Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Nieustraszony [Fearless - pl]
Nieustraszony [Fearless - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Nieustraszony [Fearless - pl]

Электронная книга - «Nieustraszony [Fearless - pl]». Краткое содержание книги:

Flota Sojuszu, ścigana przez przeważające siły Syndykatu, przemierza wrogie systemy gwiezdne. Dowodzi nią legendarny John „Black Jack” Geary, heros z zamrażarki, bohater wracający między żywych po 100 latach hibernacji. Załogi jego okrętów nie ustają w wysiłkach, by wrócić do macierzystych portów i dostarczyć tam klucz do zwycięstwa, czyli klucz do wrogiego hipernetu. Geary — świadom, że Syndycy chcą wciągnąć jego flotę w zasadzkę — musi działać z zaskoczenia. Stąd pozornie szalony plan ataku na system Sancere. Argumenty „za” są solidne: z Sancere flota Sojuszu ma do wyboru wiele dróg powrotu i ominięcia pułapek, a udany atak na stocznie wroga solidne nadszarpnie kondycję wojenną Syndykatu. „Przeciw” są zmęczeni nieustannym pogotowiem bojowym marynarze i oficerowie Sojuszu. Nie wierzą w sens zapuszczania się na terytorium wroga. Narasta bunt, który coraz poważniej zagraża pozycji Geary’ego.
1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 82
Перейти на страницу:

— Kapitanie Geary, tutaj Diament, melduję uszkodzenia systemu pomocniczego. System główny nadal jest sprawny, chociaż działa na obwodach zapasowych. Z powodu przegrzania straciliśmy jedną baterię „piekielnych włóczni”. Utrzymujemy pozycję…

— Tutaj Śmiały, mamy identyczne problemy. Pozostajemy na wyznaczonej pozycji i kontynuujemy ostrzał.

— Kapitanie Desjani, mamy awarię systemu pomocniczego w wielu sekcjach kadłuba, bateria „piekielnych włóczni” numer dwa wyłączona z powodu przegrzania.

— Utrzymać pozycję — odparła Desjani, wciąż nie okazując nawet śladu zdenerwowania — nie przerywać ostrzału.

Geary’ego zawsze w chwilach, kiedy nie myślał o przytłaczającej go odpowiedzialności, przepełniała duma, że dowodzi tą flotą. W tym momencie uczucie to sięgnęło zenitu, był zaszczycony, że dowodzi tak znakomitymi ludźmi i okrętami. Łza zakręciła mu się w oku.

— Niech mnie, jeśli nie jesteście najlepsi — powiedział z emfazą. — Oby żywe światło gwiazd nagrodziło was za tę odwagę.

— Mówi Diament, moje wyrzutnie umilkły. Żaden z systemów uzbrojenia nie nadaje się do użytku. Oczekuję dalszych instrukcji.

Geary uderzył dłonią w klawiaturę komunikatora.

— Wycofajcie się, Diament, i to szybko. Utrzymujcie tarcze skierowane w stronę wrót na maksimum mocy.

— Diament potwierdza otrzymanie rozkazu. Nie możemy go jednak wykonać. Kompensatory inercyjne wciąż działają, ale padł nam system sterowania. Wygląda na to, że zostajemy z wami w tym piekiełku.

— Nie mógłbym prosić o lepsze towarzystwo niż Śmiały i Diament — odparł Geary. — Kapitanie Duellos, jeśli Nieulękły zostanie zniszczony, pan przejmie dowodzenie. Taka jest moja decyzja.

Trochę czasu upłynie, zanim Duellos otrzyma tę wiadomość, o ile wibracje wrót jej nie zagłuszą. Geary zrobił głęboki wdech, zanim znów się odezwał.

— Jak długo jeszcze wytrzymamy? — zapytał, odwracając się do Desjani.

— Nie wiem, sir — odparła łagodnym, wciąż spokojnym głosem, co sprawiło, że Geary zaczął ją jeszcze bardziej podziwiać. — Okręt jest poddawany nie znanym mi do tej pory przeciążeniom.

Wstrząsy powodowane odpalaniem kolejnych włóczni były coraz rzadsze. Okresy pomiędzy wprowadzaniem na wyrzutnie kolejnych ładunków zwiększały się zgodnie z zaleceniami systemu uzbrojenia, który miał rozkaz posyłania głowic, dopóki w przestrzeni istniał choć jeden cel. A matryca wewnątrz wrót oszalała. Wydymała się gwałtownie, jakby chciała zerwać się z uwięzi, potem zaś cofała gwałtownie, kurcząc się do takich rozmiarów, że trudno ją było w ogóle dostrzec.

Geary czuł, że jego ciało pulsuje razem z nią, i zastanawiał się, ile jeszcze jego organizm wytrzyma anomalię targającą w tym momencie czasem i przestrzenią.

Nagle, w czasie krótszym niż mgnienie oka, wrota skurczyły się i zniknęły.

— Co jest…?

Nie dane mu było dokończyć, gdyż potężna fala uderzeniowa przetoczyła się przez Nieulękłego z taką prędkością, że systemy obronne nie zdążyły zareagować. Zobaczył formującą się przed jego oczami nową, ale po chwili dotarło do niego, że proces ten w rzeczywistości jest tak szybki, iż ludzkie oko nie byłoby go w stanie zauważyć. Uderzenie targnęło Nieulękłym, aż zajęczały przeciążone do maksimum systemy, które usiłowały choćby w najmniejszym stopniu skompensować energię wybuchu.

— Wzmacniamy tarcze czołowe. — Światła na mostku przygasły. Cała energia została przekierowana na tarcze czołowe.

Wstrząsy zakończyły się tak nagle, jak się zaczęły. Geary rzucił szybkie spojrzenie na ekran, ale zobaczył jedynie czystą przestrzeń. Wszystkie pęta zostały unicestwione siłą wybuchu.

— Diament! Śmiały! Meldujcie o uszkodzeniach!

— Sir, nie mamy łączności — zauważył wachtowy. — System dopiero restartuje. Proszę mówić teraz.

Geary po raz kolejny nacisnął klawisz.

— Diament! Śmiały! Meldujcie o uszkodzeniach!

Odpowiedź przyszła po nieskończenie długim czasie.

— Tutaj Śmiały, straciliśmy sporo wyposażenia, ale nie mamy poważniejszych uszkodzeń. Odzyskamy pełną gotowość bojową, tyle że nie od razu. Gdy tylko przeanalizujemy wszystkie dane, określimy, ile zajmie naprawa.

— Tutaj Diament, sądzę, że uruchomimy nasze pudło, ale to potrwa co najmniej kilka godzin albo nawet dłużej. Straciliśmy większość najważniejszych systemów. Diament nie osiągnie gotowości bojowej przez długi czas.

Bolesne kłucie w płucach uświadomiło Geary’emu, że wstrzymuje oddech.

— Śmiały, pozostańcie przy Diamencie. Kapitanie Tyrosian, proszę oddelegować którąś z jednostek pomocniczych do wsparcia obu okrętów… — Geary przerwał, gdyż właśnie zdał sobie sprawę, że fala uderzeniowa powinna w tym momencie docierać do kolejnych formacji jego floty. — Jak silna była eksplozja? Na pewno nie nowa…

— Nie byłoby nas tutaj, gdyby miała siłę nowej — wtrącił zgodnym tonem wachtowy z sekcji sensorów. — To był zaledwie ułamek nowej, do tego tylko pojedyncza fala uderzeniowa. Przy ciągłej emisji nawet tak niewielkiej energii nie mielibyśmy żadnych szans.

Geary opadł na fotel w geście bezsilności. Nie było sposobu, aby przesłać ostrzeżenie do jednostek floty Sojuszu, zanim dotrze do nich czoło fali. Pocieszał się tym, że nikt nie odważył się zlekceważyć jego rozkazów i okręty wzmocniły do maksimum wszystkie tarcze skierowane w stronę wrót. Co więcej, moc fali powinna szybko słabnąć w miarę oddalania się od punktu zero. Program Cresidy nie zakładał całkowitej likwidacji energii wybuchu, ale zmniejszył ją do takiego poziomu, że wszystkie okręty, które przetrwały bitwę, powinny opuścić system Sancere o własnych siłach.

— Doskonała robota, kapitanie Desjani. Zarówno pani, jak i całej załogi. Nieulękły to wspaniały okręt.

— Dziękuję, sir! — Desjani wydawała się równie pewna siebie jak zawsze. Ona chyba naprawdę wierzyła, że obecność Geary’ego na pokładzie gwarantuje nietykalność.

Usłyszał za plecami czyjś szybki, ciężki oddech. Odwrócił się i zobaczył współprezydent Rione. Siedziała pochylona do przodu, ze spojrzeniem wbitym w pokład i zaciśniętymi mocno pięściami, ale gdy poczuła na sobie wzrok Geary’ego, podniosła nieco głowę. Jej oczy miotały błyskawice. I komodor wiedział dlaczego. Przed chwilą uwolnił siły, o których istnieniu nikt miał nie wiedzieć, a których ona i tylko ona miała strzec. Nie miał najmniejszego pojęcia, jak wielkie to było dla niej brzemię. Aż do teraz.

— Przykro mi.

Skinęła głową automatycznie, w lot rozumiejąc, czego dotyczą jego przeprosiny.

— Mnie też, kapitanie Geary. Porozmawiamy o tym później. — Oddychała już wolniej, ale wstała z widocznym wysiłkiem, by już po chwili, chyba tylko dzięki czystej sile woli, przybrać typową dla siebie wyniosłą pozę. Jej również należał się podziw za zachowanie w tak trudnej chwili.

Nawet Desjani zdawała się podzielać to zdanie, gdy odprowadzała dyplomatkę wzrokiem.

— Jakie rozkazy, kapitanie?

— Wracamy do floty — odparł, wpatrując się w wyświetlacz pokazujący zgrupowanie jego okrętów i walcząc z nagłą, acz znajomą falą zmęczenia, której nie czuł, odkąd minęły ostatnie efekty hibernacji. — Do wszystkich jednostek z wyjątkiem zespołu Gniewnego, mówi kapitan Geary. Po przejściu fali uderzeniowej formujemy standardowy szyk sigma. Komandor Cresida utrzymuje dotychczasową pozycję pomiędzy resztą floty a syndycką eskadrą Alfa. Dobra robota, moi drodzy. Naprawdę dobra. System Sancere jest nasz!

Tyle że flota Sojuszu nie zdoła powrócić do domu przez hipernet — w każdym razie nie z tego układu planetarnego. Ale przetrwała i zadała potężny cios Syndykatowi. Nieźle jak na garść okrętów jeszcze niedawno skazanych na pewną zagładę.

1 ... 47 48 49 50 51 52 53 54 55 ... 82
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)