Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 101
Перейти на страницу:

Praz paŭhadziny zusim zvarjacieły buchhałtar dabraŭsia da finhladackaha siektara ŭ spadziavanni ŭrešcie pazbavicca hrošaj. Navučany ŭžo vopytam, jon spačatku asciarožna zazirnuŭ u pradaŭhavatuju zału, dzie za matavym škłom i załatymi nadpisami siadzieli słužačyja. Nijakaje tryvohi ci nieparadku buchhałtar tut nie zapadozryŭ. Było cicha, jak i naležyć u prystojnaj ustanovie.

Vasil Sciapanavič usunuŭ hałavu ŭ toje akienca, dzie było napisana: „Pryjom sum”, — pavitaŭsia z niejkim nieznajomym słužačym i vietliva paprasiŭ prychodny order.

— A našto vam? — spytaŭsia słužačy praz akienca. Buchhałtar zdziviŭsia.

— Chaču zdać hrošy. Ja z Varjete.

— Chvilinačku, — adkazaŭ słužačy i imhnienna začyniŭ rašotkaj dzirku ŭ škle.

„Dziŭna!” — padumaŭ buchhałtar. Zdziŭlennie jaho było zusim naturalnaje. Upieršyniu ŭ jaho žycci adbyvałasia takoje. Usim viadoma, jak ciažka atrymać hrošy, tut abaviazkova znojducca pieraškody. Ale za tryccać hadoŭ raboty buchhałtaram nie było nivodnaha vypadku, kab chto-niebudź, pryvatnaja albo jurydyčnaja asoba, nie spiašaŭsia ŭziać hrošy.

Narešcie rašotka adsunułasia, i buchhałtar znoŭ nachiliŭsia da akienca.

— A mnoha ŭ vas? — spytaŭsia słužačy.

— Dvaccać adna tysiača siemsot adzinaccat' rubloŭ.

— Oho! — čamuści iranična adkazaŭ słužačy i padaŭ buchhałtaru zialony kvitok.

Buchhałtar chucieńka zapoŭniŭ dobra viadomuju formu i pačaŭ razviazvać aboračku na pakiecie. Kali jon raspakavaŭ svoj hruz, u vačach u jaho zastrakacieła, jon niešta chvaravita pramarmytaŭ.

Pierad vačyma milhali zamiežnyja hrošy. Tut byli pački kanadskich dalaraŭ, anhielskich funtaŭ, hałandskich huldenaŭ, łatvijskich łataŭ, estonskich kron…

— Voś jon, adzin z hetych štukaroŭ z Varjete, — pačuŭsia hrozny hołas nad aniamiełym buchhałtaram. I adrazu ž Vasila Sciapanaviča aryštavali.

Razdziel 18

NIAŬDAČLIVYJA NAVIEDVALNIKI

Jakraz u toj čas, kali sumlenny buchhałtar imknuŭ u taksamatory, kab narvacca na samapišučy harnitur, z płackartnaha miakkaha vahona № 9 kijeŭskaha ciahnika, jaki prybyŭ u Maskvu, razam z inšymi vyjšaŭ prystojny hramadzianin z maleńkim fibravym čamadančykam u ruce. Heta byŭ nie chto inšy, jak sam dziadźka niabožčyka Bierlijoza, Maksimilijan Andrejevič Papłaŭski, ekanamist-płanavik, jaki žyŭ u Kijevie na byłoj Instytuckaj vulicy. Prymusiła jaho pryjechać u Maskvu atrymanaja pazaŭčora telehrama nastŭpnaha zmiestu: „Mianie tolki što zarezaŭ tramvaj na Patryjarchavych.

Pachavannie piatnicu, try hadziny apoŭdni. Pryjazdžaj. Bierlijoz”.

Maksimilijan Andrejevič zasłužana ličyŭsia adnym z razumniejšych ludziej u Kijevie. Ale i sama razumnaha čałavieka padobnaja telehrama pastavić u tupik. Kali čałaviek telehrafuje, što jaho zarezała, to zrazumieła, što zarezała nie na smierć. Ale pry čym tady pachavannie? Ci jon u takim stanie, što pradbačyć smierć? Takoje mahčyma, ale sama dziŭnaje — dakładnasć. Adkul jon viedaje, što chavać jaho buduć u piatnicu ŭ try hadziny? Dziŭnaja telehrama!

Adnak razumnyja ludzi tamu i razumnyja, što ŭmiejuć razabracca ŭ sama składanych abstavinach. Zusim prosta. Adbyłasia pamyłka. Telehramu pieradali nabłytanuju. Słova „mianie” niesumnienna trapiła siudy z druhoj telehramy, zamiest słova „Bierlijoza”, jakoje stała „Bierlijoz” i trapiła ŭ kaniec telehramy. Z takoju papraŭkaju sens telehramy robicca zrazumiełym, ale, viadoma ž, trahičnym.

Kali zacich vybuch hora, jaki spascih žonku Maksimilijana Andrejeviča, toj nieadkładna pačaŭ zbiracca ŭ Maskvu.

Treba skazać pra adnu tajamnicu Maksimilijana Andrejeviča. Što kazać, škada było žončynaha plamiennika, jaki zahinuŭ u samym roskvicie. Ale jon, jak čałaviek dziełavy, razumieŭ, što nijakaje asablivaje patreby prysutničać jamu na pachavanni nie było. I ŭsio roŭna Maksimilijan Andrejevič spiašaŭsia ŭ Maskvu. Jakaja była pryčyna? Adna — kvatera. Kvatera ŭ Maskvie? Heta surjozna. Nieviadoma čamu, ale Kijeŭ nie padabaŭsia Maksimilijanu Andrejeviču, i dumka pra pierajezd u Maskvu hetak mučyła jaho apošni čas, što jon navat pačaŭ spać drenna. Jaho nie radavali viasnovyja razlivy Dniapra, kali, zataplajučy astravy na nizkim bierazie, vada zlivałasia z niebakrajem. Jaho nie radavaŭ cudoŭny krajavid, jaki adkryvaŭsia ad padnožža pomnika kniaziu Ŭładzimiru. Jaho nie ciešyli soniečnyja vodsviety, jakija pieralivalisia pa cahlanych sciažynkach Uładzimirskaje horki. Ničoha hetaha jamu nie treba było, jon chacieŭ adnaho tolki — pierajechać u Maskvu.

Abjavy ŭ hazietach pra abmien kvatery na Instytuckaj vulicy ŭ Kijevie na mienšuju płošču ŭ Maskvie nie davali nijakaha vyniku. Achvotnikaŭ nie znachodziłasia, a kali zredku i znachodzilisia, to ichnija prapanovy byli niačystyja.

Telehrama ŭraziła Maksimilijana Andrejeviča. Heta byŭ toj momant, jaki pratracić hrech. Sapraŭdnyja dziełavyja ludzi viedajuć, što hetakija momanty nie paŭtarajucca.

Adnym słovam, nie zvažajučy na ciažkasci, treba było zabrać u spadčynu kvateru plamiennika na Sadovaj. Heta było składana, vielmi składana, ale pieraškody treba abaviazkova pieraadoleć. Vopytny Maksimilijan Andrejevič viedaŭ, što na hetym šlachu pieršy i sama nieabchodny krok — prapiska, čaho b jana ni kaštavała, niachaj navat časovaja, u troch plamiennikavych pakojach.

U piatnicu ŭdzień Maksimilijan Andrejevič adčyniŭ dzviery pakoja, u jakim miasciłasia domakiraŭnictva doma 302-bis na Sadovaj vulicy ŭ Maskvie.

U vuzieńkim pakojčyku, dzie na scianie visieŭ stareńki płakat, na jakim na niekalkich malunkach byli pakazany sposaby ažyŭlennia tapielcaŭ, za draŭlanym stałom u adzinocie siadzieŭ čałaviek siaredniaha ŭzrostu, niepaholeny, z ustryvožanymi vačyma.

— Ci mahu ja bačyć staršyniu praŭlennia? — vietliva pacikaviŭsia ekanamist-płanavik, zniaŭ kapialuš i pastaviŭ svoj čamadančyk na pustoje kresła.

Hetaje, na pieršy pohlad prostaje pytannie čamuści zbiantežyła čałavieka za stałom hetak, što jon z tvaru zmianiŭsia. Jon tryvožna, skosa pahladzieŭ, pramarmytaŭ, što staršyni niama.

— Jon doma? — spytaŭsia Papłaŭski. — U mianie nieadkładnaje pytannie.

Čałaviek za stałom znoŭ niešta pramarmytaŭ. Ale i z hetaha možna było zdahadacca, što staršyni i doma niama.

— A kali jon budzie?

Čałaviek ničoha nie adkazaŭ i z niejkaju tuhoju pahladzieŭ u akno.

„Aha!” — skazaŭ sam sabie razumny Papłaŭski i papytaŭsia, dzie sakratar.

Dziŭny čałaviek za stałom až pačyrvanieŭ ad natuhi i znoŭ pramarmytaŭ, što sakratara taksama niama… nieviadoma, kali jon pryjdzie… i što sakratar zachvareŭ…

„Aha, — skazaŭ sam sabie Papłaŭski, — ale ž chto-niebudź josć u praŭlenni?”

— JA, — słabym hołasam abazvaŭsia čałaviek.

— Ci viedajecie, — pierakanaŭča zahavaryŭ Papłaŭski, — ja adziny spadčynnik niabožčyka Bierlijoza, majho svajaka, jaki zahinuŭ, jak vam viadoma, na Patryjarchavych, i ja abaviazany, adpaviedna zakonu, zabrać spadčynu — našu kvateru numar piaćdziesiat…

— Nie ŭ kursie spravy ja, tavaryš, — nudna pierapyniŭ čałaviek.

— Vybačajcie, — zyčnym hołasam skazaŭ Papłaŭski, — vy siabra praŭlennia i abaviazany…

I voś tut u pakoj uvajšoŭ niejki hramadzianin. Toj, za stałom, jak uhledzieŭ jaho, spałatnieŭ.

— Vy siabra praŭlennia Piatnažka? — spytaŭsia ŭ čałavieka za stałom naviedvalnik.

— JA, — ledź čutna adkazaŭ toj.

Čałaviek niešta pašaptaŭ Piatnažku, i toj, zusim zasmučany, ustaŭ z kresła, i praz niekalki siekund Papłaŭski zastaŭsia siadzieć adzin u pustym pakojčyku praŭlennia.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)