Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 101
Перейти на страницу:

Uznikaje pytannie, ci nie ŭ milicyju zaspiašaŭsia Maksimilijan Andrejevič skardzicca na bandytaŭ, jakija ŭčynili nad im hvałt siarod biełaha dnia? Nie, ni ŭ jakim vypadku, heta možna skazać smieła. Pajsci ŭ milicyju i skazać, što voś kot u akularach, maŭlaŭ, čytaŭ moj pašpart, a potym čałaviek u tryko z nažom… nie, hramadzianie, Maksimilijan Andrejevič sapraŭdy byŭ čałaviek razumny!

Ion užo byŭ unizie, kali ŭbačyŭ la samych paradnych dzviarej dzviery ŭ niejkuju kamorku. Škło ŭ hetych dzviarach było pabita. Papłaŭski schavaŭ pašpart u kišeniu, azirnuŭsia, kab uhledzieć svaje rečy, ale ich i sled prastyŭ. Papłaŭski zdziviŭsia, što heta jaho amal nie zasmuciła. Im vałodała druhaja cikavaja i spakuslivaja dumka — pravieryć na maleńkim čałaviečku jašče raz hetuju praklatuju kvateru. Na samaj spravie: kali jon pytaŭsia, dzie jana znachodzicca, značyć, išoŭ u jaje ŭpieršyniu. Vychodzić, zaraz jon prastuje ŭ kipciury da taje kampanii, jakaja zasieła ŭ kvatery № 50. Niešta padkazvała Papłaŭskamu, što čałaviečak hety vielmi chutka vyjdzie z kvatery. Ni na jakoje pachavannie nijakaha plamiennika Maksimilijan Andrejevič, viadoma, užo nie zbiraŭsia, a da ciahnika na Kijeŭ času chapała. Ekanamist azirnuŭsia navokal i nyrnuŭ u kamorku. U hety čas daloka naviersie hruknuli dzviery. „Heta jon uvajšoŭ!” — padumaŭ Papłaŭski, i serca ŭ jaho zamiorła. U kamorcy było chaładnavata, pachła myšami i botami. Maksimilijan Andrejevič usieŭsia na niejkaj draŭlanaj kałodzie i pačaŭ čakać. Pazicyja zručnaja, z kamorki vidać byli paradnyja dzviery šostaha padjezda.

Adnak čakać daviałosia daŭžej, čym mierkavaŭ kijaŭlanin. Lesvica ŭvieś čas čamuści pustavała. Čuvać było dobra, i narešcie na šostym paviersie hruknuli dzviery. Papłaŭski zamior. Aha, jaho kroki. Idzie ŭniz. Adčynilisia dzviery nižejšaha paviercha. Žanočy hołas. Hołas sumnaha čałavieka… sapraŭdy, jaho hołas… Pramoviŭ niešta padobnaje na „adčapisia, boham prašu…”. Vucha Papłaŭskaha tyrčała ŭ pabitym škle. Hetaje vucha ŭłaviła žanočy smiech. Chutkija i bojkija kroki ŭniz, i voś pramilhnuła žanočaja spina. Hetaja žančyna z cyratavaj zialonaju sumkaju vyjšła z padjezda ŭ dvor. A kroki taho čałaviečka pačulisia znoŭ. „Dziŭna, jon nazad viartajecca ŭ kvateru. Voś znoŭ naviersie dzviery adčynilisia. Nu što ž, pačakajem jašče”.

Na hety raz čakać daviałosia niadoŭha. Hrukat dzviarej. Kroki scichli. Adčajny kryk. Kacinaje miaŭkannie. Kroki chucieńkija, drobnieńkija, uniz, uniz, uniz!

Papłaŭski dačakaŭsia. Chrysciačysia i štości marmyčučy, praimčaŭ žurbotny čałaviek, biez kapieluša, z varjackim tvaram, paabdziranaju łysinaju i ŭ zusim mokrych štanach. Jon pačaŭ tuzać ručku vychadnych dzviarej, ad strachu zabyŭsia, u jaki bok dzviery adčyniajucca — vonki ci ŭsiaredzinu, — narešcie spraviŭsia z dzviaryma i vylecieŭ pad sonca na dvor.

Kvatera była pravierana. Maksimilijan Andrejevič nie dumaŭ bolej ni pra niabožčyka plamiennika, ni pra kvateru, šaptaŭ tolki dva słovy: „Usio zrazumieła! Usio zrazumieła!”, vylecieŭ na dvor, scinajučysia ŭvieś ad adnaje tolki dumki pra tuju niebiaspieku, jakaja jamu pahražała. Praz niekalki chvilin tralejbus imčaŭ ekanamista-płanavika na Kijeŭski vakzal.

Z maleńkim čałaviečkam, pakul ekanamist siadzieŭ unizie ŭ kamorcy, adbyłasia nadziva niepryjemnaja historyja. Čałaviek hety byŭ bufietčyk u Varjete i zvali jaho Andrej Fokavič Sakaŭ. Pakul išło sledstva ŭ Varjete, Andrej Fokavič trymaŭsia zboč ad usiaho, što dziejełasia, možna było tolki prykmiecić, što z vyhladu zrabiŭsia jon jašče bolš sumnym, čym byŭ zvyčajna, i, akramia ŭsiaho, jon pacikaviŭsia ŭ kurjera Karpava pra toje, dzie spyniŭsia pryjezdžy mah.

Takim čynam, pasla taho jak razvitaŭsia na placoŭcy z ekanamistam, bufietčyk dabraŭsia da piataha paviercha i pazvaniŭ u kvateru № 50.

Jamu adrazu ž adčynili, ale bufietčyk skałanuŭsia, adstupiŭ nazad i ŭvajšoŭ nie adrazu. Heta zrazumieła. Adamknuła dzviery dziavula, na jakoj ničoha nie było, akramia kakietlivaha karunkavaha fartuška i biełaje nakołki na hałavie. Dy na nahach jašče byli załatyja tufli. Sama saboju dziavula była — ni da čoha nie prydziarešsia, usio jak sled, kali nie ličyć barvovaha šrama na šyi.

— Nu što ž, zachodźcie, kali zvanili! — skazała dziavula, hledziačy na bufietčyka zialonymi raspusnymi vačyma.

Andrej Fokavič tolki vochknuŭ, zamirhaŭ vačyma, stupiŭ u piaredni pakoj i zniaŭ kapialuš. U hety momant u piaredniaj zazvaniŭ telefon. Biessaromnaja pakajoŭka pastaviła adnu nahu na kresła, zniała słuchaŭku z ryčaha i skazała ŭ jaje:

— Alo!

Bufietčyk nie viedaŭ, kudy hladzieć, pierastupaŭ z nahi na nahu i dumaŭ: „Nu i pakajoŭka ŭ čužaziemca! Ćfu ty, brydota jakaja!” I kab uratavacca ad brydoty, hladzieŭ pa bakach. Uvieś vialiki i pryciemny piaredni pakoj byŭ zavaleny niazvykłymi pradmietami i adzienniem. Naprykład, na spinku kresła byŭ nakinuty žałobny płašč z vohniennaj čyrvonaju padkładkaju, na padlustravym stoliku lažała doŭhaja špaha z bliskučym załatym tronkam. Try špahi z tronkami srebnymi stajali ŭ kutku hetak ža zvyčajna, jak niejkija parasony albo kavieńki. A na alenievych rahach visieli bierety z arlinym pierjem.

— Tak, — havaryła pakajoŭka ŭ telefon, — jak? Baron Majhiel? Słuchaju. A! Pan artyst sionnia doma. Aha, budzie rady sustrecca z vami. Aha, hosci… Frak ci čorny harnitur. Što? A dvanaccataj nočy. — Pakajoŭka skončyła razmovu i skazała bufietčyku: — Što vam treba?

— Mnie treba bačyć pana artysta.

— Što? Usiaho tolki jaho samoha?

— Jaho, — sumna adkazaŭ bufietčyk.

— Spytajusia, — skazała niaŭpeŭniena pakajoŭka, pračyniła dzviery ŭ pakoj niabožčyka Bierlijoza i paviedamiła: — Rycar, tut zjaviŭsia maleńki čałaviek, jaki havoryć, što jamu patrebien miesir.

— A niachaj zachodzić, — pačuŭsia z kabinieta hołas Karoŭieva.

— Zachodźcie ŭ hascioŭniu, — skazała dziavula zvyčajna, byccam była adzieta pa-čałaviečy, pračyniła dzviery ŭ hascioŭniu, a sama vyjšła z piaredniaha pakoja.

Uvajšoŭšy tudy, kudy jaho zaprasili, bufietčyk zabyŭsia, dziela čaho jon siudy pryjšoŭ, hetak uraziła jaho ŭbačanaje. Praz kalarovyja škielcy ŭ vialikich voknach (fantazii juvieliršy, jakaja znikła biassledna) napłyvała niezvyčajnaje, padobnaje na carkoŭnaje, sviatło. U staradaŭnim vializnym kaminie, choć byŭ haračy viasnovy dzień, pałali drovy. A ŭ pakoi nie było ni kropli haračyni, naadvarot navat, čałavieka achoplivała niejkaja padvalnaja vilhotnasć. Pierad kaminam na tyhravaj škury siadzieŭ i dabradušna prypluščvaŭsia na ahoń čorny kaciła. Byŭ stol, na jaki nabožny bufietčyk zirnuŭ i až skałanuŭsia — stol zasłany carkoŭnaju parčoju. Na parčovym nastolniku stajała mnostva butelek — puzatych, zacviłych i zapylenych. Miž butelkami pabliskvała bluda, i było vidać, što bluda hetaje z čystaha zołata. La kamina maleńki ryžańki na doŭhaj stalovaj špazie piok na ahni kavałki miasa, sok kapaŭ na ahoń, i dym vyvivaŭsia ŭ komin. Pachła nie tolki smažanym, ale jašče i niejkim mocnym adekałonam i ładanam, ad čaho ŭ bufietčyka, jaki ŭžo viedaŭ pra hibiel Bierlijoza i pra miesca jaho pražyvannia, milhanuła dumka, ci nie słužyli, čaho dobraha, carkoŭnuju panichidu, i ad dumki hetaje jon admachnuŭsia adrazu ž, jak ad niedarečnaje.

Ašałomleny bufietčyk niečakana pačuŭ ciažki bas:

— Nu, što vam treba ad mianie?

Tut bufietčyk i zaŭvažyŭ u ciani taho, chto byŭ jamu patrebien.

Čorny mah razvaliŭsia na niejkaj vializnaj kanapie z raskidanymi na joj paduškami. Bufietčyku zdałosia, što na artyscie była adna tolki čornaja bializna i čornyja vastranosyja tufli.

— JA, — horka skazaŭ bufietčyk, — zjaŭlajusia zahadčykam bufieta ŭ Varjete…

Artyst praciahnuŭ ruku, na palcach jakoj zziali kaštoŭnyja kamiani, byccam zatykaŭ bufietčyku rot, i zahavaryŭ pałymiana:

1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)