Nieustraszony [Fearless - pl]
- Автор: Хемри Джон
- Серия: Zaginiona flota #2
- Год: 2008
- Язык: польский
- Год: Fabryka Słów
- ISBN: 978-83-7574-068-4
- Переводчик: Robert J. Szmidt
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Nieustraszony [Fearless - pl]». Краткое содержание книги:
Geary przyjrzał się ostatnim dwóm jednostkom, które znajdowały się poza zasięgiem Gammy. Nie miał pretensji do Tuleva. W zaistniałej sytuacji podział zespołu na dwie części na tyle duże, żeby poradziły sobie z wrogiem, ale zarazem za słabe, żeby go powstrzymać, był najrozsądniejszą z możliwych decyzji.
— Formacja Delta, Nieulękły i Śmiały uderza na syndycki pancernik znajdujący się na dziesiątym stopniu na bakburcie i sześć, siedem stopni nad pozycją okrętu flagowego. Straszny i Zwycięski zaatakują krążownik Syndykatu na jeden pięć stopni nad pozycją Nieulękłego. Ciężkie krążowniki idą jako wsparcie Nieulękłego. Lekkie krążowniki i niszczyciele dają osłonę Strasznemu i Zwycięskiemu. Wszystkie jednostki wchodzą na kurs góra pięć zero stopni, czas zero zero.
Geary spojrzał na Desjani.
— To musi być szybki wyrok.
Skinęła głową.
— Zrobione, sir!
Okręty Tuleva już podchodziły na odległość strzału, gdy wachtowy wypowiedział słowa, których Geary nie chciałby nigdy usłyszeć.
— Jednostki Syndykatu otworzyły ogień do pęt podtrzymujących wrota hipernetowe.
Siedem
Geary spoglądał na wyświetlacz i widoczne na nim pęta, które jedno po drugim zamieniały się w pył pod potężnym ostrzałem syndyckich jednostek.
— Ile pęt musi zostać zniszczonych, żeby wrota zaczęły się zapadać? — zapytał wreszcie.
— Nie wiemy, sir! Będziemy mogli odpowiedzieć na to pytanie, gdy rozpocznie się proces rozpadu, ale zanim do niego nie dojdzie, nie możemy nawet zgadywać.
Geary miał zamiar ryknąć tak głośno, jak tylko potrafił, ale powstrzymał się od wybuchu.
Następnym razem, jak zabierzecie się do budowania tak potężnej rzeczy — pomyślał ze złością — postarajcie się najpierw dowiedzieć, na jakiej zasadzie ona działa! — Ale wiedział, że jego pretensje są nieuzasadnione. W warunkach wojennych, gdy wróg zdobył identyczną technologię, żadna ze stron nie miała czasu na myślenie i badania, jakież to teorie stoją za podróżami hipernetowymi.
Nie mógł wprost uwierzyć, jak szybko pęta są niszczone. Syndycy całkowicie zignorowali atak Tuleva, najprawdopodobniej nie mogli nic zrobić, skoro sterowano nimi zdalnie. Skupili się więc na niszczeniu wrót i robili to za cenę własnego życia.
Pierwszy zapłacił krążownik wciąż pozostający w samym środku zdziesiątkowanej formacji. Stracił już tarcze ochronne i „piekielne włócznie” wystrzeliwane z czterech jednostek równocześnie z łatwością przebijały jego gruby pancerz. W mgnieniu oka ogromny okręt jakby zapadł się w sobie i zaczął dryfować. Skanery nie rejestrowały żadnej aktywności w martwej metalowej skorupie.
Kilka minut później okręty Tuleva znalazły się za dwoma kolejnymi liniowcami Syndykatu, podchodząc do nich niewiarygodnie blisko. Pierwszy otrzymał potężne uderzenie salwy widm, których nie mogły powstrzymać nawet w pełni sprawne tarcze, i przełamał się wpół, gdy dosięgnęły go roje kartaczy. Drugi zdawał się odpierać przez chwilę nawałnicę „piekielnych włóczni” wystrzeliwanych z kilku okrętów Sojuszu, ale i on w końcu eksplodował, gdy skoncentrowane wiązki energetyczne pokonały pole ochronne i wdarły się w głąb kadłuba.
Okręty Tuleva nie zatrzymały się, wznosiły się nadal i oddalały od wrót, pozostawiając formację Geary’ego sam na sam z ostatnimi dwiema jednostkami wroga.
Straszny i Zwycięski pierwsze dotarły do celu. Niszczyciele i lekkie krążowniki z ich osłony ruszyły do ataku, wiedząc, że wróg koncentruje wszystkie siły na niszczeniu pęt, i uderzyły z minimalnego dystansu, odpalając wszystko, co mogły. Tarcze krążownika nie były tak wytrzymałe jak tarcze okrętów liniowych, a z tej odległości nawet wyrzutnie niewielkich jednostek potrafiły obciążać je w maksymalnym stopniu.
Lecące w drugiej linii ciężkie okręty dotarły w pole rażenia chwilę później. Już pierwsza salwa ich kartaczy przełamała osłony Syndyckiego krążownika, a „piekielne włócznie” momentalnie dokończyły dzieła, pozostawiając dymiący wrak.
Geary spoglądał to na kształt wrót, to na sylwetkę ostatniego z syndyckich okrętów.
— Co z wrotami? — zapytał. — Dajcie mi jakąkolwiek ocenę!
Wachtowy zawahał się.
— Obawiam się, sir, że rozpoczyna się kolaps — odparł łamiącym się głosem. — Za późno ich dopadliśmy.
Geary natychmiast wcisnął klawisz komunikatora.
— Do wszystkich jednostek z wyjątkiem Nieulękłego, Śmiałego i czwartej eskadry krążowników, mówi kapitan Geary. Oddalcie się od wrót hipernetowych z maksymalnym przyspieszeniem. Dajcie wzmocnienie tarcz skierowanych w stronę wrót. Według naszej oceny rozpoczął się już proces rozpadu, który wytworzy ogromną ilość energii. Nieulękły i pozostałe wymienione jednostki wyeliminują ostatni okręt wroga i spróbują ustabilizować wrota. Jeśli ta akcja nie się powiedzie, zrobimy wszystko, aby zminimalizować ilość energii powstałej w wyniku kolapsu. Proces ten jest możliwy, o ile uda się zniszczyć odpowiednie pęta. Powtarzam, wszystkie jednostki poza Nieulękłym, Śmiałym i czwartą eskadrą mają natychmiast oddalić się od wrót hipernetowych z maksymalnym przyspieszeniem.
Gdy kończył mówić, ciężkie krążowniki podeszły na odległość strzału do syndyckiego liniowca i rozpoczęły kanonadę, wystrzeliwując naraz wszystkie pociski, jakie mogły sięgnąć celu. Tarcze ogromnego okrętu wytrzymały salwę, ale znacznie ucierpiały.
— Śmiały, tutaj Nieulękły — odezwała się Desjani, a w jej głosie nie dało się wyczuć choćby najmniejszego napięcia. — Podchodzimy na odległość pozwalającą na wystrzelenie włóczni i odpalamy je równocześnie z pełną salwą kartaczy.
— Tutaj Śmiały, potwierdzam, idziemy za wami.
Geary nie miał pojęcia, czy zdalne sterowanie przestało działać w momencie, gdy wrota utraciły stabilność, czy może załoga syndyckiej jednostki zdołała w końcu odzyskać kontrolę nad przynajmniej częścią wyrzutni, ale wiedział jedno — wróg skierował ogień na jego okręty. Dwa natknęły się na potężną salwę burtową „piekielnych włóczni” i od razu wypadły z gry, trzeci zrobił błyskawiczny zwrot i choć został uszkodzony, zszedł z linii ognia. Czwarty natomiast, Diament, zaczął wykonywać serię uników i wirując starał się obciążyć systemy celownicze liniowca. Nie przestawał przy tym strzelać.
Kartacze wystrzelone z Nieulękłego i Śmiałego trafiły w tarcze Syndyka niemal równocześnie, powodując tysiące jaskrawych rozbłysków na całej długości kadłuba i uszczuplając energię ekranów. W kilku miejscach tarcze były już tak słabe, że stalowe kule przedarły się i wbiły w poszycie kadłuba. Chwilę później, zanim zdołano doładować tarcze, dwie salwy „piekielnych włóczni” uderzyły w burty liniowca. Nieulękły zaatakował od sterburty, Śmiały od przeciwnej strony. Okręt liniowy zadrżał, gdy masa rakiet przebiła gruby pancerz i eksplodowała we wnętrzu kadłuba, niszcząc wyposażenie i zabijając ludzi.
— Widma! — krzyknęła Desjani. — Pełna salwa!
Sześć rakiet wystrzelonych z Nieulękłego w okamgnieniu namierzyło cel i ruszyło w stronę nieruchomego olbrzyma. Sześć olbrzymich eksplozji rozdarło wrogą jednostkę i po kilku sekundach, gdy ogień zniknął, tam gdzie jeszcze niedawno znajdował się majestatyczny okręt liniowy, było tylko morze szczątków.