Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 72
Перейти на страницу:

Hodgesaargh spędzał noce w niewielkiej szopie przylegającej do stajni. On także dostał zaproszenie na ślub, ale zostało mu wyrwane z ręki i zjedzone, gdyż Lady Jane, stary i złośliwy sokół białozór, omyłkowo wzięła je za jego palec. Dlatego wieczorem zachowywał się jak zawsze — obmył rany, zjadł kolację złożoną z suchego chleba i starożytnego sera, po czym położył się wcześnie do łóżka, żeby krwawić spokojnie przy świecy nad egzemplarzem Dziobów i szponów.

Podniósł głowę, słysząc jakieś odgłosy z ptaszarni. Wstał, sięgnął po lichtarz i wyszedł.

Elf oglądał ptaki. Lady Jane siedziała mu na dłoni.

Hodgesaargh, podobnie jak pan Brooks, nie interesował się zbytnio wydarzeniami, które nie miały związku z jego pasją. Zdawał sobie sprawę, że w zamku jest mnóstwo gości. Jeśli o niego chodziło, każdy, kto oglądał sokoły, był współentuzjastą.

— To mój najlepszy ptak — oznajmił z dumą. — Już prawie ją wyszkoliłem. Jest świetna. Ćwiczę ją. Bardzo inteligentna. Zna jedenaście rozkazów.

Elf z powagą kiwnął głową. Potem zdjął sokołowi kapturek i skinął na Hodgesaargha.

— Zabij — polecił.

Oczka Lady Jane błysnęły w świetle pochodni. Potem skoczyła. Dwoma kompletami pazurów i dziobem trafiła elfa w krtań.

— Mnie też tak robi — rzekł pocieszającym tonem Hodgesaargh. — Bardzo mi przykro. Jest bardzo inteligentna.

* * *

Diamanda leżała na kuchennej podłodze w kałuży krwi.

Magrat przyklęknęła obok.

— Jeszcze żyje. Ale ledwie, ledwie… — Chwyciła kraj sukni ślubnej i spróbowała go oderwać. — A niech to licho! Pomóż mi, Shawn.

— Panno królowo…

— Potrzebujemy bandaża.

— Ale…

— Przestań się gapić.

Materiał ustąpił. Rozwinęło się kilkanaście koronkowych róż.

Shawn nie wiedział, co królowe noszą pod ubraniem. Ale nawet rozpoczynając od pewnych obserwacji Millie Chillum i wnioskując na tej podstawie, nigdy nie wpadłby na pomysł metalowej bielizny.

Magrat stuknęła o napierśnik.

— Nieźle pasuje — stwierdziła, jakby wyzywając Shawna, by zauważył, że w pewnych obszarach między metalem a Magrat pozostało całkiem sporo pustej przestrzeni. — Parę zakładek, jakiś nit tu czy tam, a będzie idealny. Dobrze wygląda, prawda?

— O tak — zgodził się Shawn. — Ehm. To żelazo naprawdę dobrze leży na pannie królowej.

— Szczerze mówisz?

— Oczywiście. — Shawn zmyślał jak szalony. — Ma panna królowa odpowiednią figurę.

Nastawiła i usztywniła mu rękę i palce. Pracowała metodycznie, używając jako bandaży pasów ślubnej sukni. Z Diamanda sprawa była trudniejsza. Magrat czyściła, szyła i bandażowała, a Shawn siedział i patrzył, starając się ignorować natrętny, ostry ból w ręce.

— One tylko się śmiały i ją kłuły — powtarzał. — Nawet nie próbowała uciekać. Całkiem jakby się bawiły.

Z jakiegoś powodu Magrat spojrzała z ukosa na Greeba, który zachował dość przyzwoitości, by zrobić zakłopotaną minę.

— Szpiczaste uszy i włosy, które chce się pogłaskać — rzuciła niezbyt zrozumiale. — A kiedy są zadowolone, wydają miły dźwięk.

— Co?

— Tylko głośno myślałam. — Magrat wstała. — No dobrze. Rozpalę teraz ogień i przyniosę parę kusz. Naładuję ci je. A ty zamknij drzwi i nikogo tu nie wpuszczaj. Słyszałeś? Gdybym nie wróciła… Uciekaj gdzieś, gdzie są ludzie. Spróbuj dotrzeć do krasnoludów na Miedziance. Albo do trolli.

— Dokąd idziesz, panno królowo?

— Muszę sprawdzić, gdzie się wszyscy podziali.

Magrat otworzyła worek, który przyniosła ze zbrojowni. Wyjęła hełm. Hełm miał małe skrzydełka i — według Shawna — był całkiem niepraktyczny[32]. Potem znalazła jeszcze parę pancernych rękawic i spory zestaw pordzewiałych elementów uzbrojenia.

— Ale tam na pewno jest więcej tych drani!

— Lepiej tam niż tutaj.

— Potrafi panna królowa walczyć?

— Nie wiem — przyznała Magrat. — Nigdy nie próbowałam.

— Jeżeli zaczekamy, na pewno ktoś tu przyjdzie.

— Owszem. Tego się właśnie obawiam.

— Chodzi mi o to, że nie musi panna królowa tego robić.

— Muszę. Jutro wychodzę za mąż. Tak czy inaczej.

— Ale…

— Zamknij się.

Zabijają, myślał Shawn. Nie wystarczy, że ktoś umie złapać miecz. Trzeba jeszcze wiedzieć, którym końcem kłuje się przeciwnika. Niby ja tu jestem strażnikiem, a to ją zabiją.

Ale…

Ale…

Jednego z nich trafiła w oko przez dziurkę od klucza. Ja bym tak nie potrafił. Krzyknąłbym najpierw jakieś „ręce do góry”. Lecz one stanęły jej na drodze, więc po prostu… usunęła je z drogi.

Ale i tak zginie. Tyle że prawdopodobnie zginie bohatersko.

Chciałbym, żeby była tu mama.

Magrat zwinęła i wcisnęła do worka poplamione krwią resztki ślubnej sukni.

— Mamy jakieś konie?

— Są… konie elfów na dziedzińcu, panno królowo. Ale chyba panna królowa nie zdoła na nich jeździć.

Shawn natychmiast uświadomił sobie, że nie była to właściwa odpowiedź.

* * *

Był czarny i większy niż wszystko, co Magrat mogłaby uznać za ludzkiego konia. Toczył przekrwionymi oczami i usiłował zająć odpowiednią pozycję do kopnięcia. Magrat zdołała go dosiąść dopiero wtedy, kiedy praktycznie uwiązała każdą z jego nóg do pierścieni w ścianie stajni. Gdy jednak znalazła się już w siodle, koń nagle się zmienił. Był potulny jak zwierzę okrutnie chłostane; zdawało się, że nie ma własnego umysłu.

— To żelazo — wyjaśnił Shawn.

— Co ono z nimi robi? Przecież nic ich nie boli.

— Nie wiem, panno królowo. Wydaje się, że tak jakby zastygają albo co.

— Opuść bronę, kiedy wyjadę.

— Panno królowo…

— Znów chcesz mnie powstrzymywać?

— Ale…

— No to sobie daruj.

— Ale…

— Pamiętam ludową piosenkę o takiej właśnie sytuacji. Królowa elfów porwała narzeczonego pewnej dziewczyny, ale ta nie jęczała, tylko raźnie dosiadła konia, pojechała i go uratowała. No więc ja mam zamiar zrobić to samo.

Shawn spróbował się uśmiechnąć.

— Będziesz śpiewać, panno królowo? — zapytał.

— Będę walczyć. Mam wszelkie powody, aby walczyć, prawda? I spróbowałam wszystkich innych możliwości.

Shawn miał ochotę jej powiedzieć: przecież to nie to samo! Jechać tam i walczyć, kiedy jest się prawdziwą osobą, to co innego niż w piosenkach! W prawdziwym życiu się umiera! W piosence trzeba tylko pamiętać, żeby trzymać palec w uchu i jak dotrzeć do kolejnego refrenu. W prawdziwym życiu nikt nie woła la-la-fol-a-didle-di-tra-la-ra-li-la!

Ale powiedział tylko:

— Jeżeli nie wrócisz, panno królowo… Magrat obejrzała się w siodle.

— Wrócę.

Shawn patrzył, jak pogania ociężałego wierzchowca do truchtu i znika za zwodzonym mostem.

— Powodzenia! — zawołał jeszcze.

Potem opuścił bronę i wrócił do zamku, gdzie na kuchennym stole czekały trzy naciągnięte kusze. Była też książka o sztukach militarnych, którą król sprowadził specjalnie dla niego.

Dołożył do ognia, odwrócił krzesło tak, by siedzieć przodem do drzwi, i poszukał rozdziału dla zaawansowanych.

* * *

Magrat była już w połowie drogi do rynku, kiedy adrenalina wyczerpała się i nagle doścignęło ją dawne życie. Spojrzała na swoją zbroję, spojrzała na konia i pomyślała: Chyba zwariowałam.

вернуться

32

Wiedział o tym, ponieważ w zeszłomiesięcznym numerze Zbroi dla wszystkich ukazał się artykuł „Testy najlepszych dwudziestu hełmów poniżej 50 dolarów”. Zamieszczono też drugi artykuł „Topory bojowe: Sprawdzamy dziesięć typowych modeli”, a także ogłoszenie, że redakcja zatrudni dziesięciu nowych testerów.

1 ... 49 50 51 52 53 54 55 56 57 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)