Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Dzieci Boga [Children of God - pl]
Dzieci Boga [Children of God - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dzieci Boga [Children of God - pl]

Электронная книга - «Dzieci Boga [Children of God - pl]». Краткое содержание книги:

Debiutancka powieść Mary Dorii Russell „Wróbel” zdobyła dla autorki powszechne uznanie. Oto kontynuacja owej jednej z najwspanialszych powieści fantastycznych ostatnich lat. Zaledwie ojciec Emilio Sanchez, jedyny członek pierwszej wyprawy, który powrócił na Ziemię, zdołał odzyskać zdrowie i równowagę psychiczną po straszliwych przejściach na planecie Rakhat, Towarzystwo Jezusowe prosi go (a właściwie zmusza), by zechciał wziąć udział w kolejnej misji. Sancheza dręczą wspomnienia i lęki, ale nie może uciec od swojej przeszłości. Rozpoczyna się druga batalia o rozum i duszę tak ciężko doświadczonego przez los kapłana.
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 137
Перейти на страницу:

Biorąc pod uwagę, jak krótko byli razem, udało im się już doprowadzić do kilku uderzająco zażartych kłótni. Kłócili się o sposób gotowania ryżu, o sposób zaparzania kawy, o jadalność karczochów, które Giną uważała za przejaw łaskawości Bożej, a Emilio za coś gorszego od kory dębowej. Jego ulubionym i wciąż nie rozstrzygniętym sporem była zażarta dyskusja — zakończona nieznośnymi wrzaskami, po których na długo rozdzieliło ich odrażające milczenie — na temat tego, co jest nudniejsze, mistrzostwa świata w piłce nożnej czy mistrzostwa świata w bejsbolu. „A w dodatku stroje bejsbolistów są obrzydliwe”, oświadczyła Giną tydzień później, co spowodowało nową kłótnię. Była również wspaniała kłótnia o krój i kolor garnituru, który miał włożyć na siebie podczas ceremonii ślubnej. Ostatecznie Emilio ustąpił w sprawie klap marynarki, co pozwoliło mu postawić na swoim w sprawie koloru: garnitur będzie z szarego jedwabiu, a nie z czarnego, przy którym upierała się Giną. Do tej ugody doszło jednak dopiero wówczas, kiedy przyznała, że ostatecznie stroje bejsbolistów nie są aż tak okropne.

Bardzo to było zabawne. Oboje byli produktami kultur, w których kłótnie małżeńskie uważano za coś w rodzaju sztuki. Zachęcali Celestinę, by się w nie włączała, dla czystej przyjemności, jaką im sprawiały jej wrzaski na korzyść tego dorosłego, który akurat był jej faworytem. Emilio zauważył, że ów status zależał zwykle od tego, kto z nich sprzeciwił się jej przedostatni. Żadnej jednak z tych kłótni nie traktowali na poważnie, aż do dzisiaj, kiedy wygrał walkowerem podczas lunchu, oferując im swą pomoc w spakowaniu się na górską wycieczkę z rodzicami Giny.

Emilio zmarszczył czoło za plecami Giny, a potem rzucił okiem na zegar kuchenny. Wiele się zmieniło podczas wielu lat jego nieobecności, ale dzieciaki nadal uwielbiały kreskówki.

— Celestino — powiedział niefrasobliwym tonem — już czas na Bambini. — Odczekał, aż Celestina pobiegła do swojej sypialni, aby włączyć swój ulubiony film interaktywny. — Spróbujmy od początku — zaproponował spokojnie, kiedy już byli sami. — Co cię gnębi?

Okręciła się na pięcie, uniosła głowę i z oczami pełnymi łez oświadczyła stanowczo:

— Powinieneś wrócić i odnaleźć Sofię!

Emilio zamarł i wpatrywał się w nią przez chwilę, a potem zamknął oczy i powoli wciągnął powietrze do płuc, opierając się o stół. Kiedy otworzył oczy ponownie, jego spojrzenie było twarde jak obsydian; już nie raz przerażało ono ludzi o wiele bardziej odpornych od niej.

— Kto ci powiedział? — zapytał bardzo spokojnie.

— Nie patrz tak na mnie.

— Kto ci powiedział? — powtórzył jeszcze spokojniej, oddzielając każde słowo.

— Co za różnica, kto mi powiedział? Ona żyje. Ta biedna kobieta… jest tam zupełnie sama! — krzyknęła Giną z płaczem, bo już postanowiła, że tak łatwo nie ustąpi. — Powinieneś wrócić i uratować Sofię. Ona cię potrzebuje. Kochałeś ją.

Milczał długo, nieruchomy jak głaz.

— Po pierwsze — powiedział w końcu. — Muszę wiedzieć, kto ci to powiedział, bo zamierzam go zabić, bez względu na to, kto to jest. Po drugie. Wiemy tylko jedno: że żyła w 2047 roku. Po trzecie. „Giordano Bruno” doleci tam za siedemnaście lat. Prawdopodobieństwo znalezienia jej żywej, biorąc pod uwagę fakt, że musiałaby przetrwać samotnie na Rakhacie do wieku siedemdziesięciu jeden lat, jest prawie zerowe. Po czwarte.:.

— Nie znoszę, kiedy jesteś taki!

— Po czwarte! — Teraz podniósł głos. — Sofia Mendes była najbardziej samowystarczalną i kompetentną osobą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Zapewniam cię, że szczerze by się uśmiała, gdyby usłyszała, że ja, właśnie ja, jestem jej potrzebny! Po piąte. Tak. Kochałem ją! Kochałem też Annę i D.W., i Askamę. Nie poślubiłem żadnej z tych osób. Gino, spójrz na mnie! — krzyknął, boleśnie dotknięty tym, że mu nie zaufała, rozjuszony, że ktoś spróbował wbić między nich ten klin. — Gdyby Sofia Mendes w jakiś cudowny sposób przekroczyła teraz te drzwi, żywa, zdrowa i w kwiecie wieku, nie zmieniłoby to niczego między nami. Niczego!

Giną rozpłakała się jeszcze bardziej, rzucając mu wyzwanie wilgotnym spojrzeniem — Zirytowany, odwrócił się gwałtownie i podszedł do lady kuchennej, gdzie zaczął grzebać w stosie papierów, aby wreszcie wyciągnąć kawałek.

— Do kogo dzwonisz? — zapytała przez łzy, widząc, że uaktywnił telefon.

— Do sędziego cywilnego. Chcę, żeby tu przyszedł. Teraz. Bierzemy ślub. A potem zamierzam zadzwonić do krawca i anulować zamówienie na ten cholerny garnitur. A potem zamierzam zamordować Vincenza Giulianiego i być może również Żelaznego Konia…

— Dlaczego mama płacze? — zapytała Celestina.

Stała w drzwiach kuchni z zaciśniętymi piąstkami i patrzyła na niego gniewnie. Giną pospiesznie wytarła oczy.

— To nic takiego, cara…

— Nic takiego! To bardzo ważne, a ona ma prawo wiedzieć — warknął Emilio, który niewiele rozumiał ze swojego pogmatwanego dzieciństwa. Anulował wybieranie kodu i wziął się w garść. — Twoja mama boi się, że mógłbym ją opuścić, Celestino. Myśli, że mógłbym kochać kogoś bardziej niż ją, cara.

— Bo to prawda. — Celestina sprawiała wrażenie zapędzonej w kozi róg. — Przecież mnie bardziej kochasz.

Giną roześmiała się lekko i odwróciła do Emilia.

— No, dalej — powiedziała z przekąsem — poradź sobie z tym.

Rzucił jej spojrzenie rekina bilardowego, który obwieszcza, że wbije bilę do narożnej łuzy.

— Ty, Celestino — powiedział spokojnie — jesteś moją najukochańszą dziewczynką, a twoja mama jest moją najukochańszą żoną. — Odwrócił się do Giny, unosząc brwi oczekująco, i otrzymał od niej wspaniałomyślną pochwałę w postaci skinienia głowy. Zadowolony, wrócił do bałaganu na biurku, mrucząc: — To znaczy będzie moją najukochańszą żoną, gdy tylko ściągnę tutaj sędziego…

Nie — powiedziała Giną, chwytając go za rękę i przytulając głowę do jego ramienia. — Już dobrze. Chyba bardzo chciałam to usłyszeć. Możemy poczekać do września. — Roześmiała się i uniosła głowę, a potem zaczesała sobie palcami włosy i otarła oczy. — I nie waż się anulować zamówienia na garnitur!

Przedślubne fochy, pomyślał, patrząc na nią. Ostatnio bardzo łatwo poddawała się emocjom, a ta historia z Sofią kompletnie ją załamała. Przeklinając swoje protezy, ujął ją za ramiona i przytrzymał na odległość wyciągniętych rąk.

— Nie jestem Carlem, Gino. Nigdy cię nie opuszczę — wyszeptał, przyglądając się czujnie, czy mu wierzy. Przyciągnął ją do siebie i westchnął, myśląc: Każde z nas ma swoją przeszłość. Potem spojrzał na Celestinę ponad ramieniem jej matki i dodał głośniej, żeby obie go usłyszały: — Kocham ciebie i kocham Celestinę, i zawsze będę was kochał.

— No dobrze — oznajmiła sześcioletnia Celestiną tonem siedemdziesięcioletniej damy z towarzystwa. — Cieszę się, że to sobie wyjaśniliśmy!

Giną i Emilio spojrzeli na siebie, otwierając usta, a dziewczynka wybiegła z kuchni i wróciła do swoich kreskówek.

— Nigdy czegoś takiego nie powiedziałam. Ty to powiedziałeś? Skąd ona to wytrzasnęła? — zapytała zdumiona Giną.

Emilio śmiał się serdecznie.

— To było naprawdę ekstra! Nie poznajesz? Waleria Golina, Księżna! — zawołał. — Nie… zaraz… ty spałaś na sofie, a Celestiną i ja oglądaliśmy to w sobotę. — Pokręcił głową, zachwycony tym, że Celestiną przejęła jeden z jego nawyków. — Naśladowała Walerię Golinę. To było naprawdę wspaniałe!

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)