Nieustraszony [Fearless - pl]
- Автор: Хемри Джон
- Серия: Zaginiona flota #2
- Год: 2008
- Язык: польский
- Год: Fabryka Słów
- ISBN: 978-83-7574-068-4
- Переводчик: Robert J. Szmidt
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Nieustraszony [Fearless - pl]». Краткое содержание книги:
— Wykonać. — Geary potwierdził rozkaz.
Zmiany ustawienia wprowadzone przez komodora zmusiły systemy bojowe do ponownego przeliczenia wszystkich danych i wytypowania jednostek znajdujących się na najdogodniejszych pozycjach do oddania strzału, ale cała operacja trwała zaledwie kilka sekund. Gdy nadszedł wyznaczony czas, okręty zaczęły automatycznie odpalać salwy w stronę syndyckich obrońców wrót hipernetowych.
Już tylko trzy minuty świetlne dzieliły najdalej wysunięte jednostki Sojuszu od okrętów eskadry Bravo. Przy prędkości 0.1 dawało to trzydzieści minut lotu i było to najdłuższe pół godziny, jakie kiedykolwiek zdarzyło się przeżyć Geary’emu. Czysty efekt relatywistyczny, czas po prostu zwolnił sam z siebie.
— Syndyckie jednostki wykonują manewry, aby zejść z drogi pocisków kinetycznych — zameldował wachtowy ze stanowiska uzbrojenia. — System raportuje, że cztery pancerniki poruszają się po wcześniej przewidzianych wektorach.
— Oni to robią… — szepnęła Desjani. — Tak jak pan przewidział, kapitanie Geary.
— Zobaczmy, czy pozostawiono im tyle swobody, żeby mogli wykonywać uniki — odparł, czując, jak w żołądku formuje mu się lodowata kula.
— Formacja Alfa rozpoczyna szarżę na eskadrę Braw. Syndycy odpowiadają ogniem.
Geary ustawił wyświetlacz tak, aby widzieć dokładnie przestrzeń wokół wrót. Niszczyciele i lekkie krążowniki Sojuszu uderzyły, koncentrując się na jednej flance formacji broniącej wrót. Wielkie okręty posiadały na tyle mocne tarcze, że choć z trudem, odparły ostrzał lekkich jednostek, tyle tylko, że dosłownie po chwili nadleciały najcięższe krążowniki floty, które odpaliły z niewielkiego dystansu mrowie kartaczy, posyłając tuż za nimi salwę „piekielnych włóczni”. Setki metalowych kul, wyparowując przy uderzeniu, zniosły w jednym momencie pozostałości pól siłowych, a lecące za nimi głowice cząsteczkowe wystrzeliwane z „piekielnych włóczni” bez trudu przedarły się do kadłubów. Jeden po drugim giganty broniące dostępu do wrót drżały pod dziesiątkami ciosów, by po chwili wejść w powolny dryf i wypaść całkowicie z akcji.
Tymczasem okręty liniowe znajdujące się w centrum formacji Alfa rozniosły sam środek syndyckiej eskadry. Najmocniej uszkodzone pancerniki i liniowce Syndykatu po prostu blokowały swoimi masywnymi kadłubami dostęp do wrót. Pancerniki Nieustraszony, Determinacja, Groźny i Warspite otworzyły ogień do niemal bezbronnych przeciwników, koncentrując się na tych, którzy znajdowali się najbliżej. Dowódcy liniowców zrezygnowali z używania kartaczy i widm, po prostu odpalili wszystkie „piekielne włócznie”, jakie zdołali załadować na wyrzutnie burtowe. Sporadyczny ogień uszkodzonych okrętów nie stanowił wielkiego zagrożenia dla potężnych ekranów energetycznych najcięższych jednostek floty, niemal każdy ładunek odpalony z ich pokładu znajdował drogę do wnętrza i tak już mocno uszkodzonych kadłubów. Najpierw eksplodował najdalej wysunięty pancernik, po nim drugi, a zaraz potem oba okręty liniowe. Na środku syndyckiej formacji pozostał już tylko jeden okręt wojenny.
Geary obserwował ten widok, przygryzając wargę i czekając na, w tej sytuacji nieuniknioną, jak się wydawało, reakcję Syndyków.
Kolejny okrzyk radości odwrócił na moment jego uwagę. Rzucił szybkie spojrzenie na drugi wyświetlacz — w samą porę, by zobaczyć, jak jeden z najmniej uszkodzonych pancerników wroga przełamuje się wpół po trafieniu w śródokręcie ogromnym pociskiem kinetycznym. Moment później nieco mniejszy krążownik otrzymał bardzo podobne trafienie, tyle że w część dziobową, która została po prostu oderwana od reszty kadłuba. Jak się okazało, system ostatecznego rozwiązania nie pozostawiał załogom najmniejszej możliwości uniknięcia nadlatujących pocisków.
Ku swojemu zdumieniu Geary zauważył, że Desjani tym razem wcale się nie uśmiecha. Była wręcz wściekła, jej twarz poczerwieniała.
— Oni nie mieli cienia szansy… — mruknęła i nagle zdała sobie sprawę, że Geary na nią patrzy, co ją mocno zawstydziło. — Sam pan mówił, sir, że to nie walka, tylko mordowanie. Nawet jeśli dotyczy Syndyków.
— Owszem — przytaknął Geary. — Ale mamy jeszcze na głowie trzy pancerniki i dwa krążowniki, które z pewnością nie poddadzą się bez walki.
Gdy eskadra Bravo dotarła w pobliże wroga, na jej spotkanie wyleciały okręty eskorty. Geary wstrzymał oddech, patrząc, jak pięć ciężkich krążowników, jeden lekki i dziewięć ŁeZ idzie prosto na cztery okręty liniowe dowodzone przez kapitana Duellosa. Razem z Odważnym leciały Wspaniały, Niepokonany i Sława. Wokół nich znajdowało się kolejnych dziesięć ciężkich i sześć lekkich krążowników, a osłonę stanowił tuzin niszczycieli. Ale nawet pomimo takiej przewagi Geary obserwował to starcie z duszą na ramieniu. Syndycy posiadali bowiem wystarczającą siłę ognia, by wyeliminować co najmniej kilka okrętów Duellosa. Komodor z trudem zwalczył chęć naciśnięcia klawisza komunikatora i doradzania dowódcy tamtego zespołu. Może i by się złamał, ale przy tak dużej odległości, liczonej w minutach świetlnych, nie było szansy, by ktokolwiek go usłyszał przed końcem starcia. Doszedł też do wniosku, że jego zachowanie byłoby nieuczciwe w stosunku do jednego z najlepszych oficerów tej floty. Jeśli w ogóle komuś ufał, to właśnie Duellosowi, Desjani i Cresidzie.
Lepiej, żebym trzymał ręce z dala od komunikatora — pomyślał. — Powinienem pozwolić dobrze wyszkolonym ludziom wykonywać ich robotę.
Duellos w pełni zasługiwał na jego zaufanie. Podczas gdy Syndycy schodzili w jego stronę, nakazał zwrot ku górze, tak by wszystkie jednostki pod jego dowództwem miały w polu rażenia wektor podejścia wrogich okrętów. Na minutę przed kontaktem niszczyciele i lekkie krążowniki Sojuszu przyspieszyły, odchodząc od głównych sił formacji, aby zaatakować przeciwnika od flanki. Kilka ŁeZ zapłonęło pod skoncentrowanym ogniem, a moment później ciężkie jednostki wpadły wprost na dokładnie wyliczony ogień zaporowy, składający się z setek widm, za którymi szły ławą kartacze i „piekielne włócznie”. Trzy pierwsze krążowniki Syndyków praktycznie przestały istnieć, czwarty gwałtownie zmienił kurs i zaczął uciekać, ale kilka jednostek natychmiast siadło mu na ogonie. Piąty wykorzystując zamieszanie spróbował wykonać zwrot w drugą stronę, lecz nadział się na eskadrę krążowników, które wzięły go w trzy ognie, likwidując tarcze w ciągu zaledwie sekundy. Gdy piąty z ciężkich okrętów Syndykatu przestał istnieć, ostatnia jednostka wroga ruszyła do samobójczego ataku, zamierzając staranować Odważnego, ale okręty liniowe zamieniły ją w kupę dymiących szczątków, zanim zdołała dotrzeć w pobliże wysłużonego pancernika.
— To się nazywa odwaga — mruknęła Desjani, wspominając szaleńczą szarżę lekkiego krążownika.
Eskadra Bravo wykonała przepisowy zwrot i zaczęła się oddalać od wrót. Geary, wciąż pełen podziwu dla stylu, w jakim Duellos poradził sobie z atakiem, zauważył, że pozostałe okręty Syndykatu zajęły już pozycje wokół wrót hipernetowych i ze złości walnął pięścią w komunikator. Samobójczy atak służył jedynie temu, by kupić pozostałym Syndykom czas potrzebny do rozpoczęcia ostrzału wrót.
— Formacja Gamma, kapitanie Tulev, proszę zignorować krążownik znajdujący się na wprost was. Strzelajcie do okrętów znajdujących się poza pierścieniem wrót.
— Mówi Tulev, potwierdzam przyjęcie rozkazu. — W głosie dowódcy formacji Gamma nie było nawet cienia niepokoju, ale stary Tulev nigdy nie okazywał emocji. Geary obserwował, jak jednostki, z których składała się formacja Gamma, zmieniają kurs i kierują się wprost na ostatnie dwa syndyckie okręty liniowe, właśnie zwalniające po to, by przejść przez linię składającą się z setek masywnych pęt utrzymujących stabilność matrycy cząsteczkowej wrót. Ciężkie krążowniki przydzielone do zespołu Tuleva wykonały kolejny zwrot, oddalając się od reszty sił, aby dopaść pokiereszowany okręt liniowy, który podchodził za wrota z drugiej strony. Lewiatan wraz z bliźniaczym Smokiem, Niezłomnym i Walecznym kontynuowały tymczasem marsz na pozostałe pancerniki wroga.