Majstar i Marharyta [be_lat]
- Автор: Булгаков Михаил Афанасьевич
- Язык: белорусский
- Жанр: Советская классическая проза
Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:
— Ty hłuchi! — kryčaŭ Levij. — Kali b ty byŭ nie hłuchi, ty pačuŭ by mianie i zabiŭ by jaho adrazu!
Levij zapluščyŭ vočy, čakaŭ ahniu, jaki abryniecca na jaho z nieba i spapialić. Hetaha nie zdaryłasia, i Levij z zapluščanymi vačyma praciahvaŭ kryčać zniavažlivyja i kryŭdnyja słovy niebu. Jon kryčaŭ pra toje, što zusim rasčaravaŭsia, što josć na sviecie inšyja bahi i inšyja relihii. Druhi boh nie dapusciŭ by takoha, nikoli nie davioŭ by, kab taki čałaviek, jak Iiešua, zharaŭ ad sonca na słupie.
— Ja pamylaŭsia! — kryčaŭ zusim achrypły Levij. — Ty boh złosci, a nie dabra! Ci tabie zasciŭ vočy dym ad kurodymnic u chramach, a vušy tvaje ŭžo ničoha nie čujuć, akramia papoŭskich trubnych hałasoŭ? Ty nie ŭsiemahutny boh. Ty čorny boh. Praklaccie tabie, boh bandytaŭ, ichni abaronca i ich duša!
I tut niešta paviejała ŭ tvar byłomu zborščyku padatkaŭ i šorchnuła ŭ jaho pad nahami. Paviejała jašče raz, i tady Levij raspluščyŭ vočy i ŭbačyŭ, što ŭsio navokal, ci ad jaho praklonaŭ, ci z-za niečaha inšaha, pieramianiłasia. Znikła sonca, jakoje hetak i nie dajšło da mora, u jakim tanuła štoviečar. Navalničnaja chmara prahłynuła jaho i ŭstavała z zachadu hrozna i niaŭmolna. Krai chmary ŭžo zakipali biełaju pienaju, čornaje dymnaje čerava adsviečvała žaŭciznoju. Chmara burčała, i z jaje čas ad času vyvivalisia vohniennyja pisiahi. Pa Jafskaj darozie, pa biednaj Hijonskaj dalinie, nad budanami bahamolcaŭ, uzniatyja raptoŭnym vietram, lacieli pylnyja słupy. Levij zmoŭk, sprabavaŭ uhadać, ci pryniasie navalnica, jakaja zaraz nakryje saboj Jeršałaim, jakuju-niebudź pieramienu ŭ losie niaščasnaha Iiešua. I adrazu ž, hledziačy na vohniennyja pisiahi, jakija pałasavali chmaru, pačaŭ prasić, kab małanka ŭdaryła ŭ słup, da jakoha byŭ pryviazany Iiešua. Levij z raskajanniem hladzieŭ u nieba, jakoje jašče nie nakryła chmara i dzie karšački kłalisia na kryło, kab uciačy ad navalnicy, i dumaŭ, što, jak durań, paspiašaŭsia z praklonami. Ciapier boh nie pasłuchaje jaho.
Levij pahladzieŭ na padnožža ŭzhorka, na toje miesca, dzie stajaŭ rassypany kavaleryjski połk, i zaŭvažyŭ, što tam adbylisia vialikija pieramieny. Z vyšyni Leviju dobra było vidać, jak sałdaty mitusilisia, vyryvali z ziamli piki, achilalisia płaščami, kaniavody podbieham spiašalisia da darohi z varanymi końmi na pavadach. Połk adjazdžaŭ, heta było zrazumieła. Levij prykryvaŭ tvar ad pyłu, plavaŭsia i staraŭsia zdahadacca, što heta značyć, kali kavaleryja zbirajecca adjazdžać? Jon pieravioŭ pozirk vyšej i ŭhledzieŭ maleńkuju postać u barvovaj vajskovaj chłamidzie, jakaja ŭzychodziła da placoŭki, na jakoj adbyvałasia pakarannie. I tut pradčuvannie radasnaha kanca pachaładziła serca byłoha zborščyka padatkaŭ.
Toj, chto ŭzychodziŭ na haru na piataj hadzinie pakut asudžanych, byŭ kamandzir kahorty, jaki pryjechaŭ z Jeršałaima ŭ supravadženni ardynarca. Sałdacki łancuh pa kamandzie Krysaboja razamknuŭsia, i kienturyjon adsalutavaŭ trybunu. Toj advioŭ ubok Krysaboja i niešta šapnuŭ jamu. Kienturyjon druhi raz adsalutavaŭ i rušyŭ da hrupki kataŭ, jakija siadzieli na kamianiach la słupoŭ. Trybun sam nakiravaŭsia da taho, chto siadzieŭ na trochnohaj taburetcy, i čałaviek vietliva ŭstaŭ nasustrač trybunu. I jamu štości cicha skazaŭ trybun, i jany abodva padyšli da słupoŭ. Da ich dałučyŭsia i načalnik chramavaj varty.
Krysaboj hidliva zirnuŭ na brudnyja anučy, jakija lažali na ziamli la słupoŭ, toje, što niadaŭna było adzienniem złačyncaŭ, ad jakoha admovilisia katy, paklikaŭ dvuch i zahadaŭ:
— Za mnoju!
Z bližejšaha słupa čułasia chrypłaja niezrazumiełaja piesieńka. Paviešany na im Hiestas na treciaj hadzinie zviarjacieŭ ad much i ad sonca, i ciapier niešta cichieńka spiavaŭ pra vinahrad, ale hałavoj, jakaja była prykryta čałmoju, zredku varušyŭ, i tady muchi niechacia ŭzlatali z tvaru i potym znoŭ sadzilisia nazad.
Dzismas na druhim słupie pakutavaŭ bolej za astatnich, tamu što nie traciŭ prytomnasci, i jon razmierana matlaŭ hałavoj u baki, kab vucham dastavać da plača.
Ščasliviejšy byŭ Iiešua. Na pieršaj hadzinie ŭ jaho pačalisia vobmaraki, a potym jon i zusim samleŭ, zviesiŭ hałavu ŭ razviazanaj čałmie. Muchi i slepaki ŭščent ablapili jaho, hetak, što i tvaru nie było vidać pad čornaj masaj, jakaja varušyłasia. Na pachvinie, na žyvacie, pad pachami siadzieli tłustyja slepaki i ssali žoŭtaje hołaje cieła.
Padparadkujučysia zahadu čałavieka ŭ bašłyku, adzin z kataŭ uziaŭ kapjo, a druhi prynios da słupa viadro z vadoj i hubku. Pieršy kat padniaŭ kapjo i pastukaŭ im spačatku pa adnoj, potym pa druhoj ruce Iiešua. Ruki byli vyprastany i pryviazany da papiarečyny na słupie. Cieła zdryhanułasia chudymi rabrynami. Kat pravioŭ končykam kapja pa žyvacie. Iiešua padniaŭ hałavu, muchi zahuli, uzlacieli, adkryŭsia tvar paviešanaha, raspuchły ad ukusaŭ, z zapłyŭšymi vačyma, tvar, jaki nielha było paznać.
Ha-Nocry razlapiŭ pavieki i zirnuŭ uniz. Vočy ŭ jaho, zaŭsiody jasnyja, ciapier byli kałamutnyja.
— Ha-Nocry! — skazaŭ kat.
Ha-Nocry pavarušyŭ raspuchłymi hubami i adazvaŭsia chrypłym bandyckim hołasam:
— Čaho ty chočaš? Čaho pryjšoŭ da mianie?
— Pi! — skazaŭ kat, i nabryniałaja ad vady hubka na vastryi kapja prytuliłasia da hub Iiešua.
Radasć blisnuła ŭ jaho ŭ vačach, jon prypaŭ da hubki i prahna pačaŭ smaktać vadu. Z susiedniaha słupa pačuŭsia hołas Dzismasa:
— Niespraviadliva! Ja hetaki ž bandyt, jak i jon.
Dzismas napružyŭsia, ale pavarušycca nie zmoh, jaho ruki ŭ troch miescach na pierakładzinie byli pryviazany viaroŭkami. Jon uciahnuŭ žyvot, paznohciami ŭpiŭsia ŭ kancy pierakładziny, hałava była paviernuta da słupa, na jakim byŭ Iiešua, złosć pałała ŭ Dzismasavych vačach.
Pylnaja chmara zakryła placoŭku, mocna paciamnieła. Kali pyl pralacieŭ, kienturyjon kryknuŭ:
— Maŭčać na druhim słupie!
Dzismas zmoŭk. Iiešua adarvaŭsia ad hubki, namohsia, kab hołas prahučaŭ łaskava i pierakanaŭča, ale nie zmoh, i chrypła paprasiŭ u kata:
— Daj jamu napicca.
Rabiłasia ŭsio ciamniej. Chmara ŭžo achapiła paŭnieba, imknuła na Jeršałaim, biełyja vobłaki zakipali i imčalisia papieradzie napojenaj čornaj vilhacciu i ahniom chmary. Blisnuła i hrymnuła nad samym uzhorkam. Kat zniaŭ hubku z kapja.
— Prasłaŭlaj vysakarodnaha ihiemona! — uračysta pramoviŭ jon i cichieńka kalnuŭ Iiešua ŭ serca.
Toj zdryhanuŭsia, šapnuŭ:
— Ihiemon…
Kroŭ paciakła ŭ jaho pa žyvacie, nižniaja skivica sutarhava ŭzdryhnuła, i hałava abvisła.
U čas druhoje hrymoty kat paiŭ užo Dzismasa i z tymi samymi słovami:
— Prasłaŭlaj ihiemona! — zabiŭ i jaho.
Zvarjacieły Hiestas spałochana ŭskryknuŭ, jak tolki kat apynuŭsia la jaho, ale kali hubka dakranułasia da jaho hub, niešta zaburčaŭ, upiŭsia ŭ jaje zubami. Praz niekalki chvilin abvisła i jaho cieła, jak tolki dazvalali viaroŭki.
Čałaviek u bašłyku išoŭ usled za katam, a za im načalnik chramavaj varty. Čałaviek u bašłyku spyniŭsia la pieršaha słupa, uvažliva ahledzieŭ skryvaŭlenaha Iiešua, dakranuŭsia biełaj rukoju da stupaka i skazaŭ spadarožnikam:
— Miortvy.
Toje ž samaje paŭtaryłasia i kala dvuch astatnich słupoŭ. Pasla hetaha trybun padaŭ znak kienturyjonu, zaviarnuŭsia i pačaŭ sychodzić z viaršyni razam z načalnikam chramavaj varty i čałaviekam u bašłyku. Zrabiłasia zmročna, małanki kroili nieba. Z jaho raptam pałychnuła ahniom, i kryk kienturyjona „Zdymaj łancuh!” patanuŭ u hrymotach. Ščaslivyja sałdaty kinulisia biehčy z uzhorka i nadziavali šlemy. Ciemra nakryła Jeršałaim.
Livień abrynuŭsia niečakana i zaspieŭ kienturyi na paŭdarozie na ŭzhorku. Vada liłasia hetak, što, kali sałdaty biehli ŭniz, naŭzdahon im užo lacieli burlivyja raŭčuki. Sałdaty slizhalisia i padali na razmokłaj hlinie, spiašalisia da roŭnaje darohi, pa jakoj — užo ledź bačnaja skroź doždž, — pramokłaja ŭščent, uvachodziła ŭ Jeršałaim kavaleryja. Praz niekalki chvilin u dymnym varyvie navalnicy, vady i ahniu na ŭzhorku zastaŭsia tolki adzin čałaviek. Jon pahražaŭ niedaremna ŭkradzienym nažom, zryvaŭsia sa slizkich vystupaŭ, čaplaŭsia za što tolki možna było začapicca, časam poŭz na kaleniach, — jon imknuŭsia da słupoŭ. Jon to znikaŭ u sucelnaj imhle, to raptam asviatlaŭsia dryhotkim sviatłom.