ci to idzie — zauważyła Giną, spoglądając przez ramię, podczas gdy sama grzebała w szafce, poszukując bielizny, która nie będzie szokować jej matki.

— Jestem mistrzem — przyznał z satysfakcją i dodał: — Pracowałem w domowej pralni. Chciałabyś, żebym poszedłz wami w góry?

Wyprostowała się powoli, zdumiona.

— A jeśli cię rozpoznają?

— Mogę nosić ciemne okulary, kapelusz, rękawiczki — odpowiedział, patrząc na nią znad walizki.

— I prochowiec? — dorzuciła kpiąco. — Caro, to przecież sierpień.

— No dobra, a co powiesz na woalkę? — zapytał, wracając do składania ubrań. — Nic błyskotliwego… żaden haftowany jedwab ze złotymi monetami. Coś gustownego! No, mogą być srebrne monety. — Zamilkł na chwilę, a potem wyrzucił z siebie chełpliwie:-Jak mnie rozpoznają, to będę rozpoznany! Poradzę sobie z tym.

Z zewnątrz dobiegał wrzaskliwy śmiech obu dziewczynek. Sam dom wydawał się dziwnie cichy. Giną podeszła do łóżka i usiadła, obserwując jego twarz. W końcu i on usiadł obok niej.

— No dobrze — powiedział, pozbywając się zadziornego tonu. — Może to nie najlepszy pomysł.

— Masz skończyć to opracowanie k’sanu dla jezuitów — przypomniała mu. — A góry będą w przyszłym roku, dobrze?

Opuścił głowę, włosy opadły mu na oczy. Przez chwilę badał sam siebie, sprawdzając bolesność dawnych ran.

— W październiku Towarzystwo ma opublikować nasze doniesienia naukowe — powiedział już poważnie. — Tak sobie myślę, że najlepiej byłoby zorganizować konferencję prasową. Całodniową, jeśli będzie trzeba. Mieć to wreszcie z głowy. Od; powiedzieć na wszystkie cholerne pytania, którymi mnie zarzucą…

— A potem wrócić na łono swojej rodziny.

Ujęła jego twarz w dłonie i spojrzała w czarne oczy, poszukując w nich zwątpienia lub nawrotu strachu.

— Czy ludzie wciąż jeszcze tańczą? — zapytał nagle. — Kiedyś wezmę cię na tańce.

— Tak, caro — zapewniła go. — Ludzie wciąż tańczą.

— To dobrze.

Wychylił się ku niej, aby ją pocałować, ale w ostatniej chwili zamknął oczy i zrezygnowany wsparł czoło na jej czole, kiedy drzwi kuchni otworzyły się z hukiem i usłyszeli przeraźliwy hałas.

Celestina zatrzymała się w drzwiach sypialni; włosy miała wilgotne, a twarz zaróżowioną z gorąca.

— Umieramy z głodu! — zawołała dramatycznym tonem i zademonstrowała to, padając wdzięcznie u ich stóp.

— Zauważ, proszę — rzekł Emilio do matki umierającego łabędzia — że upadła na dywan w sypialni, a nie na terakotową podłogę w korytarzu.

Celestina zachichotała, nie otwierając oczu.

— Zrobisz nam makaron z serem? — prosiła Pia Emilia, podskakując i składając ręce w błagalnym geście. — Taki jak ostatnim razem? Proszę, proszę, proszę! Taki miękki! Z mnóstwem mleka!

Giną uśmiechnęła się ukradkiem, kręcąc głową, kiedy obie dziewczynki zaciągnęły Emilia do kuchni.

— Pia, zadzwoń do swojej mamy — usłyszała jego ojcowski głos. — I zapytaj, czy możesz zostać na kolacji. Celestino, nakryj do stołu. Panie mówią: mnóstwo mleka! Dlaczego nigdy nie ma w pobliżu krowy, kiedy się jej potrzebuje…

W końcu nadszedł czas, żeby położyć Celestinę do łóżka, a kiedy Giną zgasiła światło i tuliła dziecko do snu, Emilio przysiadł pośród tłumu lalek i pluszowych zwierzątek. Nagle w jego rękach pojawiło się małe srebrne pudełko, które strażnicy kamorry kupili mu w Neapolu.

— To dla mnie? — zapytała Celestina z jawną nadzieją w głosie.

— A niby dla kogo? — Uśmiechnął się do Giny, uradowany z jej widocznego zaskoczenia. — To zaczarowana szkatułka — dodał z powagą, kiedy Celestina przyglądała się maleńkim kwiatkom zdobiącym pokrywkę. — Można w niej trzymać słowa.

Dziewczynka spojrzała na niego z niedowierzaniem, a on uśmiechnął się w ciemności, odkrywając, jak bardzo jest podobna do matki.

— Otwórz je — powiedział. Wcześniej zamierzał zrobić to sam, ale drobne, precyzyjne ruchy czasami sprawiały mu wiele trudności i bólu. — A teraz uważaj. Przygotuj się, bo musisz natychmiast zamknąć szkatułkę, jak tylko wypowiem słowa. — Celestina, już wciągnięta w zabawę, zacisnęła z przejęcia usta i uniosła pudełko do jego ust. Patrząc na Ginę, wyszeptał: — Ti amo, cara — a potem krzyknął: — Szybko! Zamykaj! — Celestina zapiszczała i zatrzasnęła wieczko. — Uuaaa! To dopiero było zamknięcie. A teraz — powiedział, biorąc od niej szkatułkę — stuknij palcem w wieczko i policz do dziesięciu.

— Dlaczego?

— Dlaczego, dlaczego, dlaczego! Za rzadko bijemy to dziecko — żalił się przed Giną, która uśmiechała się promiennie. — Za moich czasów dzieci robiły to, co im powiedziano, i nie zadawały żadnych pytań.

Na Celestinie nie zrobiło to żadnego wrażenia.

— Dlaczego?

— Żeby słowa wiedziały, że muszą pozostać w szkatułce — odpowiedział zniecierpliwionym tonem wyrażającym: nawet głupi powinien to wiedzieć! — Zrób, jak ci powiedziałem. Zastukaj w wieczko i policz do dziesięciu! — powtórzył, wyciągając pudełko na czymś, co pozostało z jego dłoni, i starając się, by nie spadło z taśm podtrzymujących protezy. Zdał sobie sprawę, że nie zwracała już uwagi na jego ręce. Nawet Pia się do nich przyzwyczaiła.

Celestina dała za wygraną, stuknęła w wieczko i policzyła do dziesięciu. Wręczył jej pudełko.

— Teraz je otwórz i przyłóż do ucha.

Drobne paluszki podniosły wieczko, a jej owalna twarz — lustrzane odbicie matki — zamarła w skupieniu, kiedy wcisnęła pudełko w plątaninę jasnych włosów koło złotego uszka pokrytego letnimi piegami.

— Nic nie słyszę! — oświadczyła, jednocześnie trochę rozczarowana i dumna z tego, że mu nie uwierzyła. — Robisz ze mnie balona.

Emilio zrobił obrażoną minę.

— Spróbuj jeszcze raz. Ale tym razem słuchaj całym sercem. W zaczarowanej ciszy dziecięcej sypialni wszyscy troje usłyszeli jego słowa: Ti anto, cara.

Zanim odeszli, Celestina poprosiła o szklankę wody, przypomniała matce o nocnej lampce, powiedziała Emiliowi, że zamierza trzymać szkatułkę pod poduszką, oświadczyła, że musi jeszcze iść do toalety, a później próbowała zainicjować dyskusję o zachowaniach potwora-pod-łóżkiem, co miało opóźnić „dobranoc” o pięć minut, ale nie poskutkowało.

W końcu, po „słodkich snów”, udało im się wyjść. Giną przymknęła drzwi i odetchnęła głęboko, czując się wyssana z energii, ale szczęśliwa.

— Będziesz chyba najlepszym tatą na świecie — powiedziała ze spokojnym przekonaniem, obejmując Emilia.

— To zależy od tego — odpowiedział, ale wyczuła, że coś jest nie tak. Nie zrobił kroku w kierunku ich sypialni i w końcu oświadczył sucho: — Zaoszczędziłabyś mi sporo kłopotu, gdyby cię rozbolała głowa.

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)